Epizod 49
L'ira del Dragone
(Gniew Smoka)
Ciemne, nocne niebo w Chinach. Szumiący cicho wodospad Rozan... i klęcząca na skałach czarnowłosa dziewczyna. To Shunrei, wciąż modląca się o życie swojego ukochanego. Dziewczyna rozpaczliwie wzywa imię Boga i błaga go, aby chronił Shiryuu... przecież Shiryuu walczy w słusznej sprawie!
***
Tymczasem Shiryuu wciąż przebywa w Hadesie, jego oczy ponownie przybrały błękitną barwę. Patron Smoka widzi... ale ma świadomość, że jest tak tylko dzięki temu, iż przebywa w Hadesie. Shiryuu jest trochę zniechęcony - wszak po raz drugi znalazł się w miejscu, które z przyjemnością by opuścił. Chłopak wciąż czuje obecność kosmicznej energii Hyogi - Patron Łabędzia wciąż znajduje się w Tunelu Dusz. Czy istnieje jakakolwiek szansa, aby go ocalić... tego Shiryuu nie wie... Wtem Patron zaczyna wyczuwać delikatną kosmiczną energię... energię ciepłą i delikatną... ale nie należącą do żadnego wojownika. To również nie jest Atena... I wtedy Shiryuu zauważa wizję twarzy - to przecież Shunrei! Dragon jest z pewnością podniesiony na duchu - ma świadomość, że najdroższa mu osoba wciąż o nim pamięta i gorąco, z całego serca modli się o jego życie... Shiryuu nie chce jej zawieść, jednakże nie wie, co niesie mu Przeznaczenie... Na razie jednak nie myśli o przyszłości, tylko przywołuje wspomnienia. Wspomnienia z dawnych lat... kiedy to właśnie dzięki Shunrei został wojownikiem...
***
Mały, prawie siedmioletni Shiryuu stoi przed Rochim. Chiny, miłe ciepełko, miłe roślinki i całe otoczenie... Na mądrym obliczu Rochiego maluje się lekka wesołość - wojownik właśnie przed chwilą dowiedział się, że Shiryuu ma zamiar tu trenować. Oczywiście nie można chłopcu odmówić, Rochi wie, że od dziś Shiryuu zostanie jego uczniem... jednak mimo wszystko mały, poważny Shiryuu wywołuje wrażenie rozbrajającej niewinności i dziecięcości. Shiryuu przytakuje każdemu słowu swojego przyszłego mistrza, kiedy nagle okazuje się, że oboje są podglądani... przez małą dziewczynkę ubraną w różowe, tradycyjne chińskie ubranie. Dziewczynka uśmiecha się leciutko, ale szczerze i z ufnością, swoimi małymi ramionkami delikatnie obejmuje pień drzewa. Rochi wyjaśnia uczniowi, że nieznajoma dziewczynka to bardzo dobre dziecko, okazuje się, że Shunrei pomaga Rochiemu w domu. Złoty Patron Wagi ma nadzieję, że Shiryuu i Shunrei zaprzyjaźnią się ze sobą... i Shiryuu nie czyni absolutnie żadnych wstrętów mówiąc z właściwą mu powagą, że jest mu miło poznać Shunrei. Dziewczynka uśmiecha się szerzej i weselej... wydaje się być bardzo szczęśliwa, że będzie miała nowego kolegę...
***
Wspomnień ciąg dalszy. Jeszcze jeden pogodny, pełen słońca dzień... Shiryuu i Shunrei wciąż są dziećmi pełnymi radości życia, dziećmi, które jeszcze nie zaznały bólu ani cierpienia. Teraz przechadzają się po rosnącym w pobliżu Doliny Pięciu Wzgórz lasku. Shiryuu oznajmia, że Shunrei to śliczne imię, na co dziewczynka z uśmiechem odpowiada, że owo imię zostało jej nadane przez Rochiego. "Jesteś jego wnuczką?" - pyta się zaciekawiony Shiryuu, ale dowiaduje się, że Shunrei nie zna swoich rodziców. Dziewczynka jako niemowlę została porzucona w lesie, Rochi zaś znalazł ją i wychował. Dla Shunrei Rochi jest jak rodzony dziadek... dba i troszczy się o nią... Shiryuu znajduje zielony listek i robi z niego łódkę puszczając listek na nieskazitelnie czystej tafli małego jeziorka. Chłopiec oznajmia, że on też jest sierotą... i może to dziwny zbieg okoliczności, ale tę dwójkę coraz więcej łączy...
***
Nadszedł czas na treningi. Treningi odbywały się w warunkach ciężkich, a sam Rochi również nie należał do nauczycieli, którzy pobłażają swoim uczniom. Widzimy fragment treningów w deszczu... Shiryuu musi cały ciężar ciała utrzymać na dwóch palcach prawej ręki... Chłopak jest zmęczony, poci się... ale wciąż słucha uwag swojego mistrza. Rochi mówi, że Shiryuu w czasie burzy musi stać się jak roślina, musi przestać czuć swój ciężar, niech jego nogi i stopy staną się tak lekkie jak piórka... niech Shiryuu będzie jak kamień, po którym spłyną krople deszczu... niech Shiryuu w obliczu zła stanie się kamienną górą... niech stanie się smokiem, kiedy przyjdzie czas zmienić bieg wodospadu... i niech nigdy, przenigdy się nie poddaje! Te słowa towarzyszą chłopcu zarówno podczas pierwszych treningów, jak i w czasie tych późniejszych. Niezależnie od warunków klimatycznych Shiryuu wciąż usiłuje zdobyć potęgę... Kiedy pada śnieg, lekko ubrany Shiryuu siedzi bez żadnych narzekań na skale, ma przymknięte oczy, na jego głowie i ramionach gromadzą się już maleńkie grudki śniegu... ale Shiryuu wciąż myśli o słowach swojego mistrza... słowach, które umożliwiły mu zdobyć potęgę...
***
Kolejny dzień spokoju. Dziś Shiryuu nie trenuje... widzimy, że wyrósł i zmężniał. Teraz właśnie spaceruje wraz z najdroższą mu Shunrei po jednej z pięknych chińskich polanek. Chłopak trzyma w dłoniach różowy, delikatny kwiatuszek z żółtym środeczkiem... i po chwili z uśmiechem wpina ów kwiat we włosy Shunrei. Dziewczyna rumieni się i spuszcza oczy, zaś Shiryuu uśmiecha się lekko. To jego pierwsza miłość, miłość, której został wierny przez całe życie...
***
Wspomnienia Shiryuu kończą się widokiem właśnie tamtego kwiatu... Shiryuu nie widzi już Shunrei, ale wciąż ma przed oczyma ów kwiat. Pamiątka, słodkie wspomnienie? Pewnie tak... Shiryuu pomimo powagi sytuacji uśmiecha się... wie, że nie jest sam ze swoim problemem, że jest ktoś, kto się za niego modli, kto za wszelką cenę pragnie jego szczęścia...
***
Shunrei wciąż modli się przy wodospadzie, ogarnia ją coraz większy niepokój. Wie, czuje, że Shiryuu jest w niebezpieczeństwie... Dziewczyna błaga Boga, żeby ów wziął jej życie zamiast życia Shiryuu - Shunrei jest gotowa na wszystko, aby tylko jej ukochany był cały i zdrowy. Ją też ogarniają wspomnienia, jednak nie są to wspomnienia tak szczęśliwe, jak te, które przypomniał sobie Shiryuu. Wspomnienia Shunrei to wspomnienia czasów niedawnych, które tak silnie zapisały się w duszy młodej dziewczyny...
***
Fragment z epizodu, w którym Shiryuu po raz pierwszy spotkał Deathmaska. Chiny, Wodospad Rozan... i Deathmask... Shiryuu znajduje się obecnie w niezbyt optymistycznym położeniu, Deathmask kręci nim w powietrzu za pomocą jednego, jedynego palca. Złoty Patron Raka mówi, że Shiryuu nie jest teraz Patronem Smoka, lecz żałosnym, małym smoczkiem... chorągiewką w ręku potężnego przeciwnika... Patron Smoka nie może się wyswobodzić z rąk Deathmaska, nie wie, co ma robić, aby skutecznie zaatakować. Wszystko wygląda na to, że jeśli nawet nie zginie, to otrzyma poważne rany...
***
Tymczasem Shiryuu wciąż znajduje się w Hadesie i tym razem sytuacja nie wygląda tak ładnie, jak poprzednio - tym razem Atena nie pomoże jednemu ze swoich wojowników... Kto wie, może położenie Patrona Smoka nie byłoby tak rozpaczliwe, gdyby nie to, że po chwili za plecami wojownika pojawia się Cancer Deathmask. Shiryuu jest oczywiście zaskoczony pojawieniem się znienawidzonego przeciwnika, lecz jego zaskoczenie maleje w momencie, kiedy chłopak dowiaduje się, iż Deathmask może się spokojnie przemieszczać pomiędzy światem żywych i światem zmarłych, ponieważ to właśnie on utworzył Tunel Duszy. Deathmask nie zamierza się dłużej rozwodzić nad sprawami związanymi z własnymi możliwościami, wszak przybył tutaj, aby ostatecznie wykończyć Shiryuu. Ma świadomość, że musi się tym zająć własnoręcznie, gdyż Shiryuu to twarda sztuka i bynajmniej nie zamierza umierać. Patron Raka chwyta Shiryuu tak, aby uniemożliwić mu jakiekolwiek ruchy, i ręką przyciska jego szyję. Kiedy Shiryuu podejmuje rozpaczliwe próby wyzwolenia się z rąk oponenta, Deathmask zrzuca go w przepaść...
***
Seiya biegnący właśnie w stronę Świątyni Leo, zatrzymuje się i spogląda w tył, na Świątynię Cancer. Trudno jest mu wyczuć energię kosmiczną Shiryuu... ów kosmos jest coraz słabszy i słabszy, Seiya boi się, że energia Shiryuu za chwilę przestanie istnieć. I wtedy przed oczyma Seiya pojawia się wizja twarzy Shiryuu w chwili, kiedy Seiya i Shiryuu rozstawali się ze sobą w Świątyni Raka. Shiryuu powiedział, że zajmie się Deathmaskiem sam, bez niczyjej pomocy... Seiya wciąż jest jeszcze niezdecydowany, ale po pierwsze musi iść naprzód, aby ocalić Atenę... a po drugie - ufa Shiryuu...
***
Chiny. Na skale wciąż modli się Shunrei, jednak Rochi o tym nie wie. Widzimy go w pagodzie, w porze kolacji. Złoty Patron Wagi martwi się o Shunrei, przecież dziewczyna zawsze wracała przed zmrokiem... Rochi nie wie, że Shunrei postanowiła nawet za cenę życia uchronić swojego ukochanego... Rochi martwi się, że dziewczynie stało się coś złego... I może to właśnie ten niepokój przyczynił się do tego, że Shunrei została w niecałą godzinę później uratowana... ale o tym kawałek dalej...
***
Shiryuu znajduje się kolejny poziom niżej... teraz już tylko kawałek skały dzieli go od Studni Piekieł, miejsca, z którego nikt nie może powrócił. Jeśli ktoś wpadnie do Studni Piekieł, nie ma szans powrócić już do świata żywych, tej możliwości nie ma nawet Złoty Patron Raka. Ledwo Shiryuu pojmuje tą niezbyt krzepiącą na duchu prawdę, zostaje uniesiony do góry przez Deathmaska. Cancer nie zamierza tracić już więcej czasu, chce pozbawić Shiryuu życia raz na zawsze. Dlatego właśnie wykonuje lekki zamach, przymierza się do zrzucenia Shiryuu w otchłań Studni Piekieł... i nagle wyczuwa delikatną energię modlitwy Shunrei. Wojownik jest wściekły, nie może się skoncentrować... złote gronka energii wciąż uniemożliwiają mu ostateczne zwycięstwo nad Patronem Smoka... Deathmask jeszcze nie wie, czyja to energia, ale ma zamiar się tego dowiedzieć. I biada temu, kto emanuje ową energią... Deathmask dzięki swojemu kosmosowi przenosi się duszą do Chin i tam zauważa modlącą się na skale Shunrei. Patron Raka jest wściekły na samego siebie, że to właśnie Shunrei, dziewczyna, młoda, bezbronna dziewczyna... że to właśnie taka osoba utrudniała mu zabicie Shiryuu. Deathmask widzi tylko jedno wyjście z sytuacji - inicjuje swój telepatyczny atak... "Giń, głupia dziewczyno!" - woła z nienawiścią...
***
Shunrei niczego nie przeczuwa i wciąż modli się całą głębią swojego małego, kochającego serduszka. Nie może pozwolić, aby Shiryuu zginął... Wtem zostaje uniesiona do góry, strach sparaliżował ją w zupełności, dziewczyna nie jest w stanie wykonać ani jednego ruchu. Shunrei z przerażeniem zauważa, że nieznana energia unosi ją prosto nad wodospad... i dziewczyna z krzykiem spada w odmęty...
***
Shiryuu czuje, że energia Shunrei słabnie i słabnie... po chwili nie jest już w stanie niczego wyczuć! Czy to oznacza... że Shunrei nie żyje? W Patronie Smoka zbiera się nienawiść, w Patronie pojawia się nowa energia, eksplodujący kosmos... Deathmask z przestrachem puszcza Shiryuu, zauważa, że jego dłoń jest rozpalona do białości... i zdezorientowany wojownik zastanawia się, jak to możliwe... przecież Shiryuu przed chwilą był ledwie żywy! W oczach Patrona Smoka płonie ogromna nienawiść, całe ciało wojownika jest nią przesycone... Patrona ogarnął gniew, szaleńczy gniew, szaleńcze pragnienie zemsty... pragnienie krwi okrutnego mordercy! "Zabiłeś o jedną osobę za dużo!" - cedzi przez zęby Shiryuu. Jego włosy unoszą się w powietrzu, zaś wokół wojownika pojawiła się potężna turkusowa aura... Deathmask już wcześniej miał świadomość, że Shunrei i Shiryuu łączy naprawdę wiele... ale jeszcze nie wiedział, że AŻ TAK wiele! Shiryuu oznajmia, że w imieniu wszystkich ofiar Deathmaska, w imieniu wszystkich istot, które przez Deathmaska cierpiały, w imieniu wszystkich tych, których krew została przelana na podłodze tej świątyni... w imieniu tych wszystkich ludzi Shiryuu skazuje Cancera na śmierć! Patron Smoka zaczyna błyskawicznie atakować, zadając ciosy gdzie tylko popadnie. Deathmask jest zbyt zdumiony i przestraszony, aby móc cokolwiek zrobić... Shiryuu pała nieukrywaną wściekłością, jego kosmos wzrasta i wzrasta... Shiryuu powoli staje się potężniejszy od wszystkich Złotych Patronów... Deathmask z nieukrywanym przerażeniem czołga się po ziemi, na którą powalił go kosmos Shiryuu... wygląda na to, że poświęcenie Shunrei nie poszło na marne, że dzięki dzielnej dziewczynie nieczuły i okrutny morderca nareszcie zniknie z powierzchni ziemi i nie będzie już dłużej hańbił swojej Złotej Materii...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk