|
Epizod 56
Una lotta impari
(Nierówna walka)
Seiya, Shiryuu i Shun odwiedzili już tajemniczą świątynię spod znaku Panny.
Przed sobą mają najpotężniejszego Złotego Patrona, stają w pozach bojowych
gotowi do ostatecznego starcia. Wtem rzeczywistość rozwiewa się i Patroni
przenoszą się do pięknego ogrodu. W ogrodzie pełnym kolorowych kwiatów
i egzotycznych ptaków stoją takie same kolumny, jak w Sanktuarium Virgo.
Seiya jest zdezorientowany, nie może się oprzeć uczuciu, że panuje tutaj
nieziemski spokój i czar. Cisza przerywana jest tylko śpiewem ptaków, to
miejsce jest naprawdę przeurocze. Trójka Patronów odpręża się, jest im
tu bardzo dobrze. Wtem Shiryuu reflektuje, że mają walczyć, a nie cieszyć
się pięknem świątynnych ogrodów. Seiya i Shun przytakują mu i po chwili
wszyscy zaczynają biec przed siebie. W pewnym miejscu ogrody się urywają
i zapada ciemność. Tak, ogrody były tylko iluzją wywołaną przez medytację
Shaki. Seiya, Shiryuu i Shun stają prosto przed Shaką, który nawet nie
raczy otworzyć na nich oczu i ze spokojem nadal medytuje. Shiryuu przeczuwa
jakiś podstęp. Brązowi Patroni otaczają Złotego Patrona Virgo z trzech
stron, zachowując przy tym niezwykłą ciszę i ostrożność. Ale jest to zbyteczne,
Shaka nie zwraca na nich najmniejszej uwagi. W pewnej chwili Seiya oznajmia,
że muszą z nim walczyć. Brak odpowiedzi. Impulsywny Pegasus wścieka się
i inicjuje swój cios. Meteory nie dotykają nawet Shaki, ale złota energia
otaczająca Shakę odpycha Seiya na ścianę. Pegasus pada na ziemię z zakrwawioną
twarzą, ten cios jest naprawdę potężny. Shaka wreszcie przestaje medytować
i staje na nogi nie otwierając przy tym oczu. Seiya z trudem unosi się
i z podziwem patrzy na delikatną i spokojną, a zarazem tak przerażającą
sylwetkę tego Złotego Patrona. Shaka mówi Seiyowi, że widzi, iż zdrajcy
nie mają żadnych świętości i są gotowi przeszkodzić nawet w medytacji.
Wreszcie jakiś objaw, że Patron Virgo żyje! Shun i Shiryuu podbiegają do
Seiya, aby osłaniać go przed ewentualnymi atakami. Shaka mówi, że nie jest
im w stanie tego zapomnieć i jako wierny wojownik Papieża ukaże ich z całą
bezwzględnością. Shiryuu nie toleruje przechwałek Virgo i atakuje "Gniewem
Smoka". Potężny cios Dragona zostaje zatrzymany jednym ruchem ręki Shaki,
który chwyta za dłoń Patrona Smoka i nie puszcza jej. Shaka oznajmia, że
byłby w stanie połamać teraz Shiryuu kości, ale nie jest aż tak mściwy.
Na dowód swoich słów odrzuca Shiryuu pod kolumny. Pozostała dwójka (czyli
Shun i trochę oprzytomniały Seiya) podbiegają do Shiryuu gotowi bronić
się nawzajem. Shaka leciutko się uśmiecha. Teraz kolej na Shuna. Shun najwyraźniej
wie, jaką metodę powinien użyć. Jego "Niebiański Łańcuch" pomógł mu bowiem
pokonać już Sagę, teraz pragnie użyć Nebula Chain do ataku na Shakę. Na
polecenie Patrona Andromedy łańcuch pruje z zawrotną szybkością w stronę
Virgo. Shaka jednak wypowiada tylko jedne słowo i odwraca łańcuch przeciw
Shunowi. Shun jest przestraszony, jego własna broń szybko oplata ciało
Andromedy. Trzeba przyznać, że łańcuszek ma wspaniałą moc, Shun jest bliski
omdlenia, z otartej mocno szyi Patrona spływa krew... Shaka czeka przez
pewien czas z założonymi rękoma, a potem pyta: "Chcesz, abym skrócił twoje
cierpienia?". Nie uzyskawszy odpowiedzi wyciąga rękę przed siebie. Kierowany
niesamowitą mocą Patrona łańcuch zlatuje na ziemię uwalniając na wpół żywego
Shuna. Chłopak upada na plecy, jest już nieprzytomny. Shaka klęka nad nim
i mówi, że to, co ma zamiar uczynić, jest gestem miłosierdzia dla Patrona
Andromedy. Dodaje, że wszak litością jest zabić zwierzę, które cierpi.
Po chwili układa dłoń w specyficznym geście i zbliża ją powoli do szyi
Shuna. Wtem coś szybuje z taką prędkością, że nie można nawet dostrzec,
co to jest. To coś uderza w dłoń Shaki. Spod "rękawicy" Virgo zaczyna spływać
krew. Shaka nie otwiera nawet oczu, tajemniczy przedmiot będący przyczyną
zranienia Złotego Patrona spoczywa na ziemi. Jest to pióro Feniksa. Shaka
jest trochę zaniepokojony, podnosi się. Przed nim staje Phoenix Ikki. Patron
Phoenixa oznajmia, że nigdy nie wybaczy Shace, iż ów śmiał podnieść rękę
na młodszego brata Ikkiego. Shaka nie przejmuje się zbyt zapewnieniami
Ikkiego, przecież pozostali Brązowi Patroni też tak się zarzekali, a teraz
leżą na ziemi zdani na łaskę władcy świątyni. Shaka zastanawia się przez
chwilę. Niemożliwym wydaje mu się, że trzej Patroni pokonali wszystkich
pięciu Złotych Patronów. W jego umyśle zapala się iskierka. Czyżby Aries
Mu, Taurus Aldebaran, Gemini Saga, Cancer Deathmask i Leo Aiolia zdradzili
Wielkie Sanktuarium i Papieża? Rozmyślania Shaki trwają jednak krótko,
postanawia on wykończyć Patronów, naprawiając tym samym błędy, jakie popełnili
jego poprzednicy. Staje w pozie bojowej przed Ikkim, jest rozluźniony,
zupełnie nie boi się walki z Feniksem. Mówi spokojnie, że jest pełen podziwu
dla rycerza, który pokonał jego uczniów. Przez chwilę obaj stoją przed
sobą w milczeniu. W pewnym momencie, zgoła nieoczekiwanie, Shaka rozkazuje:
"Spójrz pod nogi.". Ikki wyczuwa podstęp i nie wykonuje polecenia, inicjuje
"Hou Yoku Ten Shou". Jednak Shaka powtarza stanowczo swoje słowa. Ikki
powstrzymuje "Ognistego Feniksa" przed atakiem, czuje, że jednak Shaka
nie ma zamiaru go oszukać. Spogląda na posadzkę i w tej samej chwili ogarnia
go zdumienie. Cała posadzka pod Ikkim zalana jest lawą sięgającą Patronowi
Phoenixa aż do ramion. Ikki jest zaskoczony, że wcześniej nic nie zauważył,
a co dopiero poczuł. Wtem jednak przeszywa go piekący ból, lawa sięga mu
aż do ust. Feniks rozpaczliwie usiłuje się wyrwać z ukropu, ale nie udaje
to mu się. Wtem Shaka (nadal nie otwierając oczu) proponuje Ikkiemu układ.
Mówi, że jeżeli Ikki ukorzy się na kolanach przed Shaką i uzna jego wyższość,
to będzie mógł spokojnie opuścić świątynię. Jeżeli jednak nie uczyni tego
- pozostanie z niego garstka popiołu. Ikki zaciska zęby i oznajmia, że
jeszcze przed nikim nie zginał karku i nie zamierza tego uczynić przed
Virgo. Shaka wzrusza ramionami i mówi, że w takim razie Feniks trafi do
piekła. Ikki uśmiecha się. Odpowiada Shace, że zna piekło o wiele lepiej
od samego Shaki. Zbiera w sobie ognistą energię, którą nauczył się kontrolować
podczas treningów na Piekielnej Wyspie, i oswabadza się. Virgo nie przejmuje
się tym, że Ikki umknął z jego pułapki. Oznajmia, że nikt nie umknie najpotężniejszemu
człowiekowi na świecie, panowi życia na ziemi i w niebie. Ikki z początku
nie wie, o czym Shaka mówi, ale po chwili coś mu się rozjaśnia w umyśle.
"Ten człowiek oszalał! Myśli, że jest wcieleniem Buddy!" - myśli gorączkowo.
Virgo Shaka oznajmia, że jeżeli Ikki mu nie wierzy, niech przypomni sobie
swoją walkę z Argorą i Shivą. Przecież był wówczas sparaliżowany, a nie
sparaliżowała go bynajmniej energia Patrona Pawia, czy Patrona Lotusu.
To Shaka wysłał swoją kosmiczną energię na wyspę i spowodował, że mięśnie
Feniksa odmówiły swemu właścicielowi posłuszeństwa. Ikki jest zdumiony.
Czyżby
Shaka posiadał możliwość przesyłania swej energii i umiejętnego korzystania
z niej w miejscach oddalonych o tysiące kilometrów? Shaka składa dłonie
do medytacji. Oznajmia, że nie pozwoli Ikkiemu walczyć przeciw świątyni
i pokona go potęgą Buddy. Ikki jest skołowany, nie wie, co uczynić. Wtem
Shaka zaczyna głośnym szeptem medytować. Przed Ikkim pojawiają się sceny
z religii buddyjskiej, a po chwili energia Shaki osiąga punkt kulminacyjny.
Virgo Shaka oznajmia, że pozwoli Ikkiemu wybrać sobie z ośmiu piekieł to
swoje, w którym będzie żył po śmierci. Ikki bynajmniej nie ma zamiaru smażyć
się w piekle, ale wtem coś go paraliżuje. No tak, Feniks zupełnie zapomniał
o tym, że Shaka potrafi kontrolować ciała innych wojowników. Wtem przed
oczyma Ikkiego zapada ciemność, Patron Phoenixa osuwa się na posadzkę świątyni.
Shaka nie otwierając oczu kieruje twarz w stronę leżącego Ikkiego.
Mówi: "Już umarłeś, rycerzu... Które piekło stało się twoim domem?". Na
posadce w Świątyni Virgo leżą już czterej Brązowi Patroni, a piąty spoczywa
na wieki w Świątyni Libry...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|