Epizod 89 
Le anime della natura
(Dusze natury)
Pojedynek Albericha i Hyogi trwa. W wyniku kolejnego ataku Patrona Delty Hyoga ląduje na ziemi, z przerażeniem stwierdzając, że Alberich bynajmniej nie traci czasu i właśnie się szykuje, aby przeciwnika dobić. Instynkt samozachowawczy dodaje Cygnusowi wystarczająco sił, aby Hyoga w ostatniej chwili przed zadaniem ciosu przez Albericha był w stanie zainicjować cios własny. Cios ów, wyprowadzony z zaskoczenia, skutecznie obezwładnia Patrona Delty - lecz obezwładnienie to nie trwa wiecznie, po chwili Alberich ponownie podnosi się na nogi i wszystko wygląda na to, że wojownik jest w pełni sił... Hyoga nie zastanawia się długo i w obawie przed tym, że kolejny atak Albericha może być dla Cygnusa śmiertelny, inicjuje potężną "Burzę Poranka". Alberich zostaje zamrożony od stóp do głów. Na twarzy Patrona Łabędzia ukazuje się wyraz nieskrywanej ulgi... Sam Hyoga przedstawia jednak nieszczególnie optymistyczny widok - jest poraniony, poparzony i z trudem trzyma się na nogach. To nie miałoby już większego znaczenia, gdyby Hyoga nie musiał dalej walczyć, jednakże sprawy przybierają zgoła nieoczekiwany i niekorzystny dla Patrona Łabędzia obrót... Alberichowi bowiem udaje się z lodu oswobodzić. Hyoga, widząc płonący od wewnątrz lód, traci swój wyraz twarzy człowieka szczęśliwego i ponownie przybiera minę przerażoną. Tak, potężny Miecz Materii Delta nie opuścił swego właściciela w potrzebie i gdyby nie ten miecz, Alberich pewnie pozostałby już lodowym posążkiem na zawsze. Cóż za feralna dla Hyogi walka... Alberich nie traci jednak czasu, nie pozwala Hyodze ochłonąć z zaskoczenia i natychmiast atakuje mieczem. Przy okazji kolejnego starcia Patron Delta stwierdza, że to właściwie dla Cygnusa dobrze, że Hyoga Albericha nie zabił... ponieważ gdyby to się stało, już nikt nie byłby w stanie oswobodzić Marin i Seiya z Ametystowych Grobowców. Wyjawienie tej tajemnicy sprawia, że Hyoga doznaje kolejnego szoku. I co teraz biedny Patron Cygnusa ma zrobić? Poddać się i ocalić przyjaciół, czy też pokonać Albericha i owych przyjaciół stracić? Beznadziejną sytuację Cygnusa potęguje jeszcze fakt, iż Alberich wysuwa pewien szantaż - szantaż identyczny, jak w przypadku Seiya (coś na zasadzie "jeśli padniesz przede mną na kolana i oddasz mi szafirki, to spox, uwolnię twoich przyjaciół, ale jeśli tego nie zrobisz - twoi przyjaciele zginą w bólach i mękach"). Patron Delty daje Hyodze pięć sekund do namysłu i już po chwili rozpoczyna odliczanie. Hyoga szybko przebiega wzrokiem po twarzach uwięzionych w Ametystowych Grobowcach przyjaciół, przywołuje do siebie wizję stojącej w obliczu rozszalałego morza Ateny... i postanawia zwiększyć swą kosmiczną energię do maksimum, aby osiągnąć Siódmy Zmysł. Niemal identyczna reakcja, jak w przypadku Pegasusa. Alberich jest nieco zaskoczony, ale owo zaskoczenie nie jest wszak w stanie go powstrzymać od powzięcia ostatecznych kroków - a kroki owe przedstawiają się w postaci inicjacji (póki co) najpotężniejszego ataku Albericha. "Niech Ametystowa Trumna zamknie swe wieko!" - wykrzykuje Patron Delty. Hyoga również nie pozostaje dłużny, wołając: "Wzywam Spełnienie Poranka!". Najpotężniejszy atak Hyogi zostaje powoli niweczony przez "Ametystową Trumnę", coraz bardziej wciągającą w siebie ciało Cygnusa. Alberich uśmiecha się lekko - wie, że Hyoga nie zaatakował z całej siły. Patron stwierdza, że najwyraźniej musiało być to spowodowane tym, że Cygnus poczuł wyrzuty sumienia. Wyrzuty sumienia, że skazuje przyjaciół na pewną śmierć... Hyoga rzeczywiście te wyrzuty sumienia czuje i słowa Albericha bez wątpienia godzą go w słaby punkt. Powoduje to, że Cygnus postanawia wyrzuty sumienia zagłuszyć działaniem... atakuje... Atak zostaje natychmiast powstrzymany przez Miecz Materii Delty. Alberich nie odpuszcza sobie szansy na poszydzenie z przeciwnika i raz jeszcze nawiązuje do spraw sumienia, co wywołuje u Hyogi istną furię. "Wredny morderco!" - woła Cygnus atakując. Alberich broni się przed atakiem przeciwnika z łatwością - ot, kopnięciem Hyogę w twarz. Kopnięcie jest tak silne, że Hyoga wylatuje w górę jak z procy... Alberich wciąż szydzi - i te szyderstwa są wprost idealną metodą wezwania Hyogi do dalszej walki. Wyczerpany Cygnus wciąż z desperacją atakuje, lecz niestety... w wyniku zmęczenia ataki Patrona Łabędzia coraz częściej rozmijają się z celem...
***
W czasie, kiedy Hyoga coraz bardziej zbliża się ku przegranej, Shiryuu wciąż usiłuje wydostać się z przepaści, w którą wpadł po pojedynku z Fenrirem. Jednak Patron Smoka jest już poważnie osłabiony, nie ma sił na tak długą wspinaczkę... nie dziw, że po chwili jego palce tracą siłę i puszczają skałę, której dotąd się trzymały. Dragon ponownie spada w dół, lecz nie na sam dół przepaści, ale na coś w rodzaju półki skalnej. Shiryuu szybko bierze się w garść i z optymizmem stwierdza, że nie jest aż tak źle, że szczęście jednak go nie opuściło - przecież mógł spaść zupełnie na dół przepaści, a tak to będzie musiał powtórzyć tylko kawałek drogi. Wtem Dragon nieruchomieje... wie, że ktoś stara się z nim nawiązać kontakt telepatyczny. Tym kimś jest Rochi, który obecnie przebywa w Dolinie Pięciu Wzgórz. "Dusza nie zna granic" - oznajmia mądry mistrz. Rochi mówi o tym, że tak jak ciało podlega prawom Natury, tak dusza nie może zostać przez cokolwiek powstrzymana. Według Złotego Patrona Wagi Shiryuu pomimo swego zmęczenia JEST w stanie wydostać się z przepaści, ale może to uczynić tylko dzięki swej energii kosmicznej. Shiryuu przez chwilę zastanawia się nad lekcją, którą w tak niezwykłych warunkach udzielił mu mistrz (nie ma to jak praktyka... ^_-)... i po chwili decyduje się udzieloną mu nową naukę wprowadzić w czyn. "Spraw, mistrzu, pozwól mojej duszy oderwać się od ciała..." - mówi cicho Shiryuu, usiłując się skoncentrować na wyzwoleniu swojego kosmosu...
***
"Zabaw" Hyogi i Albericha ciąg dalszy. Alberich sprytnie wykorzystuje fakt, że Hyoga zaślepiony jest wściekłością i poczuciem bezsilności... wykorzystuje to, zaczynając oddalać się od dotychczasowego miejsca walki i zdążając ku tylko sobie znanym okolicom. Hyoga, nie przeczuwając żadnego postępu czy też usiłowań wciągnięcia go w pułapkę, bezwiednie podąża za przeciwnikiem pragnąć odpłacić mu za wszystkie szyderstwa, których się dopuścił. Walka trwa nadal...
***
Tymczasem Shiryuu wydostaje się na brzeg. Jest szczęśliwy, że wreszcie udało mu się opuścić przeklętą przepaść i swoją radość wyraża lekkim uśmiechem oraz podziękowaniem skierowanym w stronę starego mistrza. Rochi, zanim da uczniowi wolną rękę, pragnie mu tylko raz jeszcze przypomnieć swą naukę o tym, że ciało jest tylko powłoką podlegającą prawom Natury... za to dusza, dusza wojownika, jest czymś, co nie podlega żadnym prawom i nie zna granic. Dragon wykonuje lekkie skinienie głową na znak, że zrozumiał i zapamięta udzieloną mu lekcję.
***
Alberich wreszcie osiągnął to, czego chciał. Tak, udało mu się skierować zaślepionego gniewem Hyogę w odpowiednie miejsce... tak, to jest pułapka... Zdeterminowany Hyoga nawet nie podejrzewa podstępu, w jego umyśle pulsuje myśl o tylko jednym. Cygnus myśli tylko o tym, żeby jak najprędzej zebrać wszystkie szafiry i ocalić Atenę... wszak zachód słońca nieuchronnie zbliża się z każdą chwilą...
***
Okazuje się, że Atena zna myśli swojego wojownika, wie o tym, że Hyoga myśli teraz tylko o niej. Wie również o jego determinacji i rozpaczliwej chęci zwycięstwa... postanawia więc go uspokoić. Telepatycznie przekazuje mu, aby zajął się tylko i wyłącznie walką, żeby nie spieszył się i nie myślał o tym, że musi jej pomóc. Saori odważnie stwierdza, że walczyć będzie aż do końca.
***
Alberich, przywiódłszy Hyogę na miejsce swego domniemanego zwycięstwa, postanawia swego przeciwnika nieco "uświadomić". Patron Delty opowiada Hyodze o tym, że sekretną i najpotężniejszą bronią rodu Alberichów było i będzie zjednoczenie wszystkich sił Natury. I tą oto właśnie bronią Alberich postanawia Hyogę pokonać, to jest właśnie ta zamierzona pułapka, pułapka umieszczona w miejscu, gdzie rosną setki starych drzew (do czego będą one potrzebne, przekonamy się już za chwilę...)... "Duchy Natury, obudźcie się!" - woła głośno Alberich. Stojące wokół obojga wojowników drzewa zaczynają się poruszać, wyciągając swe stare gałęzie w stronę Hyogi. Wśród drzew zaczyna się majaczyć turkusowa aura, jakby mgiełka, przez którą przeświecają białe, nie posiadające wyrazu oczu... Drzewa rozpoczynają atak. Hyoga, zaskoczony tym, w co dał się wciągnąć, nie jest w stanie unikać kolejnych ciosów wykonywanych przez gałęzie... a ciosy te stają się coraz silniejsze, gdyż Alberich wciąż wzywa Siły Natury do pomocy. "Składam wam Rycerza Łabędzia w ofierze, jego życie należy do was!" - wykrzykuje Alberich, coraz bardziej podburzając wiekowe drzewa. Gałęzie atakują coraz prędzej i coraz bardziej skutecznie, Hyoga ma doprawdy powody, aby się obawiać. I powody, aby się bronić. Patron Cygnusa, ochłonąwszy z zaskoczenia, inicjuje swe ataki lodowe, ale cienie (wyobrażenie duchów Natury) są silniejsze i tylko niektóre gałęzie udaje się Hyodze zamrozić. Które to gałęzie, nawiasem mówiąc, natychmiast się oswobadzają... Hyoga zostaje pochwycony przez morderczą broń Albericha wystarczająco mocno, aby nie móc się poruszyć. Wszystko wskazuje na to, że Patron Łabędzia nie ma już żadnych szans... Alberich nie przygląda się kaźni z uśmiechem, jak to czynił dotąd, widząc cierpienia Seiya, Marin i Hyogi... nie, twarz ma nieruchomą, a oczy przymknięte... jest pogrążony w myślach, których znaczenia możemy się tylko domyślać...
***
Shiryuu, odzyskawszy nieco siły, postanawia się ponownie włączyć do akcji. Teraz właśnie widzimy, jak wzmiankowany Patron biegnie przez las. W pewnym momencie Dragon przystaje, zaczyna nasłuchiwać... Powoli docierają do niego odgłosy wydawane przez atakujące duchy, powoli docierają do niego odgłosy walki... "Hyoga!" - woła nagle w myślach Shiryuu, kierowany złym przeczuciem. Nie zastanawiając się wiele Shiryuu zaczyna biec ponownie - w stronę, z której niepokojące go odgłosy dochodzą.
***
Hyoga z trudem sobie w walce radzi... nic dziwnego, wszak dotąd walczył tylko z ludźmi, a nie z gałęziami, które posiadają własną moc i uczucia - to jest dla niego zupełnie nowe doświadczenie. Cygnus nawet nie ma okazji się namyślać nad najkorzystniejszym w takiej chwili posunięciem, wszak gałęzie nie dają mu ani chwili na zebranie myśli. Oczy duchów Natury rozszerzają się nagle, gałęzie zaczynają tańczyć coraz szybciej i szybciej... wyraźnie widać, że chwila zadania przez gałęzie ostatecznego ciosu jest już bliska. Wtem jednak Hyogę nachodzi wizja Ateny... i wojownik, który już nie bardzo wiedział, co ma w danej sytuacji zrobić, z determinacją rozpala swój kosmos do maksimum, porażając energią gałęzie i wyzwalając się z ich morderczego uścisku. Jednakże to jeszcze nie koniec problemów Hyogi - gałęzie bowiem, nie mogąc już "trzymać Hyogę w garści", rozpoczynają coś, co przypomina grę w tenisa. Z tym, że tutaj rakietkami są gałęzie, a piłeczką... Patron Cygnusa, a któż by inny... W wyniku tej niespecjalnie miłej dla Hyogi gry, Cygnus ląduje na ziemi. Nie ma już sił, aby się podnieść... a co dopiero walczyć! Na twarzy Albericha pojawia się lekki uśmiech - Patron podchodzi nieco bliżej przeciwnika i, wpatrując się w Hyogę swymi seledynowymi oczyma, pyta, czy Hyoga ma wreszcie zamiar się poddać. Cygnus raz jeszcze zmuszony jest wysłuchać wykładu o ambitnych zamierzeniach Albericha mającego zamiar skompletować wszystkie szafiry... Co jak co, ale nie ma tu co krytykować Albericha za samochwalstwo - wszak, jak dotąd, zaszedł najdalej ze wszystkich Świętych Wojowników. Nie dość, że udało mu się pokonać Marin i Seiya, to jeszcze wszystko wskazuje na to, że pokona także Hyogę. A same szafiry? Alberich ma już w posiadaniu dwa Szafiry Odina - szafir Tora i szafir własny. Teraz, pokonując Hyogę, zdobędzie szafir Hagena. Mając w rękach trzy szafiry Patronowi Delty pozostanie już tylko odnaleźć pozostałe cztery. A wtedy... wtedy Alberich będzie w stanie swe zamierzenia spełnić...
***
Asgard. Zamczysko Hildy. W komnacie stoją Siegfried i Shido, koncentrując się na pogawędce. Pogawędka ma charakter raczej poważny - obaj wojownicy rozprawiają o przyniesionych przez Shido wieściach od Albericha. Siegfried jest nieco zaskoczony... stwierdza, że przechwałki Albericha wcale nie były przechwałkami i całkiem możliwe, że Alberichowi uda się pokonać wszystkich Patronów z Brązu. "Co robić?" - pyta towarzysza Shido. Siegfried przez chwilę się namyśla... mówi, że powinien się cieszyć z tego, że jego przeciwnicy padają, ale... (ciąg dalszy Patron Alfy zachowuje dla siebie...)
***
Alberich najwyraźniej zamierza z Hyogą skończyć. Patron Cygnusa podniósł się wprawdzie na nogi, ale jest już zbyt osłabiony, aby kontynuować walkę... tak więc dalsza walka po prostu nie ma sensu. Patron Delty oznajmia (nie wiadomo, czy po to, aby Hyogę pocieszyć, czy po to, aby kompletnie go "zdołować"...), iż Hyoga będzie miał ten zaszczyt, że umrze stojąc. Po tych słowach Alberich bez chwili zwłoki inicjuje "Ametystową Trumnę"... i w chwili, kiedy atak ma już ostatecznie Hyogę wchłonąć, zostaje powstrzymany przez... tarczę! Tak, okrągłą, zieloną, lśniącą tarczę. Tarczę Shiryuu. Hyoga mimo wyczerpania ma jeszcze wystarczająco sił, aby towarzyszowi podziękować i powiedzieć o tym, że Seiya i Marin zostali... W tym momencie Cygnus nie jest w stanie powiedzieć już nic więcej i, tracąc przytomność, bezwładnie osuwa się na ziemię. Shiryuu zostawia Hyogę w spokoju i wstaje, aby przyjrzeć się swemu nowemu przeciwnikowi. Alberich wydaje się być lekko zaskoczony pojawieniem się nieznajomego, ale jego twarz rozpogadza się w chwili, kiedy dowiaduje się, że ma do czynienia z Shiryuu, Patronem Smoka. Okazuje się, że nazwa tej Materii nie jest Alberichowi obca - okazuje się również, że Alberich wie, iż to Rochi jest mistrzem Hyogi. Skąd? Otóż Patron Delty stwierdza, że trzynasty potomek z rodu Alberichów stoczył kiedyś pojedynek z Rochim... i przegrał. Teraz Alberichowi nadarzyła się jedyna i niepowtarzalna szansa, aby pomścić swego przodka stając do boju z uczniem Rochi'ego. To ma być odwet... Alberich zauważa również, że Shiryuu ma szafir Fenrira... a to wojownikowi bardzo się podoba. Patron Delty raz jeszcze podlicza swe ukochane szafirki... Stwierdza, że ma już szafir własny, odebrany Seiyowi szafir Tora, odebrany Hyodze szafir Hagena... i szafir Fenrira. Tak, Alberich nie ma najmniejszych wątpliwości co do wyniku walki, która nawet się jeszcze nie rozpoczęła - Patron Delty jest zuchwale pewien tego, że Shiryuu zostanie pozbawiony życia, a szafir Fenrira znajdzie się w rękach Albericha. Pomimo  całkowicie odważnie wydanego na Dragona wyroku śmierci, Shiryuu nie daje się wyprowadzić z równowagi i zachowuje iście święty spokój. Wtedy to z Dragonem kontaktuje się telepatycznie Rochi, wciąż przebywający nad wodospadem w Dolinie Pięciu Wzgórz. Rochi stwierdza, że rzeczywiście zmierzył się z trzynastym potomkiem rodu Alberichów i odniósł w tamtym pojedynku zwycięstwo... okazuje się również, że było to ponad sto lat temu. (tutaj pozwolę sobie na małą dygresyjkę... według "Saint Seiya" Rochi ma 261 lat. We wspomnieniach, w których Rochi przypomina sobie swoją walkę z trzynastym Alberichem, Rochi nie wygląda na więcej, niż dwudziestkę - ba, sugerowałabym nawet, że wciąż jest młodzieńcem. Znaczy to, że walka odbyła się GRUBO ponad sto lat temu, a nawet sporo więcej, niż dwieście lat temu. Ale to jest tylko taka wypowiedź gwoli uściślenia... wszak nie ma to jak skrajna dokładność ^_^ [tiaa... Rochi'emu najwyraźniej już po tylu latach życia jest szczerze wszystko jedno, czy dane wydarzenie odbyło się sto lat temu, dwieście lat temu, a może nawet trzysta lat temu... ^_-]) Rochi przywołuje wspomnienia, przypominając sobie, jak ów pojedynek wyglądał...
***
Chiny. Dolina Pięciu Wzgórz. Wodospad. Na skałach stoją naprzeciwko siebie młody Rochi i niemal kropka w kropkę do niego podobny trzynasty Alberich. (różnią się jedynie jednym szczegółem - Alberich ma na czole przepaskę, zaś Rochi owej przepaski nie ma) Okazuje się, że obaj wojownicy pragną ze sobą walczyć. Każdy z wojowników posługuje się inną bronią... Alberich zdaje się na Siły Natury, zaś Rochi walczy za pomocą potęgi konstelacji Draco. "Niech Siły Natury powalą mojego przeciwnika!" - wykrzykuje Alberich. Rochi również nie pozostaje w ataku dłużny, lecz jego atak jest niczym w porównaniu z ogromną mocą wszechobecnej Natury. Rochi zaczyna gorączkowo myśleć... wie, że jeśli nie odkryje metody, która umożliwi mu przeciwstawienie się atakowi Albericha, to może już pożegnać się z wygraną. W pewnym momencie Złoty Patron Wagi zauważa, że oczy Albericha pojawiają się na tle skał... jednoczą się z nimi. Wtedy właśnie Rochi doznaje olśnienia - ależ oczywiście, nie można przecież walczyć z siłami Natury! Nie można się im przeciwstawiać... trzeba się z nimi połączyć tak, aby tworzyć z nimi jedność! Rochi przymyka oczy, zaczyna się koncentrować... i po chwili jego ciało wtapia się w tło skał. Alberich jest zaskoczony... wszak jeszcze nikt nie "rozgryzł" jego metody... Rochi nie pozostawia jednak przeciwnikowi czasu do namysłu i atakuje "Gniewem Smoka". Atak w połączeniu z siłami Natury jest tak potężny, że bez problemu przebija się przez obronę Albericha powodując przegraną przeciwnika Rochi'ego. Patron Wagi, aczkolwiek opryskany wodą z rozjuszonego wodospadu, odniósł zwycięstwo...
***
"Stań do walki!" - woła Alberich (już nie ten trzynasty, lecz Patron Delty ^_-), swym nagłym okrzykiem przerywając telepatyczny kontakt mistrza i ucznia. Zostaje zainicjowana "Ametystowa Trumna", ale tym razem Shiryuu również jest w stanie się obronić - jego tarcza jest wystarczająco potężna, aby odeprzeć każdy cios przeciwnika. Miecz Albericha, którym Patron Delty usiłował zaatakować, upada na ziemię. Alberich wydaje się być zupełnie zaskoczony takim obrotem sprawy, najwyraźniej imponuje mu także Tarcza Smoka. Shiryuu, widząc zainteresowanie przeciwnika Tarczą Smoka, wyjaśnia Alberichowi moc tej Tarczy tłumacząc, iż jest ona w stanie odeprzeć cios każdego wojownika we wszechświecie, nawet kto wie, jak silnego. W tle za Shiryuu pojawia się wizja potężnego smoka... i dzięki tej wizji Shiryuu udaje się zaatakować. Ale Alberich bynajmniej nie zamierza pozostać w tyle i wykrzykuje: "Niech Siły Natury pochłoną mojego przeciwnika!". Ciało zdeterminowanego Patrona Smoka oplatać zaczynają korzenie...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk