|
Epizod 38
Il dubbio
(Niepewność)
Burza. Piorun gwałtownie rozdziera pień drzewa rosnącego w pobliżu miejsca
walki Seiya z Aiolią... Seiya posiada Złotą Materię, która niewątpliwie
wyrównuje szanse przeciwników... pozostaje tylko jedno pytanie - czy Seiya
wie, jakie możliwości drzemią w Świętej Złotej Materii Strzelca? Aiolia
atakuje "Ognistą Kulą", Seiya jest przestraszony... kula zbliża się coraz
bardziej, pędzi z szybkością światła... i nagle Pegasus wznosi się w powietrze
na skrzydłach swojej Materii! Zaskoczony wojownik dopiero w powietrzu,
na tle pochmurnego, burzowego nieba uświadamia sobie swoją nową moc...
przecież uniknął ataku, który omal nie pozbawił życia Shainę! Ataku pędzącego
z prędkością światła, którego normalnie nie dałoby się uniknąć! Seiya jest
szczęśliwy ze swojego osiągnięcia i jest gotów w dalszym ciągu pojedynkować
się z Aiolią. Tym razem to on atakuje... "Kometą Pegaza"... Aiolia widzi
zbliżające się w niezwykłym tempie błyski światła... znacznie szybsze od
zwykłych ciosów Pegasusa! I nie tylko szybsze - błysków jest zarazem o
wiele, wiele więcej... i Aiolia nie może się przed nimi obronić. Patron
zostaje odrzucony na znaczną odległość, łamiąc po drodze parę drzew...
Przez chwilę na polu walki zapanowuje cisza i Seiya wreszcie może choć
chwilkę odetchnąć. Czy wszystko już skończone? Nie... gdyż oto zza drzew
wyłania się Aiolia oznajmiając, że niestety stało się jak się stało. Patron
Lwa nie może teraz odejść z pola walki... musi walczyć do końca... Aiolia
zrzuca z siebie białą pelerynę i ponownie atakuje "Ognistą Kulą". Tym razem
Seiya jest tak zaskoczony pojawieniem się przeciwnika, że nie jest w stanie
uchylić się od ciosu tak samo jak poprzednim razem i po chwili kula go
dosięga... Pegasus pada na ziemię... Aiolia widząc, że Seiya jest chwilowo
niezdolny do walki, podchodzi do przeciwnika bliżej. Mówi, że nigdy nie
myślał, iż Materia aż tak bardzo może zmienić wojownika... w przypadku
Seiya jest to zmiana na korzyść... jednak mimo wszystko Aiolia jest silniejszy,
ma więcej doświadczenia w posługiwaniu się Materią... tak więc dni Seiya
zdają się być policzone mimo niezwykłej siły Złotej Materii Strzelca. I
wtedy na polu walki pojawiają się zaniepokojeni Hyoga i Shun. Oboje ze
zdumieniem dostrzegają Złotego Patrona Lwa i z równym zdumieniem słuchają
okrzyku Seiya, który nakazuje im uciekać! Jednak Shun i Hyoga nie mają
najmniejszego zamiaru posłuchać nakazu, przed oczyma mają leżącego na ziemi
Seiya i stojącego nad chłopakiem Aiolię... i pojmują, że tu chodzi o życie
ich przyjaciela! Nie mogą teraz się wycofać! Mimo ostrzeżeń przyjaciela
dwójka Patronów atakuje, lecz ich ataki zostają błyskawicznie powstrzymane
przez Aiolię - zarówno Shun jak i Hyoga zostają rzuceni na ziemię. Aiolia
jest pełen podziwu dla Andromedy i Cygnusa, którzy pomimo ostrzeżeń o sile
Złotego Patrona rzucili się, aby bronić Seiya... "To dowodzi wielkiej przyjaźni..."
- oznajmia Aiolia. Złoty Patron Lwa jest inny od pozostałych ludzi ze świątyni...
wiele przeszedł, wiele wycierpiał... i przez to stał się bardziej ludzki
od pozostałych... bardziej wrażliwy na cierpienie... i przyjaźń. Niestety
jego misją jest zgładzenie Seiya i wszystko wskazuje na to, że pomimo wszystkich
swoich zalet, Aiolia nie zawaha się...
***
Saori przebywa w budynku Fundacji Graude, w odbudowanym Planetarium. Dziewczyna
jest zdesperowana i po części załamana... żadne poszukiwania nie przyniosły
skutku! Wciąż nie wiadomo, gdzie jest Złota Materia Strzelca! Saori postanowiła
więc chwycić się swojej ostatniej szansy... postanowiła poprosić o pomoc
dziadka. Jednakże i duch Mitsumasy Kiddo nie potrafi udzielić jej informacji...
I wtem Atena zaczyna wyczuwać potężną energię... energię posiadającą ogromną
moc, ogromne możliwości, potencjały... energię, która potrafi uczynić wojownika
niezwykle silnym... Saori nie namyśla się już więcej - już wie, skąd pochodzi
ta niezwykła moc! To może być przecież jedynie... Święta Materia!
***
W lesie nieopodal Tokio wciąż trwa walka. Seiya jest mocno osłabiony atakiem
Aiolii... nawet Złota Materia nie mogła go przed tym uchronić... Z kolei
Shun i Hyoga po pierwsze zaskoczeni są tym, że Święta Materia znajduje
się w posiadaniu Seiya, zaś po drugie - usiłują wytłumaczyć Aiolii swoje
poglądy. Zarówno Andromeda jak i Cygnus co po chwilę wtrącają jakąś uwagę
tłumaczącą ich negatywny stosunek do świątyni, aż wreszcie pada słowo "demon"
mające na celu zilustrowanie postaci Papieża... I tutaj Aiolia traci już
cierpliwość oznajmiając, że nie pozwoli na takie nazywanie Wielkiego Mistrza...
że zmusi Shuna i Hyogę do przełknięcia tych "bluźnierstw"! Kto wie, prawdopodobnie
doszłoby do zmasakrowania Andromedy i Cygnusa, gdyż nie mieli oni na sobie
Materii i nawet nie mogliby skutecznie się bronić... jednak masakrze przeszkodziło
pewne wydarzenie... Otóż od strony drzew pojawiła się aura... aura, którą
wyczuli zarówno Seiya, Shun i Hyoga, jak i Aiolia... Aura delikatna i ciepła,
przy czym jednocześnie niezwykle potężna... Aiolia po cichu zauważa, że
ta aura przerasta nawet potęgę Złotych Patronów... i nagle oczom całej
czwórki ukazuje się dziewczyna z długimi, błyszczącymi, fioletowymi włosami...
Ledwo Seiya zauważa dziewczynę, woła do niej, aby uciekała i przy okazji
wymienia imię Saori... Aiolia już wie, kim jest tajemnicza nieznajoma o
równie tajemniczej energii. Księżniczka Saori... wiele mu to mówi... Wszak
wedle Papieża jest to przywódczyni rebeliantów podająca się za wcielenie
bogini Ateny... Saori jest kolejną osobą, która sprzeciwia się ostrzeżeniu
Pegasusa i odważnie stąpa naprzód. Okazuje się, że i ona ma coś do powiedzenia
Aiolii... chce mu opowiedzieć historię sprzed szesnastu laty... historię
Aiolosa...
***
Świątynia. Pochmurna noc... złowroga aura rozpościerająca się nad budynkami
Sanktuarium... W głównym budynku, w drewnianej kołysce śpi dziecko - Atena.
I oto nagle nad twarzyczką dzieciny pojawia się cień mężczyzny dzierżącego
w ręce obnażony miecz... miecz wykierowany prosto w szyję maleńkiej Ateny!
Mężczyzna ma na twarzy maskę Papieża, a na ramiona opadają mu szarawe włosy...
to ten sam człowiek, który rządził Sanktuarium szesnaście lat później.
Teraz ówczesny Papież zastanawia się chwilkę... i po chwili spuszcza miecz
w dół! W ostatniej chwili jego dłoń przytrzymana zostaje przez dłoń Aiolosa,
który na całe szczęście przybył do kołyski Saori w porę. Aiolos jest niezwykle
zaskoczony postępowaniem swojego Mistrza - czy Papież wie, co czyni?! Przecież
dziecko, na które się zamierzył, to Atena, zsyłana ludziom przez bogów
jedynie co dwieście lat! Dlaczego więc Papież chce ją zabić... czy oszalał?!
Papież raz jeszcze zamierza się na dziecko leżące w kołysce, lecz tym razem
Aiolos chwyta maleńką Atenę w ramiona. U niego jest bezpieczna... on nie
pozwoli jej skrzywdzić... Rozpoczyna się krótka bijatyka, w wyniku której
z twarzy Papieża spada maska... i Aiolos staje jak wmurowany w ziemię.
Jego zaskoczenie przekracza wszelkie granice i dopiero po dłuższej chwili
wojownik jest w stanie wyjąkać, że Papież... to nie Papież, to wcielenie
Szatana... Tak, Papież, który chciał zabić Atenę to Ares, bóg wojny - bóg,
który przejął ciało Złotego Patrona, Gemini Sagi... Aiolos odkrył to, co
Ares tak skrzętnie ukrywał pod maską... teraz Ares nie ma już wyboru -
zmuszony jest zgładzić Aiolosa. Wiązka energii zostaje wysłana w stronę
wojownika, lecz Aiolos wyskakuje szybko z budynku. Ucieka... nie ma chwili
do stracenia. Za chwilę Papież wyśle pewnie pogoń... Tymczasem jednak Aresowi
niespieszno jest do gonienia zbiega - wie, że prędzej czy później Aiolos
i tak zginie. Teraz jednak Ares z powrotem nakłada na twarz papieską maskę
i stoi w milczeniu...
***
Aiolia słucha ze zdumieniem tej opowieści... dowiaduje się, że Atena została
przygarnięta przez Mitsumasę Kiddo, który ją wychował i przechował u siebie
Świętą Materię... dowiaduje się, że później Mitsumasa zdecydował się przywołać
do siebie Brązowych Patronów, którzy od wielu, wielu lat chronili Atenę...
Złoty Patron Lwa jest kompletnie zdezorientowany - właśnie zostaje postawiony
przez okrutną historią - historią, która odwraca jego pojęcie dobra i zła.
Czy to właśnie Papież jest tym złym? Czy Aiolos... czy Aiolos miał rację?
Patron aż nie może w to uwierzyć, mimo że opowieść kontynuowana jest dalej...
Według Ateny i jej sprzymierzeńców to właśnie Papież skłócił Patronów...
między innymi dwójkę braci, Aiolię i Aiolosa... "Przyjaźń pomiędzy braćmi
jest rzeczą świętą..." - mówi Seiya. A jednak Papież złamał tę świętość...
Aiolia już nic nie wie... czuje się zagubiony, oszukany... Nie rozumie
słów Ateny, która pyta się, czy Aiolia nie potrafi rozróżniać dobra od
zła... Wszystkie poglądy Złotego Patrona Lwa zostają zachwiane... nie tylko
przez opowieść Patronów, ale i przez delikatną energię... tak podobną do
energii Ateny... Ale przecież Atena powinna być w świątyni, to Sanktuarium
jest centrum wszystkiego! Kto ma rację, komu Aiolia powinien zaufać...?
Wreszcie Złoty Patron Lwa bierze się w garść i żąda dowodów na potwierdzenie
faktu, że Saori to Atena. Aiolia proponuje Atenie maleńką próbę... jeżeli
stojąca przed nim dziewczyna to naprawdę Atena - nie powinna mieć problemów
z powstrzymaniem zainicjowanego przez niego ataku. Saori przez chwilę namyśla
się... i otwiera ramiona. Jest gotowa do próby... Seiya, wciąż jeszcze
niezupełnie przytomny i świadom powagi sytuacji, obserwuje całą scenę z
poziomu ziemi. Wciąż nie może się podnieść... ale przeczuwa, że stanie
się coś złego... Tymczasem Aiolia inicjuje swoją "Ognistą Kulę" i kieruje
ją prosto w Atenę... Saori jest spokojna, niewzruszona... nawet nie drży...
Aiolia widzi to, lecz mimo wszystko czuje niepokój i niepewność. Wreszcie
jednak wojownik uwalnia swój atak, który z szybkością światła szybuje w
stronę Ateny. I nagle... zostaje przechwycony przez Seiya, który ostatkiem
sił zerwał się z ziemi w obronie uwielbianej bogini! Całkiem możliwe, że
Atena powstrzymałaby atak Aiolii... ale mimo wszystko Seiya wolał nie ryzykować.
Teraz chłopak trzyma w dłoni niezwykłą moc pochodzącą z wciąż aktywnego
ataku. Aiolia jest zaskoczony... przecież Seiya trzyma ogień gołą ręką!
Za to Atena ostrzega Pegasusa, że atak wciąż jest aktywny i Seiya nie powinien
zbyt długo trzymać go w dłoni... Seiya ignoruje ostrzeżenie... po chwili
dowiadujemy się, że moc Świętej Materii jest w stanie zneutralizować moc
ataku Aiolii. Seiya napełnia kulę własną energią i kieruje ją daleko stąd...
aby już nikomu nie mogła zaszkodzić... Pegasus sam jest zaskoczony swoją
energią - przecież uwolnił atak tylko za pomocą własnych myśli! To dowodzi
ogromnej siły, jaką dysponuje Święta Materia... Lecz nagle poszczególne
części Świętej Materii odsuwają się nieco od ciała Seiya... Pegasus jest
zaskoczony - dlaczego Materia, która tak długo dzielnie mu służyła, teraz
go opuszcza? Lecz Święta Materia głupia nie jest i sama wie, jaki ma cel...
A o tym dowiadujemy się po chwili, kiedy Materia w swojej pierwotnej postaci
staje u boku Ateny... to jest dowód, który Materia chciała przekazać Aiolii...
Saori jest prawdziwą Ateną... Burzowe niebo rozjaśnia się, a na twarz dziewczyny
padają obfite promienie słońca... to ogromna moc... Na tle drzew ukazuje
się duch Aiolosa widoczny tylko dla Aiolii... duch powtarza pytanie Ateny,
czy Aiolia potrafi rozróżniać dobro od zła... Duch Aiolosa wydaje się być
trochę zły na brata... na to, że Aiolia zwątpił... ale teraz... teraz Złoty
Patron Lwa może odkupić swoje winy. Po chwili duch znika, pozostawiając
Aiolię w stanie zamyślenia... Aiolia podchodzi do Ateny... i klęka przed
nią. Wie, że był na złej ścieżce i teraz chce odkupić swoje winy... teraz,
kiedy wie, że Saori jest prawdziwą Ateną... teraz chce jej służyć... Wie,
że zrobił dużo złego... ale chce to wszystko odkupić przez resztę swoich
dni. Atena uśmiecha się delikatnie i nic nie mówi, lecz widać, że wybaczyła
Aiolii. Patron podnosi się z klęczek i odchodzi, po chwili znika wśród
zieleni leśnych liści z nieprzytomną Shainą w ramionach. Atena odprowadza
go z uśmiechem pewnego rodzaju radości - cieszy się, że zyskała takiego
sprzymierzeńca. W myślach prosi Aiolię, aby długo żył - przecież ma jeszcze
tyle zadań do wykonania... tyle stoi przed nim wyzwań... Wtedy Święta Materia
unosi ku bezchmurnemu niebu swą strzałę i zaczyna emanować energią. Odcinek
kończy się widokiem Saori, Shuna, Hyogi i Seiya na tle leśnego krajobrazu...
widokiem całej czwórki oświetlanej promieniami słońca...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|