Epizod 46
La migliore difesa e l'attacco
(Lepsza obrona niż atak)
Wielki Mistrz Sanktuarium jest wściekły, nie podoba mu się jego porażka. Wie, że to Ikki, który odłączył się od Sanktuarium, był sprawcą jego przegranej. Ale mimo wszystko wie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, Phoenix jest ranny i naprawdopodobniej leczy się w kraterze wulkanu na Death Queen Island. Rozumie jednak, że jego wyleczenie się nie będzie trwało w nieskończoność i w pewnej chwili Feniks powróci w szeregi Brązowych Patronów, aby znów walczyć przeciw Sanktuarium. No cóż, Hyogę wyprawił już w inny wymiar, został mu jeszcze Shun...
***
Świątynia Gemini zdaje się być opustoszała, nikogo w niej nie ma. Poprzez mroczne korytarze przesuwa się w milczeniu Shun. Jego łańcuchy nie wyczuwają żadnej obcej energii, a jednak Shun ma przeczucie, że ktoś go śledzi. Zatrzymuje się. Wie, że ma już blisko do wyjścia, że może prawie bez problemów udać się do Świątyni Cancer, ale przed tym krokiem powstrzymuje go jeszcze jedna myśl. Jest to Hyoga. Patron Andromedy ma świadomość, że teraz Hyoga dryfuje w innym wymiarze, z którego nie ma wyjścia. Waha się, nie wie, czy pomóc przyjacielowi, czy wyruszyć dalej. Jednak ta chwila wahania była zdolna przyczynić się do zguby Shuna... Prawie w tej samej chwili, kiedy Shun podejmuje decyzję, wokół rozpryskuje się niesamowita jasność. To Gemini Saga powraca. Shun przygotowuje się do walki, ma pewne obawy co do pojedynku. Nigdy bowiem nie lubiał walczyć i teraz też miał uczynić to z niechęcią. Ściska w ręku łańcuch, Gemini Saga zbliża się. Jest zdziwiony, że Shun pozostał w świątyni. Mówi, że przecież to skazuje go na śmierć, że Gemini nie da mu szans na ucieczkę i poszerzy labirynty w swojej świątyni. Shun cofa się, odpowiada, że nie mógł przecież zostawić Hyogę w innym wymiarze. Pod hełmem Materii Gemini rozbłyskuje się energia kosmosu, Gemini przygotowuje się do ataku. Po chwili jego dłonie zaczynają tworzyć wejście do innego wymiaru. Łańcuchy Andromedy zaczynają niespokojnie się poruszać, Shun z trudem nad nimi zapanowuje. Jednak energia kosmosu Sagi jest tak przeogromna, że mimo interwencji łańcuchów, Shun zaczyna być wciągany w inny wymiar. Przerażony Shun zachowuje na tyle rozsądku, żeby w realnym świecie pozostawić kawałek łańcucha, kawałek łączący go z rzeczywistością. Po chwili zaczyna się przenosić w kosmiczny wymiar planetarny Gemini Sagi...
***
Po nagromadzeniu się energii w nowym wymiarze wrota międzywymiarowe zamykają się. Shun zaczyna dryfować pośród gwiazd i planet. Nie jest w stanie się utrzymać na nogach, tajemnicza energia sprawia, że Patron Andromedy jest zupełnie bezwładny. Shun cicho, z nikłą nadzieją prosi brata o pomoc. Ikki słyszy jego wołanie, ale jest jeszcze zbyt słaby, aby walczyć. Rozumie, że jeżeli będzie walczył teraz, to nie ma żadnych szans na wygraną... Shun opuszcza głowę ze zrezygnowaniem. Tym razem musiałby poradzić sobie sam, ale nie jest w stanie, jego kosmos jest zbyt nikły. Shun myśli, że Seiya mógłby mieć w takim przypadku szanse, przecież odkrył w sobie tajemniczy siódmy zmysł. Patron Andromedy postanawia, że nieważne w jaki sposób, ale musi w sobie odkryć siódmy zmysł, wydostać się z wymiaru i pomóc Hyodze. Podnosi głowę i chwyta za swój łańcuch. Przypomina sobie, że kawałek łańcucha łączy go jeszcze z rzeczywistością i gdyby tak go przeciągnąć... Saga mający zdolność porozumiewania się między wymiarami zaczyna się śmiać i mówi Shunowi, że zerwał łańcuszek już dawno. Shun z przerażeniem rozpoznaje prawdę słów przeciwnika, łańcuch rzeczywiście jest zerwany. Znowu ma chwilę zwątpienia: walczyć dalej, czy nie? Czy ma jeszcze jakieś szanse w okrutnym pojedynku na rozum i energię? Ale Saori, Ikki, Hyoga, Shiryuu i Seiya liczą przecież na niego, święcie wierzą w jego potęgę. Nie może ich zawieść. Powstaje na nogi i próbuje się jakoś utrzymać w przestrzeni. Saga jest zdumiony, "Co czynisz, nieszczęśniku!" - mówi. Shun uśmiecha się leciutko, pyta się Sagi, czy wie, do czego służą Shunowi łańcuchy, czy wie, dlaczego ich końce się od siebie różnią. Gemini wzrusza ramionami i oznajmia, że nie wie i wcale go to nie obchodzi. Wówczas Shun oznajmia, że koniec zakończony kulą służy do obrony, zaś koniec zakończony ostrosłupem (trójkącikiem) ma za zadanie atakować. Dodaje przy tym, że obie części łańcucha pod jego kontrolą wykonują swe zadanie znakomicie. W dodatku mówi, że on i jego łańcuch są z sobą ściśle związani, że w przypadku śmierci Shuna łańcuch także zginie i odwrotnie. Nie czekając na reakcję Sagi na jego wywody woła: "Niebiański łańcuchu, ożyj!". Łańcuch na jego ramionach zaczyna się intensywnie poruszać. Wtedy Shun rozkazuje mu, aby znalazł prawdziwego wroga, który umieścił go w tym wymiarze i zniszczył go. Na górze czyni się jasność, niezwykła energia rozświetla niebo. Łańcuch ulatuje ku niebu...
***
Gemini Saga/Papież siedzi na tronie w Sanktuarium, ma już nadzieję, że skończył z Shunem. Jednak myli się niesamowicie, gdyż w chwili, kiedy jego nadzieja już ma się stać rzeczywistością, przez dach Wielkiej Świątyni spuszcza się z zawrotną szybkością łańcuch. Zaskoczony Papież w ostatniej chwili powstrzymuje atak. Wtem słyszy głos swojego bliźniaka, głos każący przyznać mu się do porażki. Głos oznajmia, że Shun odkrył już w sobie siódmy zmysł i Papież musi się zastanowić nad dalszymi działaniami, aby nie przyniosły mu one znowu porażki. Po krótkiej rozmowie Papież zgadza się poddać, ale tylko chwilowo. W jego głowie powstaje plan, plan mający na celu uśmiercenie Shuna w sposób okrutny i bezlitosny.
***
Shun przenosi się z innego wymiaru do rzeczywistości, w jednej chwili atakuje łańcuchem Materię Gemini Sagi. Łańcuch zapuszcza się w miejsce, gdzie powinna być twarz Sagi, po chwili domniemany Patron Bliźniąt przewraca się. Łańcuch powraca do Shuna oplatając mu ręce. Shun jest zadowolony z wygranej, nie podoba mu się tylko jedna rzecz, a mianowicie to, że łańcuch powrócił z różnokolorowym naszyjniczkiem. Shun chwyta go do ręki i poczyna uważnie się mu przyglądać. Jest zdziwiony, rozpoznaje, iż jest to różaniec. Wie, że za pomocą tego wisiorka jest w stanie zdemaskować ich głównego wroga i zemścić się za wszystkie zaznane krzywdy. Kiedy jednak zaczyna się zbliżać do leżącego Sagi, Materia rozbłyskuje jasnym światłem i powraca do swego stanu jak przed transformacją. Shun z początku jest zaskoczony, ale po chwili jego twarz zmienia się. Patron Andromedy jest teraz przekonany o słuszności swej racji, Materia Gemini od początku była pusta. Shun zastanawia się, jak potężny jest człowiek, który zawładnął całą Świątnią Gemini, a w dodatku jedną ze Złotych Materii. Rozumuje, że ten człowiek jest właśnie ich głównym przeciwnikiem. Czuje, że wszystkie wymiary zniknęły, a w związku z tym Hyoga został także oswobodzony. Teraz z czystym sumieniem postanawia udać się do Świątyni Raka.
***
Hyoga leży na posadce w ciemnej świątyni. Podnosi się, czuje zawroty głowy. Nie może rozpoznać, co się z nim stało, jak się oswobodził z innego wymiaru. Rozumuje po otoczeniu, że znajduje się w jednym z Domów Zodiaku. Tylko którym? Powstaje na nogi, zaczyna się uważnie rozglądać wokół siebie. Wie, że nie jest sam, że w świątyni znajduje się jeszcze jakiś Złoty Patron. Wtem odpowiedź na jego pytanie ukazuje się aż nazbyt wyraźnie. W cieniu staje postać z charakterystycznym diademem i granatowymi włosami do ramion. Ma chłodne spojrzenie, nie uśmiecha się. Oczy przybysza są pełne wyrazu i jakby rozmyślania. Teraz Hyoga nie ma już żadnych wątpliwości, że stojący przed nim Patron to sensei jego mistrza, Camus.

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk