|
Epizod 64
Il ritorno di Micene
(Powrót Micene)
A więc skończyliśmy na tym, że złota strzała z prędkością światła mknie
w kierunku piersi Pegasusa. Jednak w ostatniej chwili zmienia odrobinkę
kierunek i wbija się w ścianę pod lewą pachą Seiya. Patron Pegaza oddycha
z ulgą, żyje. Tymczasem strzała niesamowitą energią rozsadza mur, w który
się wbiła, a następnie dematerializuje się. Do Seiya podchodzi Shiryuu
i Shun (ten ostatni wyrwał się ze śpiączki na skutek oddziaływania niesamowitych
mocy Materii Sagittariousa). W tej samej chwili jednak Materia znika. Seiya
nic z tego nie rozumie. Przecież dotąd Złota Materia Strzelca była mu zawsze
życzliwa i wielokrotnie ocaliła mu życie. Czemu więc teraz omal go nie
zgładziła? Wtem do świątyni wkracza... Hyoga! Trójka Patronów jest zaskoczona,
przecież energia Cygnusa znacznie zmalała w Świątyni Skorpiona, myśleli,
że Hyoga już nie żyje. Na jego ciele widać wyraźne ślady po czternastu
ukłuciach skorpiona, jakie zaaplikował mu Milo. Jednak Hyoga uśmiecha się,
oznajmia, że nie jest go łatwo pozbawić życia. Seiya i jego przyjaciele
wyraźnie się odprężają. Liczyli, że Hyoga wygra pojedynek i nie zawiedli
się. Po chwili uwagę Seiya przyciąga dziura w ścianie. Kiedy czwórka wojowników
podchodzi do owej dziury, ich oczom ukazuje się całkiem spory tunel. Seiya,
Shiryuu, Hyoga i Shun spoglądają po sobie. Są niemal zupełnie pewni, że
to pułapka. Ale co mają zrobić, jeżeli dotąd nie znaleźli żadnego wyjścia?
Jeżeli nie wydostaną się stąd szybko, to na ich i Atenę czeka śmierć. Postanawiają
jednak udać się do tunelu, choćby to miała być pułapka. Wbiegają do zionącej
ciemnością dziury. Otwór za nimi znika, pojawia się znowu nienaruszona,
gładka ściana...
***
Patroni biegną szybko, ale spokojnie. Dręczy ich jedno pytanie: dokąd prowadzi
tunel? Wtem cała czwórka z przerażeniem spostrzega, że sufit zaczyna powoli,
ale nieubłaganie obniżać się. Nie mogą już wybiec z tunelu wejściem, zaszli
za daleko. A tymczasem z każdą chwilą zbliżają się do śmierci poprzez zgniecenie.
Biegną szybko, ale zdaje się, że to na nic. Nie zdążą! Nie wiedzą nawet,
jak długi jest tunel! Wtem Shiryuu proponuje przyjacielom, że powstrzyma
walący się sufit, a niech oni tymczasem biegną dalej. Przecież w pewnym
momencie tunel rozgałęzi się. Jednak Seiya nie jest w stanie wysłać przyjaciela
na pewną śmierć. Wówczas Shiryuu uśmiecha się i mówi trójce wojowników,
że przecież przyrzekli chronić Atenę, że choć jeden z nich musi dotrzeć
do celu. Są już przecież tak blisko! Sufit obniża się, ale w pewnej chwili
zaczynają go podpierać silne ramiona Shiryuu. Dragon traci cierpliwość
i wykrzykuje do przyjaciół, żeby już biegli, inaczej jego poświęcenie pójdzie
na marne. Seiya ścisnąwszy brwi ogląda się na Shiryuu, ale napotyka spojrzenie
twarde jak skała. Po chwili zaczyna biec razem z Hyogą i Shunem. Shiryuu
z trudem powstrzymuje sufit, kto wie, jak się to skończy... Seiya, Shun
i Hyoga poświęcają całą swoją energię i biegną w zawrotnym tempie ku przetrwaniu,
z determinacją i siłą. Ich oczy rozszerzają się, oto ocalenie jest już
bliskie. Co prawda strop omal ich nie przygniata, ale dostrzegają, że w
pewnym miejscu tunel rozszerza się, a pułap - kończy. Przyspieszają kroku.
Pierwszy pod pułapem przebiega Seiya, później zgięty w pasie Hyoga, a na
końcu - Shun (strop w jego przypadku był już tak nisko, że Andromeda był
zmuszony się przeturlać). Cała trójka oddycha z ulgą. Nie są jednak w stanie
cieszyć się swoim ocaleniem. Przecież Shiryuu za chwilę zginie... Wtem,
zupełnie niespodziewanie dla Patronów, pod całą trójką pojawia się złote
światło i przerażeni Bronze Saints zostają wciągnięci...
***
Tymczasem Shiryuu ugina się prawie pod samą ziemią utrzymując strop. Wie,
że musi z tym wreszcie skończyć... Postanawia popełnić samobójstwo. Wzywa
"Gniew Smoka" i wycelowuje go w strop, który rozsadzony potężną energią
rozkrusza się na mniejsze i większe odłamki. Skały przygniatają Shiryuu
w błyskawicznym tempie. Po chwili spod gruzów wystaje jedynie dłoń Dragona...
***
Kiedy Shiryuu rozstaje się z życiem, pozostali Brązowi Patroni zmagają
się z następną przeciwnością losu. Wszyscy wciągnięci przez tajemnicze
światło lądują w dziwnej jaskini. Z trudem zbierają się z ziemi i wstają.
Zaczynają się rozglądać wokoło. Jest tu cicho i spokojnie. Ciszę przerywają
jedynie kropelki ściekające ze stalaktytów. Jest ciemno jak w nocy, ale
jakieś delikatne światełko oświetla wnętrze jaskini na tyle, żeby można
było się zorientować w swoim położeniu. Hyoga wysuwa wniosek, że jeżeli
jest tu tak wilgotno, to w pobliżu musi być źródło. Patroni nie odpowiadają.
Wiedzą, że znajdują się pod Świątynią Strzelca, w labiryncie jaskiń. Szanse
na przetrwanie są nikłe... Wtem strop jaskini zaczyna dziwnie drgać, a
po chwili rozrywa się i do wnętrza skalnej komnaty zaczyna szybko wpływać
zimna woda. Seiya, Shun i Hyoga są przerażeni, ani się nie zorientowali,
a woda sięga im aż do kolan. Nie ma chwili do stracenia, strumień jest
na tyle potężny, że za chwilę może zalać całą grotę. W ciągu paru sekund
cała trójka jest zanurzona w lodowatej wodzie aż po szyję. Wówczas Hyoga
wpada na pewien pomysł. Co by tak było, gdyby zamrozić strumień? Rozkazuje
Seiyowi i Shunowi płynąć do brzegu, który jeszcze nie zalała woda. Andromeda
i Pegasus mają świadomość, że opory są bezsensowne. Liczy się misja. Shun
chce coś jeszcze powiedzieć, ale Hyoga ponagla ich do ucieczki. Wówczas
Seiya i Shun szybko zaczynają płynąć do brzegu. Jest im trudno, ale po
parunastu sekundach znajdują się na suchym terenie. Żegna ich uśmiech Hyogi,
pełen odwagi i poświęcenia. Patroni szybko wybiegają z groty. Tymczasem
Hyoga postanawia działać. Zanurzony mocno w wodzie inicjuje swój "Diamentowy
Pył" ("Diamont Dust!") i atakuje potężny strumień wypływający z pułapy.
Ogromna moc ataku Hyogi sprawia, że strumień zostaje zamrożony, podobnie
jak woda, w której Cygnus się topi. Hyoga oddycha z pewną ulgą. Jednak
lód nie wytrzymuje długo i po chwili pęka wpuszczając do groty jeszcze
potężniejszy strumień. Hyoga z przerażeniem patrzy, jak woda sięga mu do
nosa. Za wszelką cenę stara się nie utopić, ale jest to niemożliwe. Po
chwili jego ciało zostaje wciągnięte w głąb lodowatej wody... Hyoga traci
przytomność...
***
W tym samym czasie Seiya i Shun zdołali dostać się wreszcie do miejsca,
gdzie woda nie była w stanie wpłynąć. Ale szczęście nie uśmiechało się
do nich. Przed sobą mają przepaść. Shun postanawia, że tym razem to on
podoła wyzwaniu za pomocą "Nebula Chain" i dzięki temu obaj wojownicy przedostaną
się na drugą stronę. Seiya zgadza się, ale każe mu jeszcze chwilę poczekać.
Przypomina mu się, że przecież w każdej pułapce jeden z nich zostawał.
Shun odgaduje, o czym myśli Seiya. Obaj spoglądają z zaniepokojeniem na
siebie wzajemnie. Który z nich będzie następną ofiarą? Jednak w pewnej
chwili Shun uśmiecha się i przerzuca swój łańcuch na drugą stronę. Nebula
Chain zaczepia się o jeden ze stalaktytów. Shun pociąga łańcuch, aby sprawdzić,
czy dobrze się trzyma. Po chwili oznajmia Seiyowi, że Pegasus musi się
przytrzymać Shuna, gdyż na łańcuchu nie będzie miejsca dla drugiej osoby.
Seiya chwyta Shuna w pasie i po chwili obaj spuszczają się już w przepaść.
Wszystko idzie jak po maśle, ale do czasu. W pewnym momencie Shun spogląda
do góry i jego oczy rozszerzają się z przerażenia. Stalaktyt, na którym
opiera się łańcuch, zaczyna się powoli kruszyć... Seiya również dostrzega
tą okropną nowinę. Wtedy Shun rozkazuje przyjacielowi, aby skoczył na drugą
stronę i w ten sposób uratował swoje życie. Jednak Seiya nie chce nawet
o tym słyszeć i oznajmia, że jak mają skakać, to razem. Shun uśmiecha się
lekko i ponawia swój rozkaz, tym razem bardziej stanowczo. Najważniejsza
jest misja. Seiya przez chwilę spogląda w odważne oczy Shuna, a potem rozhuśtowuje
się i skacze na skałę. Oddycha z ulgą, udało się. Palcami kurczowo przytrzymuje
się występów skalnych, w każdej chwili może spaść. W tej chwili słyszy
jednak trzask kruszonych skał i z przerażeniem dostrzega, jak łańcuch z
uczepionym na nim Shunem spada w otchłań. Misja... Seiya zaciska zęby,
aby się nie rozpłakać. Postanawia się wspiąć do góry, ale wtem zmęczone
palce odmawiają mu posłuszeństwa i także spada w przepaść. Ale ma więcej
szczęścia, niż Shun, gdyż po chwili okazuje się, że upadł na skałę znajdującą
się z metr - dwa niżej. Rozpoczyna mozolną wspinaczkę, ale w pewnym momencie
spada, jest zbyt zmęczony, aby podołać próbie. Zagryza wargi, jest osłabiony,
wszystko go boli. Próbuje raz jeszcze, ale z takim samym rezultatem. I
raz jeszcze... Po trzecim razie Seiya jest już tak wyczerpany, że po ponownym
upadku kładzie się na brzuchu na skale i przymyka oczy. Ręka bezwładnie
ześlizguje mu się w stronę przepaści. Serce Seiya bije mocno, Pegasus nie
rusza się z bólu i wyczerpania. Spod jego przymkniętych powiek wymykają
się długo tłumione łzy. Przecież mieli jeszcze trzy świątynie przed sobą;
czemu ich drużynę spotkało to wszystko wtedy, kiedy byli już tak bliscy
zwycięstwa!... "Co za kaprys losu..." - szepcze Seiya. Jest bliski omdlenia,
kiedy nagle zaczyna go otaczać niesamowicie potężna, złota energia. Pegasus
czuje, że powoli odzyskuje siły, że nie czuje już bólu. Fizyczne cierpienia
minęły, ale w dodatku Seiya nabrał otuchy i nadziei. Dziękując w myślach
owej energii Seiya powstaje i raz jeszcze rozpoczyna wspinaczkę. Wtem czuje,
że jego ciało pojawia się wśród krzywizn czasoprzestrzeni. Teleportacja...
***
Złota energia zaczyna również emanować wokół przygniecionego Shiryuu, utopionego
Hyogi, a także Shuna, który zabił się spadając na dno przepaści. Wszyscy
trzej powoli zmartwychstają...
***
Cała czwórka zostaje za pomocą złotej energii przeniesiona do punktu wyjścia.
Seiya jest tak samo zdumiony nieoczekiwanym cudem, jak i Shiryuu, Hyoga
i Shun. Nie dość, że przeżyli i mają się dobrze, to w dodatku wrócili w
bezpieczne miejsce, a przed nimi stoi znowu... Złota Materia Sagittariousa!
Wtem cięciwa Materii napina się i zodiakalny Strzelec wypuszcza swoją strzałę
w kierunku jedego z murów. Pęka on odsłaniając nadgryzioną zębem czasu
tablicę pokrytą wyraźnym, starogreckim pismem. Shiryuu, Hyoga i Shun spoglądają
z wyczekiwaniem na Seiya. Jedynie bowiem Patron Pegaza jest w stanie odczytać
starogreckie pismo, ponieważ trenował w Grecji i tam oprócz umiejętności
fizycznych poznawał także kulturę i zwyczaje ze starożytności. Seiya czując
na sobie wyczekujące spojrzenia przyjaciół zabiera się do odczytywania
pisma w myślach. Po chwili jego twarz przybiera niezwykle łagodny i rozczulony
wyraz twarzy, a z jego oczu zaczynają płynąć coraz większe łzy. Przyjaciele
Seiya spoglądają na niego z zaskoczeniem, nie wiedzą jeszcze, co spodowało,
że Pegasus rozczulił się do łez. Wówczas Seiya z łzami w oczach zaczyna
tłumaczyć im tekst, który brzmiał mniej więcej tak: "Tym, którzy przejdą
przez wszystkie próby, powierzam życie Ateny i zaklinam ich, aby miłowali
ją bardziej niż siebie samych; Aiolos"... Testament Sagittariousa Aiolosa
zmarłego przed czternastoma laty w obronie Ateny... Łzy zaczynają płynąć
także po policzkach Shiryuu, Hyogi i Shuna (o rany...). Seiya oznajmia,
że to dlatego zostali poddani tylu próbom w wypracowanych pułapkach, aby
okazać się godnym zaufania; aby można im było powierzyć skarb, dla którego
Aiolos zginął... Wówczas Shiryuu przytacza starochińskie przysłowie, które
często cytował mu Rochi: "Jedynie człowiek o czystym sercu może otrzymać
dziecko, które nie jest jego". A Brązowi Patroni pomimo swoich brutalnych
charakterów zawsze mieli czyste serca, pełne uczucia i wierności dla przyjaciół...
Jakimż musi ich darzyć zaufaniem duch Aiolosa, skoro powierzył im Atenę!
Po chwili skała, na której wypisany był testament, rozkrusza się na drobne
kawałki, a oczom Patronów ukazuje się zachodzące słońce. Wreszcie znaleźli
wyjście! Cała czwórka jest wdzięczna Aiolosowi, cenią go, chociaż to przez
niego byli o krok od śmierci. Seiya nie mogąc w dalszym ciągu powstrzymać
łez oznajmia, że nie zawiodą zaufania Aiolosa, że będą chronić Atenę i
miłować ją bardziej, niż siebie samych. Różowawa łuna zachodzącego słońca
wita czterech odważnych i prawych Patronów już poza murami Świątynii Strzelca.
Następne wyzwanie - Świątynia Capricorna (Koziorożca)...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|