|
Epizod 48
Una guarigione sofferta
(Mozolne wyzdrowienie)
Wszystko rozpoczyna się od krótkiego streszczenia mających dotąd miejsce
wydarzeń. A więc zostają nam przedstawieni Patron Smoka, Patron Łabędzia,
Patron Andromedy i Patron Pegaza, następnie zostają pokrótce przedstawione
Galaktyczne Turnieje, kradzież Złotej Materii Sagittariousa, walka z Phoenixem
i Czarnymi Patronami, pojedynki ze Srebrnymi Patronami i wreszcie... pojawienie
się Złotych Patronów. Narrator przypomina nam o tym, że po stronie "buntowników"
stoi Złoty Patron Barana, Złoty Patron Wagi i Złoty Patron Lwa, zaś pozostała
dziewiątka wciąż popiera Sanktuarium. Pokazany zostaje króciutki fragment
z wizyty Bronze Saints w Świątyni Barana, gdzie Mu naprawił "buntownikom"
Materie, później widzimy Aldebarana i przygodę Shuna ze Złotym Patronem
Bliźniąt, kiedy to Shun odkrywa, że Materia Gemini tak naprawdę to była
pusta. Teraz, po przedstawieniu wydarzeń z minionych czterdziestu siedmiu
epizodów, akcja może się kontynuować...
***
A na czym polega owa kontynuacja? Otóż właśnie Seiya i Shiryuu pędzą do
Świątyni Raka. Kręte schody znikają z każdą sekundą i oczom obu wojowników
ukazuje się przybytek Deathmaska. Pegasus i Dragon zatrzymują się... oto
miejsce, gdzie stoczą kolejną walkę... Tymczasem na Zegarze Zodiaku gaśnie
płomień Gemini. Shiryuu prosi przyjaciela, aby ów spojrzał na zegar - zostało
już tylko dziewięć godzin. Seiya nieco oburza się słysząc od Dragona słówko
"tylko", zdaniem Pegasusa jest to AŻ dziewięć godzin. Seiya mówi przyjacielowi,
że Shiryuu nie powinien być takim pesymistą, jeżeli chce wygrać... może
te dziewięć godzin to nie aż tak dużo jak na przykład cała doba, ale...
trzeba mieć nadzieję, że podczas tych dziewięciu godzin Brązowi Patroni
zdążą wypełnić swoją misję! Pegasus dodaje, że wszystkie dotychczasowe
walki nauczyły go jednej podstawowej zasady - nigdy nie wolno wątpić i
tracić nadzieję. Wszystko może jakoś się ułożyć... musi jakość się ułożyć!
Patron Smoka uśmiecha się lekko na te słowa... to prawda, jest pesymistycznie
nastawiony do życia, ale... wiara Seiya jest tak ogromna, Seiya tak bardzo
wierzy w słuszność swojej sprawy, w zwycięstwo... I w końcu Shiryuu również
postanawia przybrać taką postawę. Patron czuje jednak niepokój... nie może
już wyczuć kosmicznej energii Hyogi... A to może oznaczać tylko jedno -
Hyodze stało się coś złego. W dodatku Atena... Shiryuu wciąż prześladuje
widok Ateny... leżącej u stóp pierwszej świątyni, nieprzytomnej, bezradnej...
Chłopak wie, że musi pomóc bogini - jednakże nigdy nie wiadomo, jakie są
wyroki Przeznaczenia... Po chwili refleksji Seiya stwierdza oczywistą prawdę,
że nie można już tracić więcej czasu, że trzeba się jak najprędzej udać
do czwartej świątyni. Dwójka wojowników już po chwili przekracza progi
Świątyni Raka... W środku jest cicho... przeraźliwie cicho i spokojnie...
W dodatku Shiryuu wyczuwa aurę - "widzi" wokół setki twarzy, na których
maluje się ból i cierpienie. W pewnym momencie Patron Smoka oznajmia, że
zapada mu się grunt pod nogami i Seiya szybko spogląda w stronę niewidomego
przyjaciela - okazuje się, że Shiryuu nadepnął na czyjąś głowę... Tu nie
ma życia... to jest Dom Śmierci, dom, w którym makabryczne czyny są na
porządku dziennym. W wyniku krótkiej zamiany zdań pomiędzy Shiryuu a Seiyem
dowiadujemy się, że obaj Patroni już od początku wyczuwali tę dziwną aurę...
martwą ciszę... Czy tego domu strzeże jakiś strażnik...? Odpowiedź na to
pytanie widzimy już po chwili, kiedy z cienia wyłania się postać Złotego
Patrona Raka, Deathmaska. Shiryuu nie może ujrzeć przeciwnika, ale czuje
jego kosmos, czuje, że to ten sam kosmos, z którym Patron Smoka miał do
czynienia w Dolinie Pięciu Wzgórz. To musi być Deathmask... przeczucia
Shiryuu sprawdziły się - Patron Smoka będzie musiał raz jeszcze się zmierzyć
ze Złotym Patronem Raka. Deathmask ładnie wita Patronów we swojej świątyni,
w ramach przywitania utwierdzając dwójkę wojowników w przekonaniu, iż to
jest naprawdę Dom Śmierci, który pochłonął setki istnień ludzkich. Deathmask
jest bez wątpienia najokrutniejszym ze Złotych Patronów, jego dusza jest
duszą bezwzględnego mordercy... "Twoja dusza jest czarniejsza niż piekło"
- oznajmia zszokowany Patron Smoka słuchając wywodów przeciwnika na temat
popełnionych morderstw. Teraz zarówno Seiya, jak i Shiryuu, wiedzą tylko
jedno... Deathmaska koniecznie trzeba pokonać, i to nie tylko po to, aby
ocalić Atenę, ale również po to, aby ocalić przed nim innych ludzi, ludzi,
którzy mogą się kiedyś stać jego ofiarami. Patron Smoka wie, że nie będzie
miał żadnych wyrzutów sumienia, jeśli zabije Deathmaska i głośno ów fakt
oznajmia. Deathmask w odpowiedzi uśmiecha się tylko ironicznie... Shiryuu
prosi, aby Seiya pozwolił mu stoczyć tę walkę samemu... ale Seiya odmawia.
Ta walka zdecyduje o losach całego świata, tu wchodzi w grę zbyt wielkie
ryzyko... Seiya ufa Shiryuu, ale co się stanie, jeśli Patron Smoka, odpukać
w niemalowane drewno, przegra? Wtedy całą ludzkość może spotkać zagłada...
Jednak Shiryuu jest nieugięty i w końcu staje na tym, że Patron Smoka zostanie
tutaj i będzie walczył ze strażnikiem czwartej świątyni, zaś Seiya uda
się naprzód, do Świątyni Lwa. Seiya bez słowa rzuca się biegiem przed siebie
- nie ma ani chwili do stracenia. Deathmask jest zaskoczony - wszystko
wygląda na to, że jedna z ofiar ma zamiar wymknąć mu się z rąk. "Hej, zaczekaj!"
- woła Złoty Patron zamierzając rzucić się w pogoń za Seiyem, jednakże
na drodze Deathmaska staje zdeterminowany Shiryuu oznajmiając, że to on
będzie walczył ze Złotym Patronem Raka. Deathmask uśmiecha się leciutko
i staje w pozie bojowej. On również pamięta tamtą walkę... walkę, w której
obu przeciwnikom przeszkodził Mu. Zostają przywołane wspomnienia...
***
Walka Shiryuu i Deathmaska w Dolinie Pięciu Wzgórz, walka obserwowana
przez Złotego Patrona Wagi, Kikiego i Shunrei. Deathmask właśnie wyprowadza
swój nuklearny atak mający na celu utworzenie czarnej dziury, twarz wojownika
zmienia się na chwilę w obraz galaktyki, w której widnieją tylko szalone,
niebieskie oczy i leciutki uśmiech... Atak zostaje zainicjowany... czarna
dziura staje się większa niemal z każdą chwilą. I wtedy nagle pojawia się
jasność - przybywa Mu. Złoty Patron Barana oznajmia, że Shiryuu jest jego
przyjacielem, i jeżeli Deathmask ma zamiar zabić Patrona Smoka, wpierw
będzie musiał zmierzyć się z nim. Tak oto niebezpieczeństwo zostaje zażegnane...
do czasu... Złoty Patron Raka stwierdza bowiem, że jeżeli Shiryuu będzie
kiedykolwiek szukał Śmierci, niech tylko przybędzie do Świątyni Raka...
wówczas ich pojedynek zostanie zakończony...
***
Wspomnienia wspomnieniami... z pewnością umacniającymi obojga przeciwników
w przekonaniu, że muszą zniszczyć się nawzajem. Walka zostaje rozpoczęta
przez Shiryuu, który oznajmia, iż nie może zostawić Deathmaska przy życiu,
aby ów zabił jeszcze więcej ludzi... Patron Smoka gromadzi cały swój kosmos
przywołując "Gniew Smoka". Atak jest na tyle potężny, że odpycha Deathmaska
na pewną odległość, jednak Patron wciąż utrzymuje się na nogach, nie został
nawet zraniony. Teraz przychodzi czas na kontrę Patrona Raka... a ów właśnie
Patron inicjuje atak, z którym dotąd w ogóle się nie spotkaliśmy... Atak
nosi nazwę "Fale Hadesu" i ma na celu wysłanie Shiryuu do Świata
Śmierci... świata, z którego nie ma już powrotu. Fale wyglądające podobnie
do fal radaru... te oto właśnie fale zaczynają otaczać ciało Shiryuu uniemożliwiając
mu jakikolwiek ruch - Patron Smoka jest zupełnie sparaliżowany. Shiryuu
rozpaczliwie usiłuje się wykonać jakiś ruch, kiedy tymczasem Deathmask
kontynuuje swój atak... Shiryuu spada w przepaść... pustkę, otchłań...
otchłań, która powoli zaczyna wypełniać się dziwnymi planetami i gwiazdami...
***
W Dolinie Pięciu Wzgórz jest już noc. Fale wodospadu z nieustannym szumem
opadają w dół, na jednej z wyżej położonych skał siedzi Rochi. Złoty Patron
Wagi wpatruje się ze spokojem w niebo, jego maleńkie czarne oczka są skupione,
Rochi trwa w zamyśleniu... Libra widzi każdą chwilę walki Shiryuu i Deathmaska...
i w myślach ostrzega Shiryuu, żeby Patron Smoka miał się na baczności...
wszak Patron Raka jest jednym z najpotężniejszych Złotych Patronów w całym
uniwersum...
***
Tymczasem Shiryuu wciąż spada w dół... i nagle jakby wszystko znika mu
sprzed oczu. Chłopak ląduje na twardych, czarnych skałach, zaczyna się
zastanawiać, gdzie właściwie się znajduje. Otwiera oczy, które przybierają
tu nieco mętny, błękitnawy kolor... i ku swojemu zdumieniu stwierdza, że
widzi! Patron zaczyna rozglądać się wokół siebie, czuje melancholię i smutek,
jakie tu promieniują. To naprawdę przygnębiające miejsce... czarne skały
i wzniesienia, na których migoczą nieliczne turkusowe płomienie. Cała sceneria
jest ciemna... utrzymana właściwie tylko w odcieniach czerni, szarości
i turkusu. Shiryuu ostrożnie wstaje i rusza naprzód - po paru krokach dostrzega
wysokie wzniesienie przypominające kamienny most - po owym wzniesieniu
idą szare cienie. Idą, idą... są ich setki, tysiące... Patron Smoka pomimo
usilnych prób nie może się ich doliczyć. Wtedy Shiryuu woła do cieni, stara
się jakoś przyciągnąć ich uwagę... może to właśnie cienie wiedzą, w jakim
miejscu znajduje się Shiryuu. Ale cienie nie reagują... Shiryuu jest coraz
bardziej zdezorientowany i wciąż przygląda się idącym naprzód cieniom.
Wtedy to dostrzega pomiędzy cieniami... Hyogę! Tak, to musi być Hyoga!
Nieważne, że Materia Patrona Łabędzia utrzymana jest w szarej tonacji,
a chłopak ma głowę pokornie pochyloną... to przecież jest Hyoga! Shiryuu
woła do przyjaciela i ogarnia go kompletne załamanie... Hyoga również jakby
ignoruje jego obecność! Patron Smoka zaczyna biec naprzód, kiedy nagle
powstrzymuje go cichy, kobiecy głosik. Shiryuu obraca się z zaskoczeniem...
tak, to jest Atena... Dziewczyna wygląda jak biały, lśniący posąg, nie
porusza się ani odrobinę... ubrana jest w szatę bogini, a w prawej dłoni
trzyma swoje berło. Mimo, iż Saori nie porusza wargami, Shiryuu słyszy
jej głos. Głos ostrzega Patrona Smoka, aby nie szedł dalej, gdyż jeżeli
Shiryuu wejdzie na trakt, po którym idą cienie, skieruje się ku Krainie
Śmierci, z której nie ma już wyjścia. To jest Świat Umarłych, to jest Hades...
Atena oznajmia, że ciało Shiryuu wciąż znajduje się w Świątyni Raka, to
tylko dusza Patrona została przeniesiona w to miejsce. I na dodatek Atena
jest w stanie przenieść duszę Shiryuu z powrotem do świątyni... Jedna chwila...
i dzięki mocy Ateny Shiryuu ponownie zostaje wciągnięty w tunel łączący
świat żywych z Wymiarem Śmierci.
***
Zadowolony Deathmask wciąż stoi w swojej świątyni nad ciałem Shiryuu, jest
niemal absolutnie pewien, że Patron Smoka został zgładzony raz na zawsze.
Wszak z Krainy Śmierci nie ma już powrotu... I tutaj Złotego Patrona Raka
spotyka rozczarowanie... w leżące u jego stóp ciało Shiryuu wstępuje turkusowy
płomyczek, dusza... Zaskoczony Deathmask staje w pozie bojowej, absolutnie
nie może zrozumieć, jak to wszystko jest możliwe... przecież jeszcze nikomu
nie udało się powrócić z Hadesu! Jednak zimna krew Złotego Patrona Raka
pozwala mu szybko zapanować nad sytuacją... oto Shiryuu właśnie wstał.
Patron Smoka nie mając pojęcia o tym, co przygotowuje dla niego Cancer,
atakuje "Gniewem Smoka". Atak okazuje się nieskuteczny, o czym dowiadujemy
się po chwili z ust samego Deathmaska. Deathmask oznajmia, że żaden atak
nie może zostać wykorzystany dwa razy przeciwko Złotemu Patronowi. Shiryuu
swój "pierwszy raz" wykorzystał w Dolinie Pięciu Wzgórz... i ten pierwszy
raz był zarazem ostatnim. Teraz "Gniew Smoka" nie robi na Złotym Patronie
Raka absolutnie żadnego wrażenia. Za to "Fale Hadesu" wciąż mogą pokonać
Shiryuu i Deathmask doskonale o tym wie. W efekcie "Fale Hadesu" raz jeszcze
zostają użyte i tym razem Shiryuu pomimo usilnych starań znowu nie może
się wyswobodzić spod paraliżującej mocy. Cancer oznajmia, że tym razem
wyśle Shiryuu bez biletu powrotnego... tym razem Shiryuu zostaje w Hadesie
na zawsze...
***
Chiny. Shunrei stojąca na skale z dużym, wiklinowym koszem w ramionach,
dostrzega na nocnym niebie spadającą gwiazdę i upuszcza trzymany kosz.
Dziewczyna jest przerażona, przecież ta gwiazda przypominała smoka... "Oby
Shiryuu nie stało się nic złego..." - myśli z niepokojem Shunrei. Po chwili
dzielna Chinka klęka na skale w pobliżu wodospadu i składa dłonie do modlitwy.
W modlitwie prosi Boga, aby nie pozwolił zginąć Shiryuu... Wokół panuje
ciemna noc...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|