Epizod 106
Voci del passato
(Głosy z przeszłości)
Odcinek rozpoczyna się od dokończenia walki Shiryuu-chan z Khristiną. Shiryuu zniszczył najpotężniejszą broń swojego przeciwnika, ale tym samym popełnił potężny błąd, o czym miał się właśnie przekonać za chwilę... Na razie jednak Khristina pozbawiony swojej broni wznosi się w lotusie ku powierzchni wody. Oczy ma przymknięte, wokół niego zaczyna emanować potężny kosmos. Kosmos wzmagający się z każdą sekundą... Shiryuu nie wie, co czynić, wszak musi powstrzymać przeciwnika od ataku i zniszczyć Filar Oceanu Indyjskiego, aby ocalić Atenę od niechybnej śmierci... Postanawia rzucić się w stronę Khristiny i zaatakować. Tak też czyni. Jednak wtem od przeciwnika odpycha go niewidzialna bariera, jakiś niewidzialny magnetyczny mur, którego działania Patron Smoka nie może zrozumieć. Ale desperacja wojownika jest większa, niż zdrowy rozsądek, Shiryuu postanawia ponownie spróbować. Kilka razy przekonuje się na własnej skórze, jak silne jest pole magnetyczne i jak potężna jest energia zdolna odepchnąć nawet Patrona Smoka. Ale Shiryuu nie ma zamiaru się poddać, jego wola walki jest bardzo silna. Mimo perswazji przeciwnika wzmaga swój kosmos i wzywa "Gniew Smoka" kierując go prosto w obnażoną klatkę piersiową Khristiny. Jednak i to nie działa, Shiryuu zostaje ponownie odepchnięty niemożliwie potężną energią. Patron Smoka już mocno krwawi, ale nadal nie ma zamiaru się poddać i pozbierawszy się po otrzymanym ciosie podnosi się na klęczki. Spogląda na Khristinę i doznaje szoku. Wszak postać przeciwnika zaczyna się podwajać! Lecz wtem wszystko wraca do normy. Biedny Shiryuu już nie wie, czy to iluzja, czy też jego oczy zaczynają szwankować. Wtem jednak z przerażeniem zdaje sobie sprawę, że to drugie przekonanie jest trafne... Khristina tłumaczy przeciwnikowi, że kiedy odpychał Dragona, wywoływał potężną smugę oślepiającego światła. Jeszcze parę takich ataków, a Shiryuu ostatecznie pogrąży się w otchłaniach zapomnienia nie mając najmniejszych szans na ocalenie kochanej bogini... Shiryuu nie może uwierzyć, że będąc już tak blisko celu ma przegrać... Wtem Khristina otworzywszy oczy uśmiecha się, widząc, w jakim stanie jest Shiryuu. Najwyraźniej uznaje, że ten ostatni nie jest zdolny do walki, tak więc postanawia wyjawić przeciwnikowi swój sekret tarczy obronnej. Otóż okazuje się, że w myśl religii hinduistycznych każdy człowiek posiada siedem punktów witalnych. Khristina po zniszczeniu swojego oszczepu odkrył w sobie najwyższy kosmos, a zarazem nauczył się wykorzystywać swoje punkty. Jak widać, wykorzystał je właśnie w technice obrona-atak, którą zastosował wobec Shiryuu. W miarę, jak Khristina tłumaczy wszystko swojemu przeciwnikowi - Shiryuu coraz bardziej upada na duchu. Zarazem wzrasta w nim też ogromna determinacja. Wie, że jeżeli teraz straci wzrok, to nigdy nie odkryje siedmiu punktów witalnych Khristiny, a tym samym - przegra... Ta perspektywa nie jest zbyt optymistyczna dla naszego bohatera, a kolejny atak Shiryuu tylko pogarsza zarówno sprawę, jak i wzrok tego wspomnianego. Wszystko zaczyna wskazywać na to, że Shiryuu "will be dead" tak samo, jak Atena... Tatuaż na plecach Dragona ujawnia się coraz wyraźniej w miarę, jak w Shiryuu wzrasta poczucie bezsilności, a zarazem determinacja. Wtem kosmos Patrona Smoka wzrasta do maksimum. Teraz Shiryuu ma tylko jedną szansę i wie, że nie może jej zaprzepaścić. Excalibur. Shiryuu błagając swój kosmos i Atenę o cud, wzywa Święty Miecz i wytężywszy ostatki swojego wzroku dostrzega w pionie ciała Khristiny siedem fioletowawych punktów podobnych do gwiazd. To z nich Khristina czerpał swoją energię tak samo, jak Wojownicy Ateny czerpią energię ze swoich konstelacji. Shiryuu nie namyślając się wiele przerywa pole magnetyczne i Świętym Mieczem przecina wszystkie punkty witalne przeciwnika... Khristina w ostatnich chwilach zaprzepaszczonego żywota przyznaje Shiryuu, że ów jest bardzo potężny i z tymi słowy na ustach ginie... Shiryuu też jest niesamowicie wyczerpany po walce z tak potężnym przeciwnikiem. Wie, że musi jeszcze zniszczyć Filar Oceanu Indyjskiego, zanim zginie. Ale zarówno wzrok, jak i siły odmawiają mu posłuszeństwa... Shiryuu idzie coraz bardziej powoli w stronę kolumny, aż wreszcie pada na ziemię... Pod złowieszczo wyniesioną ponad dno morskie kolumną leżą dwa ciała potężnych wojowników: Shiryuu i Khristiny...
***
W tym samym czasie Hyoga gna przed siebie poszukując Filaru Oceanu Arktycznego. Wyrzuca sobie nieubłaganie, że jest jedynym, który jeszcze nie zaznał bólu i cierpienia w walce z Poseidonem i za wszelką cenę postanawia spotkać się z jakimś Marine Shogunem i walczyć. Na razie jednak kolumn ani śladu... Ale Cygnus się nie poddaje i z zaciśniętymi ustami pędzi naprzód. Wtem jego wyczyn zostaje nagrodzony sukcesem (złudnym, jak się będziemy mieli okazję przekonać pod koniec odcinka...). Hyoga dostrzega filar podobny do dwóch złączonych ze sobą kolumn. Wojownik uśmiecha się i spoglądając wokół siebie dostrzega lodowe skały. Niewątpliwie jest właśnie tam, gdzie chciał się dostać... Teraz pozostaje tylko czekać na wojownika, którego zadaniem jest strzec tego filaru... Jednak Hyoga nie widzi nikogo, mimo, iż bardzo uważnie wpatruje się w schodki prowadzące na kolumnę. Wtem jednak dostrzega czyjeś lazurowe oczy wpatrujące się w niego nieodgadnionym spojrzeniem i wtedy oczy Hyogi rozwierają się szeroko ze zdumienia i pewnego rodzaju przerażenia. Toż to przed nim stoi Camus! Hyoga jest zupełnie zdezorientowany, przecież Camus zginął w Świątyni Wodnika jeszcze podczas Bitwy Dwunastu Sanktuariów! Tak więc jak mógł się tutaj znaleźć? Nie można się więc dziwić temu, że Hyoga nie wierzy domniemanemu Camusowi, kiedy ten przedstawia się jako jego mistrz. Cygnus atakuje, ale jego atak zostaje szybko powstrzymany przez Złotego Patrona Wodnika. Hyoga atakuje raz jeszcze i tym razem zostaje odepchnięty potężnym kosmosem. Wie, że jedynie Camus znał tak dobrze jego ataki, że był zdolny się im przeciwstawić od razu, bez żadnego przygotowania. Wszak to właśnie Aquarius nauczył go tego wszystkiego, co Cygnus mógł dzisiaj używać w walce... Camus widząc leżącego nieopodal, powalonego atakiem Hyogę uśmiecha się, ale nie złośliwie. Jego uśmiech wygląda jak uśmiech ojca, który właśnie ujrzał syna... Oczy Hyogi wzbierają się łzami. Czyżby rzeczywiście Camus powstał z martwych i powrócił do świata żywych, do swojego ukochanego ucznia? Camus podchodzi powoli do Hyogi i jedną ręką podtrzymuje plecy leżącego. Hyoga widząc twarz najdroższego sensei uśmiecha się z ufnością, którą miał już niedługo pożałować...
***
Tymczasem Seiya skończywszy pierwszą walkę biegnie ku walce drugiej. Teraz jego zadaniem jest zniszczyć Filar Południowego Pacyfiku. Biegnie i biegnie, a jednak nie może znaleźć nieszczęsnej kolumny. W dodatku prześladuje go wizja Marin, którą spotkał na swojej drodze. Szczerze mówiąc, to teraz bardziej podąża za piękną sensei, niż za swoją misją, lecz usiłuje to stłumić w umyśle. Wtem jego wysiłki zostają nagrodzone i Seiya dostrzega kolumnę. Biedak nie ma pojęcia, jak wygląda Filar Południowego Pacyfiku, więc złożony z dwóch kolumn filar (pamiętacie? słowo kluczowe - poprzedni akapit...) bierze za dobry znak. Wtem właśnie na stopniach prowadzących na kolumnę chłopak dostrzega upragnioną istotę, wcielenie swych marzeń. Marin. Z uśmiechem ufności kieruje się ku swojej młodej sensei, dziękując jej głośno, że zaprowadziła go pod sam filar. Jednak po chwili milczenia rudowłosa piękność oznajmia, że przyszła tutaj tylko dlatego, aby zabrać go do Sanktuarium. Wtem Seiya zatrzymuje się jak rażony piorunem. W jego umyśle utwierdza się przekonanie, że osoba, którą ma przed sobą, to nie Marin. Wszak Srebrna Patronka Orła nigdy nie kazała mu się poddać, zawsze wzmagała w nim otuchę i nadzieję... A teraz kazałaby mu się poddać? Seiya głośno wyraża swoje przypuszczenia. Po wysłuchaniu oskarżenia Marin oznajmia, że rzeczywiście nie jest Marin, ale jest za to osobą, którą Seiya zna równie dobrze. Pegasus nie potrafi rozwikłać zagadki, więc domniemana Marin orzeka, że ma na imię Seika i tylko przybrała postać Patronki. Seika? W umyśle Seiya to imię wywołuje tylko jedno skojarzenie - zaginiona, kochająca siostrzyczka... Pegasus o mały włos się nie rozrzewnia, ale przypominają mu się zdradliwe podstępy przeciwników i oznajmia wojowniczce, że jej nie wierzy. Wtem jednak Marin zdejmuje maskę i oczom Seiya ukazuje się piękna, dziewczęca twarz, z piwnymi oczyma i rudymi lokami wijącymi się wokół kształtnej buźki. Na słowa Seiki chcącej uściskać brata, Seiya nie podejrzewając niebezpieczeństwa idzie ku panience coraz bardziej przywołując ku sobie wspomnienia. Pamiętał Seikę tylko jako dziecko, zanim się rodzielili. I teraz właśnie dorosła postać siostry przechodzi w jego umyśle w postać dziewczynki w pomarańczowej, prostej sukience. Te same rysy, ta sama delikatność, ten sam wzrok, tylko postać odrobinę bardziej dorosła... Obaj zaczynają ku sobie iść, Seiya jest przekonany, że wreszcie odnalazł ukochaną siostrę... Wreszcie rodzeństwo tonie w słodkim uścisku. Z początku tylko Seika obejmuje brata (a może raczej przeciwnika?!?), ale po chwili i Seiya czując siostrzane ciepło zaplata dłonie wokół klatki piersiowej starszej siostry... Pegasus przymyka oczy w poczuciu bezgranicznej ufności i szczęścia, ale domniemana Seika widząc, że braciszek słodko tonie w jej ramionach, otwiera lekko przymknięte dotąd oczy, w których widnieje równie nieodgadniony wyraz, jak w oczach osoby, którą Hyoga spotkał przy swoim filarze...
***
Tymczasem Kiki biegnie przed siebie niosąc na plecach Złotą Materię Libry. Toż to tylko dzięki zawartemu w niej mieczu Shiryuu będzie mógł zniszczyć Filar Oceanu Indyjskiego i chłopiec zmierzający właśnie ku Dragonowi dobrze o tym wie. Kiedy jednak przybywa na miejsce - doznaje szoku. Oto widzi przed sobą dwa nieruchome ciała. Kiki wie, co może to znaczyć. Czyżby Shiryuu zginął w pojedynku nie niszcząc filaru? Kikiemu aż nie chce się w to wierzyć... W przypływie niepokoju chłopiec podbiega do Shiryuu i zdąża akurat na moment, kiedy Dragon podnosi się na klęczki. Na twarz Kikiego wypływa rumieniec szczęścia - Shiryuu żyje! Ale wtem znika on, kiedy Shiryuu witając się z Kikim patrzy zupełnie gdzie indziej... Jego oczy są bez wyrazu... Patron Smoka prosi swojego małego przyjaciela o miecz, prosi też, aby Kiki pokazał mu, w której stronie dokładnie znajduje się Filar Oceanu Indyjskiego. Kiki otwiera szeroko swoje fiołkowe oczęta i błaga Shiryuu, aby ów na niego spojrzał. Dragon tego nie czyni, zaś milczenie jest bardzo wymowne... "Biedny Shiryuu..." - szept wyrywa się z ust Kikiego. Przecież widać aż nazbyt wyraźnie, że Shiryuu stracił wzrok ostatnie swe siły poświęcając na pokonanie Khristiny... Kiki wiedziony współczuciem nic nie mówi, chwyta tylko dłoń przyjaciela i obraca Patrona Smoka w stronę filaru. Po chwili oznajmia, że Shiryuu stoi idealnie przed kolumną. Patron Smoka powoli zaczyna zbierać siły ściskając w swoich zakrwawionych dłoniach miecz. Po chwili wyskakuje w powietrze i jednym potężnym cięciem po lini skośnej rozwala Filar Oceanu Indyjskiego na połowę...
***
Shun, który właśnie dociera do kolejnego filaru, czuje energię kosmiczną Shiryuu i po chwili ma okazję oglądać całkiem kawaii widok, jak kolumna rozpłatana przez Dragona zanurza się w morskich odmętach... Shun jest urzeczony i szczęśliwy. Wie, że wobec tego zostały im jeszcze do zniszczenia (tylko, a może jeszcze) cztery kolumny. Radosny chłopak odwraca swe oblicze w stronę filaru, który stanowi połączenie dwóch pomniejszych kolumn (zdaje się, że z tą milutką budowlą mieliśmy już okazję się zetknąć dwa razy w tym epizodzie...)... Jednak jego radość gwałtownie gaśnie, kiedy spostrzega leżące pod kolumną dwa ciała: Hyogi i Seiya. Zdumiony i przerażony Shun podbiega do ciał, wszystko wskazuje na to, że jego przyjaciele zostali pokonani w pojedynku. Ale coś jeszcze dziwi Patrona Andromedy - wszak na ciałach nie ma żadnych ran... Co więc tutaj się stało? Wtem łańcuchy Shuna zaczynają wyczuwać niebezpieczeństwo, Andromeda instynktownie obraca się za siebie i wtem dostrzega... Ikkiego! Ale to nie jest taki Phoenix, jakiego Shun zna. Tym razem Ikki ma minę surową i wyniosłą, a w jego oku błyszczy dziwny blask. Shun myśli, że to ułuda i po chwili przekonuje się, że najprawdopodobniej miał rację. Wszak Ikki nagle się uśmiecha i przeprasza, że dopiero teraz dołączył do tak ważnej walki. Shun również się uśmiecha, ale wtem jego łańcuch zaczyna gwałtownie drgać kierując się w stronę Ikkiego jak do przeciwnika! Domniemany Ikki automatycznie wysuwa dłoń i powstrzymuje wibracje Nebula Chain. Shun jest zupełnie zaskoczony i zdezorientowany. Z kim ma do czynienia?...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk