|
Epizod 74
I Cavalieri di Asgard
(Rycerze Asgardu)
Asgard. Na wzniesieniu, wśród śnieżnych i lodowych pustyni wznosi się kamienne
zamczysko, potężna siedziba norweskich bogów. U stóp wzniesienia stoi ogromny
posąg Odina, pod którym, nie zważając na zadymkę, modlą się mieszkańcy
krainy wiecznych lodów. Nad tymi wszystkimi ludźmi stoi piękna, młoda Hilda,
władczyni krainy. Nie obchodzi ją to, że cierpią tu z powodu wiecznych
chłodów i śniegów, że ich życie tutaj jest trudne i nieznośne. Cieszy ją,
że chociaż inni mają lepiej... Że mają lepiej mieszkańcy półkuli południowej...
Hilda wzdycha i odchodzi kawałek od swojego ludu. Owiewana śniegiem, staje
nad przepaścią, sama... Wtem lody przełamuje jakiś silny, ciepły podmuch.
Hilda jest zaskoczona, cofa się. Różowe światło rozświetla lody, księżniczka
słyszy dziwny głos mężczyzny... Nieznajomy głos pyta się Hildę, czy nie
chciałaby, aby jej lud i ona sama żyli w miejscu ciepłym, spokojnym, bez
udręk i cierpień związanych z klimatem panującym w tym kraju. Ten sam głos
proponuje Hildzie podbicie półkuli południowej i zniszczenie Ateny, która
rzekomo jest przyczyną wszystkich nieszczęść Asgardu... Ale księżniczka,
dotąd w miarę zainteresowana propozycją, przybiera niechętny wyraz twarzy
i spogląda wrogo na nieznane światło. Jest nastawiona pokojowo, nienawidzi
walk i nie chce sprawiać ludziom cierpień... Głos jeszcze przez chwilę
usiłuje przekonać Hildę słownie, ale po chwili oznajmia, że Hilda zmusiła
go, aby użył wobec niej siły. Księżniczka z początku nie rozumie, o co
chodzi, ale po chwili powódź światła zbliża się do niej i wciąga ją w swą
otchłań. Przerażona Hilda z krzykiem usiłuje się oswobodzić, ale to na
nic. Po chwili walki z okrutnym żywiołem, wyczerpana traci przytomność...
***
Cisza... Skały, śnieg, lody... Nic nie przypomina o zdarzeniu, które miało
miejsce przed paroma minutami... Ale nie! Na skałach, nad przepaścią leży
bezwładne ciało, ciało pięknej, błękitnowłosej kobiety. Na delikatnej,
prawie białej, smukłej dłoni kobiety, która odrobinę osunęła się w przepaść,
widać złoty pierścień umieszczony na palcu serdecznym. Po chwili kobieta
ociężałym krokiem wstaje z ziemi. Jej oczy płoną dziwnym, różowym blaskiem,
ale twarz i włosy wskazują na to, że kobieta jest Hildą... Ale jakże zmienioną...
Wokół niej płonie zła aura, aura zniszczenia... Hilda spogląda w niebo
wołając: "Bogowie, użyczcie mi swych wojowników!". Konstelacja Ursa Major
(Wielka Niedźwiedzica) jaśnieje na niebie w całej swojej okazałości...
Wtem na pobliskich skałach zaczynają się pojawiać kolejno Siegfierd, Hagen,
Alberich, Fenrir, Tor i pozostali boscy wojownicy. Hilda uśmiecha się zwycięsko
spoglądając na tych silnie zbudowanych wojowników, gotowych walczyć na
każde skinienie pięknej księżniczki, którą zawładnęła gwiazda Polaris (podstawowa
gwiazda konstelacji Ursa Minor, Małej Niedźwiedzicy). Po chwili Polaris
kontynuuje swoje zadanie przywołując Materie Alfy, Bety, Gammy, Delty,
Epsilon, Zety... Wojownicy po kolei przywdziewają swoje Materie. Kiedy
już wszyscy są przemienieni, pojawia się Mime i także się przemienia. Ale
jego oczy błyszczą innych blaskiem, niż oczy pozostałych boskich wojowników...
***
No i przenosimy się na tereny cieplejsze, a dokładniej: do Grecji, na tereny
Dwunastu Świątyń. Aldebaran właśnie rozkoszuje się pięknem świata w swojej
świątyni (Świątyni Taurusa), kiedy nagle pojawia się przed nim Shido (wojownik
posiadający Materię Zety). Aldebaran jest zaskoczony, przecież jedynie
Złoci Patroni są w stanie zawitać w progi jego świątyni! A od uśmiechniętego
bezczelnie wyrostka bije moc nawet wyższa, niż od innych Złotych Patronów...
Aldebaran nie ma żadnych wątpliwości, że wojownik nie przybył tu w celach
pokojowych. Ale nie ma szansy nawet zaatakować, gdyż Shido jest szybszy
i jego ataki mkną z szybkością światła. Po paru sekundach walki Aldebaran
leży ciężko ranny na posadce w swojej własnej świątyni. Shido uśmiecha
się jeszcze szerzej i znika...
***
Japonia, odbudowany budynek Fundacji Graude. Jest piękny, słoneczny dzionek,
Atena przechadza się właśnie po swoim pięknym, pełnym kolorowych kwiatów
ogrodzie razem z Kikim i pozostałymi przyjaciółmi (wyłączając Bronze Saints).
Kiki cieszy się, że walka już skończona, że wreszcie mogą na nowo cieszyć
się życiem. Atena też jest zadowolona z takiego stanu rzeczy, wiele się
nacierpiała, aby pokój na nowo zapanował na świecie... Jest spokojnie i
pięknie, wszyscy mieszkańcy Fundacji cieszą się wiosną. Atena martwi się
tylko o Aldebarana, bowiem doszła do niej wieść, że ów został zaatakowany
w swojej własnej świątyni przez jakiegoś nieznanego wojownika. Nie burzy
to jednak spokoju i harmonii panujących podczas tego spaceru. Wtem Saori
Kiddo wyczuwa lodowaty podmuch... Zaniepokojona odwraca głowę i dostrzega...
Shido! Zdziwiona obecnością nieznanego jej wojownika cofa się. Wojownik
gwiazdy Mizar oznajmia, że został tu wysłany, aby zabić Atenę z rozkazu
Polaris Hildy. Shido ma na twarzy ten sam bezczelny wyraz, co w świątyni
Aldebarana, jest niemal pewien swego zwycięstwa... Atena odsuwa się aż
do chwili, kiedy strach paraliżuje jej wszystkie ruchy. Wówczas przytomność
umysłu odzyskują Jabu, Tatsumi, Ichi, Geki, Ban i Nachi, któzy atakują
przeciwnika, który śmie nawet myśleć o ataku na Saori. Jednak Shido tylko
podnosi rękę, co powoduje powstanie lodowatego wiatru, przez który wojownicy
zamarzają i padają na zmrożoną mocą Shido łąkę. Teraz zwycięski wojownik
spogląda na Atenę. Jak błyskawica kieruje swoje szpony w stronę szyi Ateny
i zaczyna biec w stronę nieszczęsnej bogini... Kto wie, jak by się to skończyło,
gdyby w ostatniej chwili rękę mordercy nie powstrzymał łańcuch... Atena
z wdzięcznością spogląda na Shuna. Tak, to rzeczywiście Patron Andromedy,
ale już nie Brązowy, tylko Srebrny! Otóż po ostatecznej walce cała piątka
wojowników Ateny została przywrócona do życia i otrzymała nowe, potężniejsze
Materie. Shido jednak nie daje się zatrzymać i staje gotów do walki ze
Srebrnym Patronem Andromedy. Wtedy na wpół zamrożony Jabu wykrzykuje ostrzeżenie
w stronę Shuna, przecież Shido jedną ręką powalił ich wszystkich! Shun
ściska brwi. Wie, że czeka go trudna przeprawa. Ale wtem na scenę wkracza
Seiya, także w nowej Materii. Oznajmia, że dobrze, iż Shido się tu pojawił;
przynajmniej Pegasus będzie miał na kim wypróbować swoje nowe moce... Wpierw
wykonuje kopniak, a po chwili inicjuje "Meteory Pegaza!". Jednak meteory
nie robią Shido żadnej krzywdy i Seiya, podobnie jak pozostali, zostaje
zamrożony na tyle, aby mógł oglądać zmagania przyjaciół i przy tym nie
móc nic zrobić. Do walki ponownie staje Shun. Właściwie żaden atak Shido
go nie dotyka, gdyż Shun chroniony jest poprzez swój łańcuch, którym szybko
i z wprawą odparowuje kolejne ciosy. Wtem Mizar Shido proponuje Shunowi,
aby przenieśli walkę do pobliskiego lasku, chce bowiem zobaczyć, czy Shun
tak samo dobrze walczy na otwartej przestrzeni (w ogrodzie), jak i wśród
drzew. Andromeda lekkomyślnie przystaje na propozycję i obaj wojownicy
kierują się w stronę oblanych snopem światła drzew. Atena zostaje razem
z zamrożonymi wojownikami sama, całe jej myśli krążą wokół Hildy, którą
znała jako pokojowo nastawioną władczynię...
***
Tymczasem Shunnie i Shido nie marnują czasu i rozpoczynają pojedynek. Po
wymianie paru ciosów Shido nagle znika z pola widzenia oniemiałego Shuna.
Andromeda rozgląda się wokoło, ale nie widzi przeciwnika, kiedy tymczasem
Shido obserwuje Shuna z gałęzi drzewa. Ale Shun ma dość zabawy w chowanego
i oznajmia głośno, że za pomocą swojego łańcucha jest w stanie wytropić
każdego wojownika, choćby ten był nawet w innej galaktyce. Kiedy echo jego
słów przebrzmiewa, Shido słyszy chrzęst i ze zdumieniem obserwuje pędzący
w stronę "jego" gałęzi łańcuszek. Łańcuch łamie gałąź i Shido spada inicjując
kopniak wprost w twarz patrzącego do góry Shuna. Kiedy Andromeda pada na
ziemię, Shido oznajmia z uśmiechem, że da Shunowi pierwszą radę - niech
zawsze pozwoli, aby słońce oślepiło przeciwnika. Andromeda ma problemy
z podniesieniem się, zdaje się, że prawdziwa walka dopiero się zaczyna...
Ale wtem nadlatuje ognisty feniks, jego widok powoduje, że Shido odruchowo
cofa się w tył. A jak pojawia się Feniks, to oczywiście mój ukochany Ikki.
Ikki szybko podbiega do rannego brata, który z uśmiechem ulgi opiera się
na jego silnym ramieniu. Shido jest przez chwilę zdezorientowany, ale wtem
za sobą dostrzega Atenę i Seiya, który już zdołał się rozmrozić. Seiya
oznajmia, że udowodni Shido, iż Pegasusa nie można pokonać jednym ciosem.
Ale wtem Atena każe Seiyowi zaczekać. Zdumiony Seiya przestaje w połowie
ataku, jest zaskoczony reakcją Ateny. Wtem pojawiają się Shiryuu i Hyoga,
oczywiście także w nowych Materiach. Im również Saori zabrania walczyć.
Gadaninka Ateny powoduje, że Shido w otoczeniu przeciwników czuje się coraz
bardziej zdezorientowany. W pewnej chwili Seiya nie wytrzymuje nerwowo
i wyskakuje w przód, aby zaatakować wroga. Ale zgodnie z zaleceniem Ateny
zostaje zatrzymany przez Hyogę, który chwytając go pod ramiona uniemożliwia
wszelkie ruchy. Shido widzi, że jeżeli doszłoby do walki pomiędzy sześcioma
wojownikami, a nim samym, to byłby skazany na przegraną. Ale mimo wszystko
uśmiecha się. Mówi, że jego misja mimo wszystko zakończyła się powodzeniem,
gdyż dowiedział się, że zanim wojownicy Asgardu "dobiorą się" do Ateny,
to wpierw muszą zabić chroniących ją Patronów... Po chwili znika w blasku
oślepiającego słońca. Seiya ma do Ateny pretensje, czemuu ich powstrzymywała?
Ale Saori nic nie mówi, zamyślona wpatruje się w słoneczne niebo...
***
Wieczór. Granatowe, bezchmurne niebo rozpościera się także nad budynkiem
Fundacji Graude, gdzie odpoczywają Atena, Seiya, Shiryuu, Hyoga, Shun i
Ikki. Atena stojąc przy oknie wpatruje się w wieczorne niebo, na którym
lśnią wyraźnie dwie konstelacje: Ursa Major i Ursa Minor. Saori na głos
zastanawia się nad przyczyną ataku. Przecież Shido mówił, że jest wysłannikiem
Polaris Hildy i to ona kazała mu zniszczyć Atenę. A jednak Saori zna Hildę
jako sympatyczną, pokojowo nastawioną do świata i niechętną do podbojów,
cieszącą się własnym krajem władczynię. A więc czemu? Czemu zaatakowała?
Co stało się w lodowym królestwie Asgardu?... Takim pytaniem kończy Atena
swoją wypowiedź, której Seiya i przyjaciele słuchają w milczeniu. Wreszcie
głos zabiera Hyoga oznajmiając to, co wszyscy wojownicy mieli właśnie zamiar
powiedzieć: trzeba wyruszyć do Asgardu i sprawdzić, co się tam dzieje.
Atena przytakuje gestem głowy nie odwracając się od okna. Lśniąca czerwonawym
blaskiem gwiazda Polaris i świecące białym światłem gwiazdy konstelacji
Ursa Major błyszczą coraz silniej...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|