|
Epizod 50
Una duplice vittoria
(Podwójna wygrana)
Shiryuu jest bez wątpienia górą i zdawać się może, że to do niego będzie
należeć zwycięstwo. Jednak wtem Deathmask podnosi się z ziemi i kiedy Shiryuu
atakuje przeciwnika swoim "Gniewem Smoka", Cancer nie doznaje żadnego uszczerbku.
Deathmask raz jeszcze przypomina swojemu oponentowi, że nie można dwukrotnie
użyć tego samego ataku przeciwko temu samemu Złotemu Patronowi. Choćby
nie wiadomo, jak ów atak byłby potężny - i tak nic nie zdziała przeciwko
Złotemu Patronowi, przeciwko któremu choć raz został użyty. A "Gniew Smoka"
został już użyty przeciwko Deathmaskowi w Dolinie Pięciu Wzgórz, podczas
pierwszej walki obojga przeciwników... Zarówno Deathmask jak i Shiryuu
przywołują wspomnienia z całkiem niedawnych chwil...
***
Fragment z epizodu trzydziestego dziewiątego. Rochi i Deathmask właśnie
rozważają kryteria dobra i zła. Deathmask upiera się przy swojej teorii,
iż nie ma definicji, która mogłaby określić pojęcie dobra i zła. To, co
teraz może wydawać się nam złem, po wielu latach zostanie uznane przez
potomnych jako dobro. Według Deathmaska ma rację ten, kto ma władzę, kto
jest silniejszy i jest w stanie sobie podporządkować innych ludzi. Jednak
Rochi zaprzecza. Przypomina Deathmaskowi, że wszystkie imperia i cesarstwa
wybudowane na cudzej krwi i cierpieniu zawsze prędzej czy później upadały,
w przeciwieństwie do państw, które powstały dzięki sprawiedliwym i mądrym
ludziom. Kiedy Złoty Patron Wagi przemawia o tym, że biel na zawsze pozostaje
bielą a czerń - czernią, w głębinach wodospadu Shiryuu płynie ku swojej
Materii Smoka, a za nim podążają słowa mądrego mistrza... Dobro nie zmienia
się i zawsze pozostaje dobrem... czystą i niewinną prawdą...
***
Walka jest nadal kontynuowana, teraz przewaga jest po stronie Deathmaska.
Jednak Shiryuu wie o czymś, o czym Deathmask nie wie... oczy Patrona Smoka
wciąż są skupione na Materii Raka... Tymczasem Deathmaskowi udaje się zrzucić
Shiryuu do Studni Piekła... jednak Shiryuu w ostatniej chwili chwyta się
za wystające na górze skały. Jeszcze nie wszystko stracone... ale Patron
Smoka jest już na skraju Śmierci... czy uda mu się wyzwolić ze szponów
potężnego przeciwnika...? Deathmask wciąż nie ustaje w wysiłkach wykończenia
upartego oponenta, zaś Shiryuu wciąż nie ustaje w wysiłkach, aby z powrotem
wejść na skały. Na twarzy Cancera pojawia się ostry uśmieszek i wojownik
powoli, spokojnie przygniata dłoń Shiryuu swoim ciężkim butem... wciąż
się uśmiechając... i z uśmiechem patrząc, jak jedna ręka Shiryuu opada
bezwładnie w dół. Na twarzy Patrona Smoka widać lekki grymas bólu, Shiryuu
ze wszystkich sił stara się utrzymać brzeżka skalnego, który udało mu się
pochwycić. Ale Deathmask przygniata butem również drugą dłoń Shiryuu...
Patron Smoka, któremu niemal przed chwilą udało się uzyskać potęgę większą
od Złotych Patronów... ten właśnie Patron jest teraz bezbronny... I wtedy
oczom Shiryuu ukazuje się wizja Ateny... taka sama wizja, jaka niedawno
oswobodziła go z mocy Fal Hadesu... Duch bogini usiłuje przywrócić wojownikowi
pewność siebie i wiarę, że sprawiedliwość zwycięży. Nie wiadomo, czy Atena
przy okazji przekazała Shiryuu jakąś energię... ale po chwili Patron Smoka
zdobywa się na wysiłek w postaci odrzucenia od siebie Deathmaska i wdrapania
się na górę. Teraz szanse znowu są równe. Shiryuu ma jednak świadomość,
że tylko dzięki Atenie udało mu się jakoś wydostać z opresji... ma również
świadomość, że jeśli teraz jego kosmos nie przerośnie kosmosu Deathmaska,
to wszystko będzie stracone... A jaki jest jedyny sposób na uzyskanie kosmosu
wyższego niż kosmos Złotego Patrona? Otóż odkrycie Siódmego Zmysłu... Shiryuu
próbuje raz jeszcze zaatakować... i oto o dziwo jego cios dosięga przeciwnika!
Stało się to możliwe tylko dlatego, że człon Złotej Materii ochraniający
lewą nogę Deathmaska nagle odłączył się od reszty... Obu przeciwników ogarnia
zdumienie... lecz to Shiryuu udaje się pierwszemu zrozumieć, jak to wszystko
możliwe... Patronowi Smoka przypomina się historyjka związana z Seiyem...
przypomina mu się, jak bezbronny Seiya, atakowany przez trzech Złotych
Patronów... jak nagle do tego bezbronnego wojownika przybyła Złota Materia
Sagittariousa. Czy możliwym jest, że Materie same mogą decydować o tym,
kogo ochraniają? Wygląda na to, że tak... Shiryuu inicjuje kolejny cios...
cios w prawą rękę Patrona Raka... Część Złotej Materii Raka, która osłaniała
prawą rękę Deathmaska, odpada... i po ramieniu Deathmaska spływa krew...
Po chwili kolejne człony Złotej Materii opuszczają ciało swojego właściciela
i oddalają się od obojga walczących układając się w postać złotego kraba...
Cancer bez swojej Materii jest całkowicie bezbronny i Shiryuu doskonale
o tym wie, jednak Shiryuu chce jednocześnie, aby walka była do końca uczciwa.
Dotąd nieuczciwością było to, że Deathmask posiadał Złotą Materię, zaś
Shiryuu - Materię z Brązu. Teraz zaś nieuczciwość stanowi fakt, że Deathmask
jest bez Materii, a Shiryuu wciąż chroniony jest poprzez Materię Smoka.
Aby sprawiedliwości stało się zadość, Shiryuu bez słowa zrzuca z siebie
Materię. Na twarzy Deathmaska pojawia się ironiczny uśmiech. Cancer oznajmia,
że Shiryuu właśnie zaprzepaścił ostatnią chwilę, w której mógłby pokonać
swojego przeciwnika. Ale Shiryuu ma odmienne zdanie - chce zobaczyć, czy
to on, czy jego przeciwnik ma większy i jaśniej błyszczący kosmos... wszak
miarą kosmosu nie jest Materia... Shiryuu opowiada Deathmaskowi to, co
opowiedział mu Mu... opowiada o Siódmym Zmyśle... Cancer wciąż nie dowierza,
że Shiryuu jest go w stanie pokonać za pomocą Siódmego Zmysłu, ale tym
razem Shiryuu wysuwa argument, że przecież Seiyowi udało się osiągnąć Siódmy
Zmysł i to właśnie dzięki temu Pegasus zwyciężył Aldebarana. Shiryuu zaciska
mocno dłonie i przymyka oczy, wokół niego zaczyna emanować jego kosmos...
kosmos, którego moc wzrasta z każdą chwilą... Shiryuu PRAGNIE osiągnąć
Siódmy Zmysł, chce to uczynić dla swoich przyjaciół, dla swojego mistrza
i... aby pomścić Shunrei. Gromadzą się w nim wszystkie zmysły, które pojął
człowiek, gromadzą się w nim wszystkie uczucia, jakie kiedykolwiek zaznał...
cała wiedza wszechświata... blaski białych, maleńkich kropeczek... Siódmego
Zmysłu... Po chwili Shiryuu unosi się w powietrze i inicjuje... "Fale Hadesu"!
Broń Deathmaska została użyta przeciwko niemu samemu i Cancer na zawsze
zniknął w czeluściach Studni Piekieł...
***
Tymczasem Shunowi udało się przybyć do Świątyni Raka i pierwszą rzeczą,
jaką chłopak zauważa, jest... leżący na posadce Shiryuu! Andromeda jest
przerażony i pełen najgorszych przeczuć klęka przy przyjacielu. Spostrzega,
że Shiryuu jest bardzo blady... czyżby nie żył?! Wtedy w świątyni pojawia
się biała kuleczka - dusza... dusza zmierzająca w stronę ciała Dragona...
i po chwili w nie wnikająca... "Shunrei..." - szepcze cicho Shiryuu. Shun
wydaje okrzyk widząc, jak oczy Shiryuu powoli się otwierają. Już po wszystkim...
Patronowi Smoka udało się pomścić ukochaną dziewczynę... Złoty Patron Raka
został pokonany... Shun uśmiecha się i podaje Shiryuu rękę, ogarnia go
zdumienie, kiedy Shiryuu ową rękę dostrzega bez najmniejszego problemu!
Czy to znaczy... że Shiryuu odzyskał wzrok? Okazuje się, że tak... i to
dlatego, że odkrycie Siódmego Zmysłu pobudziło do życia wszystkie martwe
komórki znajdujące się w ciele Shiryuu. Teraz Shiryuu znowu widzi... dla
Shuna jest to może nawet radośniejsza nowina, niż dla samego Patrona Smoka.
W oczach Shiryuu pojawiają się łzy... Patrona Smoka smuci jeszcze jedna
rzecz... i właśnie ta rzecz przyćmiewa radość Dragona z odzyskania wzroku.
Przecież zginęła Shunrei... i może Shiryuu ją pomścił, ale dziewczyna wciąż
pozostanie martwa... Shiryuu już nigdy ją nie zobaczy, nigdy nie zobaczy
jej uśmiechu i czarnych, ciepłych oczu... Wtedy to Rochi porozumiewa się
z Shiryuu oznajmiając mu... że uratował Shunrei! Złoty Patron Wagi żartobliwie
oburza się, że Shiryuu go nie docenia, przecież telepatyczny atak Deathmaska
nie mógł zaskoczyć tak potężnego Patrona, jak Rochi! Teraz już nic nie
mąci szczęścia Shiryuu, Patron Smoka jest naprawdę szczęśliwy. Teraz razem
z Shunem postanawia wyruszyć do kolejnej świątyni. Kolejne wyzwanie? O,
Shiryuu z pewnością nie boi się wyzwań, zwłaszcza w takich chwilach, jak
ta!
***
Seiya nadal biegnie po schodach prowadzących do Świątyni Lwa... i nagle
przystaje tknięty wspomnieniem. Przypomina mu się jego spotkanie z Patronem
Leo tam w lesie... kiedy Seiya po raz pierwszy przywdział Złotą Materię
Sagittariousa... Pegasusa ogarnia lekki niepokój... przecież Aiolia jest
sprzymierzeńcem Patronów z Brązu, a jednak... Seiya ma złe przeczucia...
Epizod kończy widok Świątyni Lwa wznoszącej się majestatycznie na szczycie
oświetlanej promieniami słońca góry...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|