Epizod 55
Dalla parte di Atena
(Ze strony Ateny)
Wyspa Królowej Śmierci. Czarne chmury wiszą nad Argorą, Shivą, Ikkim i małą dziewczynką. Ikki ma poważne problemy, podobnie jak strącona w przepaść brunetka. Shiva jest wściekły, Ikki ładnie mu się naraził. Dlatego obaj postanawiają zaatakować: Shiva - szponami Pawia, a Argora - kwiatem Lotusu. Obóm uczniom Shaki zależy na wygranej i nie mogą sobie pozwolić na żadne uchybienie. Atak jest diabelsko precyzyjny i trafia w ciało Ikkiego z zabójczą prędkością. Ikki zaciskając zęby próbuje przeprowadzić własny atak, ale od Patronów oddziela go niewidzialna bariera. Shiva znowu paraliżuje ruchy Ikkiego, Phoenix nie ma teraz wielkich szans na wyrwanie się oprawcom. Upada na skałę, jest wykończony. Nie rusza się, sprawia wrażenie umarłego. Shiva rzuca ostatnie spojrzenie na nieruchome ciało Ikkiego i razem z Argorą odchodzi w poczuciu dobrze wypełnionej misji. Ikki czuje, że jego życie powoli ulatuje z niego, że stoi na progu życia i śmierci. A w dodatku nic nie wskazuje na to, żeby miałby go ktoś uratować. Leży nad przepaścią, powoli odzyskuje władzę w mięśniach. Złowrogi czar Argory ulatnia się. Feniks wie, że ginie, że nie przeżyje. Powoli wewnętrzne obrażenia zaczynają trawić jego ciało i duszę. Ikki poddaje się losowi i spokojnie czeka na śmierć. Przed oczyma przelatują mu twarze Shuna i Ateny. Po chwili przed Ikkim zapada ciemność. Jego ręka bezwładnie opada w przepaść, mięśnie młodzieńca rozluźniają się.
***
Shun i Seiya biegną wytrwale do szóstej świątyni, Świątyni Panny. Są pomni przestróg Aiolii, wiedzą, że Shaka opiekujący się tą świątynią jest najpotężniejszym Złotym Patronem. Wtem Shun przystaje. Słyszy krzyk Ikkiego, wie, że Feniks jest w niebezpieczeństwie. W końcu nie pierwszy raz w ciągu swej wędrówki słyszał głos swojego starszego brata. A jego kosmiczna energia nie może utrzymać kontakt z Ikkim... Shun wie, że nie może pomóc Ikkiemu, przysiągł przecież Atenie, że będzie dążył do Wielkiego Sanktuarium nie zważając na żadne przeszkody. Patron Andromedy zagryza wargi, na czoło występuje mu kroplisty pot. Wie, nie ma najmniejszych wątpliwości, że Ikki jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Seiya jest zaintrygowany dziwnym zachowaniem przyjaciela. Shun widząc zaniepokojenie Patrona Pegaza przywołuje na twarz wymuszony uśmiech i postanawia biec dalej.
***
W tym samym czasie mała brunetka toczy z determinacją walkę o przetrwanie. Jej delikatne paluszki z trudem chwytają poszczególne głazy, ale w dziewczynce zakorzeniona jest mocno żądza przetrwania. Mała z wysiłkiem dociera do ręki Ikkiego. Feniks czuje jakąś dziwną moc płynącą od tego dziecka. Rozumuje, że jeżeli nie stracił zmysłów, to znaczy, że żyje. A przecież wyraźnie czuje, jak delikatna dłoń niewinnej dziewczynki obejmuje z wiarą jego silną rękę splamioną krwią tylu ludzi... Jednak dziewczynka nie wytrzymuje już zmęczenia i bólu, a jej palce ześlizgują się z ręki Ikkiego. Feniks jednak w ostatniej chwili chwyta dłoń dziecka i wciąga ją na górę. Mała z ufnością przytula się do potężnego torsu Ikkiego. "Uratowałeś mnie..." - szepcze. Ikki uśmiecha się z rozrzewnieniem przytulając kruche ciałko zmęczonej dziewczynki. Mówi jej, że to kosmiczna energia płynąca od niej uratowała mu najprawdopodobniej życie. Dodaje, że jest jej winien więcej, niż ona mu. Wtem rozlega się śmiech, a na skałach ukazują się Shiva i Argora. Okazuje się, że żaden z nich nie odszedł od Ikkiego i dziewczynki dalej, niż na paręnaście metrów. Patron Lotusa wiedział bowiem, że nie zadał Ikkiemu śmiertelnego ciosu. Ikki wie, że nie może sobie pofolgować, że od jego reakcji będą zależeć dwa ludzkie istnienia: Feniksa i dziewczynki. Podejmuje decyzję, będzie walczyć. Delikatnie odejmuje od siebie ciałko dziewczynki i kładzie ją na skałach zabraniając jej się poruszyć. Sam zaś podąża naprzód. Jego silna wola nie pozwala mu na porażkę, przyrzeka sobie, że będzie walczył aż do śmierci. Każdy krok przybliża go do uśmiechniętych złośliwie i z wyższością Shivy i Argory.
***
U stóp pierwszego Sanktuarium leży Atena ugodzona złotą strzałą prosto w serce. Każdy zgaśnięty płomyczek z dwunastu płonących na Słonecznym Zegarze zbliża ją do śmierci. Tymczasem dogorewa już szósty, płomyczek spod znaku Virgo (Panny)... Atena ostatkami sił przywołuje swoją kosmiczną energię, chce odszukać energię Ikkiego. Jednak energia Ateny nie może odnaleźć złotej aury Feniksa, Saori Kiddo napotyka dziwną przeszkodę... Wie, że na drodze stoi jej potężna energia kosmosu mogąca należeć tylko do Złotego Patrona. Nad dziewczyną pojawia się wizja medytującego Shaki...
***
Tymczasem Ikki staje do pojedynku z niejakimi Argorem i Shivą. Shiva atakuje swoimi "Szponami Pawia", ale na Ikkim nie robi to wielkiego wrażenia. Feniks mówi, że po jednym ciosie zanalizował ten atak i zdołał się na niego uodpornić. Shiva jest wściekły, bezczelność Ikkiego jest aż za bardzo wyraźna. Prosi Argorę, aby ten zaatakował. Kiedy i atak przyjaciela nie skutkuje, Patroni postanawiają zaatakować razem. Tym razem atak jest o wiele bardziej skuteczny. Argora chwyta Feniksa pod ręce uniemożliwiając mu silniejsze ruchy, a Shiva z niesamowitą prędkością zadaje ciosy. Po czole Ikkiego spływają kropelki potu, nie może się oswobodzić, a rany zadane przez przeciwnika doskwierają mu jeszcze bardziej. Jest u krańca sił, nie widzi dla siebie tym razem ocalenia. W duszy prosi swoją konstelację o cud.
***
Dziewczynka oswobodzona przez Ikkiego nie traci bynajmniej czasu na odpoczywaniu. Spotykamy ją ponownie, kiedy leży na brzuchu na skale składając błagalnie ręce i wznosząc piwne oczęta ku niebu. "Boże, spraw, aby on przeżył!" - modli się gorączkowo.
***
Ikki ma naprawdę poważne kłopoty. Argora ściska jego ręce jeszcze mocniej, szanse na oswobodzenie się maleją. Ikki ustaje w wysiłkach. Czuje, że to nic nie da, że nic już nie wskóra. Argora powoduje sparaliżowanie Ikkiego i przyłącza się do Shivy zadając biednemu Feniksowi ciosy. Ikki zaczyna marzyć o śmierci zdolnej złagodzić, a nawet unicestwić jego cierpienia. Wtem niebo rozświetla złota łuna. Pojawia się wizja pięknej Ateny trzymającej w dłoni swoją "laskę" zakończoną u góry złotym półksiężycem. Włosy cudownej bogini powiewają na wietrze, wizja jest dwukrotnie większa od trzech walczących ze sobą wojowników. Duch Ateny szepcze do Ikkiego - "Nie poddawaj się, Feniksie.". Po chwili łuna zniknęła, ale nie był to bynajmniej koniec walki. Ikki zauważa, że nagle odzyskał władzę w ciele!
***
Virgo Shaka medytuje w swojej świątyni, wokół jego ciała i Materii gromadzi się energia. Brwi Patrona zwężają się ku sobie, coś przeszkadza Shace w medytacji. I to coś staje się coraz większe... Shaka nie wie, że to energia Ikkiego, wie tylko, że to coś uniemożliwia mu całkowite skupienie się i oddzielenie od całego świata. W pewnej chwili Patron otwiera (po raz pierwszy w anime) swoje przejrzyste, surowe, błękitne oczy. Na czoło opadają mu złote kosmyki. Virgo nie okazując po sobie wściekłości raz jeszcze usiłuje przeprowadzić medytację, przymyka z powrotem oczy usiłując od siebie odegnać złowrogą energię. Ale nie jest to takie łatwe...
***
Równo z tym, jak Shaka otworzył oczy, a wizja Ateny ukazała się oczom Feniksa, na polu walki zaczyna się dziać coś dziwnego... Nie dość, że Ikki odzyskał władzę w ciele, to moc Argory i Shivy znacznie zmalała. Teraz Ikki z łatwością zadaje ciosy. W pewnej chwili przystaje niedaleko i uśmiecha się lekko pod nosem. Pyta się przeciwników, czy teraz też są tak pewni swoich mocy. Dodaje, że chyba zwątpili w moce, których nie można pokonać... Tymczasem Argora i Shiva stają znowu do walki. Ikki również staje w pozycji bojowej i mówi, że teraz jego obowiązkiem jest dopilnować, aby obaj uczniowie Virgo trafili do piekła. Wówczas Shiva śmieje się gorzko i pyta, czy Ikki ma może wyrzuty sumienia po rozlaniu krwi tylu ludzi. Ikki przymyka oczy z lekkim śmiechem na twarzy. Odpowiada, że rzeczywiście zabił wielu ludzi na Wyspie Królowej Śmierci i nie tylko, że nie ma nic na swoją obronę. Dodaje, że wie, iż trafi do piekła, ale wpierw zaprowadzi porządek na świecie. Shiva ma dość zapewnień Phoenixa i atakuje, ale zostaje odrzucony. Ikki bez większego wysiłku odparowuje ciosy Shivy i Argory, tak, jak gdyby się z nimi bawił. Shivę napada wściekłość i Patroni atakują razem. Tym razem skutkuje. Uczniowie Shaki unoszą się ze schwytanym Ikkim w powietrze i zaczynają emanować spiralną energią. Pod wpływem energii Feniks odwraca się głową ku ziemi, a uczniowie Shaki razem z nim rozpoczynają gwałtownie opadać na ziemię. W pewnej chwili Ikki zbiera się w sobie i rozwinąwszy mistyczne skrzydła Feniksa opada na ziemię nie roztraskując sobie czaszki (mimo hełmu). Zdumieni Argora i Shiva instynktownie odskakują kawałek w tył. Jednak tym razem Feniks postanawia z tym skończyć raz na zawsze. Wywołuje ognistą nawałnicę za pomocą "Płonących Skrzydeł Feniksa" ("Hou Yoku Ten Shou!"), która swoją potężną energią zwala z nóg Patronów. Jedynie Ikki, jako pan ognia, jest zdolny do kontroli nad rozjuszoną wichurą płomieni. Energia Ikkiego jest rzeczywiście niezwykła. Shiva i Argora upadają na ziemię. Na wargach Argory ukazuje się krew, czerwień widać także na szyi Shivy. Uczniowie Shaki są na wpół przytomni, mają przed sobą niewiele życia. Z ust Ikkiego znika uśmiech. Mówi jakby do siebie, że zostawił im jeszcze trochę czasu, aby mogli sobie zrobić rachunek sumienia przed przeniesieniem się do piekła. Po chwili jego potężna sylwetka znika w mgle...
***
Dziewczynka z brunatnymi kiteczkami nadal modli się za Ikkiego, aby nie stało mu się nic złego. W pewnej chwili coś dostrzega we mgle. Jej twarzyczka rozjaśnia się. To Phoenix, to Ikki powrócił! Ikki z uśmiechem zbliża się do dziewczynki i bierze ją na ręce. Mała przytula się znów do Ikkiego i przymyka oczy. Bezgranicznie ufa temu Patronowi. Wszak dziadek mówił jej kiedyś, że Patroni poproszeni o pomoc zawsze jej udzielają, że bronią słabszych w razie potrzeby. Teraz czuje się zupełnie bezpiecznie w ramionach Ikkiego, który patrzy na nią rozczulony. Phoenix odchodzi powoli od miejsca tragicznych wydarzeń, nie chce zbudzić odpoczywającej przy jego ciele dziewczynki.
***
Jest jasno, błękitne niebo uśmiecha się do wszystkich na terenie dwunastu sanktuariów. Na skarpie niedaleko świątyń stoi Ikki patrząc na morze falujące delikatnie parę metrów w dół. W jego ramionach nadal śpi dziewczynka. Ikki jest zadowolony z siebie, wie, że podczas walki jego Materia uległa poważnym uszkodzeniom, ale przynajmniej uratował życie jednej niewinnej osoby. Wspomina, jak podczas walki Shiva i Argora nazwali Ikkiego i dziewczynkę robactwem, które należy wyplenić. Phoenix nie ma już teraz żadnych wyrzutów sumienia, zrobił to, co należy. Kto tak ocenia przeciwnika, ten nie jest godzien przywdziewać Materii Patronów - ta zasada Ikkiego od dawna tkwiła w jego umyśle i, jak widać, surowo i bezwględnie jej przestrzegał.
***
Seiya i Shun dobiegli wreszcie do szóstej świątyni, Świątyni Virgo. Seiya jest pełen napięcia nerwowego, oto świątynia najpotężniejszego Złotego Patrona. Shun nie dość, że martwi się o Ikkiego, to jeszcze też odczuwa strach i respekt przed szóstym Patronem. Seiya raz jeszcze przypomina sobie dobrą radę Aiolii, aby nie pozwolić Shace otworzyć oczy. Obaj Patroni z niepewnością, ale niezachwianą siłą woli wkraczają w progi świątyni strzeżonej przez dwa kamienne posągi Buddy. Wchodzą do połyskującej niebieskawym światłem sali i nagle cofają się o krok do tyłu. Unosząc się lekko w powietrzu nad złotym tronem siedzi Shaka medytując. Oświetlają go złote promienie, jego twarz jest pełna uduchowienia i pewności siebie, a zarazem poddaństwa swojemu najwyższemu bóstwu - Buddzie. Seiya i Shun z podziwem patrzą na tego młodego mężczyznę o kobiecej niemal twarzy. Oto są już na półmetku, to szósta świątynia z dwunastu, które mają do "odwiedzenia". Walka w w tej świątyni wydaje się nieunikniona...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk