Epizod 42
Il settimo senso
(Siódmy zmysł)
Skończyliśmy na tym, że w poprzednim odcinku Tramy wystrzeliwuje strzałę w piersi Ateny. I to celnie... Seiya, Hyoga, Shun i Shiryuu są przerażeni, boją się, że dla ich Księżniczki nie ma już ratunku. Ale Tramy, konający w przedśmiertnych drgawkach, oznajmia Patronom, że dla Saori jest jeszcze ratunek. Wszystkie twarze zwracają się w jego stronę. Tramy kontynuuje swoją wypowiedź, Saori ma szanse na wyzdrowienie pod jednym warunkiem - że strzałę z jej piersi wyciągnie Wielki Mistrz Sanktuarium. Patroni zastanawiają się ciężko. Wiedzą, że aby dostać się do Wielkiego Sanktuarium, należy przejść przez wszystkie Domy/Świątynie Zodiaku, których właścicielami są Złoci Patroni, najpotężniejsi ludzie na Ziemi. Ale czy Brązowi Patroni mają inny wybór? Muszą za wszelką cenę chronić Atenę, przecież to jest ich misja, po to otrzymali swoje Materie. Tramy mówi, że na to zadanie mają tylko dwanaście godzin, odmierzanych wielkim zegarem słonecznym. Po każdej godzinie gaśnie jeden z płomyczków palących się przy godzinach - znakach zodiaku (od znaku Ariesa - Barana, aż do znaku Pisces - Ryb), zaś strzała zagłębia się głębiej w piersi Ateny, aby wreszcie dosięgnąć jej serca. Oznajmiwszy im o tym umiera. Seiya podtrzymuje Saori, która z każdą minutą czuje się gorzej. Patroni mają rozterkę. Nie mogą tu przecież zostawić swoją boginię, ale aby Saori przeżyła, muszą stąd odejść i wyruszyć do Wielkiego Sanktuarium. Saori przerywa ich rozmyślania mówiąc, że wytrzyma cały ból, aby tylko Patroni się pospieszyli. Mówi, że bezgranicznie im ufa. Seiya wie, że Atena ma rację, ale wciąż jeszcze klęczy przy niej. Tymczasem Atena walczy pomiędzy życiem, a śmiercią...
***
Saori stoi w przestrzeni kosmicznej. "Czy ja już umarłam?" - zastanawia się cicho. Wtem nad nią pojawia się jakby wizja Mitsumasy. Atena jest z początku uradowana, ale później zaczyna ją niepokoić brak odpowiedzi od dziadka na jej radosne wołania. Dziadek ma dziwną minę... Saori przypomina sobie, że Mitsumasa miał taką minę podczas pewnego dosyć nieprzyjemnego (mało powiedziane) wydarzenia, które miało miejsce w jej dzieciństwie...
***
Seiya, Shun, Ikki, Hyoga, Shiryuu, Jabu, Geki i wielu, wielu innych niedoszłych Brązowych Patronów w wieku około dziewięciu lat wypoczywa na polance. Wtem niedaleko nich staje również młodziutka Saori. Rozkazuje Seiyowi podejść bliżej. Patroni zaczynają przeczuwać coś złego, Saori ma zbyt zagadkową i rozbawioną minę. W pewnej chwili tajemnica wybucha... Saori każe Seiyowi stanąć na czworakach, mówi, że chce, aby Seiya "został jej konikiem". Seiya stanowczo nie zgadza się, przecież to jawne upokorzenie. Saori przybiera gniewną minę i mówi, żeby Seiya słuchał jej rozkazów, przecież to dzięki jej dziadkowi Patroni zostali przeniesieni z sierocińca do obozów treningowych. Seiya mimo wszystko nie przestaje się upierać przy swojej racji. Wówczas Saori uderza go szpicrutą w policzek. Seiya nawet nie ociera krwi, ale chwyta szpicrutę i nie puszcza ją. Saori jest wściekła, rozkazuje Seiyowi zostawić ją w spokoju. Ale Seiya patrzy jej odważnie w oczy, mimo, iż wie, jak źle może się to dla niego skończyć. Pozostali Patroni przyglądają się scenie w milczeniu, nie komentują zdarzenia, ale ich milczenie jest jakby złowrogie. Saori złorzeczy na Seiya, ile tylko może, ale jej siła nie może równać się z siłą Seiya. Nie wiadomo, jak to by się skończyło, gdyby wydarzenie nie zostało przerwane przez jednego Patrona, który zdobył się na ogromne poświęcenie, aby uchronić dumę Seiya. A mianowicie Jabu podbiega do Saori odtrącając daleko Seiya i mówiąc dziewczynce, że to on będzie jej "konikiem". Seiya jest zaskoczony i trochę przestraszony postępkiem przyjaciela, nie myśli nawet o tym, aby podnieść się z trawy, na którą upadł. Nie mniej zdziwieni są pozostali Patroni. Tymczasem Saori uśmiecha się, mówi: "Choć jeden mądry się znalazł!"... Jabu posłusznie staje na czworakach, kiedy Saori usadawia się na jego plecach. Po chwili Saori krzykiem i szpicrutą zaczyna ponaglać biednego chłopaka do biegu, coraz szybszego i szybszego. Trwa to dosyć długo, Jabu zaczyna się pocić i krwawić. Nikt mi nie zaprzeczy, że to nie boli, jak dostanie się wielokrotnie szpicrutą po tyłku, a co dopiero, jak spotka to dziewięcioletniego chłopaka. Jabu jest już bliski omdlenia, kiedy niespodziewanie na polankę zajeżdża limuzyna jak wybawienie z jasnego nieba. Z limuzyny wysiada Mitsumasa Kiddo. Atena natychmiast przerywa "jazdę" i wybiega w stronę ukochanego dziadka. Rzuca mu się w ramiona, ale nie czuje odwzajemnionego uścisku. Dziadek stoi spokojnie, jakby zupełnie nie dostrzegał małej wnuczki. Saori zaczyna przeczuwać, że uczyniła coś złego, i że dlatego jej dziadek się gniewa. Mitsumasa mówi, że niewybaczalną rzeczą jest upokarzać dodatkowo chłopców, których i tak spotkał wystarczająco ciężki los. Oni są przecież sierotami, od młodości ich historia była przepełniona cierpieniami i nieustannym poniżaniem. Dziadek dodaje, że to, iż Saori spotkał lepszy los, nie może być przyczyną, dla której Atena ma prawo tak traktować chłopców, którzy przecież będą ją w przyszłości chronili. Saori czuje się winna. Mitsumasa prosi ją: "Spójrz na tych chłopców.". Atena posłusznie spogląda w tamtą stronę. Wszyscy Patroni zgromadzili się przy dotkliwie pobitym Jabu podtrzymując go, rzucając mu co po chwilę dobre słowo, niepokojąc się o niego. Jabu ma spodnie przedarte na kolanach, po jego dłoniach i kolanach spływa krew, widać liczne zadrapania. Ale mimo bólu z wysiłkiem uśmiecha się delikatnie, jakby z wdzięcznością. Jest to jeszcze jeden incydent, który umocnił przyjaźń pomiędzy Brązowymi Patronami, ich wiarę w to, że kiedyś czeka ich lepsze życie. Mimo, iż Bronze Saints wiedzieli, że w przyszłości będą musieli ze sobą walczyć, nadal się ze sobą przyjaźnili, każdy z nich był gotów na nawet największe poświęcenie dla innego z nich.
***
Seiya z niepokojem patrzy na Atenę, kiedy ta powoli odzyskuje przytomność. Myśli Saori przepełnia spis cierpień, jakich z własnej winy przysporzyła w młodości Patronom. Teraz odczuwa swoją winę w pełni, prosi Seiya o wybaczenie tych wszystkich krzywd, jakie wydrządziła mu i innym Bronze Saints w dzieciństwie. Seiya bez wahania wybacza jej, co było, to minęło, Seiya nie ma zamiaru wyrzucać Saori wszystkich błędów do końca życia. Atena mówi, że Patroni dosyć się nacierpieli, że teraz kolej na nią. Dodaje, że zniesie cierpienie z godnością, że nie będzie broniła się przed przeznaczeniem. Prosi Patronom, aby nie zważali na nią i mimo wszystko wyruszyli do Wielkiego Sanktuarium. Mówi, że poradzi sobie sama. Patroni szanują wolę Ateny, a więc za ich zgodą zgadza się i Seiya.
***
Seiya, Shiryuu, Shun i Hyoga biegną po schodach w stronę pierwszego Domu Zodiaku, Świątyni Barana. Zatrzymują się przed wejściem, wiedzą, że świątynia jest zamieszkana przez Złotego Patrona Ariesa. I mają rację. Po chwili wychodzi im na spotkanie Mu. Patroni przygotowują się do walki, ale nie atakują. W pewnej chwili Shiryuu postanawia walczyć, chce udowodnić swoim przyjacielom, że mimo kalectwa potrafi nadal bronić tego, co najcenniejsze. Wyskakuje w powietrze i rzuca się na Mu, ale ten odpycha go jednym palcem. Patron Smoka ląduje na ziemi, ku zdumieniu wszystkich obecnych z wyjątkiem Mu, tarcza Shiryuu rozpryskuje się na kawałki. Dragon jest zaskoczony, przypuszczał dotąd, że jego tarcza jest niepokonana. A tu widzi, że jednak da się ją zniszczyć. Mu widząc zakłopotanie Patronów oznajmia, że zbroje wszystkich Brązowych Patronów są osłabione na skutek wielokrotnych walk i potężnych ciosów. Wtem ni z tego ni z owego pojawia się Kiki. Bronzies są zdziwieni, nie przypuszczali, że Kiki także zamieszkuje świątynię. Kiki szczerzy do nich zęby w przyjacielskim uśmiechu i mówi, że na ich miejscu poprosiłby Mu o naprawę Materii. Mu nie sprzeciwia się, uprzedza tylko, że naprawa będzie trwała co najmniej godzinę. Wie o tym, że Patroni mają do dyspozycji tylko dwanaście godzin i chce im pozostawić decyzję o tym, jak wykorzystają przeznaczony im czas. Patroni spoglądają po sobie z namysłem. Tymczasem Mu wysyła Kikiego, aby ten sprawdził, w jakim stanie są Materie Pegasusa, Dragona, Cygnusa i Andromedy. Kiki okazuje się posłuszny starszemu bratu i zaczyna komicznie skakać wokół Seiya sprawdzając stan jego Materii. Seiya jest zaskoczony zachowaniem Kikiego. Appendix wytwarza w swoich dłoniach czerwoną energię, dzięki której widzi stan Materii. Przenosi dłonie na twarz Pegasusa, Seiya nadal nie może opanować zdumienia. Podobnie zachowują się inni Patroni. Wreszcie Kiki kończy swoje zabiegi i oznajmia, że Materie są poważnie uszkodzone. Mu dodaje, że jeżeli Brązowi Patroni mają zamiar się zmierzyć z najpotężniejszymi ludźmi na świecie, Złotymi Patronami, ich Materie muszą być jak nowe. Ten argument przekonuje czwórkę przyjaciół i postanawiają pozostawić Materie pod opieką Mu.
***
Czwórka Patronów stoi w milczeniu na wzgórzu w pobliżu Świątyni Ariesa, czas płynie nieubłaganie. Wtem Patroni dostrzegają w rozwiewającej się mgle wielki słoneczny zegar (podobny trochę do angielskiego Big Bena), Zegar Zodiaku widoczny z każdego Domu Zodiaku. Wtem na zegarze gaśnie płomyczek przy znaku Barana. Jedna godzina upłynęła. Patroni niepokoją się, wiedzą, że zostało już im tylko jedenaście godzin na przebycie przez następnych jedenaście świątyń. Uznają, że nie mogą już dłużej czekać i udają się z powrotem do Mu.
***
Atena ciężko oddycha, nadal leży samotnie na ziemi. Strzała w jej piersiach zagłębia się o następne parę centymetrów...
***
Patroni wchodzą do świątyni i oznajmiają Mu, że muszą już wyruszać w dalszą drogę. Mu oznajmia, że właśnie skończył czynić swoją powinność i oddaje im naprawione Materie. Cztery Materie lśnią niesamowitym blaskiem, wyglądają jak nowe. Patroni nie chcą czekać długo z ich przywdzianiem i po kolei przemieniają się. Cała czwórka jest zdumiona, Shiryuu mówi nawet, że czuje, jakby jego Materia żyła własnym życiem, że słyszy bicie jej serca. Wszyscy dziękują Mu za pomoc, ale ten jeszcze na chwilę ich zatrzymuje. Pragnie podać im parę wskazówek co do walki. Seiya zgadza się na stratę jeszcze paru minut, gdyż Mu już tak wiele razy im pomógł, że jego rady bardzo się liczą dla Brązowych Patronów. Mu mówi, że aby walczyć ze Złotymi Patronami, Brązowi Patroni muszą odkryć swój siódmy zmysł. Patroni są zdziwieni, nigdy nie słyszeli o siódmym zmyśle. Wówczas Mu wyjaśnia, że normalnie człowiek posiada pięć zmysłów, szósty to intuicja, zaś siódmy zmysł to odkrycie prawdy o swojej kosmicznej energii. Dodaje, że Złoci Patroni osiągnęli właśnie taką moc tylko dzięki temu, że rozpoznali do końca swoją energię znajdującą się w ich ciałach i duszach. Seiya ma jeszcze jeszcze jedną wątpliwość. Jak zdołają odkryć swój siódmy zmysł? Mu uśmiecha się tylko zagadkowo i mówi, że odpowiedź znajduje się w nich samych. Dodaje, że nie będzie ich już dłużej zatrzymywał gdyż wie, jak cenny jest ich czas. Na ostatku życzy im powodzenia. W jego oczach widać moc, moc, którą ma tylko niewielu Złotych Patronów. Moc odkrywania prawdy...
***
Patroni zaczynają biec po schodkach w kierunku drugiego Domu Zodiaku, Świątyni Taurusa (Byka). Patroni nie wyczuwają żadnej energii, świątnia zdaje się być opustoszała. Mimo wszystko Bronzies wolą nie ryzykować i przebiec jak najszybciej przez ten Dom Zodiaku. Zaczynają biec. Nabierają właśnie rozpędu, kiedy przekroczywszy już wejście odbijają się o niewidzialne pole magnetyczne. Przed nimi staje Aldebaran. Seiya i jego przyjaciele są zaskoczeni, przecież nie wyczuwali energii żadnego człowieka poza nimi samymi. A jednak Złoty Patron Byka stoi przed nimi gotów do walki. Oznajmia, że nie wpuści do Domu Zodiaku żadnego Patrona, prędzej sam padnie trupem. Patroni czują, że mają przed sobą ciężki pojedynek...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk