|
Epizod 66
La pienezza di Dragone
(Gwałtowność Smoka)
Shiryuu i Shura w dalszym ciągu toczą ze sobą pojedynek. Shiryuu ma poważne
problemy, ale pozostaje mu jeszcze jedna szansa, a mianowicie "Gniew Smoka".
Shura z uśmiechem przypatruje się, jak Shiryuu wykonuje swój atak. Wtem
jednak mina mu nieco rzednie, przeliczył się. Atak Shiryuu jest na tyle
potężny, że łamie Shurze lewą rękę, w której Capricorn dzierżył Excalibur.
Ale po chwili Shura znów się uśmiecha. Oznajmia przeciwnikowi, że prawą
ręką potrafi równie dobrze władać mieczem, jak wtedy, kiedy dzierżył Excalibura
w lewej. Dodaje także, że lepiej by było, gdyby Shiryuu nie ponawiał ataku,
gdyż Shura odkrył jego słaby punkt. Shiryuu jest zaskoczony, zupełnie nie
wie, o co chodzi Złotemu Patronowi Koziorożca. Wówczas Shura tłumaczy Patronowi
Smoka, że kiedy ów wykonuje "Gniew Smoka", na chwilę pochyla głowę i odsłania
serce. Dodaje, że jeżeli Shiryuu raz jeszcze spróbuje zaatakować w tej
sposób - to ostrze Excalibura przebije mu serce w tej samej chwili, zanim
atak dotrze do celu. Shiryuu jeszcze nie pojmuje, o co chodzi, a Shura
już stoi nad nim z Excaliburem i przygotowuje się do wymierzenia ciosu...
Po chwili Dragon odrzucony niesamowitą mocą Excalibura leży na posadce,
usiłując się podnieść. Jednak siły odmawiają mu posłuszeństwa. Wie, że
teraz śmierć czeka go niechybnie. A jednak nie, jeszcze istnieje szansa
i Shiryuu postanawia ją nie zmarnować. Jednak po chwili na czoło występuje
mu kroplisty pot. Przypomina mu się, jak kiedyś usiłował już wykonać atak,
który mógł go teraz doprowadzić do zwycięstwa...
***
Tereny centralnych Chin, wodospad Rozan. Shiryuu jest już wyrostkiem
tylko o rok młodszym od swojej obecnej postaci. Trenuje. W pewnej chwili
wywołuje wielką moc, która rozwiewa mu włosy i wzmaga kosmos Dragona. Ta
potężna moc z każdą sekundą wzrasta, nie zatrzymując się ani na chwilę.
Przerażony Rochi obserwuje poczynania wychowanka, wie, że za chwilę moc
Shiryuu może doprowadzić do eksplozji pozbawiając życia Brązowego Patrona
Smoka. Jednak Dragon wciąż wzmaga swój kosmos. Wreszcie Rochi prawie krzykiem
rozkazuje wychowankowi, aby przestał emanować mocą, inaczej zabije się!
Shiryuu nie może tak od razu powstrzymać swojej kosmicznej energii, ale
po chwili z ogromnym wysiłkiem opanowuje swoją moc. Wykończony męczącą
próbą, przerażony własną niemocą kontrolowania energii, upada na kolana
oddychając ciężko. Wówczas podbiega do niego przestraszony Rochi, uspokaja
się widząc, że Shiryuu żyje. Oznajmia wychowankowi, że Dragon o krok od
śmierci. Shiryuu bowiem zupełnie nieświadomie wzmógł swój kosmos do maksimum
powodując wyzwolenie niszczycielskiej energii Konstelacji Dragona. Owa
moc, potężniejsza od jakiejkolwiek mocy na świecie, jest w stanie być kontrolowana
tylko przez Złotego Patrona. Żaden inny wojownik nie jest w stanie jej
opanować i emanuując dłuższy czas umiera oplątany przez rozjurzonego smoka.
Rochi ostrzega Shiryuu, prosi, aby złożył przed nim przysięgę, iż nigdy
nie użyje ataku "Najgroźniejszego Smoka", którego użycie doprowadzić by
mogło do samobójstwa.
***
Ale żądza wygranej jest potężniejsza, Shiryuu błaga w myślach swojego sensei
o przebaczenie, iż nie jest w stanie dotrzymać przyrzeczenia. Jednak Atena
jest ważniejsza, Shiryuu walczy w słusznej sprawie. Jest pewien, że jeżeli
nawet zginie, jego misję kontynuować będą Seiya, Hyoga i Shun. On sam zaś
dołączy do Ikkiego w piekle... Zebrwawszy nieco sił usiłuje wstać. W tym
samym czasie zdumiony Shura widząc, że jego przeciwnik jeszcze żyje, usiłuje
zainicjować Excalibura. Kiedy atak ma właśnie dosięgnąć Shiryuu, Patron
Smoka turla się kawałek na bok niesamowitym wysiłkiem unikając śmierci.
Shura staje nad nim, z twarzy znika mu uśmiech pozostawiając miejsce pełnej
pogardy wyższości. Złoty wojownik oznajmia, że zawiódł się na Shiryuu,
że myślał, iż Shiryuu jest gotów umrzeć z godnością, a on tymczasem "próbuje
uciekać". Ale Shiryuu zaprzecza. Z trudem podnosi się na nogi, z nienawiścią
i determinacją patrząc na Patrona, który śmiał go tak poniżyć. Oznajmia
urywanym głosem, że jeszcze nigdy nie uciekał i uciekać nie będzie, za
to będzie walczyć aż do momentu, kiedy ostrze Excalibura przebije mu serce
na wylot... Shura nie przejmuje się zapewnieniami przeciwnika, jest przecież
o wiele potężniejszy. A jednak w umyśle zaczyna mu krążyć niepokój... Shiryuu
nie marnuje czasu i pozbawiony już zupełnie strachu wzmaga swój kosmos.
Shura przez pewien czas zupełnie ignoruje przeciwnika, ale w pewnej chwili
zdumiewa się. Nie może zrozumieć, jak stać się mogło, iż kosmos Shiryuu
zwiększył się tak bardzo, że Patron Smoka osiągnął najwyższą kosmiczną
energię, siódmy zmysł. Nie ma czasu na rozważania, Shiryuu staje się wyjątkowo
niebezpieczny... Chwyta Shurę pod ramiona i obaj w zawrotnym tempie zaczynają
się wznosić nad Ziemię... Z niewiarygodną szybkością, jak kometa...
***
Tatsumi i inni wojownicy strzegący ciężko rannej Ateny z niepokojem przyglądają
się Zegarowi Zodiaku. Ich oczy rozszerzają się, kiedy gaśnie płomyczek
Koziorożca... Tatsumi składając ręce w geście modlitwy trwa cały czas w
milczeniu, lecz w jego umyśle przesuwają się szybko pytania, co Seiya porabia
tak długo... Po chwili otwiera oczy. Jest już noc, Seiyowi i jego przyjacielom
zostały już tylko dwie godziny... Tatsumi z troską i przestrachem przygląda
się twarzy Saori Kiddo. Na delikatnym, bardzo kobiecym obliczu Ateny maluje
się spokój i odwaga. Tatsumi zastanawia się, jak jego pani może tak ślepo
wierzyć i ufać Brązowym Patronom, którzy przyrzekli jej przecież wybawić
ją z opresji...
***
Tymczasem Rochi medytuje na skale w pobliżu Wodospadu Rozan. Tam też zapadł
już zmrok. Wtem, na granatowym niebie, Rochi dostrzega jakby spadającą
gwiazdę pędzącą znów ku niebu. Lśni ona białawym światłem, pełna jest energii
i nadziei. Złoty Patron Libry ma złe przeczucie, coś mu mówi, że to biały
smok szybuje w przestworzach... Po chwili nadbiega Shunrei zwabiona widmem
powracającej do nieba gwiazdy. Patrząc na skrytą w cieniu, opuszczoną głowę
starego Patrona zaczyna wszystko rozumieć. Z oczu ciekną jej łzy. Błaga
Rochiego, aby ten powiedział jej, że to nieprawda, że to nie Shiryuu, to
nie może być on! Jednak Rochi nie odpowiada. Wtem Shunrei dostrzega, że
na jego brodzie lśnią łzy. Wybucha jeszcze gorętszym płaczem, pełnym żalu
i goryczy po stracie najdroższego ukochanego... "Biedne dziecko..." - szepcze
Rochi podnosząc ku niebu oczy pełne łez...
***
Kiedy przyjaciele opłakują Dragona, ów i Shura lecą właśnie już sporo ponad
Ziemią. Wokół lśnią gwiazdy, ale dwaj wojownicy nie mają czasu zachwycać
się tym pięknem. Przerażony Shura ostrzega Shiryuu, że jeżeli nadal będą
szybować z takim przyspieszeniem, to spalą się żywcem. Jednak ta perspektywa
raczej nie przeraża Shiryuu, który nie boi się śmierci; jest opanowany,
spokojny i dzielny. Ma świadomość, że zginie, ale wie, że ginie w słusznej
sprawie. Shura rezygnuje z prób przywołania Patrona Smoka do rozsądku,
dręczy go tylko jeszcze pytanie: dlaczego Shiryuu walczy tak dzielnie,
dlaczego jest gotów poświęcić swoje życie? Wówczas Dragon odpowiada bez
wahania, głosem pełnym uczucia. Mówi, że walczy dla Saori, która jako reinkarnacja
Ateny jest także wcieleniem sprawiedliwości, dobra i odwagi. Mówi, że walczy
za dziecko, które szesnaście lat temu Shura chciał zabić. Wówczas Capricorn
rozwiera mocno oczy. Przypomina mu się fioletowowłosa dziewczynka, którą
porwał Aiolos z Sanktuarium...
***
Shura pokonawszy Aiolosa stoi na skale. Wtem zauważa dziecko, prawie
niemowlę. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że raczkująca dziewczynka w
różowym śpioszku to dziecko, które strzegł Aiolos. Shura pamięta, jak Papież
nakazał mu zgładzić ową dziewczynkę jako osóbkę podszywającą się pod boginię,
ale postanawia nie wykonać rozkazu. Przypuszcza, że bez opieki maleństwo
samo zginie albo z głodu, albo rozszarpane przez jakieś zwierzę. Z poczuciem
dobrze wypełnionego obowiązku Shura powraca do Sanktuarium.
***
Shura jest zaskoczony. Z niewiadomych mu przyczyn, wierzy Shiryuu. Może
to dlatego, że są o krok od śmierci i nie opłaca się już przytaczać kłamstw...
Capricorn nigdy by nie przypuszczał, że dziecko, które chciał wówczas zabić,
było Ateną. Zaczyna mieć wyrzuty sumienia. On, który chwalił się, że jest
najwierniejszym sługą Ateny, on, waleczny strażnik Dziesiątej Świątyni
Zodiaku, on omal nie przyczynił się do śmierci uwielbianej bogini... Śmierć
zbliża się... Wtem Shura uśmiecha się lekko, już bez złości i chęci walki.
Jego wewnętrzny głos podpowiada mu, że to Shiryuu wygrał i nie powinien
ginąć, jako dzielny i prawy wojownik. Jednak jest już za późno, kometa
rozbłyskując jeszcze mocniejszym kosmosem szybuje dalej...
***
"Spadającą gwiazdę" dostrzegają także Seiya, Hyoga i Shun przystając w
połowie drogi do Świątyni Wodnika. Cała trójka rozrzewnia się aż do łez
(przesada, żeby chłopaki tak często płakały...), wiedzą, że energia gwiazdy
jest zarazem gasnącą energią ich przyjaciela, z którym tak mocno się związali
podczas nieustannych walk u swojego boku. Nagle Shuna ogarnia niewysłowiony
żal. Dlaczego, dlaczego Dragon Saint musi ginąć? "Shiryuu!!!" - wykrzykuje
ku niebu z rozpaczą... Po chwili kometa znika w mroku nocy pozostawiając
na rodzimej planecie przyjaciół nieutulonych po stracie tak wspaniałego
człowieka, jakim był nastoletni Shiryuu...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|