Epizod 57
Ritorno dall'Ade
(Powrót z Ade)
No, na tym w końcu musiało się skończyć... Ikki leży na posadce, Shaka domniema, iż Feniks zginął. Ale jakże płonne są jego nadzieje... Po chwili Phoenix podnosi się z ziemi i, chociaż osłabiony, staje znowu do walki. Shaka jest zaskoczony, że jego najpotężniejszy atak nie zmiótł Ikkiego z powierzchni ziemi. Wówczas Ikki uśmiecha się i mówi, że jeżeli Virgo zna legendę o Feniksie, to powinien wiedzieć, że Feniks potrafi odradzać się z własnych popiołów, i w związku z tym żaden ogień nie jest dla niego straszny. Shaka uśmiecha się leciutko. Oznajmia, że jeżeli Ikki chce cierpieć, to sam się o to prosił. Jednak zupełnie niespodziewanie dla Shaki Ikki atakuje swoją potęgą złudzeń piekielnych - "Fenniksu Gen Ma Ken!". Virgo jest na tyle nieprzygotowany na atak, że cios Fenniksa strąca mu z głowy hełm i wprowadza do umysłu iluzje. Ikki nadal w pozycji gotowej do ciosu staje za Shaką. Złoty Patron przez chwilę się nie porusza, ale po chwili odzyskuje siły. Śmieje się. Feniks jest zdziwiony, jego atak nie odniósł na Shace żadnego wrażenia... To tak samo, jak z Shivą... Shaka mówi, że "Fenniksu Gen Ma Ken!" działało na osoby o słabej woli, posiadające swoje słabostki. Za to na idealnych (Shaka idealny?... he, he, he...), nieustraszonych i potężnych Patronach atak Feniksa nie wywrze nigdy żadnego wrażenia. Phoenix jest zdeterminowany, postanawia walczyć za wszelką cenę. Mówi, że choćby miał zadać Shace setki, tysiące ciosów, choćby miał walczyć całą wieczność, to pokona Patrona Virgo. Obaj Patroni stoją naprzeciwko siebie. Ikki jest cały napięty, gotowy do ataku w każdej sekundzie. W tym samym czasie Shaka nie martwi się raczej o wynik walki. Jak to określa słusznie Ikki, dla Virgo wynik walki jest od początku oczywisty. Spokoju Shaki zdaje się nic nie zakłócić...
***
Pada deszcz. W Wielkim Sanktuarium Papież bierze kąpiel. Kolumny są do połowy zatopione, a w bajorku pławi się Wielki Mistrz. Nie widać jego twarzy. Jest skupiony, rozmyśla nad wydarzeniami, które miały miejsce. Wierzy w to, że Shaka nie przepuści intruzów do świątyni. Słyszy padający deszcz, a między stukaniem poszczególnych kropli - jakieś inne dźwięki. "Może to odgłosy walki." - myśli. Powstaje. Nic nie mówi, stoi w milczeniu. Jego mocno umięśnione ciało połyskuje od kropelek wody. "Zbliża się burza." - szepcze. Poza murami Wielkiego Sanktuarium rozlega się grzmot...
***
Atena leży w deszczu przed schodami prowadzącymi do Świątyni Ariesa. Jest nieprzytomna, złota strzała z każdą godziną zagłębia się bardziej w jej piersi. Do bogini podchodzą Kiki i Mu. Kiki zdejmuje koszulę i osłania Atenę przed obficie padającym deszczem. "Serce mi się kraje, kiedy na nią patrzę." - mówi. Mu, który dotąd patrzał w zasnute burzowymi chmurami niebo, spogląda na Kikiego. Jest ubrany w swoją Złotą Materię, a mimo wszystko w tym dwudziestolatku uderza jakaś delikatność i spokój, diametralnie inna, niż w przypadku Shaki. Aries Mu oznajmia, że jeżeli Brązowi Patroni są naprawdę godni przywdziewania swoich Materii, to dotrą do Wielkiego Sanktuarium i uratują Atenę. Kiki mimo wszystko obawia się o Patronów, ma złe przeczucia. Co z tego, że Atena wierzy Bronze Saints? Przecież Złoci Patroni są o wiele silniejsi... Co z tego, że Bronze Saints uda się przejść przez ileś-tam Domów Zodiaku, jeżeli w ostatnim zostaną pokonani... Deszcz zaczyna padać mocniej...
***
Tymczasem w Świątyni Virgo nadal trwa pojedynek jednych z najpotężniejszych Patronów. Shaka mówi, że chciałby coś pokazać Ikkiemu. Ikki ani się nie obejrzał, a już ląduje w innym wymiarze razem z Shaką. Wymiar ten jest bardzo dziwny, przepełniony czernią i szarością. "Gdzie my jesteśmy?!" - pyta instynktownie Ikki. Shaka uśmiecha się dziwnie, ściska brwi nad przymkniętymi (od czasu przybycia Saintsów do świątyni) powiekami. Oznajmia, że znajdują się po zachodniej stronie rzeki piekieł. Ikki jest zdumiony? Dlaczego Shaka przeniósł go do Hadesu? Shaka prosi Ikkiego, aby spojrzał za siebie. Phoenix posłusznie odwraca głowę i oczy rozszerzają mu się z przerażenia. Oto widzi siebie w bardzo wczesnej młodości (trzy-cztery latka) trzymającego w ramionach becik z młodszym bratem Shunem, jeszcze jako niemowlęciem. Wystające w piekle ostre kamienie kaleczą dotkliwie bose stopy małego Ikkiego, ale nie porzuca on zawiniątka z młodszym braciszkiem i nadal idzie powoli naprzód, aż do bram do normalnego świata...
***
Przenosimy się z powrotem do świątyni, okazuje się, że Shaka wcale nie przeniósł się z Ikkim do piekła, ale wywołał w jego umyśle takowege iluzje poprzez odwrócenie "Fenniksu Gen Ma Ken!" przeciwko samemu Ikkiemu. Ikki nadal ma rozszerzone źrenice, nie może się wyrwać z własnej iluzji. "Przestań..." - szepcze chwytając się za głowę. Shaka anuluje atak z uśmiechem, lekko złośliwym uśmiechem na twarzy... "No i jak podobała ci się wędrówka do dzieciństwa?" - pyta się Ikkiego. Feniks jest wykończony długimi cierpieniami psychicznymi, ale najgorsze jeszcze go czeka. Shaka oznajmia, że podziwia odwagę Feniksa, że pozwala mu odejść ze świątyni. Ikki opanowując się odpowiada, że to miło ze strony Shaki, ale on nie opuści przyjaciół w potrzebie. Przy tych słowach wskazuje na leżących na posadce Shuna, Shiryuu i Seiya. Shaka zagryza wargi. Mówi, że w takim razie Ikki sam się o to prosił, że zginie śmiercią, na jaką zasłużył buntownik i zdrajca. Mówi przy tym, że pomoże Ikkiemu pozbyć się Materii, która i tak mu nie będzie potrzebna. Jednym palcem rozkrusza ją na drobne kawałki... Ikki jest przerażony, przecież Materia Feniksa jest najsilniejszą Materią we wszechświecie, a Shaka rozkruszył ją... jednym palcem... Feniks wie, że nie może walczyć bez Materii, wie o tym tak samo dobrze, jak i jego przeciwnik. Postanawia uciec w kosmos, ale uniemożliwia mu to sam Budda. Shaka mówi, że Ikkiemu zdawało się, że przebył setki lat kosmicznych, a przecież nie ruszył się z miejsca... Nadchodzi moment kulminacyjny. Virgo Shaka wreszcie otwiera oczy, dzięki temu jego moc zdobyta podczas nieustannej medytacji stokrotnie wzrasta i Shaka jest gotów do swojego najpotężniejszego ataku. Mruży lekko swoje modre oczy i oznajmia Ikkiemu, iż po kolei odbierze mu wszystkie pięć zmysłów. Wokół pojawiają się witraże przedstawiające Buddę. Shace rozwiewają się jego długie, złote włosy; zbiera on w dłoniach swoją najpotężniejszą energię, "Skarb Niebios". Mówi Ikkiemu, że "Skarb Niebios" jest połączeniem obrony z atakiem, dobra ze złem. Ikki zdumiewa się. Przecież to niemożliwe! Wie jednak, że wszystko, co dotąd Shaka powiedział, okazało się prawdą. Wie w żwiązku z tym, że Shaka nie żartuje z odebraniem mu wszystkich zmysłów. Prosi przeciwnika o głos. Shaka spogląda na niego z lekkim rozbawieniem pytając się, czy Ikki ma teraz zamiar błagać Shakę o przebaczenie i puszczenie wolno. Ikki kręci jednak przecząco głową. Odpowiada,  że jak już ma umrzeć, to umrze z honorem. Dodaje mimo wszystko, że skoro Shaka posiadł ponoć spokój Buddy i umie rozróżniać dobro od zła, to czemu służy Papieżowi Sanktuarium, który jest uosobieniem czystego zła? Shaka w odpowiedzi mówi, że na pierwszy ogień pójdzie zmysł czucia. Atakuje... Ikkim przez chwilę wstrząsa potężna energia... Po chwili wszystko cichnie. Feniks jest jednak przerażony. Nic nie czuje, a jego mięśnie są niezdolne do prawidłowego funkcjonowania... Shaka jako drugo zmysł wybiera węch. Znowu w świątyni rozbłysuje potężne światło. Ikki próbuje wietrzyć, ale nie może uchwycić żadnego zapachu! Shaka oznajmia, że Ikki bez węchu nie będzie mógł wyczuć przeciwnika i jest z góry skazany na klęskę. Ikki jeszcze raz ponawia prośbę, aby Shaka wytłumaczył mu swój powód dla służby zdrajcy, którym jest przecież sam Papież. Shaka mruży oczy, jest rozgniewany. Odpowiada Feniksowi, że teraz Ikki straci mowę, aby nie mógł więcej złorzeczyć przeciw Świątyni Wielkiego Mistrza i Papieżowi. Wykonawszy wyrok i zostawiwszy Ikkiego w stanie kompletnego szoku Shaka pyta się przeciwnika, jakiego chce się teraz pozbyć zmysłu: wzroku, czy słuchu? Ikki oczywiście nie jest w stanie nic odpowiedzieć. Jego przerażenie sięga szczytu, instynkt samozachowawczy daje o sobie znać. Shaka jako następny cel wybiera wzrok Ikkiego. Pod wpływem niesamowitej energii Ikki przymyka oczy, a otwiera je ponownie, ale z bielmem... Shaka chwilowo przerywa katusze Ikkiego i oznajmia, że teraz jedyną rzeczą łączącą Ikkiego z rzeczywistością jest słuch. Virgo mówi, że teraz, przed śmiercią, może zaspokoić ciekawość Ikkiego i powiedzieć mu, dlaczego wiernie i uczciwie służy Papieżowi panującemu w Wielkim Sanktuarium. Tłumaczy, że jego spokój Buddy pozwala mu na wyczucie dobra i zła, że Shaka czuje, iż Papież jest sprawiedliwy i walczy za dobrą sprawę... Ikki, któremu Shaka nie usunął zdolności odczuwania psychicznego, czuje gorycz. Nie może zaprotestować, nie może walczyć, nie może nic zrobić, aby zmienić pogląd Shaki. Wie, że to już koniec, ale nie chciał jako ostatnie słowa usłyszeć kłamstwa, w które tak wierzył Shaka. Opuszcza głowę. Shaka spogląda na Ikkiego trochę z litością, a trochę z dumą. Oznajmia, że teraz, kiedy zaspokoił ciekawość Ikkiego, może pozbawić przeciwnika ostatniej bariery łączącej Feniksa z rzeczywistością. Po chwili słuch Ikkiego zanika... Teraz waleczny i wychodzący zwycięsko z każdej bitwy Feniks leży na posadce, niezdolny do wykonania czegokolwiek. Mimo wszystko jeszcze może myśleć, mimo, iż nie ma już żadnych szans na przeżycie... Czyżby to był już koniec?...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk