Epizod 90 
L'Orsa Maggiore
(Wielka Niedźwiedzica)
Alberich inicjuje "Ametystową Trumnę", ale tym razem Shiryuu również jest w stanie się obronić - jego tarcza jest wystarczająco potężna, aby odeprzeć każdy cios przeciwnika. Miecz Albericha, którym Patron Delty usiłował zaatakować, upada na ziemię. Alberich wydaje się być zupełnie zaskoczony takim obrotem sprawy, najwyraźniej imponuje mu także Tarcza Smoka. Shiryuu, widząc zainteresowanie przeciwnika Tarczą Smoka, wyjaśnia Alberichowi moc tej Tarczy tłumacząc, iż jest ona w stanie odeprzeć cios każdego wojownika we wszechświecie, nawet kto wie, jak silnego. W tle za Shiryuu pojawia się wizja potężnego smoka... i dzięki tej wizji Shiryuu udaje się zaatakować. Ale Alberich bynajmniej nie zamierza pozostać w tyle i wykrzykuje: "Niech Siły Natury pochłoną mojego przeciwnika!". Ciało zdeterminowanego Patrona Smoka oplatać zaczynają korzenie... Shiryuu już teraz po prostu wisi na gałęzi, ściśnięty potężnymi konarami. "Nie mogę umrzeć! Muszę ocalić księżniczkę Atenę!" - myśli chłopak gorączkowo. W jego umyśle pojawia się wizja Ateny wołającej jego imię... i teraz Shiryuu nie ma już żadnych wątpliwości co do słuszności własnej misji i co do tego, że musi tę misję spełnić za wszelką cenę... Dragon za wszelką cenę postanawia się uwolnić... ale nie wie, jak tego dokonać. Wtedy to nawiązuje raz jeszcze telepatyczny kontakt ze swym mistrzem. Rochi zakazuje Shiryuu się szarpać, choć Dragon wciąż nie wydaje się szczególnie przekonany co do słuszności słów mistrza. "Głęboko oddychaj, w harmonii z siłami Natury." - oznajmia Rochi uczniowi. Patron Smoka postanawia nie sprzeciwiać się słowom mistrza i, koncentrując się tylko i wyłącznie na własnym ciele, zaczyna głęboko oddychać. Wokół Patrona pojawia się cieniutka, zielona aura... Uścisk konarów wyraźnie słabnie - ku zaskoczeniu Albericha drzewa nie ściskają już ciała Shiryuu tak mocno, jak poprzednio. Zaskoczenie Albericha jest spowodowane czymś jeszcze... otóż Patron Delty w ogóle nie czuje obecności swojego przeciwnika! Gałęzie jeszcze przez chwilę trzymają ciało Shiryuu, jakby się nad czymś zastanawiając... i po chwili upuszczają wojownika na ziemię. Alberich jest coraz bardziej zdumiony - i coraz wyraźniej dostrzega, że jeśli niczego nie zrobi, to przegra. W pewnym momencie Patron Delty zaczyna desperacko do gałęzi wołać, że Shiryuu je oszukał, że tak naprawdę to nie jest ich sprzymierzeńcem, lecz wrogiem. Na te słowa Natura zachowuje się dokładnie tak, jak to Alberich przewidział - Siły Natury atakują raz jeszcze. Shiryuu, zapominając o słowach mistrza, inicjuje "Gniew Smoka", który oczywiście nie jest w stanie cokolwiek zdziałać. W wyniku tego Shiryuu zostaje ponownie uwięziony przez gałęzie... Alberich wciąż nie wydaje się usatysfakcjonowany - wciąż nie jest pewien, czy Shiryuu raz jeszcze nie wymknie się mu z rąk. Dla całkowitego bezpieczeństwa dla siebie i Asgardu postanawia rozkazać Siłom Natury, aby ostatecznie pochłonęły Patrona Smoka. W chwili, kiedy Shiryuu ponownie znajduje się w kropce, Patronowi przybywa na pomoc Rochi. Mistrz telepatycznie oznajmia: "Bądź w harmonii z Siłami Natury." - i Shiryuu ponownie przypomina sobie słowa Złotego Patrona Wagi o tym, aby się nie szarpać, tylko głęboko oddychać, starając się wczuć w rytm Natury i stać się z nią jednością. Shiryuu przymyka oczy i zaczyna emanować zieloną energią, ale mimo to ostre gałęzie wciąż się do niego zbliżają, mając na celu przebicie ciała Patrona na wylot.... czy Patronowi Smoka uda się powstrzymać kolejny atak? Tak - otóż w ostatniej chwili, w chwili, kiedy gałęzie już-już mają zamiar wbić się w ciało przeciwnika Albericha... wtedy to owe gałęzie zostają powstrzymane przez kosmos konstelacji Patrona Smoka. Kosmos czysty i jasny, w pełni harmonizujący z wszechobecną Naturą... Gałęzie powoli zaczynają się cofać... "Jeśli nie będziesz zagrażał Naturze, nie zaatakuje cię." - oznajmia Rochi znad chińskiego wodospadu. Shiryuu uśmiecha się leciutko... jest zadowolony, że posłuchał słów mistrza - raz jeszcze okazało się, że dzięki wielu doświadczeniom Rochi zawsze ma rację. Tymczasem Alberich, kierowany złym przeczuciem, postanawia ruszyć do ataku. Atakując postanawia również nadmienić parę słówek na pewne tematy... ot, po to, aby przeciwnika zdekoncentrować, aby zburzyć u przeciwnika spokój i aby przerwać u przeciwnika harmonię z Naturą. O czym chce Alberich powiedzieć, jak okrutne musi być to, o czym ma zamiar Shiryuu powiadomić? Ano monolog Albericha toczy się wokół postaci Seiya i Marin - Alberich stwierdza, że teraz obaj są już zapewne szkieletami... Uwaga była celna - dzięki niej Shiryuu traci swe opanowanie i przerywa swą harmonię z Naturą, co umożliwia Siłom Natury ponownie Patrona Smoka zaatakować. Zaatakowany Shiryuu upada na ziemię...
***
W tym samym czasie Seiya powoli umiera w swym Ametystowym Grobowcu. Wciąż jeszcze żyje, lecz jego energia kosmiczna jest już tak nieznaczna, że wszystko wskazuje na to, że chwila śmierci Seiya jest już bliska... Oczy Pegasusa są bez wyrazu... zniknęły w nich bliki, zniknęła cała radość lub choćby jakiekolwiek inne uczucia - pozostał tylko mętny wzrok człowieka umierającego. Pomimo swego stanu Seiya wciąż wie, co się dzieje na polu walki i wciąż wyczuwa raz rosnącą, a raz malejącą, energię Shiryuu. "Shiryuu..." - szepcze chłopak cicho...
***
Shiryuu ma obecnie problemy - znowu musi walczyć z Siłami Natury i nadal nie potrafi nad sobą zapanować, aby ponownie zharmonizować się z Naturą. Nie dziw więc, że Siłom Natury szybko udaje się przeciwnika odrzucić w bok. Kiedy Shiryuu wstaje i, pełen wściekłości, postanawia zastosować zasadę "oko za oko, ząb za ząb" - powstrzymany zostaje przez znany mu głos. Tak, to Rochi - nakazujący uczniowi nie ruszać się i nie wykonywać wobec Sił Natury żadnych gwałtownych ruchów. Patron Smoka z trudem tłumi w sobie gniew i pozwala, aby ponownie otoczyła go zielona poświata. Chwilowo wszystko jakoś się stabilizuje... ale na jak długo? Alberich uśmiecha się i zaczyna nawiązywać z Shiryuu pogawędkę o Pierścieniu Nibelungów. Powoduje to, że Shiryuu ponownie traci nad sobą kontrolę wraz z harmonią łączącą go z Naturą - efekt jest oczywisty, gałęzie ponownie szukują się do ataku. Alberich, nie zważając na to, co się z Shiryuu dzieje, postanawia Patronowi Smoka opowiedzieć o znalezionym przez siebie pamiętniku - pamiętniku prowadzonym przez jednego z członków rodu Alberichów...
***
Alberich zaczyna wspominać. W jego wspomnieniach widzimy ogarnięty niewielkimi płomieniami dwóch palących się świec pokój, w którym stoi duże biurko i ogromna szafa pełna książek. Alberich właśnie siedzi na drabinie, przeglądając książeczkę-pamiętnik wyjętą przed chwilą z jednej z wyższych półek. Chłopak wydaje się być całkowicie pogrążony w lekturze, ale po chwili schodzi z drabiny i siada przed biurkiem, teraz już na dobre zatapiając się w treści pamiętnika. Za oknami pada deszcz, niebo co pewien czas przecinają błyskawice... ale Alberichowi to nie przeszkadza. Dla chłopaka to wprost idealna pora na poczytanie sobie jakiejś ciekawej lekturki. A co naszego Albericha tak we wzmiankowanym pamiętniku zaciekawiło? Otóż pewna przypowieść, którą zawarł w swych zapiskach jeden z potomków rodu Alberichów. Przypowieść owa traktuje o siedmiu szafirach zwanych Szafirami Odina, które po umieszczeniu na posągu Odina są w stanie ożywić legendarny miecz i pokonać siły zła. Alberich jednak ma wobec miecza inne plany... według chłopaka miecz może mu pomóc w opanowaniu całego świata. A ta perspektywa Alberichowi bardzo się podoba... Patron Delty wybucha radosnym śmiechem, a za jego plecami pochmurne niebo rozjaśnione zostaje błyskawicą, oblewającą światłem twarz młodego szaleńca...
***
Alberich wspomina również zbroje - Materie Świętych Wojowników, które pozbawione mocy, martwe, rozproszone zostały po całym wszechświecie. Teraz, dzięki Pierścieniowi Nibelungów, odzyskały życie. We wspomnieniach Patrona Delty przewijają się kolejno: Materia Tora, Materia Hagena, Materia Fenrira, Materia Shido, Materia Mime, Materia Siegfrieda i, na samym końcu, ozdobiona czaszką Materia Albericha...
***
"Teraz rozumiesz, dlaczego chcę odzyskać wszystkie Szafiry Odina?" - pyta Alberich Shiryuu. Shiryuu powoli zaczyna pojmować, co Alberich ma na myśli... powoli zaczyna pojmować, że Alberich wcale tak ładnie nie służy swej Księżniczce Hildzie i nie dość, że zamierza zabić swych towarzyszy, to ma jeszcze zamiar podnieść rękę na swą władczynię... Patron Smoka jest w dodatku całkowicie pewien, że Alberich nie będzie wypełniał obowiązków władcy lepiej, niż sama Hilda. Usłyszawszy to stwierdzenie, Patron Delty wybucha śmiechem oznajmiając, że jego inteligencja i mądrość sprawią, że to właśnie on, Alberich, będzie najlepszym władcą Asgardu i całego świata. Shiryuu wygląda na naprawdę zszokowanego słowami szaleńca... "Co za chora ambicja! Jesteś potworem!" - woła. Alberich jednak nie wydaje się szczególnie przejmować, jaką opinię ma o nim jego przeciwnik, i stwierdza, że i tak zrealizuje swój plan, dla dobra Ziemi. A Shiryuu? Patron Smoka, nie zważając na przechwałki i ambitne zamierzenia Albericha, postanawia ocalić Ziemię w inny sposób - ratując Atenę. Shiryuu doskonale wie, że tylko tak może zachować na świecie pokój i sprawiedliwość... Gwałtowne emocje Patrona Smoka powodują, iż burzy się jego harmonia z Siłami Natury i Shiryuu znowu zmuszony jest walczyć z konarami i opiekującymi się drzewami duchami. Patron Smoka znowu nie ma wystarczająco sił, aby móc stawić im czoła... i znowu nie ma innego wyjścia, jak próby ponownego odzyskania harmonii. Wojownik zaczyna emanować swym kosmosem. Gałęzie spowalniają swój atak, zaczynają się cofać... Zapanowuje cisza - przerywana tylko cichutkim dźwięczeniem kosmosu Shiryuu. Shiryuu zaczyna rozmyślać o Siłach Natury i stwierdza, że nie da się ponownie zdekoncentrować przez Albericha, że mimo najszczerszych starań Patrona Delty Dragon zachowa spokój. Z tymi oto słowami na ustach Patron Smoka zaczyna się powoli przymierzać do ataku...
***
Shun, trzymając w dłoni szafir Mime, wciąż biegnie w stronę zamku Hildy. Jest już blisko - tuż przy murach masywnej budowli. Widząc, że nie zostało mu już wiele drogi, Shun decyduje się na chwilę przystanąć, aby odetchnąć i zebrać myśli. Chłopak najpierw spogląda na zamek, później na trzymany w dłoni szafir... i Shunowi przychodzi na myśl Ikki. Nie zastanawiając się wiele, Andromeda zaczyna ponownie biec ku wyznaczonemu sobie celowi.
***
Walka pomiędzy Shiryuu a Alberichem jest kontynuowana. Shiryuu rozważa, co może zrobić, aby swym atakiem ponownie nie sprowokować Sił Natury... wojownik zauważył bowiem, że jest w stanie się uchronić przed atakami gałęzi, ale nie jest w stanie swego przeciwnika zaatakować, gdyż Siły Natury są dla Albericha nie tylko atakiem, ale i czymś w rodzaju tarczy ochronnej. A więc... co można uczynić w takim przypadku? Alberich również rozmyśla, czy może już przeciwnika zabić... w pewnym momencie jednak uśmiecha się stwierdzając, że poczeka, że dobije Shiryuu później...
***
Asgard, wnętrze głównej komnaty zamczyska. Hilda oczywiście siedzi na tronie i oczywiście złowieszczo się uśmiecha, spoglądając w stronę pokornie przed nią klęczących Siegfrieda i Shido. Nie, złowieszczy uśmiech Polaris bynajmniej nie jest spowodowany chęcią poznęcania się nad jej wojownikami lub też udzielenia im jakiejkolwiek reprymendy... nie, Hilda nie ma żadnego powodu do gniewu czy też zdenerwowania, jest szczęśliwa. Podoba jej się, że choć raz ona i jej wojownicy są górą... podoba jej się, że Alberich tak ładnie sobie radzi. Księżniczka oznajmia jednak tylko: "Atena będzie miała w piekle towarzystwo!". Słowom Hildy towarzyszy jakże charakterystyczny dla "tych złych" śmiech...
***
Tymczasem Alberich nie traci czasu na zbędne rozmyślania i, przywoławszy Siły Natury, atakuje niczego nie spodziewającego się Shiryuu. Atak powoduje, że stopa Patrona Smoka przywalona zostaje ciężkimi konarami... z ust biednego Shiryuu wyrywa się niemy okrzyk bólu. Na tym jednak Alberich pozostać nie zamierza - wszystko wskazuje na to, że teraz Patron Delty jest całkowicie w swym żywiole. "Zabawiwszy się" trochę atakami tradycyjnymi, Alberich wzywa "Ametystową Trumnę" mającą na zawsze pochłonąć Patrona konstelacji Draco... czy Shiryuu uda się obronić? Ano złudne nadzieje - Patron Smoka nie ma najmniejszych szans, przynajmniej w tej chwili. Odłamki różowego kryształu dotkliwie ranią ciało Shiryuu, powodując liczne zadraśnięcia i zadrapania... wszystko wskazuje na to, że tym razem Patron Smoka już się nie wymknie... Ale oto nagle Shiryuu, w ostatniej chwili posłuchawszy głosu rozsądku, zasłania się swoją tarczą. Posunięcie niezwykle inteligentne - skutecznie uniemożliwiające Alberichowi kontynuację ataku. A co z Shiryuu? Osłabiony Patron pada na ziemię... Alberich jest zaskoczony, że Shiryuu udało się jego atak odeprzeć, ale to nie koniec tego, co Shiryuu dla Albericha przygotował. Pomimo odniesionych ran, Patron Smoka dzielnie wstaje i postanawia zaatakować. Rochi, obserwujący poczynania ucznia w Chinach (wodospadzik, uciekająca w stronę lasu gromadka brązowawych ptaszków...), za pomocą telepatii, teraz rozszerza oczy w jednoczesnym zaskoczeniu i przestrachu. Alberich również jest zaskoczony tym, iż Shiryuu zamierza atakować.. Święty Wojownik Delty doskonale wie, że jeśli nie uda mu się odebrać Patronowi Smoka owej tajemniczej tarczy, to walka może trwać w nieskończoność - wszak Tarczę Smoka nie zdoła skruszyć jakikolwiek atak, a Shiryuu zasłania się tarczą z niezwykłą wprawą. Wtem, jakby w odpowiedzi na myśli Albericha, Shiryuu odrzuca nie tylko tarczę, ale i resztę Materii - co wywołuje u Albericha oczywisty zachwyt. Patron Delty pytając upewnia się, czy wzrok go nie myli, czy rzeczywiście Shiryuu postanowił się poddać... i uzyskuje od przeciwnika następującą odpowiedź: "Czasami trzeba wiedzieć, kiedy zrezygnować z walki.". Alberich uśmiecha się zwycięsko, inicjuje "Ametystową Trumnę"...  i wtem jego twarz wykrzywia się grymasem przerażenia. Shiryuu, zbierając całą swoją potęgę i utożsamiając się z Siłami Natury, inicjuje bowiem "Gniew Smoka"... (czy ktoś mówił, że odpowiedź Shiryuu na pytanie Albericha dotyczy postawy samego Dragona? ^_-) Kosmosy obojga przeciwników - kosmos zielony (Shiryuu) i kosmos różowy (Alberich) - spotykają się ze sobą w krótkim, decydującym starciu, którego wynik jest dla obu przeciwników jednakowy... zarówno Alberich, jak i Shiryuu, odrzuceni zostają w przeciwne krańce niewielkiej polanki. Okazuje się, że Shiryuu rozpracował już technikę Patrona Delty (wszak nie na darmo przejmował wszystkie ataki) i dzięki temu udało mu się również skutecznie zaatakować. Shiryuu zaryzykował - i zwyciężył, ku niewątpliwemu zaskoczeniu swego mistrza. ^_^ Niestety jednak nie było to zwycięstwo całkowicie szczęśliwe i pełne... po chwili bowiem widzimy, że na śniegu leży bez tchnienia nie tylko Alberich, ale i Shiryuu. Z pasa Patrona Delty wypadł na ziemię piąty Szafir Odina. Już nic nie zakłóca panującej w lasach Asgardu ciszy...
***
Na niebie gaśnie gwiazda z konstelacji Ursa Major - gwiazda symbolizująca postać Albericha.
***
Pewnie wiele z szanownych czytelników zastanawia się pewnie teraz, co się stało z Marin i Seiyem - czy rzeczywiście oboje zginęli tak, jak przepowiadał Alberich? (gwoli przypomnienia - Alberich podczas walki z Seiyem i Hyogą stwierdził, że jeśli zginie on, już nikt nie będzie w stanie ocalić ofiar uwięzionych w Ametystowych Grobowcach) Nie - nie zginęli - wręcz przeciwnie, dzięki śmierci Albericha obojgu udało się odzyskać życie. Kiedy ponownie się z naszą przesympatyczną parą spotykamy, Ametystowe Trumny już pękają, a ciała Seiya i Marin upadają bezwładnie na śnieg. Pierwszy odzyskuje siły Seiya - i pierwszą po odzyskaniu przytomności myślą chłopaka jest pytanie, gdzie się podział Alberich. Jednak po chwili "troska" o Albericha ustępuje trosce o Marin - Pegasus zauważa, że jego najdroższa trenerka również została oswobodzona i... tak, żyje! Seiya natychmiast podbiega do przyjaciółki i pomaga jej podnieść się ze śniegu...
***
Siły odzyskuje także Hyoga - lecz ten budzi się w zgoła innej scenerii. Wokół Hyogi panuje absolutna cisza, cisza dziwiąca Cygnusa tak bardzo, że Patron Łabędzia, ledwo tylko odzyskał przytomność, zaczyna się wokół siebie rozglądać. Z przerażeniem zauważa leżące na śniegu ciała Albericha i Shiryuu...
***
Wracamy do Seiya. Seiya, pomagając Marin utrzymać się na nogach, oferuje Patronce pomoc, jednakże - Marin odmawia. I to w sposób nieszczególnie sympatyczny - ot, wymierzając Seiyowi potężny policzek. Kiedy dziewczyna odzyskuje spokój, stwierdza, że Seiya musi iść dalej, czy to mu się podoba, czy też nie. Musi skompletować pozostałe Szafiry Odina. Musi ocalić Atenę. (dla ciekawskich - w tle właśnie leci bardzo rzadko podczas całej serii puszczany "Blue Dream" w wersji BGM) Pegasusowi nie wolno przejmować się Marin, która wszakże jest zbyt osłabiona, aby już teraz ruszyć z nim w dalszą drogę... "W drogę! Spotkamy się w pałacu!" - oznajmia nienaturalnie wesołym głosem Marin. Seiya rzuca przyjaciółce ostatnie spojrzenie, jest zaniepokojony... ale postanawia zaufać, że Patronka Aquila naprawdę do niego dołączy - dlatego więc chłopak bierze się w garść i, pożegnawszy się z przyjaciółką, odbiega ku zamczysku Hildy. BGM w tle gwałtownie się urywa... dokładnie w chwili, kiedy Marin nagle chwyta skurcz i dziewczyna upada na ziemię...
***
Asgard. Komnata Hildy. Księżniczka jest wściekła - ba, to mało powiedziane. Cóż za ironia losu dla biednej Hildy, że w chwili, kiedy już wszystko szło ładnie i składnie, nagle cały plan runął w gruzy przez interwencję Shiryuu! Shido postanawia zapobiec bliskiemu już wyładowaniu złości Hildy na nim i na Siegfriedzie, czyni to oznajmiając, że ma pewien plan, który umożliwi mu pokonanie pozostałych Patronów... dlatego więc prosi, aby Hilda pozwoliła mu wyruszyć w bój. Księżniczka podchodzi już do sprawy "wszystkich genialnych planów" bardzo sceptycznie - ale mimo wszystko nie ma innego wyboru, jak pozwolić Shido wejść do akcji.
***
Tymczasem: Seiya, spotkawszy Hyogę, wędruje ku zamczysku oparty na ramieniu towarzysza; Atena wciąż walczy na swój sposób, za wszelką cenę usiłując powstrzymać topnienie wiecznych lodów; Shiryuu leży na śniegu nie wykazując żadnych oznak życia; zaś Shun biegnie ku siedzibie Hildy ściskając w dłoni nieodłączny szafir. Ponad biegnącym Shunem majaczy się niewyraźnie zarys Posągu Odina, zaś za posągiem - masywna bryła zamczyska...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk