|
Epizod 58
Addio fratello
(Żegnaj braciszku)
Shaka jest uśmiechnięty, jego modre oczy połyskują morderczym blaskiem.
Teraz biedny Ikki jest w jego rękach marionetką, z którą może uczynić,
co mu się żywnie podoba. Shaka atakuje. Ikki wydobywa z siebie gardłowy
okrzyk i zapada w otchłań... Jeszcze nie umarł, ale jest bliższy śmierci,
niż powrotu do normalnego życia. Shaka z góry przesądził los Feniksa i
wynik walki. To on wygra, to on wypełni swoją misję. Uśmiecha się raz jeszcze.
Wokół niego na posadce świątyni leżą nieprzytomni Seiya, Shun i Shiryuu.
Dach świątyni przecieka, kropelki deszczu z szalejącej wokoło burzy opadają
na lśniącą posadzkę i ciało Shuna. Powoli zimne kropelki padają na dłonie
Shuna, a w końcu na jego policzek. Shun ściska brwi. Zimna woda przywraca
mu przytomność powoli, ale skutecznie... Shun podnosi się na kolana i widzi
przerażający obraz... Shaka wzywa właśnie "Skarb Niebios" i zamierza pozbyć
się Ikkiego raz na zawsze. Złota energia Patrona Virgo już niemal dosięga
Ikkiego, kiedy... Nebula Chain oplata się wokół zabójczej dłoni Shaki.
Virgo jest zaskoczony, że Shun jeszcze żyje. Poprzez zdziwienie nie może
oswobodzić się z łańcucha, który mocno ściąga Patron Andromedy. Shun jest
zdeterminowany, nie wie, co się stało podczas jego nieprzytomności, wie
jedynie, że jego starszy brat widocznie stracił wszystkie zmysły i jest
w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Oznajmia Shace, że będzie z nim walczył,
że nie pozwoli, aby Patron Virgo zabił Ikkiego. Shaka mruży lekko oczy.
Ikki stoi na pozór spokojnie, ale w jego umyśle odbywa się prawdziwa walka.
Przypomina sobie pewne zdarzenie z dzieciństwa...
***
Mali (około ośmiu lat) Brązowi Patroni (Seiya, Shiryuu, Hyoga, Shun,
Ikki, Jabu, Hydra, Geki i chyba Ban) grają w piłkę nożną. Podania są szybkie
i celne, Patroni mają ambicje, aby wygrać za wszelką cenę. Już teraz uczą
się zawziętości i rywalizacji mogącej doprowadzić do bójki, cięższej walki,
a nawet śmierci. Hyoga przejmuje piłkę i strzela gola. Wygrana jest po
stronie drużyny, w której nie było Shuna. Hydra, Geki, Ban i Jabu są wściekli
na Patrona Andromedy, że grał tak źle, iż przez niego przegrali. Krzyki
i złorzeczenia Jabu zwracają uwagę stojącego nieopodal Ikkiego. Ów odwraca
głowę w kierunku Shuna. "Zostawcie go!" - wykrzykuje. Patroni z drużyny
Shuna zdążyli już bowiem przewrócić Andromedę i teraz znęcali się nad nim
za porażkę kopiąc go i bijąc. Shun prosi Ikkiego o pomoc, sam nie jest
na tyle silny, aby poradzić sobie z czteroma Patronami naraz. Ikki jednak
wie, że on też nie ma żadnych szans, mimo siły o wiele większej od młodszego
brata. Ikki jeszcze raz woła, aby Patroni zostawili Shuna w spokoju. Jabu,
Geki, Ban i Hydra uśmiechają się złośliwie i odchodzą, mimo wszystko wolą
z Ikkim nie zadzierać. Ikki i Shun zostają sami. Feniks pyta się brata,
czy jest ranny, ale Shun nie odpowiada. Jest umorusany, a w wielu miejscach
krwawi. Przymyka oczy. Po chwili otwiera je i rusza naprzód. Mija starszego
brata bez słowa. Ikki próbując się uśmiechnąć woła za Shunem pytając, czy
żartuje sobie z tym, że w ogóle go nie dostrzega. Jednak nie uzyskuje odpowiedzi
i Shun znika we mgle. Ikkiemu znika z twarzy uśmiech, w jego umyśle pojawiają
się wyrzuty sumienia. Czuje, że mimo wszystko powinien był pomóc bratu,
choćby miało to oznaczać dla niego ból i rany...
***
Ikki rozumie, że teraz byłoby chamstwem z jego strony korzystać z pomocy
Shuna. Przecież sam nigdy mu nie pomagał, liczył na to, że Shun wykształci
sobie sam silną wolę i instynkt samozachowawczy. Teraz rozumie, że popełnił
błąd zachowując się w ten sposób wobec swojego brata, który zawsze był
słabszy i bardziej narażony na nieprzyjemności czekające go na tym świecie...
***
Wtem Shun słyszy jakby głos Ikkiego. Jest zdumiony, przecież Ikki stracił
mowę razem ze zmysłem smaku. Ale po chwili reflektuje, że jako brat Ikkiego,
posiada umiejętność czytania w myślach Feniksa. Ikki prosi Shuna, aby ten
zostawił Shakę w spokoju, Ikki sam chce rozprawić się z tym Złotym Patronem.
Shun nie wie, co zrobić, widzi wyraźnie, że Ikki nie ma żadnych szans...
Ale takie jest jego życzenie... Z ciężkim sercem zdejmuje łańcuch z dłoni
Shaki. Virgo jest niby zaskoczony, ale naprawdę uśmiecha się. Pyta się
Shuna, czy stchórzył i zrezygnował z walki. Shun nie zamierza bawić się
w tłumaczenia i odchodzi kawałek. Z bijącym sercem czeka na to, co teraz
się stanie...
***
Na dworze nadal szaleje burza. Grzmoty trzaskają także w pobliżu Świątyni
Ariesa. Pod długimi schodami prowadzącymi do wspomnianej świątyni leży
Atena. W pobliżu widać Zegar Zodiaku. Płomyk Panny dogorewa. Mu i Kiki
oczywiście stróżują przy bogini, Kiki nadal osłania swoją koszulą Saori
Kiddo przed deszczem. Mu ma najgorsze przeczucia... Wie, że Brązowi Patroni
mają już mało czasu, wie także, że dusza jednego z Patronów znalazła już
wieczny spokój, a druga dusza dogasa w Świątyni Virgo... Aries zwraca głowę
w stronę Zegara Zodiaku. Jego oczy rozszerzają się leciutko. Płomyk Panny
właśnie zgasł... Patroni mają już tylko sześć godzin... Kiki także dostrzega
ostatnie błyski płomyka Virgo. Obaj Patroni spoglądają po sobie ze zmartwieniem.
Mu słusznie spodziewa się, że Atena nie przeżyje, że Patroni nie zdążą
pomóc bogini na czas...
***
Jednak Atena jeszcze żyje. Jej kosmiczna energia jest w stanie dotrzeć
do każdego miejsca i zobaczyć wszystko. W tej chwili spirytualne moce Saori
Kiddo docierają do Świątyni Virgo. Widzi wszystko, widzi okrutne poczynania
Shaki jak i zarazem cierpienia Ikkiego. Czuje, że jej obowiązkiem jest
dodać Ikkiego otuchy. Co z tego, że nie ma wielkich szans na przeżycie?
Cuda się zdarzają, a w dodatku Ikki odkrył pewną tajemnicę (ale o tym za
chwilę)...
***
Po chwili w świątyni Ikki słyszy duszą głos Ateny: "Jesteś Feniksem, pamiętaj
o tym, jesteś Feniksem...". Wokół Ikkiego zaczyna emanować jego aura, płomienne
pierścienie Feniksa. Shaka jest zaskoczony, wtem przypomina sobie, że przecież
jeszcze nie zniszczył umysłu i duszy Feniksa. Postanawia nadrobić zaległości
i wzywa "Dar Niebios". Atak teoretycznie powinien pozbawić Ikkiego ostatnich
elementów, które sprawiały, że był on człowiekiem. Aura wokół Feniksa znika...
Zdaje się on już być tylko zbiorowiskiem sparaliżowanych mięśni, Shaka
jest z siebie zadowolony. Ale wtem aura zaczyna emanować na nowo. Shun,
który zna Ikkiego najlepiej ze wszystkich Patronów, wie, że Ikki ma niezachwianą
silną wolę, którą nic nie jest w stanie zniszczyć. Po chwili energia Ikkiego
unosi się ku dachowi świątyni i Feniks powstaje z posadzki. Shaka jest
zdumiony do granic przyzwoitości, nie wie, jak to mogło się stać. Przecież
"Dar Niebios" jest niepokonany tak samo jak Budda! Ikki nic nie mówi, oczy
trzyma przymknięte. Na jego czole widnieje blizna, którą zarobił dzięki
wielokrotnym walkom. Ikki jest zdeterminowany, jego moc wzrasta z każdą
sekundą. Shaka za żadne skarby świata nie może zrozumieć, jak to możliwe,
przecież Ikki jest tylko "zdrajcą i buntownikiem", słabym Brązowym Patronem.
Wówczas Ikki poprzez swój umysł oznajmia Shace, że Virgo chcąc nie chcąc
sam podsunął Ikkiemu rozwiązanie. Okazuje się bowiem, że tak jak w przypadku
ślepca wszystkie inne zmysły kaleki wyostrzają się, tak Shaka trzymając
zamknięte oczy i medytując zdobywał największą energię za pomocą siódmego
zmysłu. Ikki telepatycznie dodaje Shace, że świadomie dał się pozbawić
wszystkich zmysłów, aby tylko zdobyć siódmy zmysł, który byłby mu potrzebny
do pokonania Shaki. Virgo jest zaskoczony niezwykłą silną wolą Feniksa,
zawsze wydawało mu się, że człowiek nie może świadomie przysparzać sobie
cierpień, aby uzyskać swój najwyższy cel. Jednak Ikki nie traci czasu,
wreszcie odkrył siódmy zmysł, dzięki któremu jest w stanie pokonać Shakę.
Potężna energia Feniksa powoduje przebudzenie się pozostałych wojowników
(Seiya i Shiryuu), którzy nieświadomi wydarzeń, które zaszły podczas ich
nieprzytomności, obserwują obecne wydarzenia z przerażeniem wypisanym na
twarzy. Ikki nadal emanuje enegią, wtem jego moc zostaje wysłana ku dachowi
świątyni, który w błyskawicznym tempie zostaje uszkodzony; energia wzlatuje
ku niebu. W świątyni zaczyna się demolka, kafelki posadzki są niszczone
w błyskawicznym tempie. Na dworze coraz silniej szaleje burza niszcząc
świątynię od zewnątrz. Los Shaki zdaje się być przesądzony... Energia Ikkiego
wlatuje z powrotem przez dach otaczając całą postać tego Złotego Patrona.
Ikki odzyskuje z powrotem zmysły, przenosi się ku Shace i chwyta go mocno
pod ramiona. Nie otwierając oczu oznajmia, że zginą razem, że obaj rozpadną
się na cząsteczki i atomy dzięki potężnej energii konstelacji Ikkiego.
Shaka jest przerażony, śmierć zbliża się do nich z każdą sekundą, podczas
której moc Feniksa wzrasta do energii potężniejszej od samego Papieża.
Shaka nie może się oswobodzić z potężnego uchwytu Feniksa, po chwili energia
Ikkiego osiąga punkt kulminacyjny. Rozlega się wielki wybuch, podczas którego
Świątynia Virgo zostaje ostatecznie zdemolowana, a Feniks i Virgo zostają
rozniesieni na gwiezdny pył. Zalega cisza... Seiya, Shiryuu, a zwłaszcza
Shun są wstrząśnięci...
***
Na dworze burza ustaje, czarne chmury rozpływają się. Rozjaśnia się, pojawia
się błękitne niebo, a na nim białe obłoczki. Kropelki deszczu błyszczą
w słońcu na zniszczonych kolumnach Świątyni Virgo. Jest cicho i spokojnie.
Burza przeszła (w sensie wieloznacznym).
***
Błękitne niebo rozpościera się także nad podziurawionym jak sito dachem
Świątyni Virgo. Zszokowany Shun pada na kolana przed miejscem, na którym
przed chwilą pożegnali się z życiem jego brat i ich największy wróg. Promienie
słońca błyskają delikatnie na twarzy Shuna, teraz mokrej od łez. Seiya
i Shiryuu widząc, jak Shun przeżywa śmierć starszego brata, proponują Andromedzie,
że udadzą się sami do następnej świątyni (Świątyni Libry), a Shun dołączy
do nich, kiedy poczuje się lepiej. Nie uzyskują odpowiedzi. Seiya powoli
rusza naprzód, za nim podąża Shiryuu. Shun jest zdruzgotany, zaciska mocno
pięści. Wtem przed chłopakiem pojawia się wizja Ikkiego. Duch Ikkiego uśmiecha
się mówiąc, że mimo, iż zginął, jest pewien, iż w przyszłości, kiedy się
odrodzą, on i Shun znowu będą braćmi. W głosie zjawy jest coś takiego,
co przywraca Shunowi wiarę w siebie. Andromeda szepcze, że poświęcenie
Ikkiego nie poszło na marne, że jeżeli Ikki da mu tylko swoją silną wolę,
to Shun jest gotów rzucić się na całą potęgę Wielkiego Sanktuarium. Duch
Ikkiego uśmiecha się ciepło i z rozrzewnieniem, a następnie znika na zawsze.
Shun także uśmiecha się, ale z determinacją. Woła do idących powoli Shiryuu
i Seiya, aby zaczekali. Zdumieni Pegasus i Dragon przystają i czekają na
pędzącego ku nim Shuna. Następnie uśmiechają się i w już w trójkę biegną
ku następnemu wyzwaniu stawianemu im przez los. Shuna goni ciepły i pełen
braterskiego uczucia głos Ikkiego: "Żegnaj, żegnaj ukochany braciszku!"...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|