Epizod 97
Nettuno, Signore degli Oceani
(Neptun, Władca Oceanów)
A więc pojedynek Siegfrieda i Seiya nadal trwa. Dzięki radzie Shiryuu Seiya wie już teraz, jak pokonać tego Świętego Wojownika. Słabym punktem Siegfreda jest bowiem, tak samo jak w przypadku Patrona Smoka, serce... Na razie Pegasus musi jednak myśleć o obronie, gdyż ciosy Siegfrieda są na tyle szybkie i bolesne, że Seiya z trudem trzyma się na nogach. Tymczasem Patron Dubhe ponownie atakuje, tym razem "Płomieniami Smoka". Atak jest niesamowicie potężny i Seiya nie ma żadnych szans na powstrzymanie ciosu. Zaczynają się więc kłopoty... Seiya błaga Atenę o cud, jedynie ona może mu teraz pomóc. Jednak i Atena ma swoje własne kłopoty, wszak słońce już zachodzi, a wraz z zapadnięciem mroku iskierka życia bogini ma zgasnąć raz na zawsze... Zaskoczony siłą przeciwnika Siegfried (według niego Seiya powinien już dawno zwijać się w agonii) ponownie atakuje, kiedy tymczasem Pegasus śledzi ze skupieniem każde kolejne posunięcie tego Świętego Wojownika. W pewnym momencie zauważa, jak Siegfried odsłania swoje serce... Nie ma czasu do stracenia. Seiya błyskawicznie inicjuje "Meteory Pegaza", które wycelowuje prosto w serce przeciwnika. Udało się! Cios dosięgnął Siegfrieda, ale nie powala go... "Płomienie Smoka" uderzają w Seiya, który upada na posadzkę. Siegfried jest bardzo osłabiony, ale jeszcze nie umiera. Aby go pokonać, Seiya musi zadać już tylko jeszcze jeden cios... Jednak Pegasus już prawie nie może wstać, leży na ziemi i czeka na śmierć. Wie, że zabrnął już daleko, że poświęcenie jego przyjaciół nie może pójść na marne, ale... po prostu nie ma już sił... Wtem słyszy czyjś głos, rozpoznaje słowa Shiryuu... Słowa dodające otuchy i proszące, aby Seiya przyjął od niego resztkę gasnącego kosmosu. Podobne głosy Pegasus słyszy też ze strony umierających Shuna, Hyogi i Ikkiego. Wszystko staje mu przed oczyma: waga ich misji, poświęcenie, rany, cierpienia... Wiedziony kosmosem przyjaciół wstaje. Zdziwiony Święty Wojownik staje ponownie do walki. Słyszy słowa stojącej na skale Hildy, księżniczka Asgardu rozkazuje mu dobić Seiya. Walka jest kontynuuowana. Seiya wciąż modli się o cud, kiedy nagle jego modły do bogini zostają wysłuchane. Seiya wzmożony już przez kosmosy czwórki przyjaciół przyjmuje część kosmosu Ateny. Wtem Siegfried zaczyna mieć wątpliwości. Widzi on desperację Pegasusa, widzi, jak kosmosy przyjaciół przybywają mu z pomocą. Wie, że jedynie energie wojowników walczących w imię Sprawiedliwości mogą się zjednoczyć. Przez głowę przechodzi mu dziwna myśl, którą za wszelką cenę stara się odtrącić. Czyżby Hilda stała po tej złej stronie? Nie, to niemożliwe... A jednak ta solidarność pomiędzy Wojownikami Ateny i samą boginią... Siegfried wprost czuje, że musi poznać prawdę. Wtem jednak Seiya atakuje go zadając śmiertelny cios, Święty Wojownik Alfa ma przed sobą już niewiele życia, a jego śmierć ma otworzyć Wojownikom Ateny bramę zwycięstwa. Kto wie, może Pegasus pokonałby Hildę już w chwilę po tym, gdyby wtem wokół nie zaczęła dźwięczeć dziwna melodia... Cała trójka walczących ze sobą wsłuchuje się w jej tony z zaskoczeniem, na stopniach prowadzących do zamku pojawia się błękitnowłosy wojownik w Złotej Materii. Patron Pegaza wie jednak, że nie jest to żaden ze Złotych Patronów, od kosmosu tego wojownika bije coś więcej... Nieznajomy trzyma przy wargach ustnik fletu, to właśnie on gra tą dziwną melodię. Wtem spokojnie odejmuje flet od ust i przedstawia się. Okazuje się, że jest on jednym ze służby przybocznej samego Poseidona i nazywa się Siren Sorrento. Oznajmia, że został tu przysłany przez swojego władcę, który uznał, że Hilda popełniła za dużo błędów, które Sorrento musi naprawić. Nie tylko Seiya jest zaskoczony, zdumienie ogarnia też Siegfrieda, a nawet samą Hildę. Widząc kompletne niezrozumienie swoich słów Sorrento postanawia wszystko wyjaśnić. Mówi, że zapewne cała trójka wie, że światem włada obecnie czterech bogów: Atena opiekuje się ziemią, Hades - podziemnym królestwem zmarłych, Zeus - niebiosami, zaś Poseidon - morzami i oceanami. Kraina Asgardu zawsze leżała na pograniczu władzy Ateny i Poseidona. Poseidon traktował Asgard jak swoją kolonię, dlatego też wnerwiło go to, że Atena zapragnęła zawładnąć tymi terytoriami. Dlatego też postanowił ją zabić, mimo, że przecież bogini tylko pragnęła przynieść pokój światu oswabadzając Asgard. Poseidon do spełnienia swoich niecnych zachcianek postanowił wykorzystać miłą i pogodną Hildę ofiarując jej dobro i ciepło dla krainy wiecznych lodów. Jednak ani księżniczka, ani jej lud, którzy byli pogodzeni ze swoją dolą i nauczyli się żyć w takich warunkach, aby tylko służyć wielkiemu Odinowi, nie przyjęli warunków Poseidona. Wówczas władca oceanów postanowił rzucić na Hildę czar i tak też uczynił. Według Sorrento był to dobry czar, ale ja nie jestem tak do końca przekonana na ten temat... Tak więc rozpoczęła się wojna o Asgard. Hilda okazała się być tylko pionkiem na szachownicy, którą zbudował z najstaranniejszymi szczegółami Poseidon. Sorrento oznajmia, że wszystko poszłoby jak po maśle, gdyby Poseidon nie popełnił jednego błędu. A mianowicie - przecenił siłę Świętych Wojowników. "Jak śmiesz!" - wykrzykuje wówczas Siegfried skory do zabicia Sorrento, aby tylko ocalić honor swój i swojej drużyny. Jednak szybko zostaje pohamowany przez Hildę. Misją Sorrento jest zabić Seiya i dokończyć plan Poseidona. Pierwszy Marine Shogun o Atenę już się nie martwi, wszak ta ma zginąć, kiedy tylko zapadnie zmrok. Hilda postanawia zabić Seiya jednym ciosem dłoni, ale jej atak zostaje powstrzymany przez samego Siegfrieda. Z początku władczyni jest zaskoczona, ale po chwili bierze sobie do przekonania słowa Sorrento, że Siegfried chcąc wykazać się wiernością chce sam dobić Seiya. Uspokojona Hilda postanawia się tylko przypatrywać pojedynkowi. Siegfried staje naprzeciwko Seiya i unosi dłoń. Pegasus czeka na cios, ale jest mu ciężko. Wie, że Święty Wojownik Alfa różni się od swoich kolegów rozsądkiem i możliwościami rozumowania. Wie, że serce Siegfrieda jest pełne dobroci i ciepła, a także przywiązania i wielu innych, jakże ludzkich i pozytywnych uczuć. Pegasusowi szkoda jest walczyć z takim przeciwnikiem, a kto wie, czy nawet z konieczności nie zabić go. Wtem jednak święty wojownik zamiast skierować atak na Seiya... uderza dłonią we własny brzuch przebijając się na wylot i wyjmując Szafir Alfy. Teraz i Sorrento, i Seiya i Hilda są zaskoczeni. Nie wiedzą, co ma oznaczać takie działanie. Wtem Siegfried mówiąc, że nie zostało mu już wiele życia, prosi Seiya o przyjęcie swojego szafiru. Pegasus czuje się dziwnie, przeciwnik mu zaufał! Seiya chwyta szafir z rozsuwających się palców Świętego Wojownika Alfy i ze zdziwieniem patrzy, jak ów kieruje się w stronę Sorrento. Hilda jest przestraszona, wydaje się jej niemożliwe, że Siegfried chce walczyć z wysłannikiem Poseidona! Jednak Siegfried zdaje się nie obawiać i rusza do walki. Sorrento widząc, że Święty Wojownik Alfy wyraźnie nie żywi pokojowych zamiarów, chwyta za swój flet. Wokół rozlega się przejmująca, słodka i zniewalająca melodia. Seiyowi nasuwa się dziwne skojarzenie ze śpiewem syren otumaniających swoimi pięknymi głosami marynarzy... Skojarzenie jest najzwyczajniej w świecie trafne. Wkrótce bowiem wokół Siegfrieda zaczynają wirować piękne syrenki ze skrzydłami, wyglądają zupełnie jak jakieś nimfy. Ich śpiew sprawia, że Siegfried zaczyna czuć ciepło, bezsilność i ogólną niemoc. Seiya widząc, co się kroi, woła do sprzymierzeńca, żeby nie słuchał złowieszczego śpiewu. Siegfried słyszy ostrzeżenie Patrona Pegaza i posłusznie zatyka sobie uszy. Wtem jednak Sorrento uśmiecha się nie przerywając gry na swoim instrumencie. Okazuje się, że zatkanie uszów nie może pomóc. Wówczas zdesperowany Siegfried przebija sobie bębenki, aby już nie słyszeć melodii... Sorrento zaczyna się głośno śmiać i oznajmia, że melodia przebija się przez całe ciało Siegfrieda ogarniając jego umysł. Zdaje się, że Święty Wojownik Alfy nie ma już żadnych szans, kiedy... Siegfried w przypływie desperacji zaczyna wzmagać swój kosmos. Sorrento jest zaskoczony, przecież kosmos Siegfrieda za chwilę może wybuchnąć! Wtem jego przerażenie wzmaga się, kiedy Siegfried mocno go obejmuje i obaj zaczynają sie unosić ku niebiosom. Przerażony Sorrento wie, że za chwilę czeka go śmierć... "Nie chcę umierać!" - woła. Ale Siegfried nic nie mówi. Przed oczyma przewijają mu się obrazy wszystkich świętych wojowników, którzy walczyli dzielnie i z oddaniem w obronie swojej ojczyzny. Każdy z nich miał jakieś dobre cechy, jakieś marzenia, jakieś sny i ukryte pragnienia. Każdy z nich był człowiekiem, posiadał ludzkie uczucia i moc... Zakochany we Freyi Hagen, złośliwy Alberich, samotnik Fenrir, kochający bracia Shido i Bado, melancholijny Mime... Oni wszyscy walczyli, aby w Asgardzie zapanował pokój... Nie wiedzieli, że Hilda została owładnięta złymi mocami i z oddaniem spełniali swój obowiązek. To dla nich Siegfried teraz umierał, aby jako gwiazda Dubhe w konstelacji Ursa Major opiekować się Asgardem z niebios... Po chwili blask energii Siegfrieda znika, obaj przeciwnicy zginęli... Seiya jeszcze przez chwilę wpatruje się mętnym wzrokiem w granatowawe niebo, ale wtem kieruje spojrzenie na Hildę. Napotyka jej wzrok. Tak, teraz już tylko ona została... Tylko z nią musi się jeszcze rozprawić przed zachodem słońca...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk