|
Ponowne Spotkanie
Rodział I
To wydarzyło się w roku, kiedy narodziła się Atena. Lato w Grecji było
wówczas upalne. Daleko w górach Aten, gdzie było budowane Sanktuarium,
również było bardzo sucho, wiatr uderzał z rozmachem w błoto znajdujące
się tam rozsiewając dużo pyłu.
***
W mieście, jak zawsze pełnym turystów, było bardzo gwarno. Od czasów mitologicznych
zawsze tak się działo, miasto przyciągało wielu ludzi chcących zobaczyć
to tajemnicze miejsce.
***
Od wielu lat reporterzy próbujący odszukać mistyczne miejsce zwane Sanktuarium
wracali do domu z niczym. Prawdą jest, że Papież przeszkadzał ludziom w
nachodzeniu Sanktuarium, stworzył trochę pól obronnych wokół budynku. Przykładowo,
kilku turystom, którym udało się zawędrować bliżej, pola obronne skutecznie
zablokowały drogę. Jeżeli delikwenci mimo wszystko starają się podejść
bliżej, zostają odrzucani przez potężną energię. Oczywiście to wszsystko
jest możliwe tylko dzięki niezwykłej potędze Papieża, który był w stanie
gospodarować energią na polach obronnych, który był w stanie bronić dostępu
do wszystkich części Sanktuarium.
***
To tajemnicze miejsce wytwarzało także tęczę, którą normalni ludzie przywyczaili
się nazywać "Tęczą Bogów". Od czasów mitologicznych, nawet jeżeli ludzie
uważali Sanktuarium za niebezpieczne miejsce, mieli o nim dobre mniemanie.
***
Pewien młodzieniec, szybki jak wiatr, przekroczył progi Sanktuarium bez
problemu. Słońce świeciło jasnym blaskiem, wiatr rozdmuchiwał włosy chłopaka,
wyglądało to tak, jakby jego włosy żyły własnym życiem. Jego oczy nie wyglądały
na zdolne oddać prawdziwy wiek nastolatka. Po choćby jednym spojrzeniu
na jego strój nie można było mieć już wątpliwości, że młodzieniec jest
Złotym Patronem. "Mój stary dom, Sanktuarium... Wcale się nie zmieniło."
***
Młodzieniec zobaczył na centralnym placu Sanktuarium Ognistą Tarczę. Ognista
Tarcza przedstawiała wizerunki 12-tu świątyń, z których każda musiała być
strzeżona przez jakiegoś Złotego Patrona. Zestaw tych 12-tu świątyń miał
powiązanie z każdą z konstelacji Złotych Patronów.
"Dziesiątą świątynią opiekuje się Koziorożec" - wspominał młodzieniec.
Po chwili zwrócił wzrok w inną stronę aby zobaczyć świątynię Papieża
i Posąg Ateny.
***
Myśląc o tych ważnych rzeczach młodzieniec spojrzał wprost przed siebie.
Kiedy był jeszcze uczniem, to tu się właśnie pocił i krwawił, tu, na Polu
Treningowym. Za Polem Treningowym znajdowała się Arena Walk. Chłopak podszedł
do Areny Walk. Dwa lata temu to właśnie tu zdobył kwalifikacje Patrona
i zdobył swoją Materię podczas ostatniego treningu. Tak, świetnie pamiętał
te wszystkie momenty.
***
Ten młodzieniec był zwycięzcą. Był podekscytowany, kiedy przypominał sobie,
jak wygrał. ("Wówczas miałem szczęście, ale teraz wygram dzięki mojej mocy.")
Jego ufność w swoją potęgę nie była fałszywa. W czasie tych dwóch lat chłopak
trenował ciężko w górach Hiszpanii. Musiał zacząć wierzyć w siebie.
***
Młodzieniec wziął głęboki oddech i wstrzymał go. Skoncentrował się i zamknął
oczy, po chwili wypuścił oddech. Z całego jego ciała poczęła emanować jego
energia, energia wydobywająca się niebywale szybko. Cała jego energia była
widoczna w jednym próbnym ciosie. Chłopak powoli otworzył oczy. Zdecydował,
że celem jego ciosu będzie szczyt góry za Posągiem Ateny. Musiał być oddalony
co najmniej o 3000 metrów... "Hai...!" - W jednej chwili skierował swoje
ramię w stronę szczytu górskiego.
Siła uderzenia, energia ciosu, zaczęła się wrzynać w powietrze. Cios
leciał w stronę celu z prędkością światła w przestrzeni. Szybkość ataku
nie znikała. W końcu atak trafił w dom Papieża na Gwiednej Górze. Nad ruiną
uniósł się dym.
***
Młodzieniec widząc zniszczenia, jakich dokonał, zaczął mieć złe przeczucie.
No tak, nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że jego energia stała się
tak potężna.
"Uhmm, ta energia..." - pomyślał nagle.
Odwrócił się szerokim uśmiechem. Za nim stał Złoty Patron Strzelca,
uśmiechając się z uczuciem i miłością.
***
"Aiolos!"
"Shura! Kiedy wróciłeś z powrotem?"
Młodzieniec nazwany Shurą nie odpowiedział, uściskał tylko mocno Aiolosa.
Aiolos oddał uścisk i wówczas powiedział:
"Shura, zrównujes się z energią kosmosu, no nie?"
"Nie mogę się równać z tobą."
"Nie przesadzaj, twoja energia jest taka sama jak moja."
"Och... Mam wreszcie taką samą potęgę jak ty..."
Shura uśmiechnął się szeroko szczerząc zęby.
"Z Kompleksu Dwunastu Świątyń, Dziesiąta Świątynia, Świątynia Capricorna,
jest strzeżona przez Shurę. Złoty Patron Koziorożca, Shura, wreszcie powrócił
do domu. Gratulacje, Shura!" - Aiolos wyciągnął rękę ku przyjacielowi.
"Dzięki, Aiolos." - Shura uchwycił z wdzięcznością dłoń Aiolosa.
Aiolos czuł, że ręka Shury jest inna. To prawda, ciężko trenował, jego
dłoń jest więc twarda jak stal.
"Co za... dłoń! Nie mogę uwierzyć, że trenowałeś do takiego stopnia...
Świetnie, Shura... - myślał.
"Co, Aiolosie?" - głos Shury obudził Aiolosa z jego zamyślenia.
"Shura, teraz Świątynia Capricorna jest doskonała, dzięki twojej mocy!"
"Aiolos!"
Aiolos ukłonił się symbolicznie patrząc na Shurę jak na własnego brata.
"Słysząc wypowiedź Aiolosa czuję się szczęśliwy. Zawsze patrzę na Aiolosa
jak na najcenniejszą rzecz, nie zważając na żaden ból, jestem gotów go
obronić." - myślał Shura.
"Shura, teraz całkowicie zapomniałem, że jesteś cztery lata młodszy
ode mnie. Chodź, pójdziemy odwiedzić Papieża. Zdaje się, że odbędziemy
tego wieczoru długą rozmowę."
Shura uśmiechnął się. Był naprawdę szczęśliwy, że Aiolos ukazał mu
swoje uznanie.
Wróć do strony głównej
Wróć do strony głównej "Saint Seiya Side Story"
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|