|
Epizod 71
Arrivo alle case di Arles
(Przybycie do świątyni Aresa)
A więc Shunnie za cenę własnego życia zwyciężył w walce z Aphrodyte, na
polu walki pozostaje jeszcze na wpół przytomny Seiya. Słodki, ale zabójczy
zapach róż już od dawna działa, Seiya bardzo słabo słyszy, już prawie nie
widzi i powoli traci przytomność... Wtem niedaleko niego pojawia się cień,
cień zgrabnej i seksownej sylwetki. Po chwili rudowłosa piękność ze srebrną
maską na twarzy podbiega do nieszczęsnego Seiya i wołając go po imieniu
usiłuje przywrócić chłopakowi przytomność. Jest to oczywiście Srebrna Patronka
Aquila, Marin. Odkrywa, że przyczyną nieszczęścia są Diabelskie Róże, a
ich czar już zaczął działać... W przypływie bezradności zdejmuje maskę
z twarzy i nakłada ją na twarz Seiya. Jest pewna, że tak, jak długo Seiya
będzie nosił maskę na twarzy, tak długo żyć będzie. Widząc, że Pegasus
nie jest w stanie iść o własnych siłach, chwyta go pod ramię. Uznaje, że
jest w stanie zaprowadzić go do komnaty Papieża, ale niestety przecenia
swoje siły... Na razie jednak idzie i nic złego jej się nie dzieje. Tymczasem
Seiya odzyskując po trochu przytomność pierwszą rzeczą, którą czuje, jest
kosmos, ciepły, potężny, pełen uczucia kosmos. Nie może zrozumieć, kto
tą energią emanuuje. Pamięta, że jedyną osobą posiadającą taką potęgę uczuć
była jego siostra, Seika. Ale czy to ona?... Nie, to niemożliwe, przecież
ona zaginęła dawno temu... Przypomina mu się dzieciństwo spędzone ze starszą
siostrą...
***
Jest piękny, wiosenny dzień, wszystkie drzewa kwitną bladoróżowym kwieciem.
Po parku biegają beztrosko czteroletni Seiya i siedmioletnia Seika. "Spróbuj
mnie dogonić!" - cieszy się Seika biegnąc radośnie wśród drzew. Roześmiany
Pegasus biegnie za starszą siostrą, ale w pewnej chwili zbyt się rozpędza
i upada na ziemię. Przestraszona Seika podbiega do niego i pomaga mu wstać,
Uśmiecha się dopiero wtedy, kiedy widzi, że nic nie grozi jej młodszemu
bratu. Zachodzi słońce. Zmęczone gonitwą rodzeństwo spaceruje po parku,
Seika trzyma Seiya "na barana". Seiya przytula się z ufnością do siostrzanego
ramienia, w jego duszy panuje całkowity spokój i szczęście, który już niedługo
miał być zburzony przez śmierć rodziców...
***
Seiya odzyskuje przytomność i spogląda na podtrzymującą go Marin. Dziwi
się, co tutaj robi Srebrna Patronka, ale Marin zabrania mu cokolwiek mówić,
w końcu Seiya jest jeszcze osłabiony... Idą powoli razem, ale Marin zaczyna
słabnąć i po paru krokach upada na różany kobierzec. Seiya jest przerażony,
kuca przy Patronce. Ale Marin ledwo dosłyszalnym szeptem rozkazuje Seiyowi,
aby uciekał, póki jeszcze czas. Ale Pegasus nie może zostawić swojej sensei
w takim stanie, dlatego zdejmuje z twarzy maskę i wkłada ją na twarz właścicielki,
aby choć trochę ulżyć jej cierpieniom wywołanym przez słodkawy zapach róż.
Jednak jest już za późno, Marin zemdlała... Pegasus powstaje z klęczek.
Wściekły na Diabelskie Róże, inicjuje "Meteory Pegaza" i atakuje nimi różyczki.
Kwiaty z hukiem rozlatują się, wokół tańczy deszcz płatków. Po chwili wszystko
cichnie i w słabym, nocnym oświetleniu gwiazd ukazują się stopnie do siedziby
Papieża. Jednak Seiya nie kieruje się od razu na schody, ma przed sobą
nie lada dylemat: zostać tu i zaopiekować się Marin, czy wyruszyć do Wielkiego
Sanktuarium i uratować Atenę? Na szczęście problem rozwiązuje się samoistnie
- na horyzoncie, od strony dwunastej świątyni pojawia się jeszcze jedna
panna. Tym razem zielone włosy wskazują na to, że jest to Shaina. Nie ma
co, Pegaz jest ładnie zaskoczony widokiem kolejnej Patronki, która teoretycznie
była przecież ranna. A teraz nie widać, aby miała jakiekolwiek uszczerbki
na zdrowiu. Czyżby tak szybko się wykurowała?... Rozmyślania wojownika
przerywają słowa Patronki Ophyucus: "Ja się nią zaopiekuję, ty już idź.".
Seiya jest jeszcze bardziej zdumiony, w końcu Shaina i Marin zawsze się
nienawidziły. A teraz Shaina chce pomóc wrogiej wojowniczce. Nie ma jednak
czasu do stracenia i Seiya przystaje na propozycję Shainy skinięciem głowy.
Ale Patronka zatrzymuje go jeszcze na chwilę. Przypomina mu, że mają jeszcze
ze sobą rachunki do rozliczenia i każe obiecać wojownikowi, że wróci ze
świątyni żywy i stoczy z nią pojedynek. Seiya szybko obiecuje nie chcąc
tracić czasu. Wzrokiem żegna się z pannami i wbiega na pierwsze stopnie...
***
Tymczasem Shaina usiłuje przywrócić Marin przytomność, co przychodzi jej
łatwo, gdyż Diabelskie Róże wraz ze swoim przeklętym zapachem już się zdematerializowały.
Marin wstaje i wychodzi kawałek naprzeciw Shainie. Przez chwilę obie mierzą
się wzrokiem, który nie wróży nic dobrego, ale po chwili Shaina przerywa
złowrogie milczenie. Interesuje ją to, co Marin tutaj robi i skąd przychodzi.
Domyśla się bowiem, że Marin nie byłaby tak wyczerpana po krótkim spacerku
wśród zatrutych róż i oznajmia to wojowniczce na głos. Marin nie widzi
potrzeby owijania rzeczy w bawełnę i oznajmia, że była na Świętej Górze.
Shaina jest zaskoczona, wszak na Świętą Górę nie wolno wchodzić nawet Złotym
Patronom, dostęp do niej ma tylko Papież. Ze Świętej Góry bowiem Papież
ma szansę odczytywać los zawarty w gwiazdach, to najwyższe wzniesienie
na Ziemi (według Saintsów, ma się rozumieć) jest najbliższe raju. Ale Marin
rozwiewa wątpliwości Shainy dodając, że poszła tam z ciekawości, intrygowało
ją bowiem parę spraw, które musiała rozwikłać za wszelką cenę...
***
Marin z wysiłkiem wdrapuje się na kolejne skały, już niewiele zostalo
jej do ostatniego wzniesienia, Wtem jednak spada. Ale podnosi się i z uporem
maniaka brnie dalej. Wreszcie, wyczerpana i zmęczona do ostateczności,
cała pokryta ranami zdobytymi podczas upadków, staje na wierzchołku Świętej
Góry. Tam oczy rozszerzają się jej z przerażenia. Na ołtarzu Ateny
leży ciało, ciało emanuujące potężną energią najwyższego kosmosu, a jednak
nie będące ciałem żadnego ze Złotych Patronów. Tak, to jest trup Papieża,
zabitego przez Aresa szesnaście lat temu...
***
"Tam znalazłam odpowiedź na wszystkie moje pytania." - kończy swoją opowieść
Marin. Shaina przez chwilę stoi oniemiała. Ją też szokuje wiadomość, że
obecny Papież to morderca prawowitego władcy...
***
W tym samym czasie Seiya wkracza do opustoszałego Sanktuarium. Biegiem
posuwa się po kolejnych zakamarkach, mija starożytne kolumny i posągi.
Wtem przystaje. Przed nim widnieją ogromne, potężne drzwi prowadzące do
komnaty Wielkiego Mistrza, Papieża. Jednak nie chcą się one rozbić pod
naporem rąk Pegasusa i Seiya zmuszony jest użyć "Meteorom Pegaza". Kiedy
komnata staje przed chłopakiem otworem, oczom Seiya ukazuje się długi dywan,
zakończony wzniesieniem i tronem, na którym siedzi... Papież! Seiya wzdycha
głośno, przed nim ostatnia walka, którą musi stoczyć w ciągu godziny. Papież
wstaje z tronu i zdejmuje hełm, a następnie maskę. Seiya ze zdumieniem
spostrzega twarz sympatyczną i łagodną, uczciwą i szlachetną. Na twarz
opadają długie, niebieskawe włosy. Seiya jest zaskoczony widokiem Papieża,
bowiem twarz Wielkiego Mistrza bynajmniej nie przypomina twarzy zbrodniarza.
Ale Pegasus nie daje się zwieść pozorom i rozkazuje Papieżowi udać się
za sobą, aby ów wyciągnął złotą strzałę z serca Ateny. Jednak Papież kręci
przecząco głową. Melodyjnym głosem oznajmia, że nie jest w stanie nic uczynić
dla bogini. Seiya wścieka się, oznajmia władcy, że przecież mówiono Brązowym
Patronom, że jedynie Papież jest w stanie ocalić Saori Kiddo. Ale Papież
powtarza z uporem: "Ja nic nie mogę dla niej zrobić.". Kiedy Pegasusa już
ładnie ponosi i oznajmia, że nie ma zamiaru robić z siebie idioty i zamierza
przekonać Papieża siłą, władca odwraca się. Kiedy Seiya ponownie spogląda
na twarz przeciwnika, zdumiewa się. "On płacze!" - myśli zaskoczony Pegaz.
Prawda, po twarzy młodego Papieża spływają szczere łzy smutku. Seiya zaczyna
być zdezorientowany. Papież wygląda tak, jakby naprawdę szczerze żałował
swoich poczynań. A jednak Seiyowi aż nie chce się w to wierzyć... Wielki
Mistrz Sanktuarium oznajmia, że on nie jest w stanie nic zrobić, ale Atenę
może uratować jedynie Tarcza Sprawiedliwości. Seiya doznaje następnego
wstrząsu, gdyż nie ma zielonego pojęcia, co to takiego ta tarcza. Wówczas
Papież wyjaśnia chłopakowi, że niedaleko Wielkiego Sanktuarium znajduje
się Sanktuarium Ateny, w którym stoi posąg bogini mądrości i uczciwej wojny
zachowany jeszcze z czasów starożytnych. Posąg charakteryzuje się tym,
że Atena trzyma w prawej dłoni wzlatującą boginkę Nike, zaś lewą rękę opiera
na mistycznej Tarczy Sprawiedliwości. Bogini Nike została skradziona przez
Aiolosa szesnaście lat temu i przeistoczyła się w złote berło Ateny, to
dzięki temu berłu Patroni wygrali wszystkie walki ze Złotymi Patronami.
Ale Tarcza Sprawiedliwości skierowana w stronę Ateny w przypadku, kiedy
dziewczynie grozi śmierć, ochrania ją. I to teraz właśnie Seiya ma za zadanie
dostać się do Tarczy Sprawiedliwości i skierować jej złote światło ku umierającej
Saori. Pegaz jest trochę zdziwiony tym, że Papież rozkazuje mu pospieszyć
się. Seiya powoli, ze spokojem kieruje się ku ołtarzowi. Wtem Wielki Mistrz
pada na kolana i chwyta się za głowę. Przestraszony Seiya obraca się i
pyta Papieża, co mu jest. Jednak Papież, jakby przeczuwając niebezpieczeństwo,
każe Seiyowi oddalić się za wszelką cenę. Po chwili dzieje się rzecz stosunkowo
niemożliwa - włosy Papieża zmieniają swój kolor z niebieskiego na szary.
Seiya jest przerażony tą niezwykłą przemianą i dziwnym kosmosem, jego strach
sięga szczytu, kiedy spoglądają na niego przekrwione oczy domniemanego
Papieża. Wielki Mistrz rozkazuje się zatrzymać Seiyowi i trzymać się z
daleka od Tarczy Sprawiedliwości. Teraz Seiya już zupełnie nic nie rozumie,
ale stara się biec w stronę świątyni bogini. Wówczas powstrzymuje go Papież.
Zrzuta on swoją szatę Papieża i przywołuje... Złotą Materię Bliźniąt! Następny
szok dla Seiya, Pegaz dopiero teraz dowiaduje się, że Papież nie jest właściwym
Papieżem, tylko Gemini Sagą... Biedactwo... Tymczasem Saga przywołuje swój
atak "Another Dimension!" i powoduje, że Seiya zostaje skazany na wieczną
wędrówkę w czasoprzestrzeni. Ale wędrówka okazuje się być tylko kilkuminutowa,
gdyż po chwili Saga chwytając się za głowę traci konrtolę nad swoim wymiarem
i Seiya powraca do realnego świata. Pegasus ze zdziwieniem patrzy na Sagę
wykrzykującego jakby do nicości (a w rzeczywistości - do swojej "dobrej
strony"): "Nie, nie dam sobą zawładnąć! Tym razem cię zniszczę!". Jednak
niemoc Sagi trwa krótko i po chwili Złoty Patron Bliźniąt nie ustaje w
wysiłkach i nadal próbuje wszystkiego, aby zabić przeciwnika. Tym razem
przyszedł czas na utratę zmysłów (powtórka historyjki z Ikkim i Shaką).
Saga odbiera Seiyowi po kolei powonienie, dotyk...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|