|
Epizod 39
Una prova da superare
(Próba dominacji)
W tym epizodzie mamy wątpliwą przyjemność po raz pierwszy poznać Deathmaska
(w naszym kochanym tłumaczeniu tą szacowną nazwę własną przetłumaczono
jako Maskę Śmierci, co jest zgodne z prawdą, ale bez przesady, czy oni
muszą tłumaczyć nawet imiona?). A więc woda życia została dostarczona Shiryuu
i teraz i Kiki, i Shunrei czekają na poprawę zdrowia Shiryuu. Kiki prosi
Shiryuu, aby spojrzał na dolinę i powiedział, czy coś widzi. Shiryuu zastosowuje
się do rady i podchodzi nad brzeg przepaści. Po chwili napięcia i milczenia
oznajmia: "Nic.". Shunrei i Kiki patrzą na siebie zrezygnowani. Boją się,
że dla wzroku Shiryuu nie ma już ratunku, że nawet cudowna woda życia nie
może przywrócić ich przyjacielowi zdrowia. Trwałe kalectwo Patrona Smoka
wydaje się nieuniknione. Ale Shiryuu odwraca się do dwójki przyjaciół i
uśmiecha się. Mówi, że wie, ile trudu kosztowało Seiya zdobycie cudownej
wody. I, że mimo tego, iż terapia okazała się nieskuteczna, dziękuje z
całego serca za wszystko, co jego przyjaciele dla niego zrobili podczas
choroby. Dodaje przy tym, że jeszcze nie stracił nadziei, że wciąż wierzy
w swoje wyzdrowienie. Mówi, że nie podda się losowi, że będzie walczył
przeciw własnemu przeznaczeniu. Shunrei i Kiki są zaskoczeni, wypełnia
ich podziw dla ogromnej wiary Shiryuu. Do trójki nastolatków podchodzi
stary sensei Shiryuu, Rochi. Okazuje się, że słyszał całą rozmowę. Mówi
wychowankowi, że nawet woda życia nie pomoże w wyzdrowieniu, jeżeli Patron
Smoka nie będzie tego bardzo pragnął. Dopiero wtedy, gdy woda życia połączy
się z energią wiary Shiryuu, będą jakieś szanse. Shiryuu przytakuje głową,
postanawia być cierpliwy.
***
Rochi i Shiryuu siedzą na skałach niedaleko wodospadu i pagody. Rochi mówi,
że wezwał tutaj Patrona Smoka, ponieważ chce mu wyjaśnić, co dzieje się
w Sanktuarium. Mówi, że teraz, gdy Brązowi Patroni (a przynajmniej Seiya)
zetknęli się już ze Złotymi Patronami, nie ma potrzeby tego ukrywać. Opowiada
o nowym Papieżu, o jego tyranii, i o wielkiej rewolcie zorganizowanej szesnaście
lat temu. Shiryuu słucha uważnie, nie wie jeszcze, jak za chwilę przydadzą
mu się wiadomości otrzymane od mistrza. Na końcu Rochi oznajmia, że on
też jest Złotym Patronem, Złotym Patronem Libry strzegącym Świątyni Wagi.
Ta wiadomość wywołuje zaskoczenie u Shiryuu, nie dziw zresztą, gdyż Rochi
jest bardzo stary i niepozorny. On ma być jednym z najpotężniejszych wojowników
Ateny? Aż wierzyć się nie chce... Rochi mówi, że jest w dodatku jednym
z niewielu uczestników wielkiego powstania przeciw Sanktuarium. Shiryuu
nic nie mówi, nowina aż odbiera mu głos. Wtem wokół zaczyna emanować nieznana
złota energia. Shiryuu czuje, że jest ona nieprzychylna Brązowym Patronom.
Wkrótce za Rochim pojawia się cień, cień niewidoczny w błysku Złotej Materii.
Shiryuu oczywiście nie widzi tego, ale intuicja podpowiada mu, iż za chwilę
wydarzy się coś złego... Po chwili niesamowity blask okalający postać przybyłego
Złotego Patrona zanika, przed mieszkańcami Doliny Pięciu Wzgórz staje Deathmask,
Patron spod Znaku Zodiaku Raka (Cancer). Deathmask oznajmia, iż wysłał
go tu Wielki Mistrz (Papież), aby zabił Złotego Patrona Libry. Shiryuu
czuje niepokój o mistrza, woła do Deathmaska, że zanim stanie do walki
z Rochim, musi wpierw zmierzyć się z jego uczniem. Deathmask jest trochę
zdziwiony, spodziewał się, że wszystko pójdzie mu jak po maśle. A tu napotyka
przeszkodę w postaci Shiryuu. Ale Złoty Patron Raka jest wystarczająco
zadufany w sobie, aby myśleć, że uda mu się wygrać z przeciwnikiem. Częściowo
ma rację, siły są bowiem nierówne. Shiryuu bowiem i nie ma na sobie Materii,
i jest niewidomy. Nie mówiąc już o tym, że pomiędzy mocą Brązowego a Złotego
Patrona istnieje kolosalna różnica, o czym już przekonał się Seiya walcząc
z Leo Aiolią. Shiryuu wielokrotnie atakuje przeciwnika, ale ani razu jego
cios nie dosięga Cancer Deathmaska. Deathmask natomiast nie pozostaje mu
dłużny i atakuje. Shiryuu nie jest w stanie przewidzieć, skąd nadchodzi
cios, gdyż Deathmask porusza się szybko i bezszelestnie. Wydaje się, że
Shiryuu nie ma żadnych szans. Patron Smoka nie próbuje nawet osłaniać twarzy,
którą bez przerwy atakuje Deathmask. Shiryuu postanawia czekać na odpowiedni
moment, a najodpowiednieszą chwilą wydaje mu się chwila, kiedy Deathmask
postanowi z nim skończyć. Jego pragnienia wkrótce się spełniają. Deathmask
mówi, że ma zamiar teraz skończyć z Shiryuu nie dlatego, żeby mu się nudziło,
ale z powodu, że jego czas jest wyliczony i niezwykle cenny. Inicjuje ostatni
cios, ale mija on się z celem, gdyż Shiryuu błyskawicznie uskakuje. Deathmask
jest zdziwiony tym posunięciem, ale nie ma czasu na zastanowienia. Po chwili
bowiem Shiryuu wyskakuje w powietrze i przygotowuje się do zadania ciosu
stopą. Jednak Deathmask nie na darmo jest Złotym Patronem i prawie dosłownie
po chwili zatrzymuje jednym palcem stopę przeciwnika. Mówi do Shiryuu,
że w tej chwili jest tylko małym, żałosnym smoczkiem (a nie Patronem Smoka),
chorągiewką w ręku potężnego Deathmaska. Zaczyna okręcać Shiryuu na swoim
palcu, Shiryuu powoli zaczyna się źle czuć, kręci mu się w głowie. Nadbiega
Shunrei i Kiki, mają złe przeczucia. Shunrei widząc kłopoty Shiryuu jest
przerażona, nie wie, co zrobić. Na koniec Deathmask zrzuca Patrona Smoka
do otchłani wodospadu... Czy to już koniec?... Shunrei nie wytrzymuje napięcia
nerwowego i zemdlona pada w ramiona Kikiego. Teraz Deathmask postanawia
zająć się Rochim. Cieszy się ze swojej (domniemanej) wygranej, ale dziwi
go trochę to, że Rochi nie pobiegł na pomoc swojemu ukochanemu uczniowi.
Dohko przerywa jego namysły pytając się, czy nowy Papież zrobił pranie
mózgu również i Deathmaskowi. Deathmask obraża się, mówi, że służy Papieżowi
z własnej woli, nikt go do tego nie zmuszał. Tym razem Rochi jest zdziwiony.
Upewnia się, że Deathmask służy dobrowolnie największemu tyranowi świata,
który ma zamiar zawładnąć nad całą galaktyką i czynić zło. Ale dlaczego
Złoty Patron przyjął taką postawę? Takie właśnie pytanie zadaje Rochi przeciwnikowi.
Deathmask odpowiada z uśmiechem, że jemu perspektywy i cele Papieża podobają
się i budzą w nim podziw. Wspaniałym jest bowiem (według Deathmaska) osiągnąć
to, co niemożliwe. Deathmask dodaje przy okazji, że to, co dzisiaj wydaje
się złe, nazajutrz okazuje się dobre, i odwrotnie. Rochi nie pozostaje
dłużny w wypowiedzi i również wygłasza Deathmaskowi wykład na temat wartości
moralnych. Deathmask ma jednak dość gadania i postanawia walczyć. Rochi
nie rusza się w ogóle, jakby z rezygnacją przyjmuje swoją śmierć. Deathmaskowi
podoba się jego postawa, mówi, że Rochi mimo wszystko wykazuje choć trochę
rozsądku. Zamierza się powoli na Rochiego, jakby bojąc się chybić...
***
W tym samym czasie Shiryuu spada w wodzie głową w stronę dna. Ma przymknięte
oczy, jest rozluźniony. Porusza go tylko siła grawitacyjna. Wtem na dnie
strumyczka pod wodospadem widać jakiś błysk... Okazuje się, że błyszczy
tak Święta Skrzynia z Materią Smoka. Skrzynia samowolnie otwiera się i
Materia zaczyna otaczać ciało omdlałego Shiryuu. Patron powoli odzyskuje
siły.
***
Deathmask słyszy za sobą podejrzany szmer, jego cios nie dotyka twarzy
Rochiego. Cancer powstrzymuje swoją rękę przed atakiem i odwraca się. Pierwsze,
co widzi, to Shiryuu w Materii stojący na wirze wodnym unoszącym się jak
trąba powietrzna nad wodą. Deathmask jest wściekły, myślał, że wszystko
pójdzie mu już łatwo, a tymczasem Shiryuu powraca do walki! Wściekłość
Złotego Patrona Cancer nie ma granic, postanawia on wykorzystać potęgę
swojej konstelacji. Mówi, że jego konstelacja, gwiazdozbiór Raka, emituje
potężne promieniowanie nuklearne, które jest w stanie stworzyć czarną dziurę.
Wokół Deathmaska rozbłyskuje złowroga aura, a za jego plecami zaczyna się
rzeczywiście tworzyć czarna dziura. Rochi ostrzega wychowanka przed zagrożeniem,
ale dzieje się to za późno. Potężna energia emitowana przez czarną dziurę
zaczyna wciągać Shiryuu i jego energię. Tym razem Patron Smoka nie jest
w stanie walczyć, gdyż potęga jakiegokolwiek znaku zodiaku jest stokroć
silniejsza od potęgi zwykłej konstelacji. Ale ratunek przybywa ze strony
wodospadu. Za Rochim staje Złoty Patron, którego Shiryuu z wiadomych przyczyn
nie jest w stanie zauważyć, i rozkazuje: "Puść natychmiast mojego przyjaciela!".
Deathmask nic sobie nie robi z uwag nieznajomego i śmieje się: "Jak kaleki
Patron może być twoim przyjacielem?". Nieznajomy raz jeszcze ponawia swoje
rządanie. Jego ton jest stanowczy, Patron mówi głosem nie znoszącym sprzeciwu.
Tym razem Deathmask (o dziwo!) ustępuje miejsca silniejszemu. Shiryuu opada
na ziemię. Dopiero wtedy dowiaduje się, że nieznajomy poczytujący sobie
Shiryuu za swojego przyjaciela, to Mu. Shiryuu uśmiecha się, to dobrze,
że Złoty Patron Barana został ich sprzymierzeńcem. Nie dziwi go już, że
przyjaciel z Jamiru posiada Złotą Materię, gdyż Rochi wtajemniczył go w
czasie rozmowy przed atakiem Deathmaska, że Złotych Materii jest dwanaście,
a Patroni przywdziewający je rozsiani są po całym świecie. Nie dziw więc,
że Tybetańczyk również miał szansę zdobyć Materię. Rochi uśmiecha się do
Mu i mówi: "Dziękuję, kolego.". Zapanowuje miła atmosfera, ale Shiryuu
ciągle ma żal w sercu i dzieli się nim z Rochim. Czemu Rochi mu nie pomógł
podczas walki z Deathmaskiem? Okazuje się, że Rochi nie był w stanie wytłumaczyć
Shiryuu mocy Złotych Patronów i postanowił, aby Brązowy Patron Smoka przekonał
się o tej mocy na własnej skórze. Innymi słowy zachowanie swoje Rochi
ustalił celowo, aby udzielić wychowankowi lekcji pokory. Uznał bowiem,
że nie przemówią do Shiryuu puste słowa, ale doświadczenie, w jakie człowiek
bogaci się cały czas. Rochi dodaje przy tym, że nauczył Patrona Smoka wszystko,
co sam umiał. Teraz Shiryuu jest już samodzielny, może bez obaw stać się
znowu Patronem Ateny mimo swojego kalectwa. Shiryuu z przymkniętymi oczyma
stoi na skale, uśmiecha się. "Przyjaciele, mogę wreszcie powrócić w wasze
szeregi." - szepcze.
***
Tymczasem pozostali Brązowi Patroni stojąc na skale obserwują zachód słońca.
Zarówno Shun, jak i Hyoga i Seiya czują, że zbliża się ostateczna bitwa.
Ostateczna walka między głównymi siłami dwóch najpotężniejszych bogów:
Ateny i Aresa.
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|