|
Epizod 60
La cuspide scarlatta
(Szkarłatny wierzchołek)
Poprzedni plan Shuna sprawił tylko, że ciało Hyogi odtajało, ale serce
i dusza nie nabrały sił. Shun jest osłabiony, stracił dużo energii przywracając
Hyogę do życia. Teraz musi tylko przerwać tą okrutną śpiączkę i wzmocnić
serce Cygnusa Hyogi. Andromeda uśmiecha się leciutko. Podnosi Hyogę i przytula
go lekko. Stawia sobie jako najwyższą ambicję, że przywróci przyjaciela
do życia, choćby miało do to kosztować całą energię kosmiczną. Zaczyna
emanować. Jego cel wydaje się być już bliski, ale Shun z każdą sekundą
zbliża się do nieprzytomności, a nawet śmierci... Wtem pojawia się przed
nim wizja jego brata, Ikkiego. Shun jest zaskoczony tą niezwykłą wizją,
przecież Ikki już nie żyje. Jednak Phoenix nie marnuje czasu na wytłumaczenia
i rozkazuje Shunowi, aby szedł i walczył, a nie obijał się tutaj. Andromeda
spuszcza głowę, wizja znika. Szpecze cicho, że tym razem nie może spełnić
żądania brata, że za wszelką cenę musi przywrócić Hyogę do życia, i to
szybko. Andromeda przypomina sobie, że już raz walczył z taką zawziętością,
ale nie była to walka o życie towarzysza walk, ale o Materię Andromedy...
***
Shun ma już dobre jedenaście-dwanaście lat. Przyszedł czas, aby z grupy,
w której Shun trenował, wybrać posiadacza Materii, o którą cała grupa walczyła
- Materię Andromedy. Walki trwają już od kilku dni, aż pozostaje tylko
dwóch uczestników - Shun i Spica. Reszta jest pokonana, ale jeszcze żyje;
z ciekawością, ale i zazdrością przygląda się ostatecznemu pojedynkowi.
Zaczyna się on od tego, że Shun i Spica dostają do dłoni łańcuchy, ale
żaden z nich nie chce rozpocząć walki, na razie wygląda to tylko jak zwykłe
przeciąganie łańcuchów. Shun oznajmia, że obaj są uczniami tego samego
mistrza, że kosmiczna energia ich obu jest taka sama. Dodaje, że pojedynek
może się skończyć trwałym kalectwem któregoś z nich, a w najgorszym przypadku
- śmiercią. Spica uśmiecha się z pobłażaniem. Zachowanie Shuna wydaje mu
się nader dziecinne. Przecież muszą walczyć, aby osiągnąć swój najwyższy
cel, zwycięstwo. Wreszcie znudzony Spica oznajmia, że Shun sam się o to
prosił, że to Spica rozpocznie walkę. Spica zaczyna z wściekłością i zawziętością
atakować, ale Shun ogranicza się na razie do odpierania ciosów. Wszystkiemu
przygląda się ze spokojem Albireo. Ciekawi go, który z jego uczniów zdobędzie
wymarzoną Materię. Pojedynek jest o tyle łatwy dla Spicy, że Shun w ogóle
nie atakuje. W pewnym momencie Spicy udaje się owiązać łańcuchem szyję
Shuna tak mocno, że jego ofiara nie mogła się nawet ruszyć, a co dopiero
bronić. Shun jednak mimo bólu, jaki zadaje mu wpijający się w szyję łańcuch,
nie próbuje się bronić. Przerażona June obserwująca pojedynek swojego ukochanego
z Spicą wybiega naprzód, aby pomóc Shunowi. Wtedy jednak zostaje powstrzymana
przez pozostałych uczniów, jej zachowanie jest niezgodne z regułami obowiązującymi
podczas pojedynków o Materię. June jednak nie ustaje w wysiłkach i wyrywa
się przytrzymującym ją chłopakom widząc, jakie poważne kłopoty ma Shun.
Wreszcie z resztką nadziei woła do Shuna, że przecież obiecał, iż zdobędzie
Materię Andromedy. Jest to bowiem jedyny sposób na to, aby Shun odnalazł
starszego brata. Perswazja skutkuje i Shun ostatnim wysiłkiem rozrywa łańcuch
oplatający mu szyję. Spica jest zaskoczony, przecież jeszcze przed chwilą
Shun nie mógł się nawet ruszyć, a teraz jest gotowy do walki. Rozpoczyna
się ciężki pojedynek. Obaj wyskakują w powietrze i zaczynają walczyć za
pomocą łańcuchów, przewaga jest wyraźnie po stronie Shuna. W pewnej chwili
obaj mijają się ze sobą i inicjują swoje ciosy. Wśród skał zapada cisza,
wszyscy uczniowie wstrzymują oddech. Shun spada na ziemię i podnosi się
na klęczkach. Ciężko oddycha, jest naprawdę mocno zmęczony. Jednak Spica
nie ma takiego szczęścia i upada na twarz. Jest wyczerpany ciosem przeciwnika,
w którym zawarta była cała energia marzeń i nadziei Shuna na lepszą przyszłość.
Shun podniósłszy się podchodzi do Spicy i klęka przy nim. "Bardzo cierpisz?"
- pyta życzliwie, próbując dotknąć ramienia przeciwnika. W tej chwili Spicę
ogarnia szał, chłopak podnosi zakrwawioną twarz i odtrąca Shuna. Jest oczywiste,
że to Shun wygrał, że teraz mógłby jednym ciosem znieść z powierzchni ziemi
Spicę, gdyby tylko tego zapragnął. Jest oczywiste, że Spica został okryty
hańbą na zawsze i będzie próbował się mścić. Albireo ściska brwi. Mimo
wszystko Materia Andromedy należy się Shunowi i nikt nie jest w stanie
zaprzeczyć przeciw temu.
***
Shun emanuje energią wspominając swoją przygodę. Korzysta z Materii Andromedy
od dawna i praktycznie zapomniał już o tym, jak ciężkie było dla niego
zdobycie Materii. Jednak myśli, że mało wówczas brakowało, a przez swoje
pacyfistyczne nastawienie w stosunku do świata omal nie stracił życia i
nadziei. Przyłapuje się na tym, że brak mu silnej woli, którą może się
pochwalić jego brat, że brak mu tej wewnętrznej siły, która umożliwia zabicie
przeciwnika bez wyrzutów sumienia. Wzdycha. W pewnej chwili zaczyna mu
się kręcić w głowie, ale opanowuje się przyciskając do siebie mocniej zmarznięte
ciało Hyogi. Kosmiczna energia Shuna po woli zaczyna się wyczerpywać i
chłopak przymknąwszy ze zmęczenia oczy opiera się o Cygnusa, ale nie przestaje
emanować...
***
Tymczasem Seiya i Shiryuu znajdują się na progu Świątyni Skorpiona. Oswoiwszy
się z myślą o następnej walce wkraczają do tego Domu Zodiaku, ale nikogo
nie widzą. Świątynia wydaje się być opustoszała. Jednak Seiya i Shiryuu
nie dają się zwieść pozorom i ruszają dalej z zachowaniem największej ostrożności.
W pewnej chwili obaj jak na komendę zatrzymują się. Czują, że kosmiczna
energia jakiegoś znajdującego się w pobliżu wojownika powoli zanika. Pierwszą
osobą, o jakiej myślą, jest Shun. Seiya nie rozumie, co się może z Andromedą
dziać, ale Shiryuu dobrze wie, w jakim celu Shun zamierza wykorzystać swoją
kosmiczną energię. Kiedy Seiya nadal nic nie rozumie, Shiryuu opowiada
mu pewną starą ludową przypowieść. A mianowicie...
***
"Był sobie głodujący wędrowiec, który z głodu upadł na drogę w lesie. Otoczyły
go trzy zwierzęta: niedźwiedź, lis i króliczek. Cała trójka postanowiła
coś zdziałać, aby nie pozwolić na śmierć wędrowca. Niedźwiedź podarował
wędrowcowi złapaną przez siebie rybę, lis - zerwane winogrona. Króliczek
jednak nie potrafił ani łowić, ani zrywać owoców. Rzucił się więc w ogień
i poświęcił swoje życie, aby uratować wędrowca przed śmiercią głodową..."
***
W momencie, kiedy Shiryuu kończy swoją opowieść, Seiya stoi przed przyjacielem
z rozszerzonymi oczyma. "Przecież Shun nie byłby tak szalony!" - oznajmia,
ale zdaje się, że nie bardzo wierzy w potęgę swoich słów. Shiryuu nigdy
nie żartuje z spraw życia i śmierci, tak więc przerażenie Pegasusa wzrasta.
Seiya upewnia się, że Shun chce oddać swoją kosmiczną energię, aby ogrzać
przyjaciela i tym samym uratować mu życie. Zrozumiawszy wreszcie wszystko
woła do Shiryuu, że muszą powstrzymać Shuna przed popełnieniem głupstwa.
Shiryuu przytakuje skinieniem głowy. Obaj ruszają w stronę frontowego wejścia
do Świątyni Skorpiona (innymi słowy - postanawiają się cofać). Wtem jednak
powstrzymuje ich czyjś chłodny i opanowany głos...
***
Tak, to strażnik ósmej świątyni (Scorpio Milo) przyszedł, aby pokonać przeciwników,
którzy ośmielili się zbeszcześcić progi jego świątyni. Shiryuu przypomina
sobie opowieść Shuna, że Milo za pomocą paru ciosów zabił wszystkich na
Wyspie Andromedy, a całą wyspę zniszczył doszczętnie. Seiya słysząc te
pesymistyczne słowa jest jeszcze bardziej "pokrzepiony duchowo". Tymczasem
Milo uśmiecha się i wysyła ku Patronom swoją niszczycielską energię. Okazuje
się, że energia Milo potrafi wywołać w umyśle wroga paniczny strach. Seiya
i Shiryuu starają się nie dać ponieść atakowi Milo, ale To jest silniejsze
od nich i po chwili obaj Patroni zaczynają nadzwyczajniej w świecie tchórzyć.
Jedynie Shiryuu zachowuje odrobinkę rozsądku i postanawia zaatakować "Gniewem
Smoka!". Jednak atak zupełnie mija się z celem; Shiryuu wnioskuje, że Milo
usunął się z drogi ciosu z prędkością światła i dlatego cios Smoka go nie
trafił. Milo uśmiecha się i przyznaje przeciwnikowi rację. Dodaje także,
że aby Patroni nie myśleli, że Milo jest tchórzem, to Scorpio stojąc w
miejscu odeprze atak Shiryuu, jeżeli ów ma jeszcze tyle sił, aby ponownie
zaatakować. Shiryuu wie, że Milo ironizuje mówiąc, że chce być godnym szacunku
swoich gości, ale mimo wszystko atakuje. I tu popełnia błąd... Scorpio
bowiem szybko blokuje atak przeciwnika i sam atakuje. Nie dość, że atakuje,
to jeszcze zabiera się za moce Patrona Smoka. Potężna energia Milo pochłania
energię Shiryuu, który na wpół żywy, obiwszy się wpierw o parę kolumn,
upada na ziemię. Seiya jest przerażony patrząc na twarz przyjaciela, na
twarzy Shiryuu odbija się bowiem szaleństwo spowodowane okrutnym bólem.
Pegasus spogląda na Scorpio, wie, że choćby miał nawet skończyć tak, jak
Shiryuu, to powinien pomścić krzywdę Dragona. Przez chwilę Seiya i Milo
mierzą się wzrokiem, a następnie Pegasus inicjuje "Meteory Pegaza". Scorpio
stoi z założonymi rękoma i żartuje sobie: "To nie meteory, to kometa!".
Po chwili jednak poważnieje. Atak Seiya zbliża się z każdą sekundą. Kiedy
meteory dosięgają twarzy Milo, ów odwraca się szybko plecami do Seiya.
Pegasus jest z siebie zadowolony, wie, że mimo przechwałek przeciwnik został
raniony. Wtem niespodziewanie Milo odwraca się z powrotem do Seiya i zaczyna
się śmiać. Pod okiem Patrona Skorpiona zaczyna płynąć małym strumyczkiem
krew. Milo chwali Seiya, że udało mu się go ranić, gdyż nikt jeszcze tego
nie dokonał przed Pegasusem. Dodaje, że Patron Pegaza odkrył już siódmy
zmysł, ale widocznie posługuje się nim od niedawna, gdyż nie potrafi jeszcze
do końca panować nad swoją kosmiczną energią. Scorpio mówi również, że
"niestety" nie pozwoli Seiyowi doskonalić swych mocy, gdyż za chwilę go
zabije. Seiya wyczuwając energię Milo staje w gotowości do walki. Mimo
wszystko paraliżuje go nadal paniczny strach, wszczepiony mu przez Milo
na początku walki. Seiya usiłuje się uspokoić, tłumaczy sobie rozsądnie,
że przecież Milo nie jest silniejszy od innych Złotych Patronów, a owych
tyle już pokonali. Kiedy Pegasus za wszelką cenę usiłuje przywrócić sobie
zdolność realistycznego myślenia, Scorpio inicjuje swój najpotężniejszy
atak. Jego paznokieć przemienia się w czerwony, przypominający żądło skorpiona,
pazur. Po chwili Milo wykonuje swój atak. Seiya z wiadomych przyczyn nie
jest w stanie usunąć się w porę i pazurek dosięga jego Materii. Oto został
ukąszony po raz pierwszy. Milo tłumaczy przeciwnikowi, że pierwsze ukąszenie
tylko go osłabi, za to drugie jest śmiertelne. Tak, nieznacznie osłabi!
Wyczerpany ukąszeniem Seiya upada na posadzkę oddychając krótko i głęboko.
Patron Skorpiona uśmiecha się. No, teraz wydaje się już, że Pegasus i Dragon
przestaną egzystować, ale oczywiście przeżyją, więc nie radzę się martwić
na zapas. Ma się rozumieć, zdarza się cud.
***
Mówiąc o cudzie mam na myśli to, że w ostatniej chwili do świątyni wchodzi
Hyoga trzymając w ramionach nieprzytomnego Shuna. Jeszcze przytomni Seiya
i Shiryuu są tak samo zaskoczeni tym widokiem, jak i sam Złoty Patron.
Hyoga ma w oczach łzy. Podchodzi kawałek naprzód i zaczyna mówić sam do
siebie. Oznajmia, że Shun emanując swoją energią uratował mu życie: ciało
i duszę. W tym momencie przerywa mu Seiya, pytając się, czy Shun zginął.
Hyoga rozwiewa jego obawy mówiąc, że co prawda serce Shuna bije bardzo
słabo, ale Cygnus zrobi wszystko, aby przywrócić mu energię. Dodaje, że
ma zamiar przejść się do Papieża, który przecież jest w stanie przywrócić
Shuna do życia. Wszyscy trzej Patroni milczą, plan Hyogi jest szalony,
ale dowodzi tylko ogromną wdzięczność Cygnusa dla Andromedy. Patron Cygnusa
patrząc na Shuna oznajmia, że jeżeli nie uda mu się przywrócić Shuna do
życia, to popełni samobójstwo. Hyoga stara się powstrzymywać łzy, milknie.
Wypowiedź Hyogi powoduje u jego przyjaciół szok, a u Milo - zaskoczenie,
które po chwili przeradza się w pobłażanie. Milo wie, że walka pomiędzy
nim a Hyogą będzie nieunikniona; rozumie także, że Patron, który potrafi
się rozczulić do łez, nie jest bardzo groźnym przeciwnikiem...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|