|
Epizod 75
L'anello del Nibelungo
(Pierścień Nibelunga)
Z naszymi Patronami spotykamy się ponownie w momencie, kiedy znajdują się
już oni w mroźnej krainie Asgardu. Widzimy właśnie Hyogę uciekającego od
strony zamku Hildy - jednakże Hyoga nie jest sam. Patronowi Łabędzia towarzyszy
jasnowłosa Freya.
***
Zamek Hildy, posąg Odina. W sali panuje absolutne milczenie - Hilda przechodzi
obok klęczących wojowników mściwie uderzając pięścią w otwartą dłoń. O
nie, nic nie wskazuje na to, aby Hilda była w dobrym humorze, władczynię
Asgardu najwyraźniej coś denerwuje. Po chwili poznajemy przyczynę owego
zdenerwowania - otóż z zamku uciekła młodsza siostra Patronki Polaris.
Hilda jest zarówno zdenerwowana, jak i zaniepokojona - czemu opuściła ją
własna siostra? Władczyni nie zamierza dłużej siedzieć z założonymi rękoma
- postanawia działać.
***
Tymczasem Hyoga i Freya odpoczywają wśród lodowych skał - i nie ma się
co im dziwić, w końcu kogo nie ogarnęłoby zmęczenie po tak długim biegu,
jak bieg z zamku Hildy aż do tego miejsca, miejsca, gdzie wreszcie można
spokojnie przystanąć nie martwiąc się już o pościg? Po chwili jednak uwaga
zmęczonej Freyi zostaje zaprzątnięta tym, co się wokół niej dzieje - a
dzieje się dużo. Pękają lodowe skały. Topnieje lód. Hyoga również zauważa
te nienormalne na dalekiej północy zjawiska - i również się zastanawia,
czym to wszystko jest uwarunkowane... Freya już podejrzewa, jaka może być
tego przyczyna. Otóż od dawna, dawna temu zadaniem kapłanki Odina było
prosić najwyższego nordyckiego boga, aby powstrzymywał topnienie lodów
na północy... i od dawna, dawna wszyscy kapłani Odina wypełniali swoją
powinność, tym samym utrzymując na świecie równowagę. Wszystko zmieniło
się w ostatnich dniach - kiedy to Hilda zaniejechała rytualnych modłów.
To dlatego lód się topi... Freya jest naprawdę szczerze zmartwiona zachowaniem
starszej siostry - wciąż nie może zrozumieć, jak ktoś może się aż tak bardzo
zmienić w tak krótkim czasie. Hilda popełniła błąd... i Freya nie ma wątpliwości,
że jej starsza siostra jeszcze niejeden błąd popełni... Ale Freya chce
tego uniknąć - dlatego właśnie uciekła razem z Hyogą. Dziewczyna obiecała
sobie, że będzie prosić potężną Atenę, aby ta przemówiła Hildzie do rozsądku...
Freya widzi w tym jedyne i ostateczne wyjście z już i tak kłopotliwej sytuacji,
Freya WIERZY w Atenę, wierzy, że Atena dzięki swej mocy będzie w stanie
coś zdziałać, jakoś pomóc... Dwójka uciekinierów nie ma jednak wystarczająco
czasu, aby się nad tym zastanawiać - oto właśnie na horyzoncie pojawia
się pięcioosobowa grupka wrogich wojowników. Wojownicy postanawiają wpierw
zadziałać dyplomatycznie - obiecują, że jeśli Hyoga wyda Freyę w ich ręce,
nie zrobią mu krzywdy. Mówią o słuszności postępowań Hildy, o tym, że Freya
nie powinna się wahać wrócić do siostry... Freya jednak nie wydaje się
być przekonana. Hyoga skupionym wzrokiem lustruje postacie wrogów, szeptem
nakazując Freyi nie odchodzić od niego ani na krok. Cóż zamierza uczynić?
No cóż - szczerze mówiąc to wszystko, tylko się nie poddać. Chce walczyć
- a walkę rozpoczyna od przedstawienia swojej osoby. Wojownicy z zaskoczeniem
dowiadują się, że stojący przed nimi chłopak to jeden z Patronów Ateny,
Patron władający mocą konstelacji Cygnusa... i teraz wojownicy już nawet
nie zastanawiają się nad przystąpieniem do pojedynku, nie mają już żadnych
skrupułów co do zranienia jeszcze przed chwilą nieznanego Patrona. Hyogę
i tak prędzej czy później trzeba będzie zgładzić, zanim pokona się samą
Atenę... czemu więc nie upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu, jeśli ma
się taką okazję? Rozpoczyna się walka. Hyoga nie omieszka się nieco popisać
- szybkim ruchem strąca jednego z wojowników z brzegu skały, kolejny wojownik
zostaje o skałę rozbity, jeszcze następny ląduje w przepaści... i kiedy
na polu walki zostaje już tylko jeden przeciwnik, ów przeciwnik zwyczajnie
tchórzy i bierze nogi za pas. Hyoga walkę wygrał - i wygrał w całkiem widowiskowy
sposób. ^-^ Wtem niebo rozjaśnione zostaje przez delikatną, złotawą poświatę...
Freya jest zaskoczona, ale Hyoga wydaje się uznawać poświatę za rzecz najzupełniej
normalną. Wie, do kogo ta poświata należy - taką mocą może dysponować jedynie
Atena. I rzeczywiście - po chwili na horyzoncie ukazuje się bogini mądrości
w towarzystwie Shuna, Kiki'ego i Seiya. Atenę otacza delikatna, złota aura,
zaś w tle za boginią wyszło zza chmur słońce. Teraz Freyi dane jest dostrzec,
jak bardzo różnią się od siebie aura Saori i aura Hildy. Aura Saori jest
taka delikatna, taka ciepła... zaś aura Hildy emanuje chłodem... "A więc
ciebie nazywają Flamme..." - odzywa się z uśmiechem Saori. Freya przytakuje
- i rozpoczyna swoją opowieść o demonie zamieszkującym w ciele jej siostry...
Freya opowiada, że od zawsze Hilda żyła w tej krainie ze swoim ludem. Nie
było to życie łatwe - srogi klimat pozwalał przeżyć jedynie najsilniejszym.
Jednakże Hilda znosiła swój los z godnością i uśmiechem - wiedziała, że
dzięki jej poświęceniu inni ludzie będą mogli żyć w spokoju, wiedziała,
że dzięki jej poświęceniu mieszkańcy półkuli południowej nadal cieszyć
się będą ciepłym klimatem, a na świecie zostanie zachowana równowaga. Hilda
spędzała całe dnie na modłach do Odina - opiekuńczego boga mroźnego Asgardu...
to wszystko robiła dla innych... Freya, wciąż mając "dawną" Hildę w pamięci,
błaga Atenę, aby to Saori przywróciła jej tę czułą, troskliwą i opiekuńczą
siostrę... opowiada, że jeśli "dawna" Hilda nie wróci, lody z powodu braku
modłów do Odina roztopią się. Dziewczyna mówi o niezwykłej powadze sytuacji
- jeżeli nic się nie zmieni, na świecie nastąpi ogromna powódź! Tylko Atena
może powstrzymać kataklizm... Kiedy wygląda już na to, że Freya i Atena
zdołały się dogadać, na horyzoncie pojawia się dziwny kosmos... Kosmos
z każdą chwilą przybiera na sile - jego energia jest nieprzyjazna i obca.
Po chwili nie ma już wątpliwości, do kogo ów kosmos należy - w oddali słychać
śmiech Hildy. Rozlega się stukot końskich kopyt, w oddali zaczynają się
niewyraźnie majaczyć cienie sylwetki siedzącej na koniu postaci i idących
obok niej siedmiu wojowników. Jeszcze tylko moment - i Hilda razem ze swoimi
towarzyszami ukazuje się w całej swojej okazałości. W Patronkę Polaris
uderza grzmot, wyzwalając tym samym moc Gwiazdy Północnej, wyzwalając ją
w jednej, potężnej kuli energii. Kula owa szybuje z niezwykłą prędkością
w stronę Seiya - który, wciąż zaskoczony biegiem wydarzeń, z trudem unika
ciosu. Kolejna kula energii szybuje w stronę Ateny - ale bogini nie ma
najmniejszego zamiaru jej unikać. I dobrze, gdyż udaje jej się cios odeprzeć.
Atena inicjuje własny atak - potężną, złotą kulę energii omotaną błyskawicami
- kulę prawie tak samo dużą, jak kula Hildy. Dwa kosmosy, dwie kule energii
stykają się ze sobą w jednym, długim starciu, stykają się raz, stykają
się po raz drugi... a tymczasem, podczas walki Ateny i Hildy, Patroni z
Brązu przyglądają się uważnie Świętym Wojownikom. Spojrzenie Seiya kieruje
się na Tora i Siegfrieda, oni również spoglądają na Pegasusa. Shun mierzy
się spojrzeniem z rudowłosym Mime, Hyoga popatruje uważnie na Shido...
Nie wiadomo, czy to Przeznaczenie, że spojrzeniem mierzyli się właśnie
tacy, a nie inni wojownicy... nie wiadomo również, czy miało to wpływ na
to, kto z kim się zmierzył podczas kolejnych walk... Hilda przerywa swój
pojedynek z Ateną, teraz jej uwaga zaprzątnięta jest postacią Freyi. Hilda
chce, aby Freya ponownie wróciła na zamek - władczyni przemawia z czułą,
delikatną perswazją, aż nie chce się wierzyć, że Hilda jest obecnie pod
panowaniem zła... Ale Freya nie da się tak łatwo zwieść - odmawia. Wówczas
sposób przemawiania Hildy diametralnie się zmienia - teraz władczyni ponownie
staje się oschła i oziębła. Chłodnym i spokojnym tonem oznajmia... że się
siostry wyrzeka! Wszyscy są zaskoczeni taką decyzją Hildy - ale jej postanowienia
już nic nie może zmienić, nie może tego zmienić nawet rozpacz nieszczęsnej
Freyi. Wtedy to wzrok Ateny pada na lśniący na palcu Hildy pierścień...
Saori zaczyna nurtować złe przeczucie, bogini pyta się cicho Freyę, od
jak dawna Hilda ten pierścionek nosi. Freyi na chwilę udaje się rozpacz
odegnać - dziewczyna przywołuje wspomnienia z wcale nie aż tak dawnych
chwil...
***
Hilda i Freya siedzą w jednej z głównych zamkowych komnat. Hilda podnosi
właśnie do ust kielich napełniony winem, na jej palcu połyskuje złoty pierścień.
Widok pierścienia wywołuje u Freyi lekkie zdziwienie, siostry zaczynają
na temat pierścionka rozmawiać. "Nigdy nie lubiłaś ozdób" - oznajmia wciąż
zdziwiona Freya, ale Hilda uśmiecha się tylko. Ma przygotowaną odpowiedź
na wyrzuty Freyi - odpowiada, że jej (Hildy) charakter się zmienił...
***
Teraz Atena jest już absolutnie pewna, co jest w tym wszystkim zalążkiem
problemów - ni mniej, ni więcej, tylko sam feralny pierścień! Saori mówi
do Freyi, Seiya i pozostałych, że pierścień, który Hilda nosi na palcu
jest legendarnym pierścieniem demonów, zwanym również Pierścieniem Nibelungów.
Okazuje się, że spośród Wojowników Ateny o Pierścieniu Nibelungów
słyszał tylko Shun. I to właśnie Shun tłumaczy pozostałym, że w pierścieniu
zaklęta została moc, która daje właścicielowi pierścienia moc umożliwiającą
panowanie nad światem. Pierścień ma tylko jedną wadę - z uwagi na zamieszkałe
w pierścionku demony, właściciela pierścienia ogarnia magiczny czar, ów
właściciel staje się zły. I to jest właśnie przyczyna, dlaczego Hilda tak
nagle zmieniła osobowość... jedynym wyjściem z sytuacji jest zdjęcie z
jej palca owego pierścienia. Nasz impulsywny Seiya nie ma zamiaru czekać
ani chwili dłużej - chce zdjąć z palca Hildy pierścień już teraz, w tej
chwili! Na szczęście pozostali Patroni są inteligentniejsi i nie zamierzają
się od razu rzucać w wir walki, chociaż popierają Seiya i jego zamysły.
Patroni są tak bardzo zdecydowani i tak bardzo wierzą, że uda im się pokonać
wszystkie przeszkody, że Atena aż nie ma sumienia zabronić im kolejnej
walki i zgadza się, aby wyruszyli do zamku Hildy. Sama zaś postanawia powstrzymać
topnienie wiecznych lodów - wie, że dzięki swojej mocy jest w stanie powstrzymać
katastrofę choćby na jakiś czas i postanawia zastąpić Hildę we wznoszeniu
modłów do Odina. Nasi opiekuńczy Patroni nie chcą jednak zostawić Atenę
samą i w pewnej odległości zaczynają za nią podążać. Ale czy Atena aby
na pewno życzy sobie ich towarzystwa? Kiedy Saori przechodzi przez mały
mostek skalny, ów mostek rozpada się odcinając Patronom dalszą drogę. Atena
wcale nie jest zaskoczona zniszczeniem się mostka - wszystko wskazuje na
to, że to był jej plan... Saori Kiddo staje na wysokiej, choć wąskiej skale,
przymyka oczy i otwiera ramiona, wokół niej zaczyna emanować złota aura.
Hilda, widząc starania Ateny, uśmiecha się tylko szyderczo - nie wydaje
się być zaniepokojona. Władczyni oznajmia, że Atena jest naiwna, jeśli
myśli, że uda jej się powstrzymać topnienie wiecznych lodów - bogini nie
będzie w stanie czynić tego dłużej, niż przez dwanaście godzin, przez pół
dnia, aż do zachodu słońca. Hilda stwierdza, że Wojownicy Ateny są głupi
i nierozważni - nawet, jeśli uda im się dotrzeć do zamku i z niego powrócić,
zastaną Atenę martwą, gdyż Saori zapewne zdoła już wyczerpać całą swoją
moc. Atena nie wydaje się szczególnie przejmować słowami Hildy - powtarza
tylko swoim wojownikom, że muszą zwyciężyć i tę walkę, że muszą zwyciężyć
za wszelką cenę! Złota aura Ateny przeistacza się w złote kręgi, które
zaczynają się wokół rozchodzić jak kręgi powstające w wodzie po rzuceniu
kamienia... dzięki mocy Saori śniegi i lody ponownie pokrywają pobliskie
skały, a wielkie, pływające po morzu lodowce, ponownie twardnieją. Freya,
patrząc z niepokojem i uwielbieniem na potężną boginię, zaczyna się cicho
modlić... Hilda nie wydaje się być szczególnie zachwycona tym, że Atenie
w ogóle udało się "postawić na nogi" choćby jeden lodowiec - władczyni
rozkazuje swoim wojownikom powstrzymać boginię. Zadanie to postanawia wypełnić
Tor - i, nie tracąc ani chwili, rzuca w stronę Ateny swoje topory. Atak
przelatuje z impetem przy Seiyu i spółce zmuszając ich do usunięcia się
z drogi - jednak Shun nie zamierza pozwolić, aby atak trafił Atenę, i postanawia
schwycić topory swoimi łańcuchami. Nadaremnie. Topory zniknęły już z zasięgu
broni Wojowników Ateny, teraz tylko sama bogini może się przed nimi obronić.
I wtedy zdarza się cud - topory zostają powstrzymane przez złotą aurę Saori.
Tor wygląda na pogrążonego w czarnych myślach - wie, że skoro jego topory
rozminęły się z celem, Saori naprawdę musi być tą boginią, za którą się
podaje. A skoro Saori jest Ateną - nie trafi ją żaden atak, nie ma co nawet
próbować. Brązowi Patroni szybko biorą się w garść i rozdzielają pomiędzy
siebie role - Kiki zostaje przydzielony do ochraniania Freyi i Ateny, zaś
pozostała trójka rusza naprzód. Patroni gotowi są na wszystko - gotowi
są nawet poświęcić własne życie, jeśli zajdzie taka potrzeba... "Tyle dobrych
uczuć doprowadza mnie do mdłości" - oznajmia z niechęcią Hilda i, ściągając
mocno cugle, odjeżdża na koniu w stronę swojego zamku. W drodze powrotnej
towarzyszą jej pozostali Święci Wojownicy - całkowicie przekonani o słuszności
sprawy swojej pani i całkowicie jej oddani. Brązowym Patronom z pewnością
nie będzie łatwo pokonać takich wojowników... ale mimo to Seiya i jego
towarzysze nie zrażają się i zaczynają biec ku Asgardowi...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|