Epizod 52
Il malvagio potere di Arles
(Okrutne moce Aresa)
W Świątyni Lwa nadal rozgrywa się pojedynek. Seiya jest wzmocniony kosmiczną energią Marin i raz jeszcze postanawia sprowokować Aiolię do ciosu - ma świadomość, że jeżeli teraz dokładnie nie prześledzi przebiegu ataku, to walka zakończy się jego porażką. Aiolia atakuje "Ognistą Kulą" i Seiya zauważa jakby siatkę złożoną ze złotych promieni... a więc to jest ów atak! Pegasus, który przedtem widział tylko jasność, a następnie ciemność, teraz dostrzega całą prawdę o "Ognistej Kuli". Siatka, którą dostrzegł, to ślady pozostawiane przez ataki Aiolii... ślady po atakach pędzących z szybkością światła... Patron Pegaza musi kierować się tymi oto śladami, aby osiągnąć upragnione zwycięstwo... Ku zdumieniu Patrona Lwa, Seiyowi udaje się wyminąć kolejne błyski i po chwili Pegasus znajduje się niebezpiecznie blisko przeciwnika... zadaje cios... Z ust Aiolii tryska krew...
***
Przepaść... przepaść ciągnąca się całymi metrami w dół... głęboka, zionąca pustką... Nad tą właśnie przepaścią rozciąga się bezchmurne, błękitne niebo - teraz panuje tu spokój. Na dnie przepaści płynie maleńki strumyczek, stoją niewielkie skały... ale nie widać tam ani Marin, ani dryblasa, który spadł z nią w przepaść! Wokół krąży kosmiczna energia Srebrnej Patronki Aquila... kosmos dodający Seiyowi sił i otuchy pomimo faktu, iż życie Marin wisi na włosku...
***
Seiya jest zachwycony tym, że udało mu się wykonać cios. Wciąż jest jednak niepewny... oczy Aiolii są takie dziwne, zwężone... jakby Aiolia był bestią bez zmysłów, bez uczuć, a nie Złotym Patronem, który przysiągł wierność Atenie... Po chwili przedmiot rozważań Pegasusa inicjuje swój atak i tym razem Seiya broni się już znacznie gorzej. Udaje mu się jednak uniknąć najgorszych promieni i Pegasus postanawia zaatakować z zaskoczenia. Kiedy Aiolia przygotowuje się do kolejnego ataku, ze zdumieniem zauważa... że prosto w jego twarz leci ogromny skalny odłamek! Odłamek rzucony przez Seiya we własnej osobie odpycha Leo kilka metrów od pola walki. W posadce świątyni zostaje wyryty rów świadczący o potędze ataku, Aiolia nie podnosi się z ziemi... Patron Pegaza wciąż żywi jako tako optymistyczne perspektywy odnośnie swojej walki - przecież jeszcze nie wszystko stracone, skoro udało mu się nie tylko rozpoznać tajemnicę "Ognistej Kuli", ale i zaatakować z zaskoczenia! Patron uśmiecha się lekko, choć po jego twarzy spływa krew... niestety jest to uśmiech przedwczesny, Aiolia wstaje bowiem z ziemi, a w jego oczach widać żądzę krwi. Złoty Patron Lwa atakuje swoimi promieniami... długo, szybko i wytrwale... Seiya z początku jakoś sobie radzi, ale po chwili promienie zaczynają okrutnie ranić jego ciało. Materia Pegasusa powoli się kruszy, pojawiają się liczne pęknięcia i zadrapania. Ochraniacz na nodze Seiya pęka i Pegasus z przerażeniem zauważa krew... W dodatku ten ból... Seiya nie ma już wątpliwości, że jego noga jest złamana. Aiolia uśmiecha się zwycięsko - wie, że teraz Pegasus nie poradzi sobie z jego atakami, nie dość, że Seiya jest poważnie osłabiony, to w dodatku to złamanie... Leo oznajmia, że teraz los Seiya leży tylko i wyłącznie w jego rękach. Aiolia nie waha się przed pozbawieniem Seiya życia, rozważa tylko, czy zabić Pegasusa natychmiast, czy też powoli i spokojnie, aby Seiya nacierpiał się tak, jak powinien cierpieć zdrajca...
***
Tymczasem w starym domku u stóp pierwszej świątyni panuje spokój. Żółte firanki powiewają leciutko, przez otwarte okno wpływa świeże i rześkie powietrze. Na łóżku stojącym obok okna leży Shaina. Jest nieprzytomna. Po chwili zauważamy Cassiosa wyżymającego szmatkę dopiero co wyciągniętą z białej misy pełnej zimnej wody. Cassios zauważa, że Shaina jest okryta różową kołderką tylko do pasa... i bez wahania podciąga kołdrę. Chłopak spostrzega, że Srebrna Patronka Ophyucus ciągle przewraca się w łóżku majacząc... dziewczyna woła, aby Seiya zrobił unik, gdyż inaczej zginie. Bez wątpienia do Shainy powracają wspomnienia z owego feralnego dnia, kiedy Pegasus po raz pierwszy spotkał Aiolię i kiedy Shaina osłoniła Seiya własnym ciałem, aby uratować mu życie... wspomnienia z owego dnia, kiedy Shaina po raz pierwszy i ostatni wyznała Seiyowi swoją miłość i stwierdziła, że nie jest godna odwzajemnienia tej miłości... Cassios spogląda na ukochaną trenerkę z mieszaniną smutku i niepokoju... już od tygodnia Shaina jest w takim stanie... ciągle albo śpi, albo majaczy... Za to teraz, kiedy z ust Shainy padło imię Seiya... Ręce Cassiosa zaczynają drżeć i wojownik upuszcza misę na ziemię. Woda rozlewa się po podłodze, ale Cassios nie zwraca już na to uwagi. Wybiega na dwór, trzaska drzwiami... jest wściekły, jest wściekły, że Shaina wciąż pamięta o Pegasusie...
***
Maleńkie miasteczko leżące u podnóża terenu Dwunastu Świątyń. Miasteczko jest niewątpliwie miejscem spokojnym, widzimy białe, czyste budynki, suszącą się gdzieś odzież, przechadzających się po targowisku ludzi... innymi słowy widzimy normalne życie. Cassios również wtopił się w tłum, pod pachą niesie papierową torbę pełną jabłek. W pewnym momencie wojownik przystaje, aby przysłuchać się rozmowie prowadzonej przez przechodzących obok mężczyzn. Rozmowa toczy się wokół Brązowych Patronów i z tej właśnie rozmowy Cassios dowiaduje się, że "buntownicy" znajdują się obecnie w piątej świątyni, w Świątyni Lwa. Cassiosa obchodzi to raczej średnio, a przynajmniej wojownik sam usiłuje sobie to wmówić... jednakże co szkodzi posłuchać?
***
Z powrotem w domku Shainy. Shaina siada na łóżku, jest wyczerpana... Po chwili drzwi uchylają się i do izby wchodzi Cassios niosąc torbę z jabłkami. Wojownik kładzie torbę na drewnianym stoliczku pod ścianą i z uśmiechem podchodzi do trenerki. Cieszy się, że Shaina wreszcie odzyskała przytomność, ale Shaina wciąż wygląda na zakłopotaną i zmartwioną... Pomiędzy trenerką a uczniem wywiązuje się rozmowa. Shaina dziękuje Cassiosowi za czułą opiekę, wie, że jej uczeń był przy niej przez cały czas, kiedy ona leżała nieprzytomna w łóżku. Wojownik uśmiecha się z czułością i oznajmia, że ta właśnie opieka jest jedynym sposobem, który może choć częściowo spłacić dług wdzięczności, jaki ma Cassios wobec Shainy. Przecież Ophyucus, ta szesnastoletnia, delikatna Ophyucus... nauczyła go wszystkiego, przekazała mu całą swoją wiedzę, była cierpliwa i wyrozumiała, zawsze w niego wierzyła, nawet wtedy, kiedy Cassios przegrał pojedynek z Seiyem... Cassios wie, że nigdy nie uda mu się wystarczająco wymownie podziękować Shainie, więc stara się na każdym kroku jej pomóc, stara się przynieść jej szczęście i spokojne życie... Po chwili rozmowa schodzi na Brązowych Patronów. Cassios nie wie, czy powiedzieć Shainie o tym, co usłyszał w mieście od innych wojowników... ale po chwili decyduje się powiedzieć. Kiedy Ophyucus dowiaduje się, że Seiya wyruszył do Sanktuarium, dziewczyna odruchowo zrywa się z łóżka. Nie chce zostawić Seiya w niebezpieczeństwie, chce go chronić choćby za cenę życia! Jednak jest za słaba i po chwili upada. Zostaje pochwycona w ramiona Cassiosa, który ostrożnie kładzie ją na łóżku. Shaina nie daje za wygraną i raz jeszcze próbuje wstać, tym razem udaje jej się dojść niemal do drzwi. Wtem jednak powstrzymują ją słowa Cassiosa, który oznajmia, że jeśli wierzyć przebywającym w mieście wojownikom, to Seiya jest w Świątyni Lwa. Shaina zdaje się być odprężona i uspokojona, zawraca od drzwi i siada na łóżku. Mówi, że wobec tego nie ma się czym martwić, jest pewna, że Aiolia mając w pamięci złożoną Atenie przysięgę, przepuści Seiya do kolejnej świątyni. Shaina już planuje kolejne posunięcia, ma zamiar spokojnie zaplanować wyprawę. Kolejną świątynią jest Świątynia Panny, której strzeże potężny Shaka... Ophyucus wie, że tam Brązowi Patroni mogą mieć kłopoty... i Patronka planuje wyprawę mającą na celu pomóc Seiyowi podczas walki z Shaką. Cassios słucha monologu Shainy spokojnie, jednakże... do czasu. W pewnym momencie wojownik wybucha głośnym śmiechem i oznajmia, że Seiya już można uznać za martwego. Przecież Leo się zmienił... Cassios postanawia opowiedzieć Shainie część ze swoich wspomnień...
***
Jest jeden z tych dni, które są piękne i pogodne, lecz kryją w sobie nieraz przykrą niespodziankę. Cassios zauważa idącego w oddali Aiolię - Złoty Patron Lwa trzyma w ramionach bezwładne ciało Shainy. Po chwili ciało zostaje ułożone przy jednym z większych kamieni i Cassios z przerażeniem klęka przy najdroższej mu trenerce. Wojownik jest naprawdę przerażony... obawia się, że Shaina nie żyje, ale... nawet nie chce o tym myśleć... Aiolia uspokaja Cassiosa, że Shaina jest ciężko ranna, ale przy troskliwej opiece wyzdrowieje. Cassios nie może zrozumieć, jak to możliwe... jakim cudem Shaina, potężna Srebrna Patronka Ophyucus... jakim cudem taka osoba mogła zostać tak ciężko ranna...? Co wydarzyło się w Japonii? Aiolia nie ma zamiaru odpowiedzieć na pytania Cassiosa - oznajmia, że spieszy się do komnaty Wielkiego Mistrza, a Shaina prawdopodobnie sama wszystko Cassiosowi opowie, kiedy uda jej się dojść do siebie. Shaina ostatkiem sił chwyta dłoń swojego ucznia, "Jest mi wstyd..." - szepcze cicho... Cassios z delikatnym uśmiechem na twarzy bierze Shainę w ramiona i mówi, że się nią zaopiekuje, że się o nią zatroszczy... prosi, aby Shaina już o nic się nie martwiła...
***
Wspomnień ciąg dalszy - Cassios opowiada Shainie o tym, co najprawdopodobniej stało się w Sanktuarium, tym mistycznym, tajemniczym Sanktuarium, które osnute ciemnymi chmurami stało na najwyższym wzniesieniu na terenie Dwunastu Świątyń... Rozbłysła błyskawica, rozpoczęła się walka Shaki i Aiolii. Shaka jest święcie przekonany o słuszności swoich postępowań, wierzy, że walcząc przeciwko "zdrajcy" zmaże czarną plamę z honoru Zakonu Złotych Patronów. Jednak zarówno Aiolia, jak i Shaka są Złotymi Patronami... mają jednakową moc, jednakowo potężny kosmos... Ich walka trwałaby w nieskończoność, najmniejszy błąd popełniony przez jednego z oponentów mógłby spowodować jego Śmierć. To była naprawdę walka na Śmierć i życie... i obaj Złoci Patroni musieli skoncentrować energię wszystkich swoich zmysłów, aby walka przebiegała uczciwie i na równi. Aiolia zaatakował swoją "Ognistą Kulą", Shaka wezwał moc Buddy... i ogromny kosmos wytworzony przez dwójkę walczących wybuchł z potworną siłą, odtrącając przeciwników na dwa różne końce cali. Tę chwilę wykorzystał Papież i kiedy Aiolia usiłował podnieść się z posadzki, Wielki Mistrz wysłał przeciwko Leo swoją najpotężniejszą broń, "Diabelskie Fale"... Okazuje się, że "Diabelskie Fale" mają szczególną moc - mogą hipnotyzować ofiarę i wywoływać w jej umyśle zamęt. Kiedy Aiolia przysięgał Papieżowi wierność, Papież miał świadomość tego wszystkiego, co przeżywa i będzie przeżywał Złoty Patron Lwa... miał świadomość, że nie zlikwidował do końca duszy Aiolii, i że teraz Aiolia przeżywa okropne katusze starając się zrozumieć, co zaszło. Papież oznajmia, że Leo zamieni się w żądną krwi bestię, nie będzie umiał zapanować nad własną wściekłością i tylko śmierć przeciwnika będzie w stanie ostudzić jego gniew. Z kolejnych słów Papieża dowiadujemy się, że kiedy Aiolia zabije swojego przeciwnika - odzyska swoją prawdziwą duszę i będzie cierpiał przez wyrzuty sumienia, gdyż okaże się, że tym, kogo zabił, jest jeden z jego przyjaciół, Brązowych Patronów... Tak, przewrotny Papież zaplanował wszystko z niewiarygodną dokładnością... nie tylko posłużył się Aiolią jako narzędziem, które w przyszłości miało zabić jednego z Patronów z Brązu... ale również ukarał Leo karą godną zdrajcy... Wspomnienia Cassiosa kończy widok Złotego Patrona Lwa klęczącego pokornie przed Papieżem... Nad Sanktuarium rozbłyskuje błyskawica...
***
Shaina jest oszołomiona opowieścią Cassiosa - nie może tego wszystkiego pojąć. Z tego, co opowiedział jej uczeń, wie tylko, iż Seiya znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i Shaina chce mu pomóc za wszelką cenę. Patronka jednak nie mówi tego, a tłumaczy uczniowi, iż chce pomóc Aiolii zabić Pegasusa. Na twarzy Cassiosa pojawia się grymas - wojownik oznajmia, że zna prawdziwy powód, dla którego Shaina chce znaleźć się przy Seiyi. Powodem jest to, że Shaina kocha Pegasusa... nie pragnie wcale jego śmierci, lecz chce go ochraniać... Ophyucus stoi bez słowa przy drzwiach i słucha słów Cassiosa, który podniesionym głosem mówi, że teraz nienawidzi Seiya z całego serca. Za co? Ano mianowicie za to, że Seiya spowodował, iż Cassios uczyni coś, czego będzie do końca życia żałował. Po chwili wojownik wymierza potężny cios w brzuch trenerki... Shaina zwija się wpół i pyta słabym głosem, dlaczego Cassios ją uderzył. "To dla twojego dobra..." - mówi Cassios chwytając ukochaną dziewczynę w ramiona, kładzie ją na łóżku i okrywa kołdrą. Shaina jest bezsilna... po chwili zastyga na łóżku w bezruchu, wygląda na to, że straciła przytomność. Cassios spogląda na trenerkę z bezgraniczną miłością, czułością i oddaniem, lecz po chwili jego oczy zwężają się i pojawia się w nich ogromna nienawiść. Wojownik myśli o tym, że na zawsze będzie nienawidził Seiya... jedną dłonią dotyka miejsca, w którym powinno być jego ucho...
***
Wspomnienia z pojedynku Cassiosa i Seiya o Brązową Materię Pegaza. Chwilowo to Cassios jest górą, a Seiya ma... no, raczej poważne problemy. Obecnie chłopiec trzymany jest w potężnej dłoni swojego przeciwnika i nie może się z tej dłoni wyzwolić. Walka jest oglądana przez wielu wojowników, ale w pierwszych rzędach siedzą trenerki obojga walczących: Marin i Shaina. Postawa Marin wyraża prawdziwy niepokój, Srebrna Patronka Aquila naprawdę boi się o swojego wychowanka... Kiedy Cassios powoli cedzi przez zęby, że zacznie od ucięcia Seiyowi ucha, Marin odwraca głowę... i wtedy następuje nagły zwrot akcji. Seiyowi udaje się wyswobodzić z rąk olbrzyma i chłopiec bynajmniej nie marnuje czasu, nie marnuje okazji, jaką dało mu Przeznaczenie. W czym to się przejawia? Otóż w chwilę po odzyskaniu swobody Seiya odcina Cassiosowi ucho...
***
Cassios nie jest w stanie wybaczyć Seiyowi tej zniewagi, nie jest w stanie wybaczyć mu upokorzenia i poniżenia, jakie zaznał wówczas na arenie. A ponad wszystko nie może wybaczyć mu jednego... że Seiya ukradł mu miłość Shainy... W oczach Cassiosa pojawiają się łzy i wojownik z wściekłością wybiega z domu...
***
Tymczasem w Świątyni Lwa walka wciąż trwa. Seiya wydaje się już nie mieć żadnych szans, ze złamaną nogą nie jest w stanie ani się bronić, ani atakować. Aiolia powoli zbliża się do swojej ofiary... w jego oczach widnieje jedynie gniew i szaleństwo, zaś oczy Seiya wyrażają zarówno determinację, jak i przerażenie... Dla Pegasusa wybiła ostatnia godzina...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk