|
Epizod 37
Il sacrificio di Tisifone
(Ofiara Shainy)
Shaina powstrzymując łzy płynące jej z oczu postanawia walczyć z Seiyem.
Seiya nadal pozostaje na taktyce obronnej, nie ośmiela się podnieść rękę
na piękną i waleczną szesnastolatkę. Shaina wciąż usiłuje wycelować ciosy
w twarz Seiya, ale ten przezornie usuwa się przed atakami. Walczący cofają
się coraz bardziej w las. Shaina wścieka się, Seiya traktuje ją jak dziewczynę
nie potrafiącą walczyć. Wreszcie miarka przebiera się. Shaina chwyta Seiya
jednym ramieniem za szyję, a drugim próbuje zainicjować swój najpotężniejszy
cios "Thunder Claw!". Jednak cios nie dosięga Seiya, gdyż Shaina powstrzymuje
swój atak. Okazuje się, że dzieje się to pod wpływem nieznanej energii,
która nagle otacza dwójkę wojowników. Złota aura. Shaina puszcza Seiya,
jest zaniepokojona. Czuje, że ta energia nie jest przychylna ani jej, ani
Pegasusowi. Wtem Srebrna Patronka chwyta Seiya za ramiona i woła, że muszą
uciekać, że ta energia może ich zabić. Seiya jest zdziwiony, przecież jeszcze
przed chwilą Shain pragnęła jego śmierci, a teraz usiłuje go chronić. Ale
nie ma czasu na rozmyślania. Przed dwójką Patronów pojawia się Złoty Patron
spod Znaku Zodiaku Lwa, Aiolia. Ma na sobie Materię. Nie siląc się na żadne
wstępy oznajmia, że przybywa, aby zniszczyć Seiya. Rozkazuje przy tym odsunąć
się Shainie, mówi, że nie ponosi odpowiedzialność, jeżeli jakiś cios trafi
ją przez pomyłkę. Seiya jest zdziwiony, nie wiedział, że istnieją jeszcze
inni Złoci Patroni poza nieżyjącym już Aiolosem. Aiolia traktuje jego niewiedzę
z pobłażaniem. Oznajmia, że czasem nawet Złoci Patroni nie znają wszystkich
członków zakonu. Shaina zagryza wargi, ale Seiya przerywa chwilę milczenia.
Mówi Aiolii, że będzie z nim walczył. Zrzuca z siebie koszulę szpitalną
i staje w pozie bojowej. Złoty Patron ostrzega go, że jego los jest z góry
przesądzony, że Seiya umrze walcząc jako Brązowy Patron. Istnieje między
nimi ogromna przepaść, Aiolia jest stokroć silniejszy od Pegasusa Seiya.
Ale Seiya mimo wszystko postanawia walczyć i atakuje swoim ciosem "Pegasus
Meteor Punch!". Atak nawet nie dosięga przeciwnika. Aiolia pyta się, czy
to, co pokazał mu przed chwilą Seiya, czy to wszystko, czego nauczył się
podczas sześciu lat treningów pod opieką Marin? Dodaje przy tym: "Twoje
ataki ogląda się jak klatki w zwolnionym filmie.". Seiya nie rozumie tego
ostatniego zdania. Wtedy Aiolia wyjaśnia mu, że trzy szczeble wtajemniczeń
kapłańskich posiadają różne prędkości. Brązowi Patroni zadają tylko najwięcej
sto ciosów na sekundę, Srebrni Patroni atakują z szybkością dźwięku, zaś
Złoci Patroni potrafią osiągnąć prędkość światła. Pegasus jest zaskoczony,
nie dowierza słowom przeciwnika. Aiolia jakby chcąc udowodnić Pegasusowi
swoją rację podnosi wskazujący palec i wypuszcza z niego strumień złotej
energii. Seiya nie ma ani chwili na obronę, cios jest rzeczywiście niebiańsko
szybki. Po chwili Pegasus zostaje odepchnięty i ląduje poobijany na trawie.
W tej chwili zaskoczenie Seiya ustępuje miejsca zrezygnowaniu. Seiya wie,
że czeka go pewna śmierć, ale pragnie umrzeć bohatersko. Mówi, że choć
jeden z jego ciosów dosięgnie Złotego Patrona, inaczej nie umrze w spokoju.
Aiolia przybiera dosyć niewyraźny wyraz twarzy, ale przypomina sobie o
zniewagach, jakich doznał z powodu brata. Opowiada Seiyowi, że wcale nie
ma zamiaru zabić Brązowych Patronów z własnej woli, że chodzi o zemstę.
Rozpoczyna swoją opowieść...
***
Malutki, chyba siedmioletni Aiolia stoi u boku około trzynastoletniego
Aiolosa. Złoty Patron Sagittariousa mówi mu, że jeżeli chce zostać Patronem,
musi być silny i nie bać się walki. Wyzywa go, żeby z nim walczył. Chodzi
oczywiście o taką walkę przygotowawczą, trening. Aiolia protestuje, wie,
że nie może pokonać starszego brata. Wówczas Aiolos zasmuca się i mówi
Ailolii, że pokaże mu pewną sztuczkę. Aiolia patrzy z zaciekawieniem, co
chce mu pokazać Aiolos? Aiolos podchodzi do skały i zbiera wokół siebie
złotą energię. Następnie wyciąga rękę przed siebie i inicjuje cios. Siła,
z jaką atakuje skałę, równa się wybuchowi kilkuset laseczek dynamitu. W
skale ukazuje się otwór wywiercony energią Złotego Patrona Strzelca. Aiolia
jest zdumiony nadzwyczajną siłą brata, ale Aiolos mówi mu, że kiedyś Gold
Leo Saint stanie się się tak samo potężny, jak jego brat.
***
Aiolia przerywa na chwilę swoją opowieść. "Kochałem brata z całego serca."
- mówi. To prawda, Aiolia kochał Aiolosa z takim poświęceniem, na jakie
go było stać. Ale później wydarzyło się To... Aiolos porwał Atenę i uciekł
z nią z Sanktuarium. Aiolia kontynuuje swoją historię...
***
Trochę już starszy niż poprzednio, chyba dziewięcioletni Aiolia siedzi
w ciemnej piwniczce podobnej do lochu. Nad nim gromadzą się dorośli Patroni,
którym Papież powierzył zabójstwo rebelianta i stłumienie zamieszek w Sanktuarium.
Aiolia jest przerażony, kiedy dowiaduje się, że jego brat jest zdrajcą.
"Dajcie mu spokój, po co pytacie się brata zdrajcy." - mówi jeden z Patronów.
Wówczas dla Aiolii zaczynają się ciężkie dni. Jest wyśmiewany, wytykany
palcami.
***
"Wówczas właśnie zacząłem nienawidzić brata." - oznajmia Aiolia Seiyowi.
Złoty Patron Lwa mówi, że zniknęła wówczas cała jego miłość dla starszego
brata, jako przyczyny ujmy na honorze. Aiolia opowiada, że pragnął wówczas
stać się najsilniejszym Złotym Patronem, mając nadzieję, że tym odzyska
swoją pozycję w Wielkim Sanktuarium. Rozbijał fale, trenował ciężko, aż
stał się tak potężny, jak teraz. Seiya wysłuchuje w milczeniu całej opowieści.
Kiedy Aiolia skończył, Seiya mówi, że na miejscu Aiolii nawet wtedy nie
straciłby zaufania do swojego brata, że uczucie między braćmi jest rzeczą
świętą. Aiolię denerwuje ta wypowiedź Pegasusa, postanawia rozpocząć walkę.
Seiya atakuuje, ale mu to wyraźnie nie wychodzi. Aiolia przez chwilę unika
ciosów, ale jego cierpliwość kończy się wreszcie. Sam inicjuje potężny
atak, którym zwala Pegasusa z nóg. Po chwili zbiera w dłoniach energię
mającą kompletnie wykończyć Seiya. Atakuje... Ale w tym samym momencie,
kiedy atak już miał dosięgnąć Seiya, osłania go własnym ciałem Shaina...
Seiya zaskoczony niespodziewanym postępkiem Shainy podtrzymuje ją, ranną,
prawie martwą. Widać, że po ataku Aiolii Shainie pozostało już niewiele
życia... Shaina przytula się do obnażonego ramienia Seiya, który obejmuje
ją leciutko. Srebrna Patronka zaczyna się nagle zwierzać Pegasusowi. Mówi,
że kiedy Seiya zobaczył jej twarz w Sanktuarium, Shaina miała tylko dwa
wybory: zabić Seiya, albo go pokochać. Shaina mówi, że chce wybrać to drugie.
Prosi Seiya o wybaczenie, że ośmieliła się w ogóle spojrzeć na Seiya z
miłością, oznajmia, że Seiya zasługuje na lepszą dziewczynę, że Seiya jest
stokrotnie lepszy od Shainy. Seiya jest przestraszony, że może utracić
najdroższą przyjaciółkę z dzieciństwa. Uświadamia sobie, że mimo tylu lat
wojen pomiędzy nowym Papieżem a Brązowymi Patronami, zawsze bardzo cenił
sobie postać Srebrnej Patronki Ophyucus. Shaina jeszcze mocniej obejmuje
ramię Seiya, uśmiecha się raz jeszcze prosząc o przebaczenie. Umiera...
Seiya przyciska ją mocno do piersi. Aiolia milczy, wie, że Seiya potrzebuje
chwili spokoju. Postanawia mu tą chwilę spokoju pozostawić, mimo, iż jest
wrogiem. Przez chwilę Seiya trzyma ciepłe jeszcze ciało przyjaciółki przy
piersiach, ale wie, że to już nic nie da. Kładzie delikatnie martwą Shainę
na ziemi i kieruje spojrzenie na Aiolię. Wyjaśnia mu gorzkimi słowami,
że ma pretensje o to, że zabił Shainę, która stała przecież po stronie
Sanktuarium. Aiolia mówi, że Seiya ma rację, przeprasza go. "Nie zauważyłem
jej." - dodaje. Seiya wścieka się. Jego serce jest przepełnione w tej chwili
rządzą zemsty, co mu po słowach Aiolii, jeżeli już nigdy nie ujrzy uśmiechającej
się Shainy na jawie, najwyżej tylko w słodkich snach. Jednak nie atakuje
i dobrze robi. W tej chwili bowiem Aiolia podchodzi do Shainy i kładzie
dłoń paręnaście centymetrów nad jej twarzą. Zaczyna emanować energią. Seiya
zdumiony patrzy na poczynania Aiolii, nie wie, co ten ma zamiar uczynić.
Na twarz Shainy wracają kolory. Aiolia mówi, że Shaina przeżyje. Zaskoczenie
Seiya jest nie do wyobrażenia. Czyli okazuje się, że Złoci Patroni posiadają
nawet moc uzdrawiania! Mimo wszystko Seiya postanawia atakować, rozumuje,
że jeżeli nie zaatakuje teraz, to skończy się to śmiercią Pegasusa. Aiolia
odwraca się do Seiya, ale nie wykonuje żadnych ruchów mających na celu
obronę własnej osoby. Cios Seiya trafia w policzek Aiolii. Aiolia przymyka
oczy, oczywistym jest, że umyślnie pozwolił Seiyowi na uderzenie w twarz.
"Ulżyło ci?" - pyta. Seiya jest trochę zdziwiony, ale tyle już niespodziewanych
rzeczy zauważył w ciągu tego dnia, że nie dziwi go wielce jeszcze jedna
niesamowita rzecz więcej. Wie jednak, że żadnego ze Srebrnych Patronów
nie było by stać na podobny czyn. Wydaje się, że między Złotym Patronem,
a Brązowym Patronem nawiązuje się nić zrozumienia. Aiolia chwyta w ramiona
ciało Shainy i mówi, że zaniesie je do Sanktuarium, gdzie zaopiekuje się
wojowniczką i umożliwi jej powrót do zdrowia. Seiya ma jednak pewną wątpliwość
i mówi o niej Aiolii. Jaką ma pewność, że Aiolia nie będzie się mścić na
Shainie za to, że stanęła w obronie wroga? Ale Aiolia uśmiecha się. Oznajmia,
że nie zamierza mieszać kobiet do ich męskich spraw. Kto wie, czy pojednanie
nastąpiłoby już w tym odcinku, gdyby nie pewien incydent... Wśród drzew
rozlegają się śmiechy i ukazują trzy cienie. Aiolia i Seiya są zaniepokojeni,
czują wprost, że niebezpieczeństwo jest tuż tuż. Cienie zeskakują na ziemię.
Teraz obaj wojownicy mogą zobaczyć ich twarze, nie ulega wątpliwości, że
trójka nowo przybyłych to Srebrni Patroni. Aiolia marszczy brwi, domyśla
się, że Papież nie dowierzając mu przesłał swoich sługusów na zwiady.
"Czy Wielki Mistrz przysłał was tu na przeszpiegi?" - pyta. Sirius, Argeti
i Dio uśmiechają się tylko. Mówią, że Papież miał rację nie wierząc w powodzenie
misji Aiolii. Nie dość, że Aiolia nie zniszczył Seiya, to jeszcze przywrócił
do życia zmarłą Shainę, która też powinna zginąć za zdradę. Aiolia zaciska
zęby, niewątpliwie trójka szpiegów ma rację. Sirius mówi Aiolii, że dokończą
za niego misję, jeżeli Złoty Patron Lwa nie chce sobie brudzić rączek.
Aiolia nie zdąża nawet zaprotestować, kiedy Seiya zostaje zaatakowany przez
potężnego Argeti'ego. Argeti zwala Seiya z nóg. Pegasus jest już wystarczająco
osłabiony po walce z Shainą i Aiolią, nie licząc już poniesionych przez
niego wcześniej ran. Leży na brzuchu przytulając policzek do trawy. "Gdybym
miał przy sobie Materię Pegaza, na pewno nie było by im do śmiechu." -
myśli. Ale Materia Pegaza ani myśli przybyć Seiyowi na pomoc... Dio swoim
ciosem wyrzuca Seiya do góry. Pegasus spada głową w dół i na pewno rozbiłby
sobie głowę, gdyby Sirius nie zawisł prędko na gałęzi i nie pochwycił nogami
stopy Seiya. Mówi, że też chce pomścić swoich przyjaciół, których zabił
Seiya. Brązowy Patron Pegaza ma wyraźnie duże kłopoty... Sirius pozbawia
sił przeciwnika dusząc go powoli, ale w pewnej chwili rzuca jego ciało
na trawę. Trójka Srebrnych Patronów zaczyna kłócić się między sobą o pierwszeństwo
w dobiciu Seiya. W końcu ustalają, że Pegasusa zabije najszybszy. Wszyscy
trzej rzucają się na przeciwnika, ale wtem odpycha ich złota aura... Sirius,
Dio i Argeti są zdumieni, z trudem utrzymują się na nogach. W tej samej
chwili bezwładne, wyczerpane ciało Seiya unosi się do góry. Powoli na miejsce
przybywają poszczególne człony... Złotej Materii Sagittariousa! Seiya przemienia
się w Złotego Patrona, Materia regeneruje jego siły. Po chwili potężna
energia Materii odpycha trójkę oponentów pozbawiając ich życia na zawsze...
Na polu walki pozostają tylko Aiolia z nieprzytomną Shainą w ramionach
i Seiya. Aiolia jest wciąż zdziwiony. Nie rozumie tego, co się stało, "Jak
to? Złota Materia Strzelca przybyła ci na pomoc?" - dziwi się. Seiya nie
odpowiada. Czuje, jak jego ciało ogarnia energia, pełna ciepła i delikatna,
a zarazem tak potężna...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|