Epizod 34
Un amico ritrovato
(Odkrycie przyjaciela)
Zachodzi słońce. Ohko stoi wśród skał, po kolana w wodzie... oświetlany przez czerwoną, jaskrawą poświatę... Nic nie mówi, nie znamy jego myśli... możemy się tylko domyślać, że wojownik rozmyśla o swojej walce, o walce z Shiryuu.
***
Shiryuu, Rochi i Ohko stoją nad strumyczkiem. Chłopcy mają jeszcze po dziesięć lat, ale widać wyraźnie, jak ukształtowały się ich charaktery. Ohko popisuje się swoją siłą, ale Rochi gani go za to. Mówi, że jak tak lubi robić bezsensowne rzeczy, to niech zmieni bieg rzeczki, nad którą stali. Ohko podejmuje wyzwanie, Shiryuu przygląda się całemu wydarzeniu z dystansem. Ohko usilnie tłucze wodę pięśćmi, ale bieg strumyczka nadal pozostaje taki sam. Rochi śmieje się z zawziętości ucznia, mówi, że używając do wykonania zadania siły tylko się ochlapał. Ohko udaje, że nie dosłyszał i nadal ponawia próby za pomocą pięści. Po chwili zniechęca się i oznajmia, że jeżeli mu się to nie udało, to nikomu zadania nie uda się wykonać. Wtedy Rochi tylko uśmiecha się i wchodzi do wody. Przymyka oczy i zaczyna emanować mocą wytwarzając w rzece pustkę, zniewalając nurt. Shiryuu przyglądający się wszystkiemu z pewnej odległości jest zdumiony, nie mówiąc już o Ohko. Złoty Patron Libry wychodzi z wody i staje na przybrzeżnych skałkach. Mówi Shiryuu, żeby nigdy nie popełniał takich bezsensownych błędów, jak Ohko. Ohko jest wściekły, w duszy obiecuje sobie zemścić się kiedyś na koledze z treningów i mistrzu, którzy traktowali go z takim pobłażaniem...
***
Rochi i Ohko siedzą naprzeciwko, Ohko piecze sobie mięsko na rożnie. Nie odzywa się do mistrza, nawet po tak długiej nieobecności w pagodzie Rochiego. W pewnej chwili sensei zaczyna go zagadywać, wtedy Ohko postanawia się pochwalić swymi czynami. Okazuje się, że jeżdżąc po świecie i zabijając każdego na swojej drodze zdobył nadzwyczajną siłę, siłę, której nie może dorównać nawet Dohko. Rochi nie dowierza i uśmiecha się tylko. Mówi, że jeżeli nadal będzie dowierzał tylko swojej sile, nie stanie się nigdy prawdziwym Patronem. Dodaje, że u Patrona liczy się także potęga umysłu; że to umysł ma rozkazywać mięśniom, a nie odwrotnie. Wówczas Ohko podnosi się i zamierza w mistrza. Woła, że to, iż Rochi był kiedyś jego mistrzem nie oznacza, że teraz może go bezkarnie obrażać. Wycelowuje cios z nadzwyczajną prędkością, ale wtem zostaje powstrzymany przez jakąś energię uniemożliwiającą mu ruchy. Jest zaskoczony, przecież Rochi tylko wstał, nic więcej nie zrobił. A mimo wszystko Ohko wyczuwa między nim a sobą jakąś niewidzialną barierę, której nie może pokonać. Rochi raz jeszcze tłumaczy byłemu uczniowi, że potęga Patronów leży głównie w potędze umysłu. Ohko zgrzyta zębami z wściekłości, ale nie może nic zrobić, bariera nie znika, a Rochi schodzi spokojnie z pola widzenia.
***
W tym samym czasie Seiya ze swoją Materią na plecach znajduje się w Jamirze. Widzi już pagodę, ale aby się do niej dostać, musi przejść nad przepaścią. A konkretniej - po wyglądającym bardzo słabo mostku nad przepaścią. Seiyowi nie jest do śmiechu, ale nie ma wyboru. Podczas jego pierwszych kroków do przepaści zlatuje parę deseczek. Seiya zaciska pięści i starając się nie chybotać mostkiem, z wyjątkową ostrożnością posuwa się naprzód. Ma świadomość, że sama jego osoba jest ciężka, a co dopiero skrzynia z Materią, którą miał na plecach. Wie, że w każdej chwili mostek może się przerwać, a wtedy Pegasus spadnie w przepaść. Na razie jednak, pełen czarnych myśli, idzie do przodu rozważając posunięcia krok za krokiem. W pewnej chwili, kiedy Seiya jest już w połowie drogi, sznurek, na którym trzymał się mostek, pęka. Seiya jest przerażony, spełniły się jego najgorsze obawy. Zachowuje jednak tyle przytomności umysłu, aby chwycić za sznurek. Na szczęście sznurek przywiązany do docelowego brzegu nie pękł. Seiya rozpoczyna wspinaczkę do góry. Nie sprawia mu to większych trudności, chociaż Materia na jego plecach utrudnia mu zadanie. Kiedy dociera na górę i staje na skale, oddycha z ulgą. Oto pagoda, znajduje się tylko o parę metrów od niego. Wtem przed sobą zauważa Kikiego. Seiya pyta się dzieciaka, gdzie jest Mu, ale okazuje się, że Kiki wie tyle, ile Seiya. W dodatku Seiya dowiaduje się, że Kiki przybył tu w tym samym celu, co on. Obaj mieli nadzieję poprosić Złotego Patrona Ariesa, aby zrobił coś z wzrokiem Shiryuu. A tu napotykają taką przeszkodę...
***
Shiryuu postanawia się stawić na umówiony pojedynek z Ohko. Nauczył się już dobrze walczyć po omacku, ale ćwiczy nadal na wysokiej skale. Jego krótki trening polega na trafieniu i zabiciu gołą pięścią ptactwa, które krąży wokół wzniesienia. W pewnym momencie Shiryuu przerywa ćwiczenia, uznaje, że jest gotowy na walkę z niewątpliwie silniejszym cieleśnie przeciwnikiem. Schodzi z wzniesienia i idzie tam, gdzie według jego rozeznania powinna znajdować się Shunrei. Po odgłosie tłuczka poznaje, że Shunrei przygotowuje jedzenie niedaleko pagody Rochiego. Patrzy w przestrzeń, w której znajduje się Shunrei, ale nie dostrzega zgrabnej figurki swojej dziewczyny, przed jego oczyma nadal panują ciemności. Nie jest mu wcale do śmiechu. W myślach prosi piękną Chinkę, aby była zdolna mu wybaczyć ewentualną porażkę.
***
Ohko jest gotowy do walki, czeka tylko na Shiryuu. Walka ma się odbyć w dolince ze strumyczkiem, gdzie kiedyś obaj trenowali. Z wysokiego wzniesienia, w pewnej odległości, obserwuje ich Rochi łowiąc ryby. "To będzie ciekawy pojedynek. Niezależnie od tego, który wygra." - myśli spoglądając w dolinkę.
***
Wreszcie na miejsce walki przybywa Shiryuu. Ohko uśmiecha się, wprost czuje swoją wygraną. Aby szanse były w miarę równe, przewiązuje sobie oczy brązową przepaską. Przed pojedynkiem Shiryuu prosi Rochiego, aby przechował jego Materię. Jeżeli zwycięży w walce, Rochi mu ją odda, jeżeli przegra - Materia pozostanie nietknięta. Shiryuu chce zasłużyć na noszenie Materii Smoka i ma zamiar solennie wypełnić swoje zadanie. Rochi nie protestuje i bez słowa przyjmuje Materię. Rozpoczyna się walka. Sama dolinka jest także wysokim wzniesieniem nad wodospadem wpadającym na jeszcze niżej położone tereny. Shiryuu zwiera się z Ohko w potężnym uścisku. Ohko stara się doprowadzić do tego, aby Shiryuu spadł. Obaj młodzieńcy przesuwają się coraz bliżej przepaści. Kiedy Ohko napiera na Shiryuu całym ciałem, ten ostatni spada pociągając za sobą przeciwnika. Rochi patrzy spokojnie, jak dwójka przeciwników spada w kotłujące się bałwany u podnóża wodospadu. Ohko rozluźnia uścisk i Shiryuu wyswabadza się. Obaj młodzieńcy są już lekko pokrwawieni, ale nie przejmują się tym w najmniejszym stopniu. Shiryuu i Ohko wstają i stają w pozie bojowej naprzeciwko siebie. Ohko atakuje, Shiryuu ma problemy z obroną. Ciosy dosięgają go z każdej strony, Patron Smoka gorączkowo myśli, co zrobić, aby się obronić. Na myśl przychodzi mu pewien pomysł... Oddala się szybko od przeciwnika i wzywa Gniew Smoka, swoją najpotężniejszą energię. Wie, że może jej użyć tylko raz podczas jednej walki, zbyt częste używanie tej mocy może grozić poważnym osłabieniem, albo nawet śmiercią. Energia Smoka odtrąca Ohko na skałę, pod opaską Patrona Tygrysa pojawia się krew przesiąkając przez materiał... Shiryuu jest zadowolony ze swojego ataku, ale coś go jeszcze niepokoi... Nie słyszy, aby Patron Tygrysa się zbliżał, chociaż wie, że ów już się podniósł. Nie wie, kiedy nastąpi atak, nie jest przygotowany...
***
Shunrei jest przerażona, Shiryuu zniknął. Dziewczyna wybiega z pagody, serce kołacze jej w piersiach. Boi się, że Shiryuu poszedł walczyć mimo krytycznego stanu. A to równa się tylko z wygraną przeciwnika Patrona Smoka... Shunrei postanawia udać się na wzniesienie, do Rochiego. Spodziewa się, że może on wie, co się stało z jej ukochanym. Zastaje Rochiego siedzącego na skale i serce staje jej w gardle. Na dole widzi zakrwawionych Shiryuu i Ohko przygotowujących się do ataku. Przybyła za późno...
***
Ohko cicho podchodzi do Shiryuu. Jego szatański plan powiódł się, Shiryuu jest osłabiony po użyciu Gniewu Smoka. Atakuje w niezmiernie szybkim tempie, każdy cios dosięga przeciwnika. Shiryuu omal się nie przewraca, obawia się, że nie ma już żadnych szans. Plan Ohko był doskonale przemyślany, Ohko sprowokował przeciwnika do użycia Gniewu Smoka, a więc tym samym znacznie go osłabił. Od początku wiedział, że poniesie rany, ale rany Ohko nie są tak poważne jak rany Shiryuu... Jednak w umyśle Shiryuu świta mała iskierka nadziei... Przecież może raz jeszcze użyć Gniewu Smoka. Co z tego, że może się to dla niego równać śmierci, jak i tak śmierć poniesie przez atak Ohko. Oczywiście ta druga śmierć byłaby spowodowana brakiem samoobrony, a w dodatku stuprocentowo pewna. Jego rozważania trwają jednak za długo, gdyż Ohko przyskakuje go Shiryuu i chwyta go rękoma za szyję. Powoli unosi go w górę, ma zamiar udusić przeciwnika. Dodaje przy tym, że nikt się jeszcze nie wymknął z pazurów Patrona Tygrysa. Rohko nie rokuje Shiryuu zwycięstwa, jest mu żal dawnego wychowanka i dzieli się swoim smutkiem z Shunrei, która jest więcej niż przerażona. Shiryuu powoli traci przytomność. W ostatniej chwili przez głowę przelatują mu wizerunki Shuna, Hyogi i Seiya. Pamięta, jak to właśnie oni zachęcali go do dalszych wysiłków, to oni byli dla niego największymi przyjaciółmi. Dla nich stracił wzrok. Jak ma ich teraz zawieść? Musi walczyć, choćby w imię ich wspólnej przyjaźni i wspólnych celów! Makenai! Zachowując resztki przytomności wzywa ponownie Gniew Smoka i atakuje Ohko. Tym razem atak jest tak potężny, że Ohko powoli wykańcza się pod jego wpływem i zostawia szyję Shiryuu w spokoju. Shunrei i Rochi są zaskoczeni niespodziewanym zwrotem akcji, z tym, że Rochi nie jest aż tak bardzo zdziwiony. Wie, że Shiryuu wykorzystał jedną z największych potęg na świecie, przyjaźń i wiarę. Widzi, że jego nauki zostały zastosowane w praktyce i cieszy się, że dawny uczeń wyniósł coś z dawnych lekcji. Tymczasem z oczu Ohko spadła opaska, leży w ramionach Shiryuu. Shiryuu nie widzi go, ale czuje, że pomimo ich oziębłych kontaktów coś jeszcze ich łączy... Ohko powoli umiera. Uśmiecha się do przyjaciela i mówi mu, że wreszcie zrozumiał to, czego ich kiedyś uczył Rochi, wspólny mistrz. Zwycięstwo Shiryuu nie leżało przecież w jego sile fizycznej, tylko duchowej. Shiryuu wygrał tylko dzięki ogromnej wierze w to, co dla niego najcenniejsze i święte. Ohko mówi o tym wszystkim Shiryuu martwiąc się, że zrozumiał to tak późno. Za późno... Ohko umiera w ramionach Shiryuu do końca zachowując uśmiech na twarzy...
***
Wielkie, wiekowe drzewo z ogromną ilością gniazd na swoich konarach. Pod nim stoi Shiryuu. Jest ciepło, pogodnie i słonecznie, blaski słoneczka igrają wesoło wśród trawek i roślin. Jednak na twarzy Shiryuu nie widać tej radości, jaka panuje wokoło. Stoi on nad grobem przyjaciela, który za późno zrozumiał jedną z największych życiowych prawd... Ku jego pamięci na grobie stoi drewniany krzyż. Shiryuu odwraca się i odchodzi pogrążony w rozmyślaniach...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk