Epizod 113
La Freccia d'Oro
(Złota Strzała)
Epizod rozpoczyna się od walki Poseidona z Seiyem, który zdołał już przywdziać Złotą Materię Sagittariousa i właśnie trzyma przed sobą Łuk Strzelca, gotów do wystrzelenia strzały prosto w czoło Poseidona. Ale jest jeszcze jeden problem. Jak słusznie zauważa Julian Solo, wszystkie ataki Seiya obracały się dotąd przeciw niemu samemu. Tak więc skąd taka pewność, że tym razem tak nie będzie? Czy Seiyowi życie niemiłe? Pegasus przygryza wargi i spogląda na leżących na ziemi towarzyszy i Shainę. Nie ma wyboru, ta walka musi być definitywnie zakończona. A jest tylko jedna szansa, aby pokonać boga... Seiya nie waha się i napina cięciwę. Shaina jest przerażona - przecież to jakby Seiya wydawał na siebie wyrok śmierci! Jednak Shiryuu wie, że teraz Pegasusa już nic nie powstrzyma. Patron Pegaza już powziął decyzję i jest gotów oddać życie za uwielbianą boginię. Po chwili złota strzała szybuje z ogromną szybkością ku czołu Poseidona. Jednak Julian zaczyna emanować energią i już niemal w momencie, kiedy strzała ma go trafić, obraca ją! Pegasus z przerażeniem i zrezygnowaniem patrzy na strzałę szybującą ku jego sercu. Wtem grot wbija się w jego ciało... ale nie przeszywa serca. Gdyby nie Materia Strzelca, Seiya byłby już dawno martwy. Na razie jednak Pegasus leży na ziemi, mimo wszystko Strzała Sprawiedliwości jest niewątpliwie skuteczna. Wtem chłopak słyszy głosy Hyogi i Shiryuu, którzy szeptem proszą go, aby wstał, aby dalej walczył spełniając swój najważniejszy, rycerski obowiązek. Z ogromnym wysiłkiem Pegaz z powrotem staje na nogach i wyciąga z piersi okrwawioną strzałę, ponownie usiłując ją wystrzelić. Poseidon jest rozbawiony naiwnością Seiya. Przecież nie ma wątpliwości, że strzała zwróci się ponownie przeciwko swojemu właścicielowi! "Głupcze! Chcesz raz jeszcze popełnić ten sam błąd?" - pyta bóg niemal ze śmiechem. Aby udowodnić słuszność swoich racji, Julian w ostatniej chwili znów wyhamowuje pędzącą strzałę i obraca ją w stronę Seiya. Czy to już koniec? Seiya wie, że nie umknie śmiercionośnej strzale, a tym razem nawet zbroja go nie ochroni, gdyż jest już uszkodzona... A jeżeli strzała trafi w to samo miejsce... Seiya umrze... Wtem jednak w momencie, kiedy strzała już-już ma dotknąć ciała Seiya, rozlega się wołanie Shainy: "Seiya!!!". I po chwili bohaterska dziewczyna zasłaniając ukochanego własnym ciałem przyjmuje na siebie cios... Strzała tkwi mocno w jej plecach, ale wojowniczka zaciskając zęby wyjmuje ją powoli, ze spokojem. Seiya zabrania jej dalej wyjmować strzałę, przecież w ten sposób Shaina powiększa ranę! Jednak Ophyucus nie zważając na ból wyjmuje błyszczący obiekt ze swoich pleców i podaje strzałę Seiyowi... Przy okazji oznajmia, żeby Seiya się nie wahał i nadal próbował.  To jedynie on może wystrzelić złotą strzałę. To jedynie on może zwyciężyć w ostatecznej bitwie i trzeba go chronić wszystkimi siłami...
***
Mu, Milo, Shaka i jeszcze dwóch Złotych Patronów stoi w deszczu przed Sanktuarium. Wtem cała piątka zauważa dziwny kosmos ulatujący z Świątyni Wodnika w stronę Morza Śródziemnego. Kolejny meteor... Mu wysuwa przypuszczenie, że to duch Camusa. Pozostali potwierdzają to przypuszczenie. Nie ma już wątpliwości, że kolejny Złoty Patron ma zamiar stanąć do walki w obronie życia i czci Ateny...
***
Tymczasem walka w Świątyni Poseidona nadal trwa. Shaina uśmiecha się z wysiłkiem i prosi Pegasusa, aby się nie martwił - wszak ona będzie jego tarczą... Pegasus przez chwilę zastanawia się gorączkowo - przystać na propozycję, czy nie? To prawda, los ludzkości leży w jego rękach, ale czy on ma prawo przejmować w swoje ręce życie towarzyszy? A zwłaszcza kobiety? Ale jeden rzut spojrzenia na pole walki ukazuje Seiyowi, że musi nadal próbować. Shun, Hyoga i Shiryuu leżą bez sił, jedynie Shaina i on mogą jeszcze walczyć... Na oczach zaskoczonego Poseidona Seiya napina łuk po raz trzeci. Wystrzeliwuje... Jednak strzała znowu zostaje zatrzymana przez boga i znów odwraca się ku Seiyowi. Shaina przymyka oczy ściskając ramię Seiya, gotowa ponieść cios raz jeszcze... Wtem jednak w błyskawicznym tempie Seiya odwraca się zasłaniając Shainę własnym ciałem. Oznajmia, że nie może pozwolić, aby ona przez niego zginęła... Shaina wie, że już nic nie może zmienić postanowienia Pegasusa. "A więc żegnaj, Seiya..." - szepcze dziewczyna przytulając się mocniej do ukochanego... Ale cios nie nadchodzi... Kiedy dziewczyna otwiera oczy, zarówno ona, jak i zaskoczony Seiya zauważają stojącego przed nimi Shiryuu, w którego obnażonej piersi tkwi złota strzała... Dragon z właściwym sobie opanowaniem wyjmuje strzałę i podaje ją Pegasusowi. Oznajmia, że to on powinien służyć Seiyowi za tarczę - a nie kobieta. Po chwili z ziemi wstaje też ciężko ranny, również pozbawiony Materii Hyoga i staje obok Shiryuu. Z ziemi podnosi się także Shun, którego Materia jest w złym stanie, ale może jeszcze spełniać swoje zadanie. On też dołącza do muru z ludzkich ciał. Trzej młodzieńcy osłaniają Shainę i Seiya oznajmiając, aby Pegaz wystrzelił strzałę raz jeszcze... Dodają, że dotąd ich wola walki była za słaba, i dlatego właśnie kosmos Złotej Materii Strzelca nie mógł płonąć tak jasno - i to właśnie zaważyło na kłopotach związanych z odwracanymi atakami. Teraz wszystkie oczy, zdeterminowane i pełne zawziętości kierują się w stronę Juliana, który traci trochę ze swojej pewności siebie. Ale nie rezygnuje, jest bowiem pewien, że on (jako bóg) ma większe szanse, niż zwykli Patroni wspomagani tylko gasnącą potęgą Ateny... Jednak kosmos Hyogi, Shiryuu, Shuna, Shainy i Seiya zaczyna błyszczeć coraz mocniej, Pegasus ponownie wystrzeliwuje Złotą Strzałę, która dzięki mocom Seiya i jego towarzyszy zaczyna płonąć. Płonąca strzała kieruje się w stronę czoła Poseidona... ale tym razem Julian nie może ją zatrzymać! Czy to już koniec? Wszystko wskazuje na to, że tym razem Poseidon zostanie ranny... Strzała wbija się w hełm boga i unosi tą część Materii razem ze sobą, hen nad powierzchnię wody... Z czoła boga powoli zaczyna spływać krew... "Udało się!" - wykrzykuje Seiya ze słuszną radością. Po chwili, kiedy Shiryuu, Seiyowi, Shainie, Hyodze i Shunowi udaje się przyjść do siebie - cała drużyna rusza przed siebie. Wszak przed nimi jeszcze jedna kolumna, a czasu - mało... Chłopaki i Shaina w pośpiechu przechodzą obok Poseidona, ale ten nawet nie usiłuje ich zatrzymać... Jego myśli są skoncentrowane w tej chwili zupełnie na czymś innym...
***
Tymczasem Canon i Ikki kontynuują swój pojedynek. Ikki za wszelką cenę stara się zburzyć kolumnę, a Canon za wszelką cenę usiłuje mu w tym przeszkodzić. Ale i to nie trwa długo, gdyż wola walki Feniksa jest ogromna. W dodatku w pewnej chwili nadbiega Kiki, taszcząc na ramionach Złotą Materię Libry. Ikki doskonale wie, że to właśnie tam znajduje się jedyna broń, dzięki której może zniszczyć kolumnę. Tak więc nie ma na co czekać, Appendix w pośpiechu rzuca Phoenixowi broń (coś w rodzaju tarczy z łańcuchem). Ikki chwyta ją w locie i nie czekając na reakcję Canona - rusza naprzód. Do brata Gemini Sagi dopiero po chwili dociera ogrom sytuacji - przecież to już ostatni filar podtrzymujący Świątynię Poseidona! Canon próbuje perswazją poniejechać czyn Ikkiego, ale Phoenix jest już zdecydowany. Nabiera rozpędu, zaczyna emanować swoim kosmosem i z bojowym krzykiem na ustach uderza bronią w kolumnę, przecinając ją po skosie. Udało się! Canon jest przerażony, ale Kikiego właśnie ogarnęła wielka radość. Teraz już niemal nic nie stoi na przeszkodzie, aby ocalić Atenę! Ikkiego interesuje jeszcze jedna rzecz, którą ma zamiar się dowiedzieć, zanim dołączy do przyjaciół - a mianowicie - jak unicestwić Poseidona? Phoenix doskonale wie, że na to pytanie może mu odpowiedzieć tylko Canon... Wtem jednak wszyscy wojownicy czują niezwykły kosmos emanujący ze Świątyni Poseidona. Przerażenie bohaterskiego Canona wzmaga się, wyjaśnia on pozostałym, że w Julianie Solo wreszcie przebudziły się prawdziwe moce Poseidona i teraz już nic nie jest w stanie kontrolować jego czynów... Ostateczna walka zbliża się z każdą sekundą...
***
Tymczasem Julian stoi samotnie w tym samym miejscu, gdzie zostawili go wojownicy. Krwawi. Wie, że krew nie jest rzeczą boską. Czyżby więc był tylko śmiertelnikiem? Nie, mimo swojego śmiertelnego ciała jest bogiem, wszechwładnym bogiem oceanów! Nie może więc pozwolić, aby pokonali go zwykli ludzie! Julian uśmiecha się, a w jego oczach zaczyna emanować złowrogi kosmos. Po chwili obok wojownika pojawia się trójząb, symbol władzy Poseidona. Prawdziwe moce boga właśnie się przebudziły...
***
Kiedy Julian odkrywa w sobie tajemne moce, drużyna Patronów biegnie ku kolumnie, w której została uwięziona Atena. Wtem we wszystkich trafia jakaś niesamowita moc i odrzuca ich swoją negatywną energią na całkiem ładną odległość. Seiya podnosi się pierwszy, jest przerażony. To było jak uderzenie pioruna! Czy to może być... Na pytanie, które Seiya boi się zadać, uzyskuje po chwili odpowiedź. Tak, przed nim stoi Poseidon w całej swojej okazałości, potężniejszy, niż dotychczas. Pegasus czuje bijącą od niego energię kosmiczną i zastanawia się, czy i tym razem Patroni zwyciężą... czy też... Aż strach mu o tym myśleć. W każdym razie nie ma wyboru - musi stanąć do walki z bogiem. Ale mimo największych wysiłków, tym razem jego moc jest bezużyteczna... Kiedy Julian wreszcie atakuje za pomocą trójzębu, Pegasus spodziewa się, że to już koniec... Nie uniknie tego ciosu... Ale w ostatniej chwili ktoś staje przed Seiyem hamując cios Poseidona. Któż to? To Hyoga, który podniósł się po piorunującym ciosie, gotów bronić za cenę życia Atenę i swoich towarzyszy! Pegasus słusznie obawia się, że pozbawiony Materii Cygnus nie wytrzyma zbyt długo... Ale w tej chwili wokół roztacza się niesamowita, złota aura i Patroni dostrzegają błyszczącą Materię... Twarz Hyogi rozjaśnia uśmiech. Wszak to Złota Materia Aquariusa, zbroja mistrza Cygnusa! Patron Łabędzia z tkliwym uśmiechem oznajmia, że nie zmarnuje szansy danej mu przez Camusa, przywdzieje Materię i będzie walczył aż do końca, nieważne, jaki ten koniec ma być... I tak też czyni... Przemieniony za pomocą Złotej Materii, uzbrojony w dodatkowe siły, postanawia powstrzymać atak Poseidona. Inicjuje "Spełnienie Poranka", atak, który Camus (w chwili treningu) przypłacił życiem... Moce boga i śmiertelnika zrównują się, ale wtem potęga Poseidona zaczyna przeważać. Seiya wciąż czuje, że Hyoga, mimo pomocy sensei, nie wytrzyma wystarczająco długo, aby pokonać boga... Jednak Cygnus rozkazuje Pegasusowi, aby ów nie martwił się o niego, tylko biegł w stronę głównej kolumny, wszak tylko Seiya może uratować Atenę tonącą w odmętach... Seiya prawie bez chwili zastanowienia zaczyna biec przed siebie. Misja jest najważniejsza. Ale nagle Cygnus zaczyna mieć problemy, z trudem wytrzymuje napór energii emanowanej przez trójząb. Seiya zatrzymuje się, z przerażeniem śledzi kolejne poczynania przyjaciela. Kiedy Hyoga jest już u kresu sił, wokół pojawia się kolejna złota aura. Seiya ma dobre przeczucie, ale woli na razie nie oznajmiać go wszem wobec. Ale jego przeczucie sprawdza się, to kolejna Złota Materia, tym razem Libry. Shiryuu powstaje z ziemi, tym razem jego mistrz (Rochi, gwoli przypomnienia) chce się włączyć do ostatecznej walki przekazując uczniowi swoją zbroję. Dragon przywdziewa szybko Materię i staje obok Seiya i Hyogi. Trzej Złoci Patroni są gotowi, aby stoczyć ostatnią walkę w obronie czci Ateny...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk