|
Epizod 85
Il passato di Mime
(Przeszłość Mime)
No i oto pojawia się Ikki. Natychmiast chwyta w ramiona rannego Shuna i
kładzie go przy jakimś murku, prosząc go z braterskim uśmiechem, aby odpoczął.
Andromeda mimo swojego niemal krytycznego stanu uśmiecha się, ale wtem
uśmiech znika z jego twarzy. Chłopak błaga Ikkiego, aby ów przyłączył się
do walk mających na celu ocalić Atenę do zachodu słońca. Phoenix nie namyśla
się długo i przytakuje. Jest gotów do wszystkiego, aby ocalić osoby, które
przywróciły mu wiarę w siebie i przyjaźń. W tej właśnie chwili słyszy spokojny
głos Mime, który oznajmia, że domyśla się, iż Ikki jest bratem Shuna. Kiedy
Phoenix potwierdza, Mime odpowiada, że w żyłach obu braci płynie ta sama
krew, że skoro jeden z nich nie pokonał go, to nie dokona tego i drugi.
Dodaje, że Shun właśnie przed chwilą stracił ostatnią szansę na bezbolesną
śmierć... Ikki uśmiecha się z pobłażaniem. Nie takie odzywki już był zmuszony
wysłuchiwać z ust przeciwników, których później pokonał. Tak więc Feniks
kompletnie ignoruje słowa Mime, tym razem czyniąc przy tym poważny błąd...
Mime atakuje. Ikki z trudem wymija wiązki światła, jest zaskoczony tak
silnym kosmosem swojego oponenta. Nasuwa mu się skojarzenie. Tak, dokładnie
tak samo walczył Papież, kiedy doszło do ostatecznego pojedynku w Wielkim
Sanktuarium! Ta sama prędkość, ta sama precyzja i subtelność ataków! Ikki
uświadamia sobie, że walka z Mime będzie bardzo wyrównana i trudno jest
przewidzieć, kto wygra... Ale nie ma zamiaru dłużej rozmyślać, gdyż oto
pędzą następne wiązki laseru, które powalają Feniksa. Ikki nie może oprzeć
się ich potędze, ma złe przeczucia. Skąd Mime bierze tak potężną moc? Co
jest przyczyną tak skutecznych ataków? Mime wie, że Feniks jest nieomal
pokonany, ale nie widzi go za murkiem, gdzie Ikki trafił wskutek ataku.
Wtem nad Mime nadlatuje feniks, a więc zarazem i Ikki-san, który inicjuje
cios nogą. Zaskoczony Benetnasch unika błyskawicznie ciosu i odsuwa się
kawałek na bok. Wtem na jego twarzy zaczyna jaśnieć uśmiech... Zarówno
omdlewający Shun, jak i wyczerpany Ikki ze zdziwieniem przypatrują się
temu uśmiechowi, widać, że Mime kryje coś w zanadrzu... Wtem młodzieniec
zaczyna grać na harfie swoje rekwiem przeznaczone dla Shuna, a teraz mające
stać się przyczyną klęski Ikkiego. Melodia jest piękna i przejmująca, nie
dziw, że Ikki zaczyna się wsłuchiwać w jej tony... Shun ostatkiem sił podnosząc
się na łokciach woła, żeby Phoenix nie słuchał melodii, że to jest atak
na psychikę! Ale Feniks mimo największych wysiłków nie może kontratakować,
hipnoza Mime powoli zaczyna działać... Shun z przerażeniem patrzy na swojego
brata, wie, że jak Ikki zginie, to wygrana Mime jest już absolutnie pewna...
Ikki nie może się wyrwać spod hipnozy Mime, co powoduje, że biedny Feniks
dostaje oczopląsu na widok setek podobizn Mime, z których każda gra na
harfie. No i zaczyna się. Mimo błagań Shuna Ikki otrzymuje kolejne ciosy,
aż do czasu, kiedy Mime zniechęcony tak łatwym przeciwnikiem nie rzuca
Ikkiego na mur. Ale Phoenix nie ma zamiaru się poddać, leży spokojnie usiłując
zebrać myśli. Po chwili wstaje. Jest gotów do dalszej walki, ale wciąż
intryguje go jedno pytanie, na które musi znać odpowiedź...
***
Tymczasem Hilda, Shido i Siegfried wypoczywają w Asgardzie. Hilda jest
zaniepokojona, czuje zarówno kosmos Shuna jak i kosmos Mime. To znaczy,
że obaj jeszcze walczą... A to Hildzie się nie podoba, chciałaby, aby Mime
od razu wygrał, bo inaczej mogą się pojawić problemy... Siegfried uspokaja
władczynię, że Mime na pewno zwycięży, że jest przecież potężniejszy nawet
od swojego nieżyjącego już ojca. Hilda uśmiecha się na samo wspomnienie
ojca Mime, najpotężniejszego wojownika, jaki kiedykolwiek istniał w królestwie
Asgardu. Siegfried dodaje, że przecież Mime już dawno przerósł umiejętności
swojego ojca i dlatego nie ma się co obawiać o jego los, Święty Wojownik
Benetnasch na pewno wygra. W końcu nie na darmo strzeże Szafiru Ety...
Hilda uśmiecha się, teraz jej obawy zniknęły. Oznajmia, że Mime pewnie
mało razy napotkał na godnego siebie wojownika, a więc czemu nie ma się
trochę zabawić?...
***
Tymczasem pojedynek Mime z Ikkim i Shunem trwa nadal... W pewnej chwili
Ikki oznajmia, iż nie rozumie, czemu kosmos Mime przepełniony jest melancholią.
Wówczas zaskoczony Mime pyta się, czy Ikki nie widzi nienawiści, jaką jest
przepełniony. Oczywiście otrzymuje przeczącą odpowiedź. Oczywiste jest,
że Mime ma jakiś inny powód do walki, że nie służy ślepo Hildzie, jak czynią
to inni Święci Wojownicy. Jest inny, ma inną przeszłość, inną naturę i
Ikki dobrze o tym wie. Zdenerwowany Mime wykrzykuje, że nienawidzi wszystkiego
dookoła, wszystkich wojowników na całym świecie. Wtedy Ikki odpowiada mu
(całkowicie zgodnie z prawdą), że też tak myślał, zanim nie spotkał Seiya
i jego przyjaciół. Dzięki temu poznał wreszcie smak przyjaźni, co pomogło
mu przezwyciężyć trudne chwile i uwierzyć w siebie. Uwierzył w swoją moc,
uwierzył w Atenę i postanowił pięknej bogini poświęcić wszystkie swoje
siły, postanowił stawić wszystko na szalę, aby chronić nowo zdobyte uczucia
i moc. Mime zaczyna się śmiać ironicznie. Oznajmia, że nie wierzy w takie
chwiejne czucia jak przyjaźń, która zawsze kończy się zdradą i cierpieniem,
bólem i smutkiem, tęsknotą i żalem. Na dowód swoich słów postanawia przytoczyć
Ikkiemu pewną opowieść, postanawia opowiedzieć o swoim dzieciństwie, o
zaczątku jego nienawiści do własnego ojca... Wie, że tajemnicę, jaką za
chwilę powierzy swoim przeciwnikom, zabiorą oni do grobu... No i rozpoczyna
swoją opowieść...
***
Mały, kilkuletni Mime siedzi na kamieniu i brzdąka na harfie, już wtedy
interesował się melancholijną muzyką. Na jego ramieniu siedzi jakiś ptaszek,
muzyce chłopczyka przysłuchują się także inne zwierzęta, nawet potężne
i groźne niedźwiedzie. Wtem jednak na słoneczne niebo spływają burzowe
chmury... Zwierzęta uciekają w popłochu, a na horyzoncie ukazuje się ojciec
Mime. Jest to wysoki, wąsaty, barczysty mężczyzna, potężny i masywny. Ojciec
podchodzi do syna i brutalnym ruchem wydziera mu z rąk harfę rzucając instrument
na ziemię i zgniatając go butem. Mały Mime patrzy na to z przerażeniem,
błagając ojca, aby przestał. Ale mężczyzna starannie, do końca zgniata
harfę oznajmiając synowi, że chłopiec ma wyróść na potężnego wojownika,
jakim jest jego ojciec. Mime ma trenować, a nie grać na harfie... Chłopiec
z łzami w oczach patrzy na ojca, ale nie może nic uczynić...
***
Mime oznajmia, że przez całe dzieciństwo nie zaznał miłości ojcowskiej,
że dla jego ojca liczyła się tylko walka... Lecz pewnego razu, jako dziesięciolatek,
odkrył okrutną prawdę...
***
Na dworze błyska i grzmi, rozpętała się potężna burza. Dziesięcioletni
Mime wchodzi do jednej z izb w swoim domu i wtem dostrzega leżący na podłodze
talizman. Podnosi go. Jest to pudełeczko na wisiorku, ozdobione jakimś
dziwnym kamieniem. Zaintrygowany chłopak otwiera pudełeczko i wtem z wielkim
zdumieniem dostrzega fotografię. Na zdjęciu przedstawiony jest Mime jako
niemowlę, a także para uśmiechniętych dorosłych, nieznanych dotąd Mime.
Kobieta jest młoda i piękna, ma długie, połyskujące, kasztanowe włosy i
śliczny uśmiech. Obok niej stoi młody mężczyzna z złotymi włosami do ramion.
To on trzyma on właśnie rudowłose niemowlę... Mime zszokowany wpatruje
się w zdjęcie. Kim ą ci ludzie? Wtem za chłopakiem staje jego ojciec oznajmiając,
że przykro mu jest, iż Mime tak wcześnie odkrył prawdę o swojej przeszłości.
Na zdjęciu bowiem widnieje Mime razem ze swoimi prawdziwymi rodzicami...
Chłopiec zupełnie nic nie rozumie, ale po chwili otrzymuje od przyszywanego
ojca konieczne wyjaśnienia, wyjaśnienia, które na zawsze miały zmienić
życie Mime...
***
Przyszywany ojciec Mime staje przed ubogą chatą, spostrzegając rannego
prawdziwego ojca chłopca. Do rannego podbiega żona i staje przy nim gotowa
go bronić. Ale nie ma ku temu najmniejszej potrzeby, gdyż wojownik dobija
rannego, a następnie zamierza się pełną energii dłonią na kobietę... Przerażona
żona nie ma nawet szans się bronić, jest przecież tylko słabą niewiastą...
Zabiwszy dwójkę młodych rodziców mężczyzna wchodzi do chatki i tam spostrzega
płaczące rozpaczliwie niemowlę... To Mime... Wojownik podchodzi do dziecka
i chwyta je w ramiona, opuszczając zalany krwią dom...
***
Mime wysłuchawszy opowieści swojego obecnego ojca z początku stoi bez
ruchu, ale po chwili zaczyna się w nim zbierać żądza zemsty... Z jego oczu
tryskają łzy rozpaczy, oszalały z wewnętrznego bólu Mime w przypływie wściekłości
zamierza się na ojca i przeszywa go zwiniętą pięścią na wylot... Ojciec
z łzami w oczach pada nieżywy na ziemię. Mime dyszy ciężko, w przypływie
szału związanego z odkryciem okrutnej prawdy zabił własnego ojca... I dopiero
teraz zaczyna rozumieć, co uczynił...
***
Mime przerywa swoją opowieść, Ikki zdołał się już podnieść. Zamiast przeprosin
Mime napotyka drwiący wzrok przeciwnika. Ikki oznajmia, że chyba tylko
Mime wierzy w to, co opowiada, za to Phoenix nie ma najmniejszych wątpliwości,
że jego przeciwnik przesadza z opisem sytuacji. Aby upewnić się co do swojego
mniemania Ikki wzywa "Diabelskie Widmo!" ("Fenniksu Gen Ma Ken!"), atak,
który w tym wypadku ma sprawić, że zarówno Mime jak i Ikki przekonają się,
na ile słuszne są ich rozumowania. Zanim Mime zdąża zaprotestować, Phoenix
inicjuje swój atak, który po paru chwilach dosięga umysłu Mime wywołując
u niego zgoła inne wspomnienia...
***
Mały Mime jest bardzo chory, ma wysoką gorączkę i majaczy. "Mamo! Tato!"
- woła nieustannie. Wtem czyjaś silna dłoń kładzie na delikatnym czole
chłopca mokry kompres. "Tatuś jest przy tobie..." - oznajmia potężny, wąsaty
mężczyzna ze zmartwieniem obserwując rozpalonego synka...
***
Scenka śmierci prawdziwych rodziców Mime. Owszem, przyszywany ojciec
Mime zamierza się na młodego ojca pragnąc zadać mu śmiertelny cios, ale
wtem... matka Mime wyskakuje naprzód zasłaniając męża własnym ciałem...
Potężny atak, niemożliwy już do powstrzymania nawet przez atakującego,
śmiertelnie rani obu rodziców...
***
Nieco później, przyszywany ojciec Mime stoi przy grobach młodych rodziców
z niemowlęciem na ręku. Czuje, że wyrządził Mime niewybaczalną stratę...
A niemowlę śpi w spokoju w jego ramionach, z ufnością wtulając się w jego
tors...
***
Mały Mime jest rozpalony, wciąż gorączkuje. Nie ma innego wyjścia, jak
zabrać go do lekarza, ale na dworze panuje okrutna śnieżyca, gotowa zabić
nawet najdzielniejszego wojownika. Jacyś dwaj nastolatkowie dzielący izbę
razem z przybranym ojcem Mime próbują owego powstrzymać od wyjścia w taką
pogodę, ale mężczyzna odsuwa ich delikatnie, lecz stanowczo. Mówi, że mały
jest ciężko chory, że jeżeli nie zabierze się go do lekarza, to umrze...
Nastolatkowie widząc, że ich perswazja jest bezskuteczna, odsuwają się.
Mężczyzna otwiera drzwi trzymając w ramionach maleńkie zawiniątko, becik
z niemowlęciem...
***
Ikki widząc, jak wygląda prawda, nie jest zbyt zdumiony. Przypuszczał,
że jest inaczej, niż opowiadał Mime. Co prawda przyszywany ojciec Mime
był okrutny i bezlitosny, ale dla dziecka miał wiele ciepła... To Mime,
który wpadł w szał po odkryciu prawdy, był winny... To Mime był mordercą,
który fałszywymi wspomnieniami chciał ukoić swój żal... Mime jest nadal
pod wpływem "Diabelskiego Widma!", trzyma się za głowę. Nie jest przyzwyczajony
myśleć w takich kategoriach, jak było naprawdę, mimo, że to on był naprawdę
sprawcą własnego nieszczęścia, jego niepohamowana wściekłość... Ale po
chwili Benetnasch odzyskuje moc panowania nad sobą i postanawia czym prędzej
zabić przeciwnika, który tak prędko i z taką śmiałością wykrył tą właściwą
prawdę... Teraz pojedynek toczy się na śmierć i życie, Mime musi zabić
każdego, kto posiadł wiadomości o jego tragicznym dzieciństwie. Jednak
w tej chwili łańcuszek Shuna ku zdumieniu swojego rannego właściciela wreszcie
zaczyna się poruszać jakby przygotowując się do ataku. Oznacza to, że w
Mime wreszcie zaczęła się wzmagać prawdziwa nienawiść, która jest tak ludzkim
uczuciem... A jednak nie zajęła miejsca melancholii, która zdaje się na
zawsze pozostać w sercu rudowłosego wojownika...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|