Stosunki pomiędzy głównymi Brązowymi Patronami
czyli - przyjaźń, czy nienawiść?
No więc w tym artykuliku mam zamiar popisać o sprawach, które już od początku serii "Sanctuary" były ukazane aż wyjątkowo wyraźnie. Są to właśnie stosunki pomiędzy Seiyem, Shiryuu, Hyogą, Shunem, Ikkim (czyli właśnie tytułowymi głównymi Brązowymi Patronami), a także czasami Ateną. Nie opisałam tu jednak wszystkich stosunków (trochę mniej znacznych jeszcze zostało), tylko te najważniejsze. Niektóre relacje pomiędzy Seiyem a Hyogą, Seiyem a Shunem, Ikkim a pozostałymi, Ateną a Seiyem... (itp. itd.) mają bowiem właśnie wpływ na dalszy rozwój akcji, tak więc myślę, że fani "Saint Seiya" mogliby przeznaczyć trochę czasu na przeczytanie tego artykułu i wyciągnięcie z niego własnych wniosków. No a więc zaczynamy, przed wami około pięciu stron maszynopisu...

Ogólnie mówiąc
Pegasus Seiya i Athena Saori
Cygnus Hyoga i Andromeda Shun
Cygnus Hyoga i Pegasus Seiya
Pegasus Seiya i Andromeda Shun
Andromeda Shun i Phoenix Ikki
Pegasus Seiya i Dragon Shiryuu
Cygnus Hyoga i Phoenix Ikki

OGÓLNIE MÓWIĄC
***
Ogólnie mówiąc Brązowi Patroni nie żywią do siebie niechęci, a nawet przyjaźnią się ze sobą i są gotowi do wszelakich poświęceń, aby pomóc jednemu z nich. Mimo, iż znają się od stosunkowo niedawna, bardzo szybko przywiązali się do siebie nawzajem. Myślę, że spowodowane to jest tym, iż od dzieciństwa byli sami, i jedynymi bliskimi dla nich osobami (wyjątek stanowi Ikki) byli ich trenerzy. Tak więc normalną rzeczą jest to, że Brązowi Patroni jako młodzieńcy garnęli się do przyjaźni z rówieśnikami, którzy mieli takie same zadanie, jak oni: chronić Atenę. W dodatku trzej z nich (Shiryuu, Hyoga i Shun) mieszkali w jednym domu, w Fundacji Graude (przez pewien czas, zanim owa Fundacja nie spłonęła). Tak więc, wspólna misja, samotność i pragnienie przyjaźni, a także czas, który Bronze Saints zmuszeni byli dzielić ze sobą; wszystko to sprawiło, że pomiędzy całą piątką (włączając w to nawet Ikkiego) nawiązała się nić porozumienia, a później wierna przyjaźń, która doskonaliła się podczas wszystkich walk, kiedy Patroni cierpieli razem.
***
Dla bardziej zainteresowanych:
Niektórzy mogą się w tym momencie zastanowić: ale przecież młodzieńcy najczęściej trenowali w grupach, czemu tam nie nawiązywali przyjaźni? Owszem, zdarzało się to, ale niezwykle rzadko. Wśród uczniów trenujących razem u jednego mistrza widać było aż zbyt mocno sportową rywalizację i zazdrość. Przecież to tylko jeden z nich mógł przywdziewać Materię, o którą wszyscy walczyli. A jeżeli nawet uczniowie mieli jakieś pozytywne kontakty pomiędzy sobą, to i tak zazwyczaj ograniczało się to do biernej życzliwości. Drobny wyjątek stanowił Jabu i Seiya, gdyż to właśnie Jabu chcąc zaoszczędzić Seiyowi cierpień wykonywał wszystkie zachcianki małej Saori. Ale, jak już mówiłam, zdarzały się wyjątki, ale były to wyjątki nieliczne.

PEGASUS SEIYA I ATHENA SAORI
***
A więc Atena, jak zapewne wiadomo większości czytającej tą stronę, była wychowana w poczuciu wyższości nad wszystkimi Patronami, którzy jej służyli. Najbardziej to traktowanie odczuwał właśnie Pegasus Seiya. Na początku serii "Sanctuary" możemy nawet usłyszeć, jak Seiya żali się przed samym sobą, że to nie w porządku, że Saori traktuje go zawsze z góry, że widzi w nim jakby swojego służącego. Z początku obaj trzymali się od siebie z dużym dystansem, czemu nie należy się dziwić. Seiya miał bowiem do Ateny urazę z dzieciństwa. No, trzeba przyznać, że dosyć haniebną dla Seiya urazę. Jako przykład może posłużyć to, że kiedyś (siedmioletni wówczas Seiya trenował razem z innymi chłopcami w Fundacji) Saori (miała chyba wówczas coś koło pięciu, sześciu lat) rozkazała Seiyowi być swoim konikiem. Oznaczało to dla Seiya poniżenie. Kiedy Pegasus nie słuchał Ateny (zdarzało się to bardzo często, wcale mu się zresztą nie dziwię), ta próbowała go bić (czasami skutecznie), dopóki nie przykrócił ją dziadek. Ale było to w dzieciństwie i Saori teraz piekielnie wstydzi się tego, że była w stanie dopuścić się do takich skrajności. No więc Seiya miał urazę i żal do Ateny, a i Atena odczuwała wstyd, ale bała się do tego przyznać, gdyż wówczas mogłaby stracić w oczach Patronów swój tytuł Księżniczki. Ale, jak można się domyślić, przełom i tak nastąpił. Stało się to mianowicie wtedy, kiedy Atena dowiedziała się, że musi wziąć swój los bogini w swoje ręce. Duch dziadka rozkazał Saori, żeby nauczyła się współpracować z Bronze Saints, a trzeba przyznać, że Saori żywiła wielki respekt przed Mitsumasą Kiddo. Tak więc Atena chcąc nie chcąc musiała się przemóc i starać się nawiązać pozytywne kontakty z Seiyem. Jej pierwszymi krokami był przyjazd do domu Seiya, gdzie podczas rozmowy z Pegasusem starała się zachowywać wobec niego z serdecznością i życzliwością. Poskutkowało. Seiya po owej wizycie Saori odczuł wyraźną zmianę i był ładnie zaskoczony. Trzeba było widzieć jego minę... Pegasus zdobył się nawet na stwierdzenie, że Saori traktowała go jak przyjaciela, a nie z góry, jak to było dotychczas. No i lody zostały przełamane. Mimo, iż Seiya nadal zachowuje pewien dystans wobec Ateny, nie jest to już ta chłodna niechęć, jaką darzył dziewczynę dawniej. Kiedy przyszło do tego, że Saori ugodzona złotą strzałą w piersi poprosiła Seiya, aby jej pomógł, Seiya nie odmówił. Owszem, wiązało się to z jego obowiązkiem wojownika, ale wzrok Pegasusa w owej chwili zdradził, że Seiya jest gotów wszystko zrobić dla Ateny, nie tylko z powodu misji, ale i mocnego koleżeństwa pomiędzy nim a boginią. Jednak stosunki pomiędzy Ateną a Seiyem nie można nazwać przyjaźnią, a tylko mocną zażyłością, bardzo rozwiniętym koleżeństwem.

CYGNUS HYOGA I ANDROMEDA SHUN
***
Stosunki między tymi dwoma bez wątpienia można nazwać przyjaźnią, i to bardzo mocną przyjaźnią. Praktycznie Hyoga i Shun najczęściej przebywali właśnie z sobą (czasami też z Seiyem, ale nie o tym teraz mowa), więc nic dziwnego, że powoli zaczęli się kolegować, a później przyjaźnić. Ich przyjaźń była na tyle silna, że doprowadzała do łez i poświęceń. Za jedno z najważniejszych można podać historyjkę w Świątyni Libry. Hyoga wówczas był zamrożony w lodowej trumnie, ale został oswobodzony dzięki Shiryuu. Każdy atom jego ciała zamienił się w lodowy kryształ, Hyoga zapadł w swoistego rodzaju śpiączkę. Wówczas to właśnie Shun bezinteresownie podjął się przywrócenia Hyogi do życia. Ale to nie koniec. Kiedy zwykłe metody reanimacyjne zawiodły, Shun postanowił ogrzać Hyogę swoją energią. Sprawiło to, że energia Andromedy uległa poważnemu wyczerpaniu, ale Shun nawet wówczas, gdy widział straty w swojej mocy, nie przestawał ogrzewać Hyogi. Czuł, że traci siły, ale nadal kontynuował postawione przed nim zadanie. W końcu zemdlał i to on z kolei zapadł w śpiączkę, ale Hyoga odzyskał siły, a także wiarę i nadzieję. Cygnus z łzami w oczach przyrzekł sobie wówczas, że choćby nie wiadomo co, to po tym, co Shun dla niego zrobił, nigdy go nie opuści w potrzebie. Ci dwaj przyjaciele byli gotowi na wszystko, jak jeden z nich był w niebezpieczeństwie. Ale ich przyjaźń nie ograniczała się tylko do poświęceń i wyrzeczeń, gdyż jak wiadomo Hyoga i Shun byli nastolatkami i starali się cieszyć pięknem życia pomimo swojej okrutnej misji (ochrona Ateny spowodowała, że przemoc była u Brązowych Patronów na porządku dziennym...). Przebywali często ze sobą, wygłupiali się wspólnie, przeżywali razem rozterki i radości. Co prawda nie tylko w dwójkę, gdyż towarzyszył im często Seiya, ale o tym jeszcze napiszę. W każdym razie Hyoga nie przejmował się wadami Shuna (do których zaliczyć można zbyt częste rozczulanie się do łez), ich przyjaźń pomimo wzlotów i upadków była naprawdę trwała i wierna.

CYGNUS HYOGA I PEGASUS SEIYA
***
Co prawda przyjaźń Hyogi i Seiya nie była tak silna, jak przyjaźń Hyogi i Shuna, ale mimo wszystko była bardzo wierna i mocna, nie dało jej się zerwać byle nieporozumieniem. Seiya bardzo polubił Hyogę i zaczął częściej spędzać z nim czas. Zazwyczaj przebywali w trójkę, gdyż najczęściej Hyoga przechadzał się z Shunem. Sprawiło to, że Seiya polubił także Shuna, ale to nie ten temat. W każdym razie Seiya i Hyoga często wspólnie walczyli, no a przede wszystkim spędzali razem wolny czas. Po pewnym okresie czasu doszło między nimi do porozumienia bez potrzeby używania słów, a także pewnej poufałości. Często można zauważyć, jak Seiya opiera się przyjacielsko na ramieniu Hyogi, do czego nie dochodzi pomiędzy innymi Patronami. Seiya również nie boi się zatkać dłonią buzi Hyogi, kiedy ów powie coś nieodpowiedniego. Hyoga pozwala sobie na takie i tym podobne poufałości, a czasami nawet odwzajemnia je ze śmiechem. Pozostałym Brązowym Patronom z początku wydawało się to trochę dziwne, ale później przyzwyczaili się do takich zachowań swoich dwóch przyjaciół. W każdym razie przyjaźń Seiya i Hyogi opiera się również na wzajemnym zaufaniu. Kiedy Hyoga zmuszony do walki musiał powierzyć komuś nieprzytomnego Shuna (drogiego mu jak diabli), wybrał właśnie Seiya. Wiedział bowiem, że Seiya nie pozwoli skrzywdzić Andromedy, ufał, że Seiya go nie zawiedzie. Podobnie Seiya. Jak miał się z czegoś zwierzyć, to zwierzał się właśnie Hyodze. No cóż, nie ma więc wątpliwości, że takie zaufanie, poufałości i wzajemne przywiązanie musiały złożyć się w końcu na wierną i silną przyjaźń.

PEGASUS SEIYA I ANDROMEDA SHUN
***
Tutaj nie można raczej mówić o przyjaźni, a raczej o niesamowicie silnym koleżeństwie. Jak wspominałam przejściowo w poprzednich fragmentach, Seiya, Hyoga i Shun bardzo często spędzali z sobą razem czas. W efekcie doszło do tego, że pomiędzy Seiyem a Shunem wywiązało się porozumienie, a następnie koleżeństwo, z czasem przybierające na sile. Otóż Seiya i Shun nie dość, że często przebywali z sobą, to jeszcze walczyli wspólnie (przykładowo podczas pojawienia się Thetis w serii "Poseidon"). Praktycznie w walce Seiya i Shun stanowią zgrany duet i trzeba przyznać, że są gotowi do wzajemnej obrony przed niebezpieczeństwem. Nasz Shunnie, zawsze nastawiony pokojowo i przyjacielsko, jest bardzo podobny z charakteru do energicznego Seiya; nie dziw więc, że obaj znaleźli wspólny język.

ANDROMEDA SHUN I PHOENIX IKKI
***
Jak zapewne wiadomo, Shun jest młodszym bratem Ikkiego. Tutaj myślę, że mamy do czynienia nie tyle z przyjaźnią, a bardzo mocno zawiązanych braterskim uczuciem. Obaj młodzieńcy są bardzo do siebie przywiązani, łączyły ich nie tylko więzy pokrewieństwa, a także to, że Ikki był gotów obronić Shuna, zaś Shun odwzajemniał się Ikkiemu zaufaniem i przywiązaniem. W każdym razie wszystko zaczęło się w dzieciństwie. Podobnie jak inni Brązowi Patroni, Ikki i Shun w dzieciństwie stracili rodziców i musieli nauczyć się żyć sami. Praktycznie podczas śmierci rodziców Andromeda był jeszcze niemowlęciem, a Ikki miał niecałe kilka lat. Nikt nie kwapił się do opieki nad braćmi, ale to przyczyniło się tylko do jeszcze większego przywiązania Shuna do Ikkiego (i wzajemnie). Ikki jakoś sobie radził opiekując się Shunem, ale kłopoty zaczęły się dopiero później, kiedy Shun miał około czterech-pięciu lat. Nie mogli już wówczas liczyć na żadną pomoc, musieli sami sobie radzić. Wówczas, podczas wspólnych trudów i problemów, umacniała się ich braterska miłość. Shun wiedział, że zawsze może liczyć na Ikkiego, który z anielską cierpliwością i miłością uczył młodszego brata praw rządzących okrutnym światem, na którym przyszło im razem żyć. Myślę, że to właśnie w dzieciństwie braterskie uczucie obu Patronów było najmocniejsze. Później zdarzyło się To, co spotkało każdego Patrona w dzieciństwie - treningi. Shun i Ikki zostali rozdzieleni. Mimo wielkiego żalu i rozpaczy, jaki musieli przeżywać podczas rozstania, nie cofnęli się przed treningami. Wiedzieli, że jest to jedyne wyjście, aby ocalić istnienia obu braci, aby jakoś przetrwać. Później nie widzieli się przez wiele lat, podczas których bardzo dużo się zmienili. Shun wiedziony niezapomnianym uczuciem braterskim po ukończeniu treningów zdecydował się przybyć na Galaktyczne Wojny, aby znowu odnaleźć Ikkiego. Spotkali się wówczas, owszem. Ale Ikki oszalał podczas pobytu na wyspie, stał się twardy i nieugięty, bardzo uczuciowego Shuna zaczął traktować z niechęcią. Shun wielokrotnie rozczulał się do łez, kiedy myślał, jak bardzo rozeszły się ich drogi. Wydawało już się, że nic nie uratuje przyjaźni między braćmi, że już została ona stracona na zawsze. Był to czas wielkiej próby dla Shuna, ale wiara Andromedy nie została zachwiana. Zawsze wierzył w swojego brata, wierzył, że Ikki nie jest w stanie uczynić nic złego i zawsze będzie darzył młodszego brata mocnym przywiązaniem. Przełom nastąpił dopiero w pobliżu dwudziestego epizodu. Wówczas Ikki powrócił do świata żywych, aby pomóc Shunowi znajdującemu się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wówczas możemy zauważyć, że Ikki nadal żywił mocne uczucia braterskie dla Andromedy Shuna. Ten wzrok, którym patrzył na młodszego brata osłabionego atakiem, ten delikatny uśmiech, który tak rzadko pojawiał się na jego twarzy... Wszystko to wskazywało na to, że Ikki nadal darzył Shuna wielkim braterskim uczuciem. Później Ikki preferujący raczej tryb samotnika nie spotykał się zbyt często z Shunem, ale kiedy się już spotykali, trzeba było to widzieć. Podczas tych rzadkich chwil, kiedy cała piątka Brązowych Patronów przebywała razem, Shun zaczynał (to normalne w jego przypadku) płakać. Wówczas wszyscy byli zgaszeni i pełni mniejszego lub większego politowania dla Shuna (nawet Hyoga nie mógł powstrzymać się od ironicznego uśmieszku), jedynie Ikki potrafił klepnąć Andromedę po plecach i uspokoić go. Mimo, iż po dramatycznym rozstaniu się Ikkiego i Shuna w dzieciństwie, braterskie uczucie ich obu osłabło lekko; uważam, że Ikki przychodzący zawsze z pomocą bratu i dodający mu otuchy spowodował, iż tak mocne więzi pomiędzy braćmi nie zostały przerwane. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że chociaż Ikki okazuje Shunowi braterskie uczucie na swój dziwny sposób, Shun jest dla Feniksa najważniejszą rzeczą na świecie. No i mam podstawy przypuszczać, że z wzajemnością... Wszak duch Ikkiego oznajmił Shunowi w świątyni Shaki: "Najdroższy braciszku, jestem pewien, że w następnym wcieleniu znowu będziemy braćmi, nie może być inaczej."...

PEGASUS SEIYA I DRAGON SHIRYUU
***
Tutaj stosunki tych dwóch to raczej normalna (ani super silna, ani słaba) przyjaźń wynikająca w większości z wdzięczności. Obaj bowiem wojownicy uratowali sobie nawzajem życie. Seiya uratował Shiryuu podczas walki, kiedy Dragon dostał zawału serca. Wówczas Pegasus zebrał całą swoją moc i potężnym ciosem przywrócił serce Shiryuu do funkcjonowalności. Z kolei Shiryuu miał okazję spłacić dług wtedy, kiedy Seiya był śmiertelnie zatruty atakiem Black Pegasusa. Wówczas Dragon postanowił za pomocą swojego ciosu puścić krew Seiyowi, co uratowało Pegasusowi życie. Później przypadki zrządzały tak, że Shiryuu i Seiya bardzo często walczyli u swojego boku. Sprawiło to, że obaj zaczęli myśleć w tym samym toku, zaczęli rozumieć się bez słów i postawiać bardzo podobne decyzje. Podczas walk często zdarzało się, że jeden ratował drugiego, albo próbował pomścić jego krzywdę. Przykładowo, w Świątyni Scorpio... Shiryuu został mocno poraniony przez Milo i można było się zastanawiać, czy w ogóle jeszcze żyje. Wówczas Seiya bez namysłu rzucił się na Złotego Patrona Skorpiona i za pomocą meteorów próbował pomścić Shiryuu. Nie liczy się to, że nie przyniosło to skutku, liczy się to, że Seiya w ogóle zdobył się na zemstę, która mogła go kosztować życie. Nie ma więc wątpliwości, że przyjaźń tych dwóch wojowników umacniała się coraz bardziej właśnie w ciągu dalszych walk. Na co dzień bowiem, Shiryuu trzyma się raczej z dala od pozostałych Patronów, a Seiya też ma grupkę, w której przebywa (bez Dragona). Czyli ogólnie jest to przyjaźń, ale różniąca się o wiele od przyjaźni Hyogi i Shuna, a także Seiya i Hyogi (bowiem te dwie przyjaźnie są moim zdaniem najsilniejsze z wszystkich panujących pomiędzy Bronze Saints).

CYGNUS HYOGA I PHOENIX IKKI
***
No i tutaj mamy raczej dosyć niechlubny wyjątek. Dotąd cały czas właściwie pisałam o słabszym czy silniejszym koleżeństwie, przyjaźni, braterskim uczuciu. A teraz coś innego... A więc zacznijmy od tego, że w pewnym epizodzie Ikki i Hyoga walczyli ze sobą (Ikki był wówczas pod władzą Aresa). No i Cygnus nie zaatakował od razu Ikkiego, wiedział, że Ikki jest tylko szalony poprzez pobyt na Death Queen Island, że to nie jest prawdziwe oblicze Feniksa. No i to opóźnienie spowodowało porażkę Hyogi. A Ikki doskonale wiedział, że Hyoga byłby w stanie go zabić, gdyby się nie zawahał. To właśnie spowodowało, że Ikki darzy Hyogę najzwyklejszą w świecie niechęcią. Czuje, jakby żył ciągle na łasce Cygnusa, który go przecież oszczędził. A dla Patrona hańbą jest zdawać się na czyjąś łaskę. Hyoga ogólnie nie przepadał za Ikkim, ale też nie darzył go specjalną przyjaźnią. Z początku traktował go obojętnie, ale później obaj zaczęli sobie wchodzić na nerwy. No tak, przecież ogień (moc Feniksa) i woda (w stanie zamrożonym posługuje się nią Hyoga) zawsze były przeciwieństwami... Ich niechęć ukazuje się tylko wtedy, kiedy są sam na sam. W towarzystwie innych Patronów zachowują się tak, jakby się w ogóle nie dostrzegali. Ale i zdarzają się przejaśnienia w gradowych chmurach. Kiedy Saori wysłała Ikkiego z Hyogą w dwójkę na wyspę, na której toczyła się walka z Argorem i Spartanem, trzeba przyznać, że wybrańcy nie byli zachwyceni. Podczas drogi w ogóle się do siebie nie odzywali, dopiero w pewnej chwili zaczęli się wyluzowywać. Hyoga pozwolił sobie nawet na uśmiech do Ikkiego, co zostało odwzajemnione. Ale to nie wpłynęło na ich dalsze stosunki. Hyoga i Ikki bowiem, mimo, iż mieli taką samą misję i cele, na zawsze darzyli się pozorną obojętnością, a w głębi duszy - niechęcią, później coraz mniejszą. Mimo wszystko owa niechęć nie znikła i nie można powiedzieć, aby stosunki pomiędzy Ikkim a Hyogą układały się ładnie.
No i to już koniec moich rozważań. Jestem pewna, że każdy, kto wytrzymał przez ten artykuł i doczekał do końca, wyciągnie własne wnioski na temat stosunków pomiędzy głównymi bohaterami całej opowieści - niedoskonałymi młodzieńcami, Bronze Saints.

Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk