Epizod 62
Quale destino per Crystal?
(Jakie przeznaczenie dla Kryształu?)
No a więc Hyoga atakuje swojego przeciwnika "Grzmotami Poranka". Atak jest na tyle potężny, że strąca hełm z głowy Milo. Hyoga jest zadowolony, ale nie wie, gdzie podział się Scoprio. Wtem spod sufitu nadlatuje w jego stronę Milo i staje przed nim. Oznajmia, iż nie ma się co obawiać Cygnusa, gdyż Hyoga niedługo straci wszystkie zmysły, począwszy od wzroku; takie jest bowiem działanie "Purpurowego Szpona". Hyoga z początku nie czuje żadnych urazów i ignoruje słowa Milo, jako zwykłe przechwałki. Po chwili jednak zaczyna mu się kręcić w głowie. Obraz Milo ginie mu przed oczyma, Hyoga wytęża wzrok, ale widzi wszystko jak przez mgłę. Wtedy zaczyna pojmować, że Złoty Patron Skorpiona wcale nie żartował. Milo ponownie atakuje Hyogę, który trafia prosto w kamienną ścianę, a następnie na twardą posadzkę. Scorpio oznajmia przeciwnikowi, że zanim zada mu ostateczny cios, opowie mu jeszcze o czymś. Pierwsze słowa, które padają z jego ust, dotyczą Camusa. Milo oznajmia, że Camus zakuł Hyogę w lodową bryłę dla jego dobra. W zamyśle Złotego Patrona Wodnika było, aby Hyoga przebudził się za kilka tysięcy lat i rozpoczął nowe życie. Zrobił to dlatego, że żal mu było Cygnusa, Patron Łabędzia nie miałby żadnych szans walcząc z innymi Złotymi Patronami. Wszak Hyoga był uczniem ucznia Camusa, a więc można by było powiedzieć, że nawet uczniem samego Camusa. Hyoga otwiera szeroko oczy. Czyżby Camus zakuł Cygnusa w lodową bryłę dla dobra Hyogi? Aż wierzyć mu się nie chce...
***
Kiedy Milo wyjaśnia Hyodze postępowania Camusa, przedmiot jego rozważań stoi właśnie przed swoją świątynią, na wzgórzu, patrząc w stronę Świątyni Skorpiona. Camus ściska brwi, martwi się o Hyogę. "Czemu opuściłeś lodową trumnę?" - myśli. Wie, że teraz Hyoga nie ma szans na wygraną, Milo jest stokroć potężniejszy od niego. Jest mu przykro, że jego uczeń był tak nierozważny, aby nie wykorzystać szansy rzuconej mu przez los...
***
Plac pod schodami prowadzącymi do Świątyni Ariesa. Tatsumi, Mu, Kiki, Jabu i część innych Brązowych Patronów klęczy nad Ateną pragnąc ją ustrzec przed ewentualnymi niebezpieczeństwami. Jabu niepokoi się o Gekiego, który jeszcze nie wrócił ze swojej wyprawy... Tatsumi zaś martwi się, że Seiya tak długo nie wraca. Wiedziony przeczuciem spogląda na Zegar Zodiaku. Pozostali Patroni także podnoszą głowy na tarczę i wszystkim zapiera dech w piersiach. Płomyk Skorpiona już zgasł, Seiyowi i jego przyjacielom zostały już tylko cztery godziny na dotarcie do Wielkiego Sanktuarium i sprowadzenie Wielkiego Mistrza na pomoc Atenie... Tatsumi mimowolnie przymyka oczy z gorącą modlitwą wypisaną na twarzy: Boże, spraw, aby Seiya zwyciężył...
***
Tymczasem Hyoga powoli zaczyna pojmować to, o czym mówi mu Milo. Scorpio oznajmia, że Camus walczył z Hyogą po to, aby wybadać jego możliwości. Kiedy zaś Hyoga postanowił, że nie będzie walczył przeciw mistrzowi swojego mistrza... Hyoga przypomina sobie, że to właśnie wówczas Camus zepchnął statek z jego matką na dno oceanu, w otchłań zapomnienia. Hyoga jeszcze pamięta słowa Złotego Patrona Wodnika mówiące o tym, że Brązowy Patron Łabędzia nigdy nie zwycięży w walce ze Złotym Patronem, jeżeli nie odkryje siódmego zmysłu. A siódmy zmysł można odkryć dopiero wtedy, kiedy straci się wszystkie ludzkie uczucia; czyli w przypadku Hyogi - np. miłość do matki. Ponieważ jednak Camus wiedział, że Hyoga nigdy nie osiągnie siódmego zmysłu, postanowił go uśpić w lodowej bryle, aby oszczędzić mu cierpień i bolesnej śmierci z ręki jakiegoś innego Złotego Patrona, który nie będzie miał tyle sentymentu dla nieszczęsnego Patrona Cygnusa...
***
Milo przerywa swoją opowieść. Mówi Hyodze, że Camus wystawił Hyogę na próbę, z której Cygnus wyszedł z porażką. Hyoga pochyla głowę. Klęczy. Jego wzrok zaczyna poważnie szwankować, Cygnus przestaje już mieć jakiekolwiek nadzieje na wygraną. Jednak wtem Milo rozkazuje mu się podnieść. Mówi, że skoro Hyoga już zdecydował się walczyć, to niech w końcu walczy. Hyoga z okropnym trudem, wyczerpany, zakrwawiony, chwiejący się, staje po paru minutach wysiłku na nogi. Jest już prawie niezdatny do walki. Milo przez chwilę zastanawia się. Po chwili oznajmia, że Hyoga i tak odzyska swoje zmysły po paru latach, ale pod jednym warunkiem - że teraz opuści Świątynię Skorpiona i już nigdy nie stanie w jej progach. Żądanie to jest aż zbyt oczywiste dla Hyogi - równa się ono bowiem hańbie i porażce. Cygnus z wysiłkiem utrzymuje się na nogach, ale mimo wyczerpania oznajmia Milo urywanymi zdaniami, że nigdy się nie podda, że pokaże, iż godny jest chronić Atenę, że będzie walczył aż do śmierci. Dodaje, że nie potrzebuje łaski Milo, że sam jest panem swojego życia i tylko on może decydować, co się z nim stanie. Scorpio staje się coraz poważniejszy. Wie, że ich walka jest śledzona przez Camusa. Wtem wykrzykuje w stronę, w której znajduje się Świątynia Wodnika: "Camus, słyszałeś, co on powiedział?". Nadal mówiąc do Camusa dodaje głośno, że Hyoga jest godzien przywdziewania swojej Materii i Patron Wodnika może być dumny z takiego ucznia. Milo zwraca się teraz do Hyogi, mówi wojownikowi, że chyli głowę przed odwagą i siłą woli Cygnusa, że da za to Hyodze szybką śmierć.
***
Camus stoi nadal przy swojej świątyni. Mruży oczy, żal mu jest Hyogi. Ale co może zrobić? Hyoga swoimi odważnymi wypowiedziami odrzucił łaskę Milo i sam skazał się na śmierć... Ale czy haniebną? Raczej bohaterską...
***
Hyoga uśmiecha się leciutko, na ile pozwalają mu na to siły. Jego zamglony wzrok powoduje swojego rodzaju złudzenie, Milo wydaje się Hyodze Camusem. Scorpio oznajmia, że teraz jego najpotężniejsza moc, Antares, spowoduje śmierć Hyogi. Dodaje, że jeżeli nawet jego słowa nie znajdą poparcia w rzeczywistości, to Hyoga jest godzien, aby Milo z nim walczył. Wyciąga przed siebie rękę i inicjuje swój atak, "Purpurowy Szpon". Hyoga pochyla się lekko. Uprzedza Milo, że jeszcze nie oszalał, ale teraz jego "Grzmot Poranka" na pewno powali Złotego Patrona Skorpiona. Milo niewiele sobie robi z wypowiedzi Hyogi; mimo, iż darzy owego Patrona ogromnym szacunkiem, wie, że Hyoga jest zbyt osłabiony, aby skutecznie zaatakować. Po chwili cios Milo powala na posadzkę emanującego lodową energią Hyogę. Jednak i Scorpio na tym ucierpiał. Po wykonaniu ataku zauważa, że trzy czwarte jego Materii zamarzły. Oczy rozwierają mu się szeroko. Tak, gdyby nie cudowne właściwości Materii Skorpiona, Milo by już nie żył i dobrze o tym wie. Patrząc na nieruchomego Cygnusa leżącego u jego stóp myśli nad tym, że w chwili, kiedy Hyoga atakował, poczuł od niego niesamowitą moc przewyższającą znacznie kosmiczną energię Milo. A to oznacza... Milo ściska brwi. Zastanawia się, jak to możliwe, że Hyoga zupełnie przed śmiercią odkrył siódmy zmysł... W dodatku rozmyśla, dlaczego Hyoga nie próbował się bronić, tylko stał pochylony. Po chwili doznaje olśnienia. No tak, to był jedyny sposób, aby trafić atakującego z powietrza Milo. Milo patrzy z niejasnym dla niego żalem na nieruchome ciało Hyogi. Wie, że mimo, iż Hyoga umarł (akurat!), to Cygnus odniósł zwycięstwo, a nie on. No ale Hyoga nie może ot tak sobie umrzeć. Po chwili jego dłoń z determinacją wysuwa się naprzód. Milo jest zaskoczony, że Hyoga jeszcze żyje, ale wie, że byłoby hańbą, gdyby teraz go dobił. W dodatku coś nie pozwala mu, aby zadał ostateczny cios Cygnusowi. Zdaeje mu się, że jest to właśnie respekt, jakim darzy byłego przeciwnika. Tak więc Milo klęka, podnosi delikatnie Hyogę z ziemi i kładzie go na kolanach unosząc lekko głowę wykończonego Patrona. Szybkim i zdecydowanym ruchem wycelowuje wskazujący palec w pierś Hyogi. Swoim poczynaniem sprawił, że wewnętrzny krwotok Hyogi ustał. Hyoga powoli przytomnieje i słaniając się podnosi na nogi. Scorpio puszcza Hyogę wolno, energia siódmego zmysłu Cygnusa jest bowiem tak potężna, że Milo czuje, że nie mógłby z nią teraz wygrać. Z szacunkiem przepuszcza Hyogę. Patrzy, jak ów się oddala. Wtem w umyśle Milo pojawia się niejasny niepokój. "Żebyś kiedyś nie żałował, że przywróciłem cię do życia." - myśli...
***
W czasie, gdy Hyoga walczył z Milo i doprowadził do swojego zwycięstwa, Shiryuu i Seiya niosący Shuna znajdują się gdzieś pod koniec schodów do Świątyni Strzelca. W pewnej chwili obaj przystają jak na komendę. Czują potężną energię, wiedzą, że jest to kosmiczna energia Hyogi wzmożona jakimś niesamowitym wyładowaniem psychicznym. Siódmy zmysł... Jednak Pegasus i Dragon nie mogą marnować czasu. Po krótkiej chwili rozmyślań ruszają w dalszą drogę. Oto Świątynia Sagittariousa należąca do zmarłego w wieku czternastu lat Aiolosa... Nasi Patroni jeszcze nie wiedzą, że Aiolos był jednym z rebeliantów, którzy stawili się przeciw Wielkiemu Sanktuarium, nie wiedzą także, że Aiolos zginął zabity przez najlepszego przyjaciela... Dla nich Świątynia Sagittariosa jest następnym wyzwaniem, któremu muszą podołać, aby ocalić umierającą Atenę...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk