|
Epizod 65
Excalibur
(Excalibur)
Na początku epizodu ukazują nam się skały u podnóża Świątyni Ariesa - tak,
to tam właśnie leży ugodzona śmiertelną strzałą Atena, oczekująca ze spokojem
na ostateczny wynik pojedynków toczonych przez Seiya i jego towarzyszy.
Tatsumi jest zrozpaczony - nie wierzy, że Seiyowi uda się zwyciężyć. A
to oznaczałoby tylko jedno - Saori umrze. Nie można się więc dziwić roztrzęsieniu,
jakie ogarnęło nieszczęsnego sługę... W dodatku Tatsumi obrażony jest na
Świętą Materię Strzelca, która zamiast strzec Ateny ugania się nie wiadomo
gdzie (Tatsumi jeszcze nie wie, że duch Aiolosa cały czas czuwa nad tą,
dla której poświęcił życie...). W pewnym momencie do Tatsumi'ego podchodzi
Jabu i pociesza mężczyznę - przecież jeszcze nie wszystko stracone, trzeba
zaufać Seiyowi, zaufać, że nie pozwoli na śmierć swojej Księżniczki...
Tylko wierność w siłę i odwagę Brązowych Patronów może przynieść zwycięstwo...
Ichi, Nachi i pozostali uśmiechają się lekko. Oni wierzą... Tatsumi jednak
wciąż nie jest do końca spokojny, a jego niepokój powiększa się w chwili,
kiedy spogląda na purpurowy nieboskłon i dostrzega, że słońce chowa się
już za horyzontem... Wystarczy jeszcze tylko jedno spojrzenie na Zegar
Zodiaku, aby kompletnie pogrążyć Tatsumi'ego - Brązowym Patronom zostały
już tylko trzy godziny. Spieszcie się, rycerze...
***
Seiya, Shiryuu, Hyoga i Shun bynajmniej nie marnują czasu i ciągle biegną
w stronę kolejnej świątyni. Daleko, na wzgórzu, widać już niewyraźny zarys
Świątyni Koziorożca...
***
Tymczasem w Sanktuarium Papież prowadzi co najmniej niewesołe rozmyślania
- niepokoi go, że Brązowym Patronom udało się przejść już do dziesiątego
domu. Wielki Mistrz już po raz kolejny uświadamia sobie, że nie docenił
Brązowych Patronów. Ale z drugiej strony - kto by pomyślał, że tacy słabi
wojownicy zajdą aż tak daleko? Papież staje się coraz bardziej zdenerwowany,
kiedy uświadamia sobie coraz większą beznadziejność sytuacji, wszak już
tylko trzej Patroni mogą powstrzymać buntowników. Trzymany w dłoni Papieża
kielich zostaje jednym silnym ściśnięciem rozgnieciony, na białą szatę
wylewa się wino. Papież wstaje i wznosi głowę ku sklepieniu komnaty, telepatycznie
wydaje rozkaz Złotemu Patronowi Koziorożca. A jak ów rozkaz brzmi? Tak,
jak zwykle - Shura ma za wszelką cenę zniszczyć przeciwników.
***
W czasie, kiedy Papież zabiega o zapewnienie rebeliantom dobrej rozrywki,
owi rebelianci ze względnym spokojem stają przed Świątynią Koziorożca.
Postój jest tylko chwilowy - Patroni muszą odsapnąć po biegu i przy okazji
uporządkować myśli. Bez wątpienia każdemu z Patronów kolejny dom kojarzy
się inaczej, jednakże wspólną myślą całej czwórki jest fakt, że kolejna
przeprawa niekoniecznie musi być bezpieczna... Nie ma jednak czasu do stracenia
- co tu się zastanawiać nad niebezpieczeństwami, kiedy Atena jest bliska
śmierci! Patroni zgodnie ruszają ku kolejnemu wyzwaniu... W świątyni jest
cicho i spokojnie, ciszę przerywa jedynie rytmiczny stukot butów Patronów.
Wojownicy posuwają się naprzód. W pewnej chwili nasza mini eskapada zatrzymuje
się, z podziwem spoglądając przed siebie. A cóż jest przed nimi? Piękna
komnata... Ściany i sklepienie zdobią misterne płaskorzeźby, bez wątpienia
architekt planujący tę komnatę miał dużo dobrego smaku. Jednak nie to przykuwa
uwagę Patronów -otóż pod jedną ze ścian komnaty stoi duży posąg. Posąg
przedstawia Atenę wręczającą miecz jakiemuś wojownikowi... Brązowi Patroni
z początku mają problemy ze dogłębnym zidentyfikowaniem sceny, jaką przedstawia
ów posąg, ale w pewnym momencie Shiryuu przypomina sobie opowieść Rochi'ego.
Ten miecz, który trzyma Atena (nie Saori, lecz jej poprzednia reinkarnacja
- całkiem ładna kobieta z kasztanowymi włosami do ramion), to nic innego
jak legendarny Excalibur, najpotężniejszy miecz na świecie. Ten, któremu
wręczyła go Atena, musiał być najwierniejszym i najbardziej oddanym sługą
bogini, aby zasłużyć sobie na taki dar. Teraz wszystko jest już jasne,
pozostanie jednak jeszcze jedno maleńkie pytanie - co ten posąg robi w
tej świątyni? Patroni nie mają jednak czasu, aby dalej rozmyślać na ten
temat - wciąż ponagla ich wizja umierającej Ateny. Trzeba ją ratować! Patroni
szybko kierują się ku wyjściu. Wtedy na jednej z ocienionych balustrad
ukazuje się niewyraźnie zarysowana postać... wyraźnie widać jedynie opierającą
się na barierce dłoń. Dłoń owa osłonięta jest Złotą Materią...
***
Jest już późny zmierzch, ze wschodu nadciągają granatowe, nocne chmury.
Seiya i jego towarzysze przeszli już przez dziesiątą świątynię i są niewątpliwie
lekko zaskoczeni, iż tak łatwo im to poszło. Jedynie rozsądne wytłumaczenie
widzą w fakcie, że właściciel świątyni, Złoty Patron Koziorożca, nie istnieje.
W każdym razie Patroni są zadowoleni - czekają ich już tylko dwa domy -
Świątynia Aquariusa i Świątynia Pisces. A później... Wielkie Sanktuarium...
Cała czwórka rusza naprzód raczej w optymistycznych nastrojach. Jest jednak
takie przysłowie: "ten się śmieje, kto się śmieje ostatni"... ile w tym
prawdy, przekonujemy się już po chwili. Znienacka na zadowolonych Patronów
spada błyskawiczny cios - ziemia zaczyna się trząść i po chwili tworzy
się całkiem spora wyrwa. Shiryuu, chłopak mogący się poszczycić niewątpliwie
świetnym refleksem, jako pierwszy odzyskuje zimną krew i ostrzega przyjaciół,
dzięki czemu Seiyowi, Hyodze i Shunowi udaje się przepaść przeskoczyć.
Shun jednak w pewnej chwili nie wymierza należycie odległości, może również
przyczynił się do tego brak równowagi... faktem jednak pozostaje, że wojownik
z krzykiem spada w przepaść... Seiya, Hyoga i Shiryuu są przerażeni, ale
Shunowi w ostatniej chwili udaje się wyrzucić w górę łańcuch, którego jeden
koniec naciąga na ramię Pegasus. Wszystko kończy się dobrze - Shunowi udaje
się wydostać z pułapki. Jednak Shiryuu... ostrzegł przyjaciół, ale sam
został "na lodzie", wszystko wskazuje na to, że nie udało mu się przeskoczyć
na czas... Od strony Świątyni Koziorożca dochodzi stukot butów - po chwili
przed Patronami pojawia się nieznany im Złoty Rycerz. Wojownik przedstawia
się jako Shura, Złoty Patron Koziorożca... Shura z nieco złośliwym uśmiechem
oznajmia, że to piękne poświęcenie - uchować przyjaciół, a samemu znaleźć
się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Patron z ironią zastanawia się, czy
Shiryuu przypadkiem nie jest słaby w skokach, ale Shiryuu odpowiada, że
gdyby przeskoczył z przyjaciółmi, zarówno on, jak i jego towarzysze znaleźliby
się w potrzasku. A tak - a tak może uda się uratować przynajmniej ich...
Patron Smoka zdobył się na duże poświęcenie, z którego Shura niepotrzebnie
się wyśmiewał - Shiryuu wiedział, że jeśli chce uratować przyjaciół, musi
zabezpieczać tyły. I zrobił to, choć wiedział, że naraża się na pewną śmierć...
Kiedy Shiryuu zastanawia się jeszcze, dlaczego Shura nie zaatakował ich,
kiedy byli w jego świątyni, Capricornus odpowiada, iż nie zamierzał splamić
komnaty poświęconej Atenie krwią buntowników. Jego zdaniem nie byłaby to
ofiara złożona bogini, jego zdaniem byłaby to profanacja... Walka zostaje
rozpoczęta. Shura atakuje Excaliburem - atak poważnie rani Shiryuu, który
był całkowicie nieświadomy tak niebezpiecznego ataku. Ba, Shiryuu
nawet nie wie, co go zaatakowało. I nie dziw, bowiem technika Shury jest
naprawdę osobliwa. Złoty Patron Koziorożca wyjaśnia, że jako najwierniejszy
obrońca Ateny otrzymał od bogini najpotężniejszy na świecie miecz - Excalibur
(Shiryuu natychmiast uświadamia sobie, dlaczego posąg Ateny darującej miecz
rycerzowi stoi właśnie w Świątyni Koziorożca...). Ów miecz jest niewidzialny
i potrafi atakować na odległość, a jego ataki, jak Shiryuu się na własnej
skórze przekonał, są co najmniej skuteczne... Shura chwali się również,
że tym oto mieczem pokonał szesnaście lat temu (wedle wersji japońskiej,
czyli oryginalnej; wedle wersji francuskiej jest to bowiem lat trzynaście)
Patrona, który zdradził Sanktuarium...
***
Szesnaście lat przed aktualnymi wydarzeniami, teren Dwunastu Świątyń.
Aiolos biegnie naprzód jak tylko szybko może, na ramionach trzyma Złotą
Materię, zaś rękoma czule obejmuje zawiniątko z fioletowowłosym niemowlęciem.
Aiolosa gonią wojownicy wysłani przez Papieża - Patron ma świadomość, że
jego moc jest wystarczająca, aby owych wojowników pokonać. Aiolos zatrzymuje
się więc i rozpoczyna walkę, oczywiście już po paru chwilach wojownicy
są pokonani. Po głośnych i brutalnych wydarzeniach wśród skalnych wniesień
zapanowuje cisza... Patron Strzelca obraca się, rozgląda uważnie dookoła...
i z pełnym ciepła uśmiechem rozchyla na chwilę zawiniątko. Po chwili z
powrotem przykrywa dziecinę białym materiałem... na jego twarzy zarysowuje
się niemal niewidoczny niepokój... Podstawy do niepokoju Aiolos niewątpliwie
ma - nie wiadomo, jak, ale Sagittarius dostrzegł na skałach niemal doskonale
ukrytego Shurę. Walka jest nieunikniona. Patron Strzelca raz jeszcze cofa
się w opiekuńczy cień rzucany przez skały i tam właśnie składa zawiniątko
z niemowlęciem, następnie wołając: "Jestem gotów!", rzuca się na przeciwnika.
Kiedy Patron wyskakuje w powietrze, Shura inicjuje Excalibura... atak jest
tak potężny, że zmusza odważnego i z pewnością "twardego" Aiolosa do krzyku...
Wyczerpany Sagittarius upada na skały... Ale to jeszcze nie koniec - Aiolos
nie przywykł tak łatwo się poddawać! Skrzynia ze Złotą Materią Strzelca
zaczyna błyszczeć złotym światłem i otwiera się, wciągając w swe jasne
promienie bezwładne ciało Aiolosa. Zachodzi przemiana, już po chwili siły
zostają wyrównane - Aiolos dzięki swojej przemianie w Złotego Patrona ma
takie same szanse, jak jego kolega po fachu. Sagittarius wystrzeliwuje
Złotą Strzałę... Shura zostaje przewrócony, ale nie pokonany - walka trwa
dalej. Nagle u stóp Złotego Patrona Koziorożca pojawia się dziecko... to
Atena! Aiolos nie może w to uwierzyć - jakim cudem mała wydostała się z
zawiniątka?! Patron zerka z przerażeniem w miejsce, gdzie pozostawił Atenę...
leży tam już sam materiał. To nie żadne złudzenie, tam, przy Shurze, rzeczywiście
znajduje się Atena - znajduje się tam, przy wrogu, który w każdej chwili
może ją zabić! Shura klęcząc dotyka dłonią policzka nieświadomej niebezpieczeństwa
dzieciny i uśmiecha się znacząco w stronę Aiolosa oznajmiając, że Aiolos
popełnił duży błąd nie zabijając Shury od razu. Czy Aiolos nadal chce wystrzelić
kolejną Złotą Strzałę? Aiolos nie odpowiada na to pytanie, zaciska mocno
zęby... Wtedy to właśnie Shura atakuje Excaliburem - tym razem Aiolos nie
ma żadnych szans i już po chwili spada w przepaść... Wokół ponownie zapanowuje
cisza... Mała Atena z zaciekawieniem podchodzi na skraj przepaści i spogląda
w dół. Shura unosi dłoń do góry pragnąć zainicjować Excalibura, ale...
po chwili ową dłoń opuszcza. Z uśmiechem myśli, że dziecko bez opieki nie
przeżyje zbyt długo. Jednak czy naprawdę tylko dlatego oszczędził życie
małej Ateny?
***
Shiryuu w spokoju wysłuchuje opowieści Shury - kiedy ów milknie, Patron
Smoka oznajmia, że pomimo usilnych starań Shury Aiolos i tak przeżył...
***
Obraz zabarwia się na odcienie pomarańczu i brązu, ukazane jest nam
wnętrze przepaści. Tam oto Aiolos z wysiłkiem i mozołem wdrapuje się powoli,
acz skutecznie na coraz wyższe stopnie skalne... W końcu skrajnie wyczerpany
dociera na górę i chwyta małą Atenę w ramiona. Widzimy, jak wędruje - ostatkami
sił starając się ocalić wcielenie bogini. Wędruje wśród połamanych kolumn,
wędruje pod gołym niebem, po przestrzeni, która obrazuje wiele przebytych
tu walk... Tutaj znajduje miejsce na swój ostateczny spoczynek...
***
Shiryuu wznawia walkę - ale i tym razem zostaje powstrzymany przez potężną
moc Excalibura. Chłopak nie widzi innego wyjścia, jak tylko użyć "Gniewu
Smoka". Shiryuu wie, że musi teraz, za pierwszym razem, zaatakować z całych
sił... wobec Złotych Patronów nie można dwukrotnie użyć tego samego ataku,
więc jeśli atak nie poskutkuje teraz, Shiryuu nie będzie miał już więcej
szans. Atak nie robi na Shurze większego wrażenia i, w ramach odwetu, Shiryuu
zostaje powalony na ziemię. Kiedy Shura chce zadać ostateczny cios, Shiryuu
osłania się tarczą... tą wszechmocną Tarczą Smoka, która tak mu pomogła
podczas walki z Seiyem i podczas walki z Argorem. Capricornus jest zmuszony
stwierdzić, że owszem, Tarcza Smoka jest potężniejsza, niż mu się wydawało...
ale to nie znaczy, że Shiryuu ma szansę go pokonać! Aby ukazać, że słowa
owe nie są rzucone na wiatr, Shura jednym ruchem unieszkodliwia Materię
Smoka, która w postaci nieużytecznych skrawków metalu opada na ziemię.
Shiryuu jest tak zaskoczony, że aż nie ma sił, aby czuć teraz coś innego
poza bezgranicznym zdumieniem. Jak to wszystko możliwe?! Przecież dotąd
Złotym Patronom udało się tylko co najwyżej uszkodzić Materię Smoka, ale
nie zniszczyć! Shura uśmiecha się zwycięsko, jakby potwierdzał, że Materia
Smoka jest do niczego, zaś Złota Materia Koziorożca jest najpotężniejsza
na całym świecie... W oczach Shiryuu po raz pierwszy od długiego czasu
pojawia się nieskrywane, najzupełniej szczere przerażenie...
***
W tym samym czasie w Chinach Shunrei budzi się z koszmaru. Dziewczyna zlana
jest potem i ma problemy z ochłonięciem... miała naprawdę okropny sen.
Śniło jej się, że postać długowłosego mężczyzny zostaje rozcięta potężnym,
świetlnym atakiem... w oczach postaci kryło się ogromne przerażenie, jakby
przeczucie, że teraz już nie uniknie się śmierci... W dodatku cały sen
utrzymany był w tonacji czarno-zielonej... czyżby to oznaczało, że Shiryuu
ma kłopoty?
***
Przy wodospadzie medytuje Rochi. Dzięki swoim medytacjom wie, że Shiryuu
walczy... wie również, że nie jest to walka całkowicie równa. Taka jest
jednak misja Brązowych Patronów - walczyć w obronie Ateny nawet za cenę
życia, nawet w przypadku nierównych sił... Rochi martwi się o swojego ucznia,
nie chce, aby coś mu się stało, lecz wie, że los Patrona Smoka zależny
jest tylko od Przeznaczenia i... od siły walki Shiryuu...
***
Tymczasem na terenie Dwunastu Świątyń nadal trwa pojedynek Shury i Shiryuu.
Shura raz jeszcze atakuje - lecz tym razem, o dziwo, jego atak zostaje
powstrzymany przez dłonie Shiryuu! Patron Smoka oznajmia, że od swojego
mistrza pobrał wiele pożytecznych nauk, gdyż Złoty Patron Wagi był człowiekiem
mądrym i światłym. Dzięki Rochi'emu Shiryuu poznał wiele technik, nie tylko
tych przeznaczonych dla wojownika, który posiądzie Materię Smoka... nie,
Shiryuu poznał również techniki innych Patronów. Dzięki temu teraz już
wie, jak może zablokować atak przeciwnika! Shura jest zaskoczony - nie
może wyswobodzić dłoni ze złożonych w geście modlitwy rąk Shiryuu... czyżby
to znaczyło, że Shiryuu wreszcie ma nad przeciwnikiem przewagę? Shura jednak
nie ma najmniejszego zamiaru w to uwierzyć - wciąż jest pewien, że Shiryuu
zginie. Otrzymuje jednak od Patrona Smoka co najmniej niepokojące wyznanie...
"Smok nigdy nie umiera samotnie!" - oznajmia spokojnie Shiryuu. Patron
Smoka ma świadomość, że może podczas tej walki zginąć, że może zwycięstwo
przypłacić życiem... ale chce zwyciężyć i wierzy w to, że zwycięży! Wierzy,
że uda mu się pomścić Aiolosa i omal nie zabitą przez Shurę Atenę! Wierzy,
że zmyje tę plamę z rycerskiego honoru Patronów... i w imię tej przysięgi
postanawia z całą energią walczyć dalej!
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|