Epizod 81
Per amore di Flare
(Ze względu na miłość Freyi)
A więc pojedynek Hagena i Hyogi trwa... Zero bezwzględne nie robi na Hagenie żadnego wrażenia, a więc po chwili Hyoga musi ratować skórę uskoczeniem w bok. Patron Cygnusa oznajmia, że Freya martwiła się o Asgard opanowany przez siły zła zaklęte w Pierścieniu Nibelungów. Marzeniem młodej księżniczki jest uratować Asgard, a on, Hyoga musi tego dokonać. Hagen absolutnie nie daje wiary w opowieść Hyogi i rozwścieczony atakuje. Cygnus znów uskakuje i nadal usiłuje przekonać Hagena o swej prawdomówności. Postanawia mu opowiedzieć o tym, jak poznał się z księżniczką Freyą przez misję mu nadaną, ma nadzieję, że ten argument wreszcie przekona upartego Wojownika Bety.
***
Hyoga idzie ściśle przylegając do murów zamku Asgardu. Ma za zadanie wybadać, co się dzieje w zamku i w razie czego podjąć odpowiednie kroki. Nie ma na sobie Materii Cygnusa i jest właściwie niemal bezbronny, ma tą świadomość i nieco się obawia straży. Ale mimo to w absolutnej ciszy, zdeterminowany i spokojny posuwa się dalej... W pewnej chwili spełniają się jednak najgorsze przeczucia wojownika, do szyi Hyogi zostają przytknięte na odległość paru centymetrów groty włóczni. Cygnus zaciska zęby. Chwytają go silne ramiona strażników, Hyoga nawet nie usiłuje się bronić, chociaż jego siły mu na to pozwalają. W głowie świta mu iskierka, że skoro wojownicy zabiorą go do wnętrza, to będzie miał okazję przyjrzeć się bliżej zamkowi i może ustalić jakiś plan działania. Kiedy jest zmuszony przez straż do wyjawienia swojej tożsamości - nic nie mówi. Nie chce, aby Hilda wiedziała, że jest jednym z wojowników chroniących jej rywalkę. Tak więc zostaje wrzucony do lochów, a dla zmniejszenia możliwości poruszania się, jego dłonie zostają zakute w kajdany. Ale to bynajmniej nie załamuje Wojownika Cygnusa, w którego oczach błyszczy determinacja... W pewnym momencie do celi wchodzi Tor i z uśmiechem przygląda się walecznym oczom wojownika. Po chwili olbrzym ściska pięść i wycelowuje ją prosto w żołądek bezbronnego Hyogi... Patron Cygnusa leci na kajdanach kawałek do tyłu i po paru sekundach ląduje z jękiem na posadce...
***
Hagen z niedowierzaniem przysłuchuje się historii, jeszcze nie rozumie, do czego zmierza Hyoga. Ale punkt kulminacyjny opowiadania wojownika zbliża się...
***
Bardzo osłabiony, poraniony mocno przez ciosy chcących się na kimś wyżyć wojowników Hyoga zwisa na kajdanach. Jest już tak pozbawiony sił, że kiedy po raz kolejny otwierają się drzwi, nie podnosi już głowy oczekując kolejnych ciosów. Cały jego śmiały plan runął w gruzy, teraz zdany jest tylko na łaskę i niełaskę Świętych Wojowników... Ale do celi wchodzi nie jakiś z kolejnych oprawców, ale Freya. Dziewczyna cicho, oglądając się z niepokojem za siebie podchodzi do Hyogi i szybko rozkuwa go z kajdanów. Cygnus bez sił opada na posadzkę. Zaniepokojona Freya podtrzymuje go, próbując przywrócić mu choć w pewnym stopniu siły. Szeptem prosi go, aby powiedział jej, czy jest jednym z Rycerzy Zodiaku. Hyoga nic nie mówi, podnosi oczy na delikatną twarz księżniczki badając jej spojrzenie. Spojrzenie zielonkawych oczu Freyi jest łagodne i ciepłe, Hyoga doznaje przyjemnego uczucia tak jak wtedy, kiedy czuł kosmos Ateny... Księżniczka delikatnie podtrzymuje go aż do chwili, kiedy Hyoga klęka na posadce. Wówczas dziewczyna klęka obok niego i składa błagalnie ręce. Prosi go bardzo, aby wyjawił jej swoją tożsamość i błaga, aby uratował jej siostrę Hildę. Zdumiony Hyoga pyta: "A co jej się stało?". Wówczas Freya z przerwami, opieszale wyjaśnia, że sama nie wie. Mówi, że Hilda stała się jakaś dziwna, że Freya nie poznaje zupełnie swojej starszej siostry... Po chwili dodaje, że szczególnie zdumiał ją fakt, iż Hilda chce wyruszyć na podbój Sanktuarium. Wówczas oblicze Hyogi rozjaśnia się. Widać po nim wyraźnie, że obeznany jest z tematyką świątyni i zna Sanktuarium jak własną kieszeń. Freya także się uśmiecha, znalazła wreszcie wojownika, którego tak długo szukała. Kiedy Hyoga z trudem wstaje, księżniczka klęka przed nim i prosi, aby ocalił jej siostrę i cały świat zagrożony wielką powodzią powstałą z roztopienia się lodowców. Wojownik zgadza się i po chwili obaj wymykają się cichcem z celi.
***
Po zewnętrznej stronie zamkowych obwarowań panuje cisza, ale do czasu. Wtem rozlega się skrzyp butów po śniegu i na pierwszy plan z zawrotną prędkością wysuwają się Hyoga i Freya. W pewnej chwili zatrzymują się, ale to staje się przyczyną ich zguby. Ale nie mieli innego wyboru, Hyoga musiał się przecież przemienić w wojownika. Przemianę obserwuje zaskoczona, ale i uradowana Freya. Tak, Hyoga jest bez wątpienia jedyną osobą, która może ocalić świat przed zagładą. Wtem dwójkę uciekinierów dostrzega jeden ze strażników i już po chwili wykrzykuje na pełne gardło: "Alarm!!!". Hyoga ściska mocno rękę księżniczki i zaczyna biec. Pogoń jest tuż tuż za nimi. "Złapać go żywego albo martwego!" - rozlega się głos. Hyoga robi wszystko, aby zmylić pogoń. Wreszcie to mu się udaje...
***
W tym momencie Hyoga przerywa. "Ty wredny kłamco!" - wykrzykuje Hagen atakując. Jest niemal pewien, że cała opowieść Hyogi to bujda, wymyślona tylko po to, aby wywołać przeciwnikowi mętlik w głowie. Jego przekonaniem jest to, że Hyoga zmusił księżniczkę, aby razem z nim uciekła. Oznajmia głośno, że to przez Hyogę siostry stały się wrogami, a to jest niewybaczalna zbrodnia i hańba dla Asgardu. Tak więc wydaje na Hyogę wyrok, Cygnus umrze w mękach, aby wymazać tym samym swoją zbrodnię choć w pewnej części. Słysząc słowa przeciwnika Cygnus daje za wygraną z próbami wytłumaczenia czegoś Hagenowi i próbuje odeprzeć atak. Mimo całej potęgi Hyogi, kosmos Hagena jest silniejszy i to właśnie powoduje, że Cygnus już po chwili zamienia się w lodową skałę... Hagen uśmiecha się pod nosem i odchodzi. Powstrzymuje go jednak cichy jęk. Hyoga jednak żyje! Po chwili Cygnus zaczyna emanować swoją kosmiczną energią i rozsadza lodowe więzienie. Walka jeszcze się nie skończyła... Wtem Hagena zaczynają ogarniać refleksje. Zna przecież Freyę od dziecka, razem z Siegfriedem służył jej i Hildzie od najmłodszych lat. W głowie mu się nie mieści, że Freya mogła zdradzić Asgard, siostrę i swój lud. Przypomina mu się, jak przyjaźnili się, jak sobie ufali już od dziecka...
***
Sześcioletni, a może nawet młodszy Hagen zajmuje się treningami w pobliżu zamku Asgardu. Prawie bez problemów rozsadza skałę swoim potężnym kosmosem. Wtem z zamkowego balkoniku słyszy słodziutki, dziecięcy głosik Freyi wzywający go do podejścia. Hagen podchodzi do zamkowych murów na taką odległość, aby dało się cokolwiek usłyszeć czy powiedzieć bez większych problemów. Freya skarży się chłopcu, że Hagen ciągle trenuje i trenuje, a więc nie ma czasu, aby się z nią bawić ^_^! Hagen uśmiecha się i oznajmia, że to dlatego, że chce się stać najpotężniejszym wojownikiem w całym królestwie, żeby, żeby... "Żeby co?" - pyta go Freya, ciekawa dokończenia zdania. Wówczas Hagen z uśmiechem opuszcza oczy i oznajmia szybko: "Żeby móc ciebie bronić!". "O, jak to miło z twojej strony!" - cieszy się Freya składając rączki z uciechy.
***
Hagen na samo wspomnienie tej rozmowy uśmiecha się mimo woli. Tak, to wspomnienie pozostanie na zawsze w jego pamięci, tak samo jak to, kiedy był już nastolatkiem...
***
Wśród lodów znajduje się polanka, pełna pięknych, kolorowych kwiatów. Wśród kwiatów siedzi trzynastoletnia już Freya plotąc wianek. W pewnym momencie przerywa swoje zajęcie i z uśmiechem spogląda na stojącego nieopodal Wojownika Bety. Hagen odwzajemnia uśmiech. Dobrze jest im razem, Hagen ze zdziwieniem zauważa, że powoli zaczyna darzyć Freyę uczuciem...
***
Jeszcze jedno wspomnienie - Hagen jest już młodzieńcem na tyle dorosłym, że od kilku lat przywdziewa legendarną Materię Bety. Tym razem stoi w ciemnym pokoju zamkowym. Na kominku buzuje wesoło ogienek, obok kominka siedzi Freya z uśmiechem wpatrując się w twarz wojownika. "Czy teraz jesteś już najsilniejszym wojownikiem w królestwie?" - pyta. Hagen uśmiecha się z rozczuleniem. "Myślę, że tak." - odpowiada. Freya nadal przygląda się jego błyszczącej młodzieńczym pięknem twarzy, kiedy Hagen pzyklęka na jedno kolano. Oznajmia Freyi, że przyrzeka jej chronić ją, jej siostrę i cały Asgard tak długo, jak jest w nim jeszcze choć jedna kropla krwi. Freya z radosnym zdumieniem otwiera szeroko oczy. W tej chwili do komnatki wchodzi Hilda (jeszcze w tym dobrym wcieleniu) z siostrzanym uśmiechem na twarzy. "Mam nadzieję, że nie zamęczasz tego biednego Hagena!" - mówi żartobliwie. Freya wstaje i jeszcze podniecona słowami Hagena zaczyna opowiadać siostrze, jak co to Hagen jej obiecał. Hilda spogląda z życzliwą aprobatą na Hagena. Ich spojrzenia spotykają się. Starsza siostra mówi, że nigdy nie wątpiła w wierność Hagena i bezgranicznie mu ufa. Po chwili oznajmia, że podano już do stołu i prosi Freyę, aby zechciała się razem z nią udać. Żywiołowa księżniczka oznajmia: "Jestem głodna jak wilk!" i chwytając pod rękę Hildę wychodzi z komnaty. Hagena dobiegają jeszcze urywki siostrzanej rozmowy: "Opowiedz mi, co robiłaś dzisiaj?", "Byłam w lesie, zbierałam kwiatki z Hagenem..."... Wojownik Bety uśmiecha się z rozrzewnieniem. Zdaje mu się, że siostrzanej miłość księżniczek już nic nie zakłóci...
***
To ostatnie wspomnienie wywołuje w Hagenie falę nienawiści do Hyogi, który w jego mniemaniu skłócił Hildę z Freyą. Tymczasem Hyoga jest nadal zaskoczony niezwykłym kosmosem przeciwnika, "Furia Wulkanu" jest niesamowicie potężna. Cygnus właśnie dowiedział się (szkoda, że na własnej skórze...), iż Wojownik Bety potrafi wywołać nie tylko przeraźliwe zimno, ale i piekielnie gorący podmuch. Hagen patrząc na pełną podziwu minę przeciwnika wraca do rzeczywistości, w głowie świta mu szatański plan. "Czeka cię jeszcze więcej niespodzianek!" - oznajmia. Po chwili zaczyna biec w kierunku dziwnej jaskini i znika w jej otchłaniach. Hyoga nie namyślając się wiele, niemal instynktownie rzuca się w pogoń za przeciwnikiem. Dopiero w jaskini zwalnia. Jaskinia jak jaskinia, stalaktyty, stalagmity, kapiąca woda z podziemnych źródełek... Ale Cygnus czuje, że coś tu jest nie tak... No właśnie, już wie. W miarę, jak idzie naprzód, staje się coraz goręcej, temperatura osiąga taki poziom, jaki w życiu nie powinna osiągnąć w krainie wiecznych lodów. Po czole Hyogi zaczynają spływać kropelki potu. Wstępuje na występ skalny, w dole bulgoce głośno lawa. Hyoga czuje się coraz bardziej zdezorientowany, ale wtem jego twarz rozjaśnia uśmiech. Przed sobą dostrzega gotowego do walki Hagena. Wojownik Bety dostrzegając przeciwnika oznajmia z uśmiechem: "Spociłeś się, rycerzu. Ciekawe, czy z gorąca, czy ze strachu...". "Milcz!" - wykrzykuje Hyoga połykając haczyk i rzucając się na wojownika. Ale w odpowiedniej chwili przystaje, od przeciwnika dzieli go poletko lawy. Hagen oznajmia, że znajdują się w sercu wulkanu. "Wszyscy wojownicy dusili się tu w ciągu paru minut!" - mówi z zadowoleniem obserwując, jak Hyogę ogarnia przerażenie. "Wychowałeś się na Syberii i zapewne wolisz, jak jest TROCHĘ chłodniej!" - dodaje po chwili. Hyoga nawet nie ma sił się odpyskiwać bezczelnemu przeciwnikowi. Myśli gorączkowo. Uważa, że powinien się skoncentrować, ale jak tu zachować rozsądek, kiedy człowieka zżera gorąco? "Pomyśleć, że tylko o kawałek dalej jest tak zimno!" - zauważa w myślach. Nie ma sił na atak, postanawia skoncentrować się na obronie. Chwieje się na nogach, cały jest już spocony. A tymczasem temperaturka nadal wzrasta powodując, że grota zamienia się w piekło... Tak więc Hagen atakuje jako pierwszy i Hyoga zaczyna się smażyć w płomieniach. Koniec jest już bliski... Cygnus z determinacją próbuje się oswobodzić, ale każdy jego ruch tylko przysparza mu większych cierpień. Czy naprawdę nie ma już ratunku?...
***
W czasie, kiedy Patron Cygnusa walczy o życie, Kiki i Freya czuwają przy Atenie. Wtem przez umysł Kikiego przelatuje iskra i chłopiec otwiera szeroko oczy. "Co się stało?" - pyta zaniepokojona Freya spoglądając na młodszego towarzysza. Kiki jest równie zaniepokojony, jak Freya. Wydawało mu się, że poczuł kosmos Hyogi. Przymyka oczy. Za pomocą swoich parapsychicznych sił dociera myślami do piekielnej groty i widzi w swoim umyśle cierpiącego Cygnusa. Po chwili otwiera oczy i dzieli się swoimi spostrzeżeniami z towarzyszką. Freyę ogarnia przerażenie. Wie, że to właśnie Hagen trenował w wulkanach, a smażący się Hyoga... To oznaczać może tylko, że obaj młodzieńcy walczą ze sobą... "Nie chcę, aby któryś z nich zginął!" - myśli gorączkowo księżniczka. W jej oczach błyszczy jasny, potężny kosmos, determinacja. Bez słowa przyjmuje wypowiedź Kikiego i rusza biegiem po schodkach prowadzących w głąb krainy Asgardu. Kiki jest zaskoczony zachowaniem Freyi i jest żądny wyjaśnień, ale Freya nie odpowiada na jego wołania i nadal kontynuuje swój bieg. Ma świadomość, że jedynie jej interwencja może powstrzymać tragedię, jaka za chwilę może się wydarzyć w sercu wulkanu. "Mam nadzieję, że nie jest za późno!" - myśli księżniczka... Na dworze zaczyna szaleć śnieżna zawierucha...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk