Epizod 107
Le apparenze
(Pozory)
Kiedy Ikki napiera na biedny Nebula Chain, Shun za wszelką cene usiłuje powstrzymać atak. Ale okazuje się, że nie jest to takie łatwe, jakby Shunnie myślał. Po chwili jednak Andromeda wykazuje się niezwykłą siłą odtrącając Ikkiego swoim łańcuszkiem. Wówczas Shun odkrywa prawdę. Ikki stojący przed Shunem nie może być tym Ikkim, którego Patron Andromedy zna, bo inaczej uniknąłby ataku łańcuchem. Wówczas Ikki zaczyna się śmiać, ale wtem jego głęboki śmiech przechodzi w skrzek i po chwili domniemany Phoenix przemienia się w wojownika nieznanego dotąd Shunowi. Prezentacja wykazuje, że Shun ma do czynienia z niejakim Lymnadesem Kaysą, potworem z greckiej mitologii. Zaś złączone kolumny, które Shun ma przed sobą, to Filar Oceanu Antarktycznego. Kaysa oznajmia, że gdyby nie Nebula Chain, to Shun nigdy by nie zrozumiał, że nie ma do czynienia z własnym bratem. Okazuje się jednak, że złudzeniu podlegli Hyoga i Seiya, o czym Kaysa także opowiada Andromedzie...
***
Hyoga leży w ramionach Camusa, jest całkowicie szczęśliwy, z jego oczu płyną łzy radości. Lecz wtem Camus unosi wojownika lekko wyżej i swoją dłoń wbija w plecy Cygnusa. Atak jest śmiertelny... "Dlaczego... dlaczego..." - szepce Hyoga. Nie rozumie, jak jego własny mistrz mógł zadać mu śmiertelny cios... Wenątrz ciała Patrona Łabędzia powstaje krwotok... Kiedy Patron Łabędzia traci przytomność wykrwawiając się powoli, domniemany Camus zostaje otoczony przez złote światło i po chwili nad ciałem nieszczęsnego Patrona stoi już Kaysa...
***
Seiya obejmuje Seikę, jest bardzo szczęśliwy, że odnalazł wreszcie zaginioną siostrzyczkę. Z jego oczu także płyną łzy szczęścia. Chłopak przyciska siostrę mocniej do swojej klatki piersiowej i przymyka oczy w poczuciu całkowitego bezpieczeństwa. Wtem jednak domniemana Seika wyciąga dłoń i przebija nią Seiya na wylot... Seiya rozwiera szeroko oczy z przerażeniem wypisanym na twarzy. "Co czynisz?..." - pyta. Nie może pojąć przyczyny, z jakiej miałby zostać zamordowany przez własną siostrzyczkę... Kiedy chłopak traci przytomność, usta Seiki wykrzywiają się w okrutnym uśmiechu i wokół panienki zaczyna emanować złote światło...
***
Kaysa stoi nad nieruchomymi ciałami leżących obok siebie Hyogi i Seiya. Z pogardą spogląda na leżących, na jego ustach błąka się lekki uśmieszek. "Nie jesteście godni być Rycerzami Ateny!" - oznajmia po chwili znikając.
***
Shun wysłuchawszy tej opowieści stoi obok Patrona wzburzony. "Ty szatanie!" - woła. Z łzami w oczach (u niego to normalne...) oznajmia, że nie rozumie, jak Kaysa mógł uczynić coś takiego. Opowiada przeciwnikowi, że dla Hyogi Camus był czymś więcej, niż tylko mistrzem, że Hyoga żywił także wobec Aquariusa uczucia ojcowskie. Musiał się więc bardzo ucieszyć widząc swojego sensei żywego. A Seiya? Miał siostrę Seikę, zostali rozdzieleni w dzieciństwie... Od tego czasu Seiya robił wszystko, aby tylko odnaleźć zaginioną Patronkę... On też musiał być niesamowicie szczęśliwy w chwili, kiedy ujrzał siostrę żywą i całą. Kaysa wykorzystał bezwzględnie zaufanie i marzenia dwójki Patronów, aby ich pokonać... To niewybaczalne, tego Shun nie może darować swojemu przeciwnikowi. Przechodzi więc z gadania do ataku. Nebula Chain mknie w stronę przeciwnika odtrącając Kaysę. Nieszczęsny Lymnades (dobrze mu tak!) wywala się na posadzkę niedaleko kolumny tworząc całkiem kawaii dziurkę. Łańcuchy Shuna mkną dalej, ale wtem Kaysa znika. Zdezorientowany Shun woła, że gdziekolwiek Kaysa by się nie schował, i tak odnajdzie go łańcuch będący w stanie zaatakować przeciwnika nawet z odległości kilku lat świetlnych! Na dowód swoich słów wypuszcza Nebula Chain do ataku i po chwili z mgły wyłania się związany łańcuchem Kaysa. Shun postanawia zabić swojego przeciwnika i wzywa Mgławicowy Łańcuch, aby trafił przeciwnika prosto w serce. Kaysa, związany i bezsilny, może tylko czekać na śmierć. Ale nie, w jego umyśle tkwi jeszcze jedna iskierka nadziei... I po chwili Shun, wypuściwszy już łańcuch do ataku, ma okazję ujrzeć spętanego łańcuchami Ikkiego. Andromedę znów ogarniają zwątpienia, znów w jego duszy zostaje zasiany niepokój i troska. Ikki oznajmia tonem raczej twierdzącym, że Shun nie byłby chyba w stanie zabić własnego brata. "Milcz!" - wykrzykuje Shun nie powstrzymując łańcuchów. Przymyka oczy. A jeżeli to rzeczywiście Ikki stoi związany łańcuchami? Kiedy Nebula Chain już ma przebić serce Ikkiego, Shun powstrzymuje łańcuch. Z łzami w oczach pada na kolana błagając Przeznaczenie, aby wyjawiło mu prawdę. Wówczas Ikki oswobodzony z łańcuchów przemienia się w Kaysę... Kaysa staje nad płaczącym Shunem i oznajmia, że Andromeda ma tak miękkie serce, że zasługuje na spokojną śmierć. Jednak wprew swoim zapewnieniom rozpoczyna dosyć brutalny atak przewracając Shuna na brzuch. Wtem czuje jakąś dziwną aurę, czyjś dziwny kosmos... Kaysa jest zaskoczony, nigdy nie spotkał tak potężnej mocy... Wtem jednak kosmos znika i Kaysa uspokoiwszy się powraca do ataku kopiąc Shuna po głowie. Wreszcie wyskakuje w powietrze, aby zaatakować raz jeszcze, ale tym razem dziwny kosmos znów go powstrzymuje, zaś w pobliżu zaczynają buzować płomienie...
***
Kiedy Kaysa rozgrywa swój pojedynek z Shunem, Kiki i Shiryuu znajdują się właśnie obok zburzonego Filaru Oceanu Indyjskiego. Shiryuu ma przymknięte oczy, prosi stojącego nieopodal Kikiego, aby ów nie przejmował się nim i biegł zanieść Materię Wagi do innych Patronów, którzy niewątpliwie potrzebują potężnej mocy Rochiego. Ale Kiki ma poważne wątpliwości. Nie wie, czy powinien zostawiać niewidomego Patrona na pastwę losu, przecież ślepota skazuje wojownika na śmierć... Jednak Shiryuu uśmiecha się leciutko i przerywa wywody Kikiego oznajmiając: "Cicho bądź, Kiki..."... Dodaje, że chyba Kiki dobrze wie, że liczy się tylko misja, że tylko poświęcenie Patronów może sprawić, że Atena zostanie oswobodzona z rąk Poseidona. Z początku Kiki ponownie pragnie zaprotestować, ale widząc leciuchny uśmiech błąkający się wokół warg Patrona Smoka oznajmia, że wola Shiryuu jest święta...
***
Ciąg dalszy trefnego pojedynku Shuna i Kaysy. Nieznany kosmos powstrzymuje Kaysę od zmiażdżenia ślicznej buźki Shuna, Lymnades odskakuje na bok i z zainteresowaniem i respektem przygląda się płomieniom buzującym nieopodal. Ta energia... Nieznana Kaysie, silna, potężna i czuła zarazem... "Kim jesteś? Powiedz swoje imię!" - woła Kaysa licząc na cud. Wtem głos z płomieni oznajmia, że Kaysa doskonale zna imię swojego nowego przeciwnika, ale głos może mu je mimo wszystko powiedzieć, aby Lymnades wiedział, za czyją sprawą trafi do piekła. Tak więc po chwili Kaysa słyszy złowieszcze sześć liter - Phoenix. Oto prawdziwy Ikki przybył na miejsce pojedynku, aby pomóc ukochanemu bratu. Ikki jest naprawdę wściekły, doskonale wie, co się wydarzyło. Zaczyna od ataku za pomocą "Fenniksu Gen Ma Ken", ataku oddziałującego na psychikę przeciwnika. I tutaj Kaysa z początku nie chcący uwierzyć w skuteczność ataku przekonuje się na własnej skórze, że Ikki wcale nie żartował. Otóż okazuje się, że Kaysa w złudzeniu widzi Ikkiego jako swoje lustrzane odbicie! W dodatku to odbicia pogania Kaysę, żeby go zaatakował. Kaysa zwija się na klęczkach trzymając się za głowę. "Nie! Przecież to ja! Nie mógłbym zabić samego siebie! To byłoby zbyt okrutne!" - drze się Lymnades w niebogłosy. Po chwili jednak Ikki przyhamowuje swój atak. Oznajmia przeciwnikowi, że to tylko przedsmak, że to, co Kaysa widział, to najprawdopodobniej jego duch... Ikki za wszelką cenę postanawia pomścić towarzyszy tylu wspólnych bitew rozpoczynając swój atak za pomocą mocy fizycznych. Oznajmia Lymnadesowi, że ów będzie bardzo cierpiał, że kara będzie bolesna, ale Kaysa zasługuje na to. Kaysa nie ma szansy cokolwiek uczynić, gdyż Ikki atakując pięścią woła - "To od Pegaza!". Kaysa z przerażeniem wypisanym na niekształtnej twarzy leci w tył rozbijając ponownie jakąś tam połać posadzki niedaleko kolumny. Ponowny atak Ikkiego, za oszukanie Hyogi, także nie wpływa zbyt dodatnio na Kaysę, nie mówiąc już o ataku mającym pomścić torturowanego Shuna... Kaysa jest u kresu sił, leży właśnie na posadce, wyczerpany, zmęczony, wykończony. W tym samym czasie Ikki podbiega do braciszka z niepokojem próbując przywrócić owemu przytomność. Ale Shun się nie porusza. Widząc wstającego Kaysę, Ikki woła - "Dobiję cię, psie!". Kaysa wie, że Ikki wcale nie żartuje ani się nie przechwala. Lymnades rozumie też, że ten atak będzie śmiertelny. Przemiana Kaysy w Shuna także nie skutkuje ("Braciszku, nie skrzywdzisz mnie przecież?", "Ikki, jest mi bardzo wstyd, ale muszę cię zabić!"), gdyż Ikki już po chwili odkrywa, że to złudzenie, że Kaysa nie tylko przybiera postać osób, w które chce się przemienić, ale i ich osobowość... Przy okazji tego stwierdzenia zarabia też ranę na policzku od uderzenia łańcuchem, co tym bardziej utwierdza wojownika, że nie ma do czynienia z własnym bratem. Ikki, oskarżony o brak uczucia wobec własnego brata, wznosi oczy ku powierzchni wody. Rozumuje, że Kaysa może mieć całkowitą rację, że może Ikki całkowicie przestał już kochać... Wszak Phoenix już od tak dawna nie uronił ani jednej łzy... Tymczasem w gorączkowym pośpiechu (wszak tu chodzi o własne życie) Lymnades rozmyśla nad postacią Ikkiego. Przecież musi mieć jakiś słaby punkt, przecież musi być ktoś, kogo Ikki bardzo kocha i dla kogo byłby zdolny poświęcić życie... Kaysa zatapia się głęboko w psychice Ikkiego i wtem dostrzega biały cień roześmianej dziewczyny... Lymnades z uśmieszkiem na ustach przygląda się swojemu planowi rozważając go dokładniej, wszak postać dziewczyny może mu się bardzo, ale to bardzo przydać...
***
Wizja Kaysy... Na plaży, przy wzburzonych falach oceanu, ku Phoenixowi biegnie piękna, złotowłosa i zielonooka dzieczyna w sukience w kwiatki. Roześmiana, szczęśliwa i radosna zmierza ku swojemu ukochanemu pragnąc mu się rzucić w ramiona. Wzywa jego imię z czułością, uczuciem i bezgranicznym przywiązaniem... Wtem jednak Ikki dostrzega, że dziewoja trzyma w ręku sztylet... Esmeralda z łzami w oczach rzuca się Ikkiemu na szyję zatopiwszy mu uprzednio sztylet w brzuchu... Rozlewa się krew... Ikki przytula dziewczynę i wybacza jej, oznajmia: "Esmeraldo, jeżeli chcesz kogoś zabić, musisz się wpierw nauczyć posługiwać nożem. Ale dobrze zrobiłaś, wreszcie będziemy mogli być razem..."...
***
Wizja Kaysy kończy się w miarę, jak iskierka żywota Lymnadesa gaśnie... Kaysa z całego serca żałuje, że nie wpadł na to wcześniej. Ikki też doskonale wie, że urokowi Esmeraldy nie byłby w stanie się oprzeć i gdyby Kaysa wpadł na ten pomysł wcześniej, to na pewno Phoenix byłby już teraz tylko pożywką dla rekinów żywiących się padliną... Wtem oczy Kaysy rozwierają się szeroko, a po chwili przymykają, aby już nigdy się nie otworzyć... Ikki odwróciwszy się od trupa napotyka wzywającego jego imię Kikiego. Appendix jest potężnie zasapany, ale szczęśliwy - spełnił swój obowiązek zanoszcząc Złotą Materię Libry na miejsce walk. Po chwili Kiki dostrzega trupa Kaysy i odruchowo cofa się z obrzydzeniem. Tymczasem Ikki ujmuje z rąk Kikiego magiczny trójząb i wzmagając swój kosmos do maksimum zamierza się z okrzykiem bojowym na ustach na kolumnę, przez którą cierpiała trójka jego towarzyszy. Potężna energia w połączeniu z magicznym trójzębem powoduje, że pod wpływem ciosu Ikkiego Filar Oceanu Antarktycznego przechodzi do przeszłości... Po chwili Ikki zwraca trójząb Kikiemu i kieruje się w stronę Patronów. Spogląda na nich z dziwnym wyrazem twarzy i po chwili w każdego z nich kieruje strumień białego światła. Wtem zaczyna się zbierać do odejścia, oznajmia, że niszczenie każdej kolumny po kolei jest według niego kiepskim rozwiązaniem. Ikki ma bowiem bardziej ambitny plan - zamierza udać się prościutko do Świątyni Poseidona i tam odbić Atenę z rąk przeciwnika. Zdumiony Kiki pyta się, co z Shunem, Hyogą i Seiyem, czy Ikki zamierza ich tak po prostu zostawić? Wtedy Phoenix odwracając się od Kikiego oznajmia, że zrobił, co do niego należało - zatamował krwotok. W dodatku Patroni nie zasługują na więcej uwagi, jeżeli miękkie serce spowodowało ich przegraną. Podczas walki należy być bowiem stanowczym i nieugiętym, w przeciwnym bowiem przypadku koniec walki może się równać tylko śmierci... Kiki jest zaskoczony takimi słowy, ale nic już nie mówi. Phoenix dodaje, że teraz trójka Patronów może albo przeżyć, albo umrzeć. Wszystko jest bowiem zależne od Przeznaczenia...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk