Epizod 47
Addio ad un amico
(Żegnaj przyjacielu)
Hyoga stoi przed Camusem. Jest kompletnie zdezorientowany, świątynia ta nie przypomina mu Świątyni Aquariusa, a powszechnie wiadomo, że Camus jest Patronem Aquariusa. Camus widząc jego zdziwienie oznajmia, że obaj znajdują się obecnie w Świątyni Libry. Teraz Hyoga jest jeszcze bardziej zakłopotany. Co robi Camus w obcej świątyni. Tutaj Camus znowu udziela wyjaśnień, okazuje się, że Rochi, który wyruszył na ważną misję, nie mógł dalej pilnować swojej świątyni, a Camus postanowił się nią choć przez parę miesięcy zaopiekować. Teraz Hyoga już wszystko rozumie. Mówi Camusowi, że dużo o nim słyszał. Nie jest to tylko grzecznościowy zwrot, ale prawda.
***
Dziesięcioletni Hyoga próbuje rozwalić górę lodową, ale nie udaje to mu się. Jest to któraś próba z kolei, Hyogę już tak boli pięść, że nie chce próbować raz jeszcze. Ale jego sensei, Crystal Saint, mówi do niego, żeby jeszcze próbował. To przecież tylko wielokrotne próby i doświadczenia czynią mistrza. Hyoga postanawia zrobić sobie przerwę w treningach. Siedząc z Crystal Saintem na lodowej skale toczy przyjacielską rozmowę. W czasie tej rozmowy tematyka schodzi na Złotych Patronów. Crystal Saint mówi, że swoją potęgę zawdzięcza tylko Złotemu Patronowi Aquariusa, który trzyma w ryzach całą dwunastkę Złotych Patronów, tylko on potrafi zapanować nad całą drużyną najpotężniejszych ludzi na świecie (oprócz Papieża, ma się rozumieć). Kryształowy Patron dodaje, że Camus był sensei wszystkich Złotych Patronów, a także paru innych, na przykład niego. Hyoga słucha z zaciekawieniem, nie wie jeszcze, że sakralizacja Camusa przeszkodzi mu kiedyś w dalszych pojedynkach.
***
Camus oznajmia, że też dużo słyszał o Hyodze, Cygnus Saint jest w końcu uczniem jego ucznia. Rozmowa chwilowo się urywa. Camus rozkazuje zdecydowanie Hyodze, żeby opuścił tą świątynię, już za długo tu przebywa. Ale Hyoga ani myśli wykonać rozkaz. Mówi, że zostanie tu, ale nie podniesie ani razu ręki na sensei swojego sensei. Camusa nie zadawala taki układ i Patron postanawia naczyć Hyogę posłuszeństwa. Jeszcze raz każe Hyodze opuścić świątynię, a kiedy i to nie skutkuje, atakuje. Jego potężna energia nie ma żadnych ograniczeń i rzuca Hyogę o kilkanaście metrów na ścianę. Z twarzy Hyogi tryska krew i zaczyna powoli kapać na podłogę. Cygnus przewraca się. Camus jeszcze raz ostrzega go przed nieposłuszeństwem, ale Hyoga znów zaprzecza. I znów potężna energia Camusa rzuca chłopaka o ścianę, i znów wokół roztryskuje się krew. Hyoga mówi, że nie odejdzie stąd, ma powierzoną sprawiedliwą misję i zamierza ją wykonać. Wówczas Camus "po przyjacielsku" radzi mu, aby zrezygnował z tej misji, wracał do domu i wylizał się z ran. Ale Hyoga ani myśli to uczynić, stara się za to za wszelką cenę wytłumaczyć swoje zachowanie. Oznajmia gwałtownie, że Papież to zdrajca, że nie należy mu ufać. Jako przykład podaje Crystal Sainta. Mówi, że Kryształowy Patron wyjechał do Sanktuarium, spotkał się tam z Papieżem i wrócił zupełnie odmieniony. Camus nie zgadza się z argumentami Hyogi, mówi, że Papież jest wybrańcem bogów i nie może być zdrajcą. Dodaje, że jeżeli Hyoga nie będzie walczył, to zaraz go zgniecie. Hyogę nie obchodzą te zapewnienia, mówi, że już raz popełnił świętokradztwo polegające na podniesieniu ręki na osoby, którym powinien być za wszystko wdzięczny. Dodaje, że nie ma zamiaru powtórzyć drugi raz tego samego błędu. Pada przed Camusem i chwyta go błagalnym gestem za stopę. Nie chce walczyć z sensei swojego mistrza, to byłoby następne świętokradztwo. Camus zdaje się nie rozumieć, o czym mówi Hyoga, ale nie zdradza się z tym przed tym Brązowym Patronem. Odrzuca Hyogę od siebie, ale ten ostatni nie rezygnuje z prób udowodnienia Camusowi swojej racji. Hyoga pyta się Camusa, czy wie, że Crystal Saint zginął. Camus mówi, że wie, sprawa ta była bowiem bardzo głośna w Sanktuarium. Wówczas Hyoga pyta się, czy Camus dowiedział się przy okazji, że ostatnią walkę z Crystal Saintem stoczył właśnie Cygnus Saint. Patron Aquariua oznajmia, że nie obchodzi go to, że Crystal Saint przestał dla niego istnieć w chwili, kiedy zdradził Sanktuarium i nie wypełniwszy swojej misji zginął. Camus oznajmia przy okazji, że jeżeli Hyoga nie stanie teraz do walki, to nie ma żadnych szans na przeżycie, mówi, że zabije go wtedy bez wyrzutów sumienia. Hyoga atakuje więc "Diamentowym Pyłem!", ale na nic się to nie zdaje. Atak odbija się od potężnej Materii Camusa, Camus pyta się Hyogi, czy tylko na to go stać. Przecież "Diamentowy Pył!" nie ma żadnych tajemnic dla sensei Crystal Sainta, który przekazał mu całą swoją wiedzę łącznie z tym atakiem. Camus staje się poważniejszy, mówi, że zanim zaczną walczyć, chce jeszcze pokazać coś Hyodze. W dłoniach Camusa rozbłyskuje złota energia, która po chwili zaczyna emanować jasnym blaskiem. Hyoga przymyka oczy, zaczyna jakby śnić. W swoim "śnie" widzi siebie płynącego ku kabinie zatopionego statku z różą w zębach, widzi, jak wpływa do kabiny, kładzie różę we włosach wiecznie młodej matki i modli się przy jej łożu wiecznego odpoczynku. Tymczasem w realnym świecie Camus wysyła swoją energię poprzez dach świątyni aż do podwodnej skarpy na Syberii, gdzie leżał statek będący naturalnym grobowcem matki Hyogi. Energia Camusa strąca statek w głębiny morskie będące zarazem otchłaniami zapomnienia... Hyoga, który mimo, iż jest nadal w świątyni, widzi to wszystko dzięki energii Camusa, błaga go, aby przestał. Kiedy mimo wszystko Camus nadal spuszcza statek w głębiny, Hyoga pada przed Camusem na kolana. Camus powstrzymuje swoją energię, ale jest już za późno, statek razem z mamą Hyogi przepadł już na zawsze... Hyoga woła z bolesną pretensją i wyrzutem rozrywającym mu piersi: "Nie, nie możesz mi tego zrobić!". Z jego oczu zaczynają płynąć łzy. Zaczyna nienawidzić Camusa, ale po chwili opanowuje się. Pyta się, czy Camus zrobił to wszystko dlatego, aby Hyoga mógł uzyskać siódmy zmysł. Camus przytakuje głową, mówi, że jeżeli Hyoga nie zdobędzie siódmego zmysłu, to nie nawet co z nim walczyć, będzie z góry skazany na porażkę. A aby uzyskać siódmy zmysł, Hyoga musi wyzbyć się wszystkich ziemskich uczuć niegodnych Patrona. Ale Cygnus nie chce zrozumieć konieczności posiadania siódmego zmysłu, nie chce rozstawać się z najdroższymi mu osobami. Mówi, że matka była jego jedyną ostoją, to ona dodawała mu sił, otuchy i nadziei nawet po śmierci, kiedy Hyoga przypływał do niej. Cygnus oznajmia, że jeżeli zapomniałby o matce, to byłoby to tak, jakby ona raz jeszcze umarła. A przecież nie może tego uczyć, już raz zginęła, aby ocalić życie Hyogi...
***
Maleńki, czteroletni Hyoga jest przytrzymywany przez dorosłych na łodzi ratunkowej. Morze szaleje, statek jest bliski zatopienia. Na statku stoi złotowłosa piękność w futerku, matka Hyogi. Hyoga jest zrozpaczony, na łodzi nie ma już miejsca, aby zabrać jeszcze Nataszę, szlachetną rodzicielkę Cygnusa. Wołania Hyogi nie pomagają, łódź ratunkowa oddala się coraz bardziej od statku. Potężna fala powoli rozkołysuje statek. Natasza uśmiecha się delikatnie szepcąc: "Żegnaj, syneczku, żegnaj, mój aniele..."... Statek przewraca się i zatapia w głębinach...
***
Hyoga nadal ubolewa nad swoim losem, co powoduje zgorszenie Camusa. Camus mówi, że Patron nie powinien ryczeć z byle powodu, a bynajmniej z powodu uczucia do jakieś kochanej osoby. Oznajmia, że wiedział, iż Hyoga nie podoła wyzwaniu rzuconemu mu przez los. Dodaje, że ma zamiar zabić Hyogę, zanim zabije go ktoś inny. Nie wątpi, że to się stanie, Hyoga ma przecież miękkie i pełne uczuć serce, a Patron pragnący zwycięstwa powinien być twardy i bezwzględny. Dlatego Camus nie chce przysporzyć cierpień Hyodze, chce po prostu, aby Hyoga nie wycierpiał o wiele więcej u innych. Oznajmia, że Hyoga będzie miał zaszczyt zginąć z jego ręki pokonany najpotężniejszym atakiem Patrona Aquariusa. Camus unosi dłonie do góry, nad jego rękoma pojawia się Dzban Wodnika. Hyoga jest zaskoczony, nigdy nie słyszał od mistrza o takiej technice walki. Zastanawia się, co za okropny płyn może się znajdować w tajemniczym dzbanie Camusa. W dzbanie pojawia się złota energia ("Mroźny Świt!"), która szybko i bezboleśnie przenosi Cygnusa na progi krainy wieczności. Hyoga opada w dół, jest załamany porażką. Wie, że zawiódł Seiya, Shiryuu, Shuna, Saori, a nawet Ikkiego. Nie może sobie tego wybaczyć. Z jego oczu zaczynają płynąć łzy, łzy bezradności i niemego bólu w duszy...
***
Po chwili Materia opuszcza ciało Hyogi i Patron staje na deliatnym poryciu, jakby śniegu. Przed sobą spostrzega najdroższą sobie postać w futerku, Nataszę. Hyoga z łzami w oczach zaczyna biec ku niej, wyciąga rękę ku swej jedynej i wiecznej miłości, matce. Ale Natasza nie jest szczęśliwa, w oczach ma niemy wyrzut. Prosi Hyogę, aby nie podchodził, mówi, że jeżeli podejdzie do niej, jego dusza już nigdy nie będzie miała szansy powrócić do realnego świata. Ale Cygnus nie słucha niczego i pada w objęcia matki. Wreszcie, po śmierci, spotkał się z najbliższymi mu osobami, aby żyć już z nimi na zawsze... (teoretycznie, gdyż jak zwykle w praktyce będzie to wyglądać inaczej)
***
Dusza Hyogi została w krainie wieczności, zaś ciało jeszcze spoczywało w siódmej świątyni. Camus stoi nad martwym Hyogą, nie dręczą go wyrzuty sumienia, ale jakiś tłumiony żal po nieodwracalnej stracie. Nie może zrozumieć tego żalu, przecież z Hyogą nie miał wiele wspólnego, znał go tylko z opowiadań ucznia. Dopiero dzisiaj zobaczył tego pełnego uczucia, przyjaźni i śmiertelnej odwagi młodzieńca. Camus postanawia oddać Hyodze ostatnią przysługę, aby już nikt nie mógł zakłócić Patronowi Łabędzia wiecznego odpoczynku. Zaczyna emanować energią, ciało Hyogi zostaje uniesione trochę ponad ziemię i ustawione w pionie. Po chwili, powoli, ale skutecznie, wokół Hyogi poczyna się pojawiać lodowa bryła. Hyoga zostaje umieszczony w niezniszczalnym lodowym grobowcu, a Świątynia Libry staje się jego ostatnim miejscem spoczynku... Jednak nawet ten gest przejawiający nieznane Camusowi uczucia nie przynosi Patronowi Aquariusa spokoju. Camus wciąż odczuwa jakąś nieodwracalną stratę, stratę, której nic już nie naprawi. Wreszcie jego nieznany żal daje upust w łzach, które spływają po policzkach ostrego i nieubłaganego Patrona. Camus jest zdziwiony, że płacze, nie zdarzało mu się to od chwili, kiedy został Patronem. Te nieznane uczucia... Camus spogląda z łzami w oczach na delikatną twarz Hyogi. Bezwolnie szepcze: "Żegnaj, przyjacielu. Żegnaj, dzielny Rycerzu Łabędzia...". Wokół powiewa zimny wiatr lodowej mocy najpotężniejszych Patronów...
***
Shun po wyjściu ze Świątyni Gemini uszedł już kawałek drogi, ale nagle w połowie schodów do Świątyni Cancer zatrzymuje się. Jest zaniepokojony, czuje, że stało się coś złego.
***
Seiya i Shiryuu także podążają do następnego Domu Zodiaku. W pewnej chwili obaj jak na zawołanie zatrzymują się w miejscu. Seiya pyta się Shiryuu, czy także To poczuł. Shiryuu przytakuje. Żaden z nich nie może już wyczuć kosmicznej energii Hyogi. Przerażenie Seiya powoli wzrasta. Czy to znaczy, że Hyoga zginął?
***
Mu pilnujący ranną Atenę u podnóża swojej świątyni nagle podnosi głowę. Jego siódmy zmysł wyczuwa, iż energia jednego z Patronów przestała istnieć. Mu nie jest zdziwiony, od początku wiedział, że choć jeden Patron zginie. Jest mu tylko żal przyjaciela ze świątyni. Nie poradzi przecież nic na to, że tak okrutne są prawa, którymi kierują się Patroni...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk