Epizod 72
Scontro finale
(Ostatnie starcie)
Seiya po kolei traci wszystkie zmysły (skończywszy na wzroku) i staje się, jak to Saga określił, "żywym trupem". Gemini jest zachwycony swoim dziełem, teraz zdaje się, że już nic nie przeszkodzi mu w pozbyciu się Ateny...
***
Ostatni płomyk na Zegarze Zodiaku powoli dogorewa. Mu stoi przed progiem swojej świątyni i patrzy w ciemne niebo, kiedy przerażony Kiki pyta się brata, czy dla Ateny nie ma już żadnego ratunku. Mu nie odpowiada i każe Kikiemu zachować ciszę. Kiedy Kiki milknie, obaj Patroni słyszą wołanie w przestworzach: "Mu!". Mu wie, że teraz ktoś usiłuje się z nim porozumieć za pomocą telepatii. Wie także, że takowe możliwości oprócz Ariesa posiada jedynie Złoty Patron Panny. Tak, to Shaka. Shaka oznajmia Mu, że krąży w wymiarze pomiędzy dwoma światami i nie może znaleźć ratunku, potrzebuje pomocy Ariesa. Mu odmawia. Mówi, że Shaka jest wystarczająco potężny, aby bez żadnej pomocy powrócił do swojej świątyni z innego wymiaru. Ale teraz Shaka tłumaczy koledze, że chce uratować Patrona, który razem z nim kręci się w czasoprzestrzeni. No tak, trzeba było sprawę stawiać jaśniej... Teraz Mu zaczyna emanować energią wdzierając się do czasoprzestrzennego więzienia dwójki Patronów...
***
Po chwili w Świątyni Panny Materia automatycznie kieruje się w stronę pojawiającego się Shaki. Shaka przywdziawszy swoją Materię kładzie na posadce nieprzytomnego Ikkiego. Po lekkim uderzeniu Phoenix odzyskuje przytomność i widząc Virgo, staje w gotowości bojowej. Ale Shaka nie ma najmniejszego zamiaru walczyć z tym Brązowym Patronem i rozkazuje Ikkiemu biec do Wielkiego Sanktuarium, gdzie Seiya właśnie toczy śmiertelny pojedynek z Papieżem. Shaka wie, że Seiya nie wygra, i dlatego przywrócił go życia Ikkiego. "Jeżeli chcesz nadal walczyć w obronie tej, którą uważasz za Atenę, musisz pozwolić, aby twa energia kosmiczna wzrosła do maksimum." - oznajmia Shaka chwytając gartskę popiołu pozostałej z Materii Feniksa. Ikki wie, że tak samo, jak Feniks odradzał się z popiołów, to jego Materia i on sam są w stanie uczynić to samo. Po chwili na ciele Phoenixa pojawia się jego Materia, ale o ile silniejsza! Przed odejściem Ikki chce wiedzieć o jeszcze jednej sprawie. Dlaczego Shaka mu pomógł? Wówczas Virgo uśmiecha się i przymykając oczy mówi, że podczas ich wspólnej walki, Ikki zasiał w umyśle Shaki wątpliwości. Wówczas Shaka po raz pierwszy zwątpił w to, czy Papież naprawdę jest tym, za kogo go uważają, i odkrył, że w Papieżu kryją się siły zła. Ikki otrzymawszy należne mu wyjaśnienie dziękuje Shace za pomoc i żegna się z nim wybiegając ze świątyni.
***
W tym samym czasie w Wielkim Sanktuarium walka ma się ku końcowi. Seiya leży bez przytomności na posadce, a nad nim stoi Saga. Rozmyśla. Gemini nie rozumie, czemu Seiya chce go powstrzymać. "Co jest złego w tym, że chcę zawładnąć światem?" - myśli. Rozmyśla także nad tym, że przecież światem chciano zawładnąć od niepamiętnych czasów, a udało się to częściowo bogom. Zeus zdobył niebiosa, Poseidon - oceany, a Hades - królestwo zmarłych. "Jeszcze trochę, a Ziemia stanie się ich niewolnikiem." - rozważa w milczeniu Saga. Ma pretensje do Brązowych Patronów, którzy powinni go przecież uważać za wybawiciela ludzkości, a nie za wroga. Kiedy Saga myśli sobie i myśli, wokół niego zaczyna emanuować kosmos Seiya. Saga jest zaskoczony, myślał, że Seiya jest już niezdolny do walki. Ale Pegaz powstaje i inicjuje swoje "Meteory Pegaza". "Płoń, mój kosmosie, płoń!" - woła. Saga z początku jest zdumiony, ale po chwili opanowuje się i bez większych problemów poczyna odpierać ataki przeciwnika. W pewnej chwili jednak meteory przybierają kształt wiązek świetlnych i Gemini ma coraz większe problemy z powstrzymywaniem ataku. W ciągu sekund atak Seiya osiąga prędkość światła i powala Sagę... Pegasus, niewidomy, okaleczony, wyczerpany zaczyna iść w stronę Świątyni Ateny. Tląca się w nim jeszcze iskierka życia pomaga mu w wypełnieniu tej misji. Ale po chwili lekko ranny Saga wstaje na równe nogi i uderza Pegaza w brzuch. Seiya przewraca się, nie może w związku z tym uniknąć kolejnego ataku Sagi. Jest już na wpół żywy, ale znów wstaje i w błyskawicznym tempie chwyta Sagę pod ramiona. Obaj unoszą się w powietrze. "Burza Pegaza!" - wykrzykuje Seiya. Na tle księżyca pędzą z zawrotną szybkością dwie postacie: Saga i Seiya. Po chwili spadają oni ponownie do Wielkiego Sanktuarium, Seiya już prawie nie żyje, a Saga z trudem podnosi się z posadzki. "Trzeba przyznać, że robi wrażenie." - ocenia głośno atak Seiya podchodząc do przeciwnika. Zbiera w dłoni moc i wycelowuje ją w Seiya. Jeszcze tylko jeden cios, a Seiya zginie... Jednak wtem uwagę Papieża zaczyna przyciągać Hełm Sprawiedliwości (hełm z Materii Bliźniąt, który Seiya strącił Sadze podczas ataku), z oczu którego płyną łzy we wszystkie cztery strony świata. "Skąd w tobie tyle litości dla zdrajcy?" - zastanawia się Saga. W czasie jego rozmyślań Seiya staje ponownie na nogi, gotowy do dalszej walki. Saga uśmiecha się. Inicjuje atak, który odtrąca hełm, a zarazem i stojącego w pobliżu Seiya. Hełm Materii Pegaza roztrzaskuje się o posadzkę... Saga postanawia zaatakować ostatecznym ciosem. "Giń!" - woła atakując... ale wtem zostaje powstrzymany. Na swojej dłoni zauważa wbite w ciało parę piór Feniksa i po chwili za wojownikiem staje Ikki...
***
Saga jest zaskoczony pojawieniem się następnego przeciwnika, poważne źródła donosiły mu bowiem, że Ikki został zabity przez Shakę w Świątyni Virgo! A tymczasem Ikki stoi przed nim gotów do ataku. Po krótkiej i niezbyt konstruktywnej wymianie zdań Ikki rozkazuje Seiowi, aby Pegaz wyruszył w stronę Świątyni Ateny i ucznił swą powinność. Seiya, na wpół przytomny szepcze: "Atena... Muszę uratować Atenę...". Powoli wstaje i kieruje się w stronę ołtarza. Saga widząc, na co się kroi, za wszelką cenę usiłuje zatrzymać Seiya, ale nadaremnie. Ikki bowiem podstawia się pod cios i tym samym umożliwia wojownikowi dalszą wędrówkę. Seiya znika z pola widzenia walczących... Saga jest wściekły, ale nie okazuje tego zbyt wyraźnie. Ikki oznajmia, że Saga pewnie wie, iż Phoenix przewodził Czarnym Rycerzom i raczej trudno uwierzyć w to, że teraz stoi po stronie Ateny. A jednak... Feniks tłumaczy, że to dzięki Seiyowi i jego przyjacielom zrozumiał, dlaczego odważni i silni wojownicy są gotowi oddać życie w obronie upragnionego celu. Dodaje, że "Teraz nadszedł czas zemsty za Shiryuu, za Hyogę i za mojego brata.". W jego głosie jest coś, co każe się Sadze cofnąć. Ale po chwili rozpoczyna się walka. Saga próbuje uśmiercić Ikkiego, ale na nic. "Widocznie królestwo zmarłych nie chce cię przygarnąć." - oznajmia tłumiąc wściekłość. "Ale to nic, wyślę cię gdzie indziej. W inny wymiar!" - wykrzykuje ze śmiechem. Feniks znika... Czy to już koniec?... Nie! W niewiarygodnym jak na warunki tempie na sklepieniu Sanktuarium ukazuje się ognisty feniks, a po chwili sam Ikki. Phoenix z uśmiechem mówi, że gdziekolwiek Saga by go nie wysłał, Ikki zawsze będzie powracał, choćby miało to trwać wieczność całą... Walka jest niezwykle wyrównana...
***
W czasie, kiedy Ikki i Saga kontynuują swój pojedynek, Seiya z trudem dostaje się na ciemne schody w tunelu prowadzącym do świątyni. Już, już prawie jest na górze, kiedy z wyczerpania poślizguje się i z trzaskiem spada na dół. Przez chwilę leży bez ruchu. Wtem w powietrzu pojawiają się dziwne fluidy, a po chwili da się słyszeć głos Shuna, wołającego Seiya po imieniu. Pegasus unosi lekko niewidome oczy. Mimo, że został pozbawiony zmysłu słuchu, słyszy dokładnie głos Andromedy i dziwi go to. Po głosie Shuna Pegasus słyszy wypowiedzi duchów Shiryuu i Hyogi, z których każdy zachęca go do walki. Seiya czuje ich kosmos, czuje, jak ich słowa dodają mu otuchy i sił. Wyczerpany i zmęczony Pegaz, z trudem stawia pierwszy krok na schodach, podpierając się o kolejne stopnie rękoma. Pełen determinacji, uczucia dla bogini i przyjaźni dla towarzyszy porusza się dalej, aż wreszcie staje na ostatnim stopniu. Tunel się skończył, nad Seiyem wisi już tylko rozgwieżdżone niebo. Seiya, chociaż jest zupełnie niewidomy, dzięki ciepłej energii kieruje się prosto w stronę złotego posągu Ateny. Po chwili przywiera do niego całym ciałem...
***
Saga nadal walczy z Ikkim, ale w pewnej chwili jego siódmy zmysł informuje go, że Seiya wdarł się do Świątyni Ateny. Sadze nie pozostaje nic innego, jak upłynnić się z Wielkiego Sanktuarium i powstrzymać Seiya. Przerywa więc walkę. Ikki jest zaskoczony, ale nagle rozlega się wielka eksplozja i Feniks spada w przepaść... Z wysiłkiem chwyta walące się kolumny i po chwili wytężonej walki udaje mu się stanąć na twardym gruncie. Ale Złoty Patron Bliźniąt już zniknął...
***
Tymczasem Seiya z ogromnym trudem podnosi wszechmocną Złotą Tarczę. Wtem w jego umyśle powstaje pytanie - gdzie jest właściwie Atena? No tak... Zmylił kierunek, nie ma zielonego pojęcia, gdzie ma skierować tarczę. W myślach, błaganiem wzywa Saori do podania miejsca jej spoczynku. Jego kosmos wzrasta do ogromnych rozmiarów, poprzez determinację i ból. Ale wtedy na schodach do Świątyni Ateny ukazuje się pędzący z prędkością światła Saga-san. Jego oczy płoną złowieszczym, czerwonym blaskiem. Pegasus wie doskonale, że Saga pragnie go powstrzymać, czuje, jak Gemini wypełnia potężna energia nienawiści i szaleństwa. Ale nie zamierza się poddać, kiedy jest już tak blisko celu, a ostatni płomyczek na Zegarze Zodiaku ledwo się tli... Gemini przeskakuje stopnie w takim tempie, że już po paru sekundach znajduje się przed Seiyem trzymającym Złotą Tarczę wzniesioną do góry. Nie ma chwili do stracenia. Saga inicjuje jeden ze swoich sekretnych ciosów i wycelowuje go w brzuch Pegaza. Seiya przytłoczony kolejnym bólem zostaje odrzucony w tył, a blask Złotej Tarczy nieregularnie obiega wszystkie strony świata... Po chwili Seiya nie wytrzymuje już ciężaru i upuszcza tarczę na ziemię. Po chwili sam, wykończony walką, zemdlony pada na popękaną Złotą Tarczę... Płomyk Ryb na Zegarze Zodiaku właśnie zgasł... Zapanowuje cisza... W tej ciszy Saga uśmiecha się uśmiechem triumfatora i ciesząc się zwycięstwem spogląda w stronę, gdzie leży Atena, teraz już nieżywa na zawsze... Ciemna noc pogrążyła właśnie życie bogini mądrości i stała się jej grobowcem... Ale jednak...
***
Kiedy zgasł ostatni płomyk, Tatsumi i inni Patroni strzegący Ateny jakby odruchowo przymknęli oczy. Tatsumi z trudem powstrzymuje się od płaczu, a głos ma łzawy. Jabu pochyla głowę nad Ateną i szepce coś po cichu. Ale nagle na Atenę pada światło Tarczy Sprawiedliwości, światło, dla którego Seiya poświęcił swoje siły, a kto wie, czy nawet nie życie... Wszyscy strażnicy Ateny są zaskoczeni i jakby oczekując wybawienia spoglądają na jasne, ciepłe światło. Blask przez chwilę oświetla Saori Kiddo, zaś w pewnej chwili przesuwa się dalej. Ale to wystarczało. Złota strzała, którą Atena została ugodzona w samo serce, zanika; a rana po niej pozostała rozpływa się. Atena, czując na sobie pełen ostatniej nadziei wzrok strażników, otwiera swoje ciemne oczy... Poświęcenie Seiya nie poszło na marne...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk