Epizod 73
Chi ha vinto?
(Kto zwyciężył?)
Strzała tkwiąca w piersiach Ateny zanika pod wpływem zbawczego światła Złotej Tarczy. Patroni są zaskoczeni - myśleli, że nie ma już żadnej nadziei na zwycięstwo, a tymczasem niemal w ostatniej chwili nadszedł ratunek! Saori szybko zostaje chwycona w ramiona swych obrońców, którzy starają się uchwycić choćby najmniejszą oznakę życia uwielbianej bogini. Dłoń Ateny zaczyna się leciutko poruszać... z początku leciutko, później jednak coraz wyraźniej... wszystko wskazuje na to, że Saori nieodzownie odzyskuje siły. Żyje. Na twarzach Patronów pojawia się ulga i nadzieja - jeszcze nie wszystko stracone! W oddali rozlegają się głosy dzwonów.
***
Rochi medytuje przy wodospadzie - nagle Patron otwiera szeroko oczy, wokół niego zaczyna się gromadzić złota aura! Rochi wie, że teraz nadszedł czas na niego. Dzięki kosmosowi Wagi Rochiemu udaje się skontaktować z pozostałymi żyjącymi Złotymi Patronami - Rochi nawiązuje więź telepatyczną z Mu - Złotym Patronem Barana, Aldebaranem - Złotym Patronem Byka, Aiolią - Złotym Patronem Lwa, Shaką - Złotym Patronem Panny i Milo - Złotym Patronem Skorpiona. Złoty Patron Wagi oznajmia, że już podczas walk w dwunastu Domach Zodiaku Złoci Patroni powinni się przekonać, że Patroni z Brązu walczą o słuszną sprawę - teraz jest to więcej niż pewne, gdyż dzięki poświęceniu Seiya kosmos Ateny rozbłysnął jaśniejszym światłem niż kiedykolwiek dotąd. Milo jednak wciąż ma wątpliwości, ale Rochi nie pozostaje dłużny w wyjaśnieniach i postanawia Złotym Patronom opowiedzieć wszystko, o czym mu wiadomo. Opowieść rozpoczyna się od nawiązania do historii sprzed szesnastu (w polskiej wersji - sprzed trzynastu) lat, historii mówiącej o tym, jak Aiolos, odkrywszy prawdziwą twarz Papieża (wcielenie Aresa), wykradł z Sanktuarium niemowlę, aby uratować je przed fałszywym Wielkim Mistrzem. Niemowlę owo było dziewczynką i stanowiło wcielenie bogini Ateny... Za Aiolosem Papież wysłał pościg - pościg był zbyt potężny i Aiolos nie był w stanie przeciw niemu walczyć... zginął... Jeszcze tylko jedna osoba wiedziała o tym, że obecny Papież nie jest tym, za kogo się podaje. Tym kimś był Shion - i Shiona również spotkał podobny los, również zginął, poświęcony na ołtarzu Ateny. Następnie zacytowany zostaje fragment opowiadający o tym, jak Papież podniósł uzbrojoną w miecz dłoń, aby zabić śpiące niemowlę... Wydarzenia nie są opowiadane chronologicznie, ale ogólnie dają obraz tego, co zaszło podczas tych szesnastu lat... Aiolia jest zdziwiony i zarazem oburzony - chociaż już wcześniej wiedział, że jego brat nie jest zdrajcą... mimo, że wcześniej opowiedziała mu o tym Atena, mimo tego Aiolia przeżywa całą tragedię raz jeszcze. I pomyśleć, że wszystko przez Papieża... Pozostali Złoci Patroni również są zaskoczeni - już wcześniej zastanawiali się nad prawdziwą osobowością Papieża, zastanawiali się nad tym podczas walk, jakie przyszło im staczać z Brązowymi Patronami w świątyniach. Brązowi Patroni zasiali w ich umysłach wątpliwości, które nurtowały Złotych Patronów aż do obecnej chwili... kiedy podczas słuchania opowieści najmądrzejszego Złotego Patrona utwierdzili się w przekonaniu, że za całe wyrządzone w Sanktuarium zło odpowiedzialny jest nie kto inny, jak właśnie Papież. Shaka jest najmniej zaskoczony - okazuje się, że Złoty Patron Panny wie o Hełmie Sprawiedliwości. Shaka tłumaczy swoim czterem zaskoczonym towarzyszom, że Papież ma dwie twarze - jedna z tych twarzy obrazuje zło, druga zaś - dobro, tak jak twarze na Hełmie Sprawiedliwości...
***
Podczas, kiedy Rochi uświadamia swoim towarzyszom prawdę o zajściach w Sanktuarium, Atena bynajmniej nie traci czasu. Chwyciwszy w dłoń berło, bogini przybiera minę zdecydowaną i zdeterminowaną - dotąd chronili ją Patroni z Brązu, teraz najwyższy czas, aby to ona zaczęła ich chronić. Saori wstępuje na pierwsze stopnie schodów prowadzących przez Teren Dwunastu Świątyń...
***
Seiya leży na posadce przy złotym posągu Ateny... jest wpół przytomny, jego oczy są niewidome, pozbawiony jest wszystkich pięciu zmysłów... Stojący nad bezwładnym ciałem Patrona Pegaza Saga wydaje się być zadowolony. Wokół panuje cisza - nic nie wskazuje na to, że Atenie udało się przeżyć. Cóż, przynajmniej taką nadzieję żywi sam Saga. Patron wciąż wpatruje się w leżące u jego stóp ciało - pozostaje mu załatwić przeciwnika raz na zawsze. Następuje całkiem brutalny szereg ciosów, z których właściwie żaden nie chybia celu - po chwili jeszcze bardziej bezsilny Seiya ląduje na ziemi dobre parę metrów od miejsca, w którym leżał poprzednio. Saga z ostrym uśmieszkiem na wargach kieruje się ku Pegasusowi - ciekawi go, czy Seiya jeszcze żyje... Kiedy jednak Gemini stara się podejść bliżej - powstrzymują go pojawiające się znienacka płomienie. Saga jest zaskoczony - kto był w stanie zainicjować tak potężną barierę ochronną? Jest tylko jeden człowiek, który tak dobrze włada ogniem - Phoenix Ikki.
***
Świątynia Barana. Kiki dostrzega na horyzoncie Atenę - jest zaskoczony, ale tylko nieznacznie; wciąż wierzył, że Seiyowi uda się ocalić boginię, dla której tak dzielnie walczyli Patroni z Brązu. Po chwili ze świątyni wychodzi Mu - i nie trzeba słów, wystarczy jedno spojrzenie w poważne oczy Ateny, aby Mu zrozumiał, że musi teraz wypełnić swój rycerski obowiązek i walczyć u boku Saori. Złoty Patron Barana bez wahania przyłącza się do Ateny, Jabu, Geki'ego, Ichi'ego i pozostałych, pochód rusza dalej. Następną odwiedzoną świątynią jest Świątynia Byka - i tutaj Atena również nie musi nic mówić, aby Aldebaran zrozumiał, o co chodzi. Do pochodu dołącza jeszcze waleczny Aiolia, posiadający najwyższą mądrość Shaka i przebiegły Milo - wszyscy bez wahania postanawiają walczyć u boku uwielbianej bogini. W Świątyni Koziorożca Atena zauważa leżącego na posadce Shiryuu i, szepcząc czule jego imię, ożywia go. W Świątyni Wodnika Saori powoduje, że z Hyogi znika lodowa powłoka, zaś w Świątyni Ryb uzdrowicielska moc Ateny usuwa szkarłatną różę z serca Shuna. Teraz Saori, ze swoimi wiernymi obrońcami u boku, może nareszcie stoczyć ostateczną walkę z siłami zła...
***
W pobliżu posągu Ateny nadal toczy się walka - Ikki inicjuje "Gniew Feniksa". Atak nie jest jednak wystarczająco potężny, aby pokonać Sagę... nie, nie dość, że Sadze udaje się umknąć, to udaje mu się również zaatakować. Moc Sagi jest imponująca... nie dziw zresztą, gdyż w tej mocy zebrało się całe istniejące w Sanktuarium zło, zebrało się, aby teraz, podczas ostatecznej walki, wyzwolić się w jednej potężnej eksplozji... Saga nie waha się ani chwili przed użyciem jednego ze swych najpotężniejszych ataków - ma świadomość, że atakując teraz, wykończy nie tylko Ikki'ego, ale i leżącego nieopodal Seiya. Moc Sagi zdmuchuje Ikki'ego jak piórko - Phoenix pada na posadzkę... i kto wie, co by się teraz stało, gdyby nie nagłe pojawienie się pochodu Ateny. Atena oznajmia, że Saga powinien paść przed nią na kolana i prosić ją o wybaczenie, odkupić wszystkie zbrodnie, jakich się dopuścił... ale Saga śmieje się tylko szyderczo. Brązowi Patroni nonszalancko oznajmiają, że Saga musi ponieść karę za swoje wredne czyny, a karę wymierzy nie kto inny, jak sami Patroni. (cóż za skromność...) Kosmosy Brązowych Patronów zaczynają się wzmagać i wzmagać, wokół Patronów wytwarzają się kolorowe aury... Shaka tłumaczy niezwykłą moc Brązowych Patronów odkryciem Siódmego Zmysłu, zmysłu, który Patronom udało się odkryć podczas tych wszystkich walk w świątyniach, zmysłu, nad którym jeszcze tak dobrze nie panowali w chwili jego odkrycia, ale który był doskonalony przez każdą kolejną walkę. Czy ta moc będzie wystarczająco potężna, aby pokonać okrutnego Aresa? Hyoga, Shun i Shiryuu inicjują swoje najpotężniejsze ataki, które z szybkością błyskawicy mkną ku Złotemu Patronowi Bliźniąt... lecz ku zaskoczeniu wszystkich obecnych, Sadze udaje się owe ataki odwrócić przeciwko Patronom! Zaskoczenie, strach... to wszystko sprawiło, że cała trójka Brązowych Patronów jest sparaliżowana, nie są w stanie obronić się przed odwróconym atakiem... i już po chwili padają na ziemię. Są nieprzytomni. Saga uśmiecha się leciutko, wciąż myśli, że Brązowi Patroni nie mają z nim szans. Ale oto dzieje się coś niespodziewanego - setki razy atakowany i ogromnie osłabiony Seiya podnosi się...! Pegasus ma okropne problemy z ponownym wstaniem na nogi... ale nadal próbuje! Atena jest zachwycona tym przejawem odwagi i determinacji, i swoim kosmosem usiłuje dodać wojownikowi odwagi. Nie chce, aby ginął... chce, aby udało mu się znaleźć w sobie odpowiednio dużą moc, aby Sagę pokonać i jednocześnie nie wyrządzić sobie krzywdy. Saori naprawdę chce, aby Seiya żył, ale chce jednocześnie, aby to jemu przypadł zaszczyt pokonania największego zła w Sanktuarium. Seiya z wysiłkiem podnosi się na kolana i, podpierając się ręką, staje na nogi. Chwieje się, nie wie, w jaką stronę skierować atak, jest niewidomy... ale jego wola walki nadal pozostała niezmienna! W oddali przystają Marin i Shaina. Nic nie mówią, niezauważone stoją na uboczu... Tymczasem Seiyowi udało się odzyskać wystarczającą ilość sił, aby przemówić do Sagi. Seiya mówi o przyjaźni, która prowadzi do zwycięstwa, o sile i woli walki, o tym, jak ważna potrafi być walka dla najcenniejszych ideałów... w miarę, jak Seiya przemawia, jego kosmos zaczyna błyszczeć coraz silniej i jaśniej... aż wreszcie oczy Patrona ponownie nabierają blasku. Dzięki swej woli walki i wierze w to, co najcenniejsze, Seiyowi udało się odzyskać wszystkie pięć zmysłów. Pegasusa ogarnia gniew, prawdziwy gniew, który w tej ostatecznej walce przeradza się w eksplodującą białymi błyskawicami moc. Za Pegasusem pojawia się symbol uskrzydlonego konia i Seiya inicjuje "Meteory Pegaza". Ale to nie są już te dawne meteorki, niegroźne ataki potrafiące uderzyć tylko sto razy na sekundę! Nie, to prawdziwie potężny atak, jasny, błyszczący, podobny do wiązki laseru! Wszyscy, nawet Atena i Saga, zaskoczeni są tą niezwykłą potęgą, którą nagle obudził w sobie niemal nieżywy Patron Pegaza... Saga zostaje uniesiony mocą Pegasusa jak nieznaczny pyłek i już po chwili znika na tle tarczy księżyca. Wszyscy oddychają z ulgą - wszystko wskazuje na to, że walka została NARESZCIE zakończona. Seiya nagle słabnie i upada na posadzkę... twarze wszystkich zebranych diametralnie się zmieniają, wszyscy wiedzą, że ten jeden wspaniały, widowiskowy atak wyczerpał całą moc, jaką Seiya dysponował. Seiya zwyciężył, ale za jaką cenę... Kiedy cała grupka wojowników w milczeniu przypatruje się bezwładnemu ciału Pegasusa, na tle księżyca pojawia się cień pędzący coraz szybciej w stronę ziemi... To Saga. Patroni ze zdumieniem wpatrują się w przybysza - jak to możliwe, że Gemini'emu udało się przeżyć piorunujący atak Seiya? Czy... czy to znaczy, że poświęcenie Seiya poszło na marne? Saga zaczyna się śmiać - czyżby Atena myślała, że tak łatwo da się pokonać jedynego człowieka zdolnego zawładnąć światem? Patron Bliźniąt zwraca się teraz do Złotych Patronów - pyta, czy chcieliby oni się do niego przyłączyć. Tutaj jednak Saga napotyka stanowczy sprzeciw - Złoci Patroni wciąż mają w pamięci wszystkie okrucieństwa Papieża, o których opowiedział im Rochi. Gemini uśmiecha się przymilnie, przyznaje, że jego metody nieraz są brutalne i okrutne, ale tłumaczy, że tylko strachem i siłą da się podporządkować sobie świat i utrzymać w nim porządek. Według Sagi najlepiej byłoby światem nie tyle rządzić, ile go unicestwić... Złoci Patroni wyglądają już na lekko zdenerwowanych, zapowiada się na to, że nie darują sobie podobnych komentarzy ze strony fałszywego Papieża... i wtedy nagle z szeregu występuje Atena. Bogini oznajmia, że Saga ma rację - ten świat rzeczywiście zasługuje na unicestwienie, skoro rządzi się w nim siłą. Ale... ale Saori wierzy, że na świecie mimo wszystko istnieje jeszcze miłość i przyjaźń, wierzy, że istnieją jeszcze uczucia, które mogą ów świat zmienić. Świat, który potrafi zmienić się na lepsze, zasługuje na istnienie... i według Saori należy temu światowi pozwolić istnieć choćby dlatego, aby mógł on się zmienić. W słowach Ateny jest tyle racji, że Saga nie może odeprzeć argumentów bogini słowami... postanawia działać siłą. Gemini przymierza się do ataku... Na "złej" stronie Hełmu Sprawiedliwości powstaje zadraśnięcie - po chwili owo zadraśnięcie zmienia się w pęknięcie i pomnaża się, tworząc coraz więcej pęknięć na dotąd idealniej czystej powierzchni Hełmu. Z wytłoczonych w złocie oczu "złej" strony Hełmu Sprawiedliwości zaczynają płynąć łzy... Saga chce atakować, ale... jego Materia nagle znika! Atena nie wydaje się być zaskoczona, wydaje się już od początku wiedzieć, jak owa rozgrywka się skończy. Saga wciąż nie może zrozumieć, dlaczego Materia go opuściła... i wtedy Saori zabiera głos na temat całego zła, które Saga wyrządził. Materia Bliźniąt wiedziała, że w jej właścicielu zachodzą przemiany, i wcale nie uciekła, postanowiła tylko poczekać, aż Saga ZROZUMIE... Nic jednak nie wskazuje na to, aby Saga miał zamiar zrozumieć - Gemini bierze słowa bogini za czysty blef i już po chwili ponownie atakuje. Patroni są szczerze oburzeni tym poczynaniem - jak Saga śmiał podnieść rękę na boginię! Atena wcale nie zamierza się bronić - i to jest przyczyna, dla której Patronów ogarnia niepokój. Atena wciąż stoi spokojnie... ale Saga wciąż się zbliża, zbliża się jak złowieszczy duch... i Saori zupełnie nieświadomie łamie swe postanowienie, w instynktownej obronie godząc Sagę berłem w brzuch. Wokół zapanowuje absolutna cisza - i w tej oto ciszy włosy Sagi zaczynają przybierać kolor niebieski... Ares zniknął... potężny bóg wojny opuścił ciało Sagi w chwili, kiedy ciało to dotknięte zostało berłem - berłem, przez które emanowała delikatna i czuła moc Ateny... Sadze nie pozostało już wiele życia, ale, oczyszczony ze zła, pada na posadzkę i, podtrzymywany przez Atenę, prosi ją o wybaczenie. "Nie chciałem ci wyrządzić krzywdy" - szepcze. Atena pochyla co po chwilę głowę, już dawno wybaczyła Sadze wszystkie jego zbrodnie. Przecież to nie była wina Sagi... to była tylko wina złego ducha, który opętał jego ciało... Hełm Sprawiedliwości zaczyna otaczać delikatna złota poświata - uśmiechnięta nienawistnie tylna twarz hełmu przemienia się w twarz pełną smutku i zamyślenia... "Rycerzu Seiya, wybacz mi" - szepcze cicho Saga. Wtulony w piersi Ateny Złoty Patron Bliźniąt przymyka oczy bez strachu czy też niepokoju... z prawdziwym spokojem malującym się na jego delikatnej twarzy umiera... W Sanktuarium zaczynają dzwonić dzwony.
***
Zapewne minęło już paręnaście minut od śmierci Sagi, teraz w ramionach Ateny spoczywa Seiya. Wokół panuje milczenie, każdy wojownik, każda przebywająca na Terenie Dwunastu Świątyń istota ogarnięta jest własnymi przemyśleniami. Atena, wpatrując się w spokojną twarz nieprzytomnego Seiya, myśli tylko o jednym... Czy uda jej się kiedykolwiek zrewanżować Patronom za tak czułą i troskliwą opiekę? Czy będzie miała kiedykolwiek okazję odwdzięczyć się Pegasusowi za jego poświęcenia? Saori spogląda w niebo - nie wie, co kryje dla niej przyszłość. Na niebie rozbłyskuje jasnym blaskiem Gwiazda Północna, Polaris. Atena wpatruje się w nią z nadzieją - nie wie jeszcze, ile ludzkich istnień poświęci to małe, czyste, niewinne światełko...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk