|
Epizod 44
Gemini
(Gemini)
A więc Seiya, Shun, Shiryuu i Hyoga walczyli z Aldebaranem i tylko Seiya
pozostaje na polu walki. Tymczasem niedaleko drugiego Domu Zodiaku leżą
nieprzytomni Hyoga, Shun i Shiryuu. Po chwili Hyoga podnosi się z trudem
i rozgląda wokoło. Zorientowawszy się w sytuacji podchodzi do Shuna i poklepuje
go leciutko po policzku. Shun powoli otwiera oczy. Shiryuu także odzyskuje
przytomność. W ich umysłach widnieje jednogłośna decyzja - wrócić do świątyni
i kontynuować walkę.
***
W świątyni nadal rozgrywa się pojedynek Złotego Patrona z Brązowym Patronem.
Aldebaran mówi Seiyowi, że nie ma żadnych szans w walce z silniejszym Patronem,
Gold Saint. Seiya jednak nie rezygnuje i postanawia zająć się Aldebaranem
"na serio". Zauważa, że moc Patrona Taurusa leży właściwie w jego rogach.
Gdyby tak złamać jeden z nich... Seiya nie widzi większych problemów, aby
to uczynić, ale Aldebaran atakuje. Pegasus unika ataku i znika z pola widzenia
Taurusa. Aldebaran złorzeczy na Seiya, ale nie jest to konieczne, Seiya
i tak po chwili na nowo staje do walki. Jego pojawienie się jest zaskoczeniem
dla Złotego Patrona, który nie zdąża przygotować się do obrony. Seiya bez
większych problemów ułamuje mu jeden róg. Zadowolony z rezultatu wymyślonego
w pośpiechu planu pyta się Patrona, czy ma zamiar stracić także drugi róg.
Aldebaran mówi, że ceni odwagę i pozwala Seiyowi wyruszyć w dalszą drogę.
Seiya jest trochę zaskoczony, ale zarazem cieszy się. Wtem do świątyni
wbiega pozostała trójka. Seiya mówi im, że wygrał, że ruszają dalej w drogę.
Nagle Aldebaran zatrzymuje ich. "Co się stało? Czyżbyć się rozmyślił?"
- pyta się Seiya. Jednak Taurus kręci przecząco głową. Mówi, że dotrzyma
słowa, że Seiya przejdzie spokojnie, ale pozostała trójka musi udowodnić
swoją odwagę i moc, aby Aldebaran też ich puścił. Seiya ma wewnętrzne zahamowania,
nie czuje się na siłach, aby opuścić przyjaciół podczas walki. Ale Hyoga
z ciepłym uśmiechem kładzie mu rękę na ramieniu i pyta się, czy Seiya pamięta
przysięgę złożoną Atenie. Przecież życie Saori jest postawione na pierwszym
miejscu, obiecali, że choć jeden z nich dotrze do Wielkiego Sanktuarium,
aby poprosić Wielkiego Mistrza o pomoc. Seiya, chociaż z ciężkim sercem,
decyduje się opuścić wojowników. Jego następne wyzwanie brzmi: Gemini.
Biegnie szybko przeskakując po kilka stopni. Po chwili staje przed wrotami
Świątyni Bliźniąt. Przypatruje się Znakowi Zodiaku widniejącemu na tympanonie,
a następnie prawie bez namysłu, ślepo wierząc w słuszność swej misji, rzuca
się do wnętrza trzeciego Domu Zodiaku.
***
W świątyni Shun i inni przygotowują się do pojedynku mającego zaważyć na
przyszłości Ateny. Taurus atakuje, po kolei odpycha każdego wojownika na
ścianę. Jednak cała trójka z determinacją podnosi się i staje w pozie bojowej.
Aldebaran stoi z założonymi rękoma, tak, jakby lekceważył moce Patronów.
Shun atakuje pierwszy za pomocą Nebula Chain. "Niebiańskie Łańcuchy!" -
wykrzykuje. Łańcuszki oplatają całe ramiona Aldebarana, ale ten jednym
szarpnięciem rozrywa je. Shun jest zaskoczony, jego atak nie skutkuje.
Widząc porażkę przyjaciela Hyoga i Shiryuu nie mogą pozostać w bezruchu.
Obaj szybko inicjują swoje ataki: "Gniew Smoka" i "Diamentowy Pył", aby
unieszkodliwić choć trochę Aldebarana. Pojedynek na energie trwa długo,
ale wreszcie atak Dragona i Cygnusa osiąga jakiś efekt. Obie dłonie Taurusa
zamarzają. Aldebaran uśmiecha się dziwnie i mówi, że teraz mogą odejść
wolno. Shun, Shiryuu i Hyoga są trochę zaskoczeni, ale cieszą się, że w
ogóle żyją i przechodzą do następnej świątyni. Wybiegają z Domu Zodiaku
Byka i udają się do świątyni Gemini. Taurus długo za nimi spogląda, wreszcie
uśmiecha się i szepcze, że nie przeraża go porażka, że i tak jeszcze będą
walczyć.
***
Na zegarze słonecznym Znaków Zodiaku gaśnie powolutku znak Byka... Upłynęły
już dwie godziny, w czasie których Brązowi Patroni przeszli przez dwie
świątynie. Kiki klęczy przy Atenie, która ma przymknięte oczy, zdaje się
być nieprzytomna. Złota strzała wsuwa się jeszcze o kawałek głębiej w jej
piersi...
***
Seiya biegnie przez ciemne korytarze wśród doryckich kolumn, myśli, że
zostało mu już mało drogi. Ma dziwne uczucie, czuje jakąś nieznaną energię,
zamazują się cienie, pęd zdaje się być nierealny. Seiya już marzy tylko,
aby dobiec do wyjścia.
***
Przed świątynią Gemini stoją Andromeda Saint, Dragon Saint i Cygnus Saint.
Już mają wbiec do świątyni, kiedy Shiryuu rozkazuje im się zatrzymać. Shun
i Hyoga posłusznie przystają i zaczynają nasłuchiwać. Zaczynają słyszeć
ciężkie kroki, coraz głośniejsze z upływem każdej sekundy. Wtem przed nimi
staje Seiya. Trójka przyjaciół oddycha z ulgą. "Ach, to ty!" - uśmiecha
się Shiryuu. Seiya zdaje się być zaskoczony widokiem przyjaciół. Hyoga
mówi, że to miło, iż Seiya na nich poczekał. Wtedy Seiya staje się jeszcze
bardziej zdziwiony. Mówi, że w ogóle na nich nie czekał, że wbiegł do świątyni
i spodziewał się, że jest przy wyjściu, a wrócił do wejścia. Tutaj pozostali
Patroni też są zaskoczeni, Shiryuu pyta się, co wobec tego się stało. Wówczas
Seiya wzrusza ramionami i oznajmia: "Sam chciałbym wiedzieć...". Mówi,
że biegnąc poczuł niezwykłą energię, wtedy przestrzeń zaczęła się zakrzywiać.
Shiryuu sugeruje delikatnie, że może Seiya biegł w kółko, ale Seiya odpowiada
równie zdecydowanie, że tak nie było. Shiryuu, Shun i Hyoga postanawiają
udać się razem z Seiyem do świątyni i może rozwiązać tajemnicę Świątyni
Gemini.
***
Taurus stoi na wzgórzu patrząc w stronę Świątyni Gemini. Wtem obok niego
materializuje się Mu. "Nie przeszkadzam?" - pyta podchodząc do kolegi.
Taurus kręci przecząco głową, jest zamyślony. Mu stwierdza, że Aldebarana
także pokonali Brązowi Patroni. Patrząc na ułamany róg towarzysza proponuje
mu naprawę Materii. Ale Taurus uśmiecha się i nie zgadza na propozycję,
mówi, że uszczerbek poniesiony na Materii będzie mu przypominał o porażce
i nie pozwoli mu drugi raz popełnić tego samego błędu. Mu odwzajemnia uśmiech.
Taurus siada na skale, przez chwilę obaj patrzą zamyśleni w stronę Domu
Zodiaku Gemini. W pewnej chwili Mu pyta, czemu Tarus darował życie Brązowym
Patronom, przecież jego moc umożliwiała mu wykończenie każdego Patrona
z osobna. Wówczas Taurus wykręca się mówiąc, że Aries zbyt przecenia jego
możliwości. Ale Mu zaprzecza, zna dobrze towarzysza z sąsiedniej świątyni
równie dobrze, jak ogromną moc Znaku Zodiaku Byka. Wreszcie Aldebaran "poddaje
się" i mówi, że rzeczywiście, umyślnie puścił czwórkę Patronów w dalszą
drogę. Zrobił tak dlatego, ponieważ po oczach Seiya i jego przyjaciół widać
było, jak bardzo wierzą w słuszność swojej walki, jak wierzą w sprawiedliwość
swoich poczynań. Taurus mówi, że wówczas zaczął się zastanawiać nad tym,
czy Brązowi Patroni są naprawdę zdrajcami, czy może Wielki Mistrz jest
oszustem. W dodatku moc Seiya była na początku malutka, zaś później rosła
dzięki niesamowitej energii, energii Ateny. Jak Atena mogłaby pomagać Brązowym
Patronom, jeżeli byliby oni zdrajcami? Mu zamyśla się, Taurus ma rację.
Aries odrzeka, że całkiem prawdopodobne może być to, iż Papież jest oszustem.
Przecież wszystkich sług, którzy ujrzeli jego twarz, wymordował. Był tyranem,
był bezwzględny i okrutny. Ale z drugiej strony dla Seiya i innych był
uprzejmy i miły, jak zupełnie inna osoba. Aries i Taurus pogrążają się
w rozmyślaniach. Czyżby Papież sam był zdrajcą i czyhał na zgubę Ateny?
Czyżby miał dwa oblicza: zła i dobra? Czemu wprowadza ich w błąd? Czy teoria
Seiya jest słuszna? Z zamyślenia wyrywa ich energia gromadząca się powoli
wokół Świątyni Bliźniąt. Energia bardzo potężna, ale zarazem niewidzialna.
Mu wie, czuje, że Gemini Saga powrócił do swojej świątyni, aby ją chronić.
Aldebaran ma złe przeczucia. Podobnie jak Mu, dobrze wie, że z tej walki
żaden z Brązowych Patronów, nawet Seiya, nie wyjdzie zwycięsko...
***
Hyoga, Shun, Shiryuu i Seiya biegną mrocznymi korytarzami Sanktuarium.
Nagle zaczynają czuć tą samą energię, którą czuł Seiya, cienie plączą się,
jakby przenosząc w inny wymiar. Twarz Hyogi oblewa zimny pot. Biegną już
dwie godziny, kiedy wreszcie wydostaną się stąd? Wtem przed nimi ukazuje
się jaśniejsza plama. To wyjście. Zachęceni tym widokiem Patroni przybierają
na tempie i opuszczają świątynię. Ale wtem widzą, że znowu są przed wejściem.
Nagle Shun przeciera oczy. Widzi wyraźnie, jak na dłoni, dwie Świątynie
Gemini. Także pozostali Patroni dostrzegają to niezwykłe zjawisko. Shiryuu
mówi z podziwem: "Nie znam Złotego Patrona Bliźniąt, ale z pewnością jest
on mistrzem iluzji.". Chcąc nie chcąc Patroni muszą coś zrobić. Wreszcie
Hyoga decyduje, że on i Shun odwiedzą świątynię po lewej stronie, zaś Seiya
i Shiryuu - tą po prawej. "Jakiej zastrzeżenia?" - pyta się na ostatek.
Seiya kręci przecząco głową: "Żadne.". Cała czwórka uśmiecha się do siebie,
wiedzą, że z tym Złotym Patronem mogą nie mieć tyle szczęścia, ile z poprzednią
dwójką. Chcą na długo zachować w swoich marzeniach twarze przyjaciół. Nie
przeszkadza im to, że mogą nigdy nie wrócić ze świątyni, sprawa Ateny stoi
przecież na pierwszym miejscu. Nieważne, jaka jest cena, będą walczyć do
końca. Seiya, Shiryuu, Hyoga i Shun ściskają wzajemnie dłonie i w milczeniu
wyruszają na jedną z najbardziej niebezpiecznych walk w ich życiu - walkę
z Gemini Sagą. Shiryuu i Seiya biegną już długo, ale nie widzą kresu. W
dodatku ta energia... Shiryuu jest zdenerwowany, ale nie okazuje tego przed
Seiyem. Wtem obaj zatrzymują się. W oddali słyszą wyraźne, metaliczne kroki.
Korytarz zaczyna rozświetlać niezwykła jasność, oczom zdumionych Patronów
ukazuje się Złoty Patron Bliźniąt. Nie widzą jego twarzy zakrytej przez
ciemną maskę, ale bije od niego niezwykła energia. Saga mówi, że jeszcze
nikomu nie udało się wyjść z tego labiryntu. Seiya zagryza wargi. I on,
i jego przyjaciel wiedzą, że ta walka będzie najprawdopodobniej ich ostatnią...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|