Epizod 33
Sirio ritorna!
(Powrót Shiryuu!)
Chiny. Bambusowe gaje i chatka nad wodospadem... Shunrei zajmuje się właśnie ubijaniem ziół w miseczce... po chwili lekarstwo jest już gotowe. Dziewczyna podchodzi z ziołami do Shiryuu - Patron Smoka leży w łóżku, jego oczy są przesłonięte przez bandaż... Shunrei, siląc się na uśmiech oznajmia, że czas zmienić opatrunek... i po chwili bandaż zostanie zsunięty z jego oczu. Shunrei pyta się, czy Shiryuu czuje poprawę i chłopak otwiera oczy... ale są one zamglone... zmieniły kolor z czarnego na zielonkawy... Shiryuu nadal jest niewidomy... Nie wiadomo, co się z nim stanie, czy kiedykolwiek będzie mógł dołączyć do towarzyszy... teraz jest im niepotrzebny... z powodu jednej walki, która zaważyła na całej jego przyszłości... Shunrei prosi ukochanego, żeby wypił przygotowane przez nią ziółka, Shiryuu chwyta do ręki kubek, ale nie pije. Oboje przez chwilę siedzą w milczeniu... w chatce, za piecem bawią się dwie wiewiórki, na oknie siedzą dwa ptaszki... Shiryuu wie, że prawdopodobnie już nigdy nie ujrzy tych cudów natury... i nawet nie podnosi kubka do ust... Shunrei tłumaczy to sobie faktem, że ziółka są gorzkie i to dlatego Shiryuu nie chce ich wypić, ale kiedy po chwili Patron Smoka upuszcza kubek na ziemię i ziółka wylewają się - Shunrei nie wie już, czym to tłumaczyć... czy chwilową słabością Shiryuu, na co wskazują rozcapierzone bezsilnie palce... czy też brakiem nadziei na to, że Patron Smoka kiedykolwiek odzyska wzrok...
***
Baza Patronów, Japonia. Saori rozmawia ze Stalowymi Patronami, którzy za wszelką cenę chcą coś zrobić... przecież nie mogą zostawić całej sprawy w tym punkcie! Wiadomo, że wyprawa do Sanktuarium jest już za pasem, i że trzeba poczynić stosowne przygotowania, aby nie przegrać... Nagle uwaga Saori, Sho, Daichi'ego i Ushi'ego zostaje odwrócona - w kącie przy drzwiach Seiya, Hyoga i Shun kłócą się zażarcie z Ikkim. Co jest przyczyną kłótni? Punkt widzenia Patrona Phoenixa. Ikki uważa, że nie ma co przejmować się Shiryuu, że jest on niepotrzebny podczas wyprawy do Sanktuarium, że będzie im tylko przeszkadzał, że będzie ciężarem... Seiya wścieka się słysząc takie słowa o swoim przyjacielu i brutalnie chwyta Ikkiego za koszulę, jest gotów do bójki... także Shun i Hyoga nie są pozytywnie nastawieni do Ikkiego... ale Phoenix się uśmiecha. Mówi, że wyprawa do Świątyni to nie zabawa, że to będzie wyprawa trudniejsza od wszystkich dotychczasowych... dlatego Ikki nie widzi sensu, żeby zabierać ze sobą "niepotrzebnego inwalidę". Seiya odparowuje natychmiast, że to dlatego, iż wyprawa jest szczególnie niebezpieczna, trzeba ze sobą zabrać Shiryuu. Ikki wciąż przedstawia swój pesymistyczny punkt widzenia... i Seiya nie wytrzymuje nerwowo, przytaczając argument, że Ikki zawsze żył samotnie... skąd wobec tego może wiedzieć, co łączyło Shiryuu z pozostałymi Brązowymi Patronami?! Skąd Ikki może znać potęgę przyjaźni, skoro nigdy jej nie zaznał?! I nagle Ikki jakby kapituluje... mówi, że rzeczywiście zawsze był "wilkiem samotnikiem", więc nie będzie się już czepiał Shiryuu, a do Świątyni pójdzie sam... Następnie Phoenix odsuwa dłoń Seiya i spokojnie opuszcza bazę. Patroni są nieco zszokowani... ale teraz trzeba myśleć o czymś innym, a mianowicie - jak przywrócić Shiryuu wzrok? Seiya wie, że jedną z niewielu osób, która może im pomóc, jest potężny Mu z Jamiru, do którego Shiryuu już kiedyś się udał, kiedy trzeba było naprawić Materię Pegaza i Materię Smoka... Seiya wie również, że w związku ze wszystkimi poświęceniami ze strony Shiryuu, ma dla niego dług wdzięczności... i w dodatku Patron Smoka jest przecież jego przyjacielem... tak więc Patron Pegaza decyduje się wyruszyć do Jamiru w poszukiwaniu lekarstwa na kalectwo przyjaciela... I wtedy zabiera głos Saori, od dłuższego czasu przysłuchująca się rozmowie Patronów... dziewczyna każe Seiyowi zaczekać. Seiya przeczuwa, że Saori będzie chciała go powstrzymać przed wyprawą do Mu i głośno wyraża swoje obawy... jednakże dziewczyna zaprzecza. Atena mówi, że chciała Seiyowi tylko powiedzieć... żeby postarał się zrozumieć Ikkiego... Przecież Phoenix czuje tak, jak każdy Patron... potrafi zrozumieć przyjaźń, miłość i wszystkie ludzkie uczucia... tylko nie potrafi ubrać tego w słowa...
***
Tymczasem na dworze zapadła już noc. Opustoszała ulica, zielone krzewy i drzewa, ciemne mury, światła latarni... i deszcz, i błyskawice co po chwilę rozświetlające niebo... Burza... Ulicą idzie Ikki... rozmyśla... Patron Phoenixa myśli nad Shiryuu... myśli nad tym, że Shiryuu powinien być dumny z takich przyjaciół... przyjaciół, którzy o niego dbają, którzy są gotowi do wszystkiego, aby mu pomóc... którzy nigdy nie zostawią go w potrzebie... To naprawdę można nazwać przyjaźnią... Ikki rozmyśla... ukazuje, że nie jest bez uczuć, że potrafi zrozumieć... A tamto jego zachowanie w Fundacji? To tylko maska... aby nie okazać słabości... Po chwili postać pochylonego lekko Patrona znika w strugach deszczu...
***
Z Japonii ponownie przenosimy się do Chin - do Rochiego, Shunrei i Shiryuu. Ci dwaj ostatni właśnie przechadzają się po skałach, przy wodospadach... powiedzmy, że dla zdrowia. ^_- Shunrei chwali ukochanego za to, że potrafi chodzić już niemal samodzielnie, bez pomocy... mimo, że przecież jest niewidomy. Shiryuu oczywiście cieszy się z pochwały... mimo wszystko ogarnia go szczęście... W pewnym momencie przystają, Shunrei martwi się, czy Shiryuu nie jest aby zmęczony... ale chłopak gorliwie zaprzecza, jest gotów iść dalej. Shunrei oznajmia zaś, że jest tylko lekko spocona... Shiryuu mówi dziewczynie, żeby nie krępowała się i wzięła kąpiel, jeśli tylko ma na to ochotę... przecież Patron Smoka jest niewidomy i z pewnością nie będzie ją podglądał. Shunrei chwilę się namyśla i przystaje na propozycję. "Odwróć się!" - oznajmia nagle i, posłuszny "rozkazowi" Shiryuu, siada odwrócony na kamieniu. Mówi jednak, że to bez sensu... wszak nic nie widzi... Na chwilę zapanowuje niezręczna cisza... i Shunrei cicho przytakuje, a następnie, już rozebrana, rzuca się do wody. Znowu wokół zapanowuje atmosfera szczęścia i radości, Shunrei pływa i skacze w wodzie, dokonując różnych "akrobacji" i co po chwilę wołając coś do swojego chłopaka. Shiryuu jest zadowolony... nawet bardzo zadowolony, choć nie widzi ani przez moment pięknej przyjaciółki. Kto wie, może nadal panowałaby tu wesołość i spokój, gdyby nie jedna rzecz... a mianowicie wzmożony nurt rzeki, który nagle porywa przerażoną dziewczynę... Shunrei krzyczy, Shiryuu również ogarnia przerażenie... Patron wie, wie, że musi uratować Shunrei... tylko jak?! Shiryuu szybko wstaje ze skały i po omacku posuwa się naprzód... nic nie widzi, nie wie, gdzie jest Shunrei... nie potrafi wyczuć jej obecności... Po przejściu pewnej odległości Patron wywraca się na skały... i nie podnosi się. Wie, że to już bez sensu... że nie jest w stanie pomóc ukochanej... nawet jeśli bardzo, naprawdę bardzo by tego chciał... Ale Przeznaczenie nie dało Shunrei utonąć, zsyłając do niej Ohko, Patrona Tygrysa. Ohko bez problemów ratuje dziewczynę i po chwili, ubraną w jakąś szatę, przynosi ją do Shiryuu. Shiryuu jest zaniepokojony, ale Ohko rozwiewa jego obawy - Shunrei jest tylko nieprzytomna. Shiryuu jest szczęśliwy... jest tak szczęśliwy, że Shunrei udało się przeżyć... jednakże Ohko wcale nie okazuje wesołości. Po chwili okazuje się, że chłopak jest wybrańcem, który kiedyś trenował wespół z Shiryuu... Powracają wspomnienia...
***
Mały Ohko, nie odznaczający się w latach szczenięcych specjalną urodą, spaceruje sobie po ścieżce w chińskiej wiosce, trzymając w ustach trawkę. Jego mina wyraża bunt i nienawiść do całego świata... Ohko wygląda na typowego chuligana. Nagle chłopca zaczepia paru starszych, większych i (teoretycznie) silniejszych dryblasów, którzy proponują Ohko, że poprawią mu urodę w sposób wysoce niekonwencjonalny... czyli prościej mówiąc - poprzez bijatykę. Ku zaskoczeniu "starszaków" Ohko bynajmniej nie okazuje strachu, więc chłopczyska postanawiają nauczyć dzieciaka rozsądku. Zaczyna się bójka. Ohko radzi sobie po prostu wyśmienicie, jak na swój wiek... po chwili większość chłopaków ląduje z większymi lub mniejszymi obrażeniami na pobliskich murkach czy na gołej ziemi... zostaje już tylko przywódca gromadki. Ten, w obawie przed ciosami niezwykle silnego dziecka, proponuje Ohko słodycze. Ohko przyjmuje dwie sztuki czegoś, co chłoptaś nazwał "czekoladowymi papierosami", a następnie zadaje ostatniemu przeciwnikowi kilka ciosów i zrzuca go do głębokiej studni...
***
Wspomnień z Chin rodem ciąg dalszy. Tym razem widzimy małego Shiryuu, trenującego gorliwie na bambusowych pniakach. Chłopiec nie ma absolutnie żadnych problemów z "ścięciem" co większego drzewka... trening, pomimo włożonego weń wysiłku i w wyniku tego - ogromnego zmęczenia, zdaje się sprawiać chłopcu satysfakcję. I wtedy pojawia się Ohko. Ohko ironicznie oznajmia, że Shiryuu jak zwykle stosuje się dokładnie do rad Rochiego... i Shiryuu na chwilę przerywa swój trening. Chłopiec zauważa "czekoladowego papierosa" w ustach Ohko, a o pochodzeniu cukierka dowiaduje się dopiero w chwili, kiedy Ohko oznajmia, iż woli się bić z prawdziwymi przeciwnikami, niż z bezbronnymi drzewami. Czyli wszystko wskazuje na to, że Ohko znów wywołał bijatykę w wiosce... Shiryuu jest oburzony - przecież Rochi zakazał obu trenującym chłopcom wszelakich bijatyk! Oburzenie Shiryuu zostaje skwitowane śmiechem Ohko... chłopiec absolutnie nie przejmuje się zaleceniami Rochiego... No i wreszcie dzieje się to, do czego podobna rozmowa musiała doprowadzić - Ohko chce bić się z Shiryuu, jednakże Shiryuu, wierny zakazom trenera, nawet nie rusza się z miejsca i, ściskając mocno wymierzoną w jego twarz pięść Ohko, zmusza przeciwnika do kapitulacji. Następnie młody Patron Smoka odchodzi kawałek dalej... bynajmniej nie ma ochoty na bójki... Ale Ohko wciąż nie rezygnuje, oznajmia, że Shiryuu tak łatwo się nie wykręci! Lecz raz jeszcze podpuszczenie ze strony Ohko spotyka się z ignorancją. Wtedy Patron Tygrysa nie wytrzymuje nerwowo i atakuje - inicjuje ciosy w plecy, w twarz Shiryuu... lecz Patron Smoka wciąż się nie rusza! Z ust Shiryuu zaczyna spływać strużka krwi... Shiryuu nawet nie próbował się bronić, przecież mistrz wyraźnie zakazał bójek... i Shiryuu był temu rozkazowi całkowicie posłuszny... Ohko jest zawiedziony, miał nadzieję na prawdziwą bijatykę, a tymczasem... szkoda mówić... Chłopiec oznajmia Patronowi Smoka, że ów jest nudny, a następnie kieruje się w głąb bambusowego gaju pozostawiając milczącego Shiryuu samego. I wtedy okazuje się, że całe zajście było obserwowane zza drzew przez Rochiego...
***
Kolejne wspomnienie, prawdopodobnie niezbyt odległe w czasie od poprzedniego. Tutaj też widzimy Shiryuu i Ohko... ale tym razem w towarzystwie ich mistrza. Rochi oznajmia, że jest zmuszony wyrzucić Ohko z treningów... Wiadomość ta wywołuje zaskoczenie zarówno u Ohko, jak i u Shiryuu... oboje nie spodziewali się takiej decyzji! Do Ohko z trudem dociera ta wiadomość... wprost nie może zrozumieć, czym sobie na to zasłużył... Czy tym, że jest za słaby? Rochi zaprzecza - technika Ohko jest równie dobra, jak technika Shiryuu, a może nawet lepsza... i Ohko uśmiecha się z dumą. Jednak jego uśmiech gaśnie w chwili, kiedy Rochi mówi, że mimo to Ohko musi odejść. Stary mistrz nie wyjaśnia dokładniej przyczyny, ale oznajmia, że Ohko nie ma szans na zdobycie Materii Smoka... chłopiec jest zrozpaczony...
***
Czwarte wspomnienie, w chwilę po tym, jak Ohko został poinformowany o decyzji mistrza. Chłopiec biegnie przed siebie, opuszczając górskie tereny z nienawiścią w sercu... po policzkach Ohko spływają gorzkie łzy... Wszystkie treningi na nic, wszystkie ćwiczenia, starania... Ohko wciąż nie może pojąć przyczyny, dlaczego Rochi go wyrzucił... przecież sam Rochi stwierdził, że Ohko techniką nie zawinił, a skoro Ohko jest wystarczająco silny (Ohko pojmował siłę jako rzecz najważniejszą podczas treningów), to czemu nie ma trenować w dalszym ciągu? Chłopiec wciąż biegnie przed siebie... i napotyka Shiryuu. Shiryuu nic nie mówi... pomimo wszystkiego, co Ohko uczynił mu na złość, Patronowi Smoka żal jest kolegi... I wtedy dopiero Ohko wybucha pełnią nienawiści - oznajmia, że wróci tu jeszcze, wróci, aby pomścić swoją porażkę! Wróci i zabije Shiryuu! Niech Shiryuu pamięta tę obietnicę!!
***
Wspomnienia wróciły do Shiryuu ze zdwojoną siłą... to znaczy, że nadszedł czas pojedynku... Ohko nie czeka zbyt długo i już po chwili inicjuje swój najpotężniejszy atak - "Furię Tygrysa". Atak unosi skały... ziemia zaczyna się trząść... a Shiryuu leci na skały... Huk powoduje przywrócenie Shunrei do przytomności - i pierwszą rzeczą, którą dziewczyna zauważa, jest raniony przez skały Shiryuu! Przerażona Shunrei woła do Ohko: "Przestań! Shiryuu jest niewidomy!". Ohko momentalnie przerywa atak... czyżby Patron Smoka naprawdę stracił wzrok? Dziewczyna szybko podbiega do ukochanego i obejmuje go z czułością, troskliwością i zarazem ogromnym niepokojem... ale nie ma powodu do obaw, Shiryuu jest tylko trochę poraniony... przynajmniej na ciele, gdyż na duszy... Shunrei słyszy ciche, lecz wymowne wyrzuty, jakie czyni jej Shiryuu... chłopak nie chciał, aby Shunrei o tym powiedziała przeciwnikowi... "Nie potrzebuję litości" - oznajmia Patron Smoka. Jednak stało się - Ohko już wie. Twarz Ohko wyraża teraz wiele uczuć... zaskoczenie, niedowierzanie, zawód... Ohko oznajmia, że Shiryuu nie tylko stracił wzrok... "Stracił również siłę, która czyniła go wielkim" - mówi Ohko i wycofuje się, nie widzi sensu w walce z tak słabym przeciwnikiem. Shiryuu chce się rzucić za nim w pogoń, ale Shunrei z rozpaczliwą siłą przyciska go do ziemi... nie chce, aby jej ukochany zmierzył się z tak potężnym przeciwnikiem w takim stanie... niewidomy...
***
Tymczasem Seiya wędruje poprzez góry Tybetu, aby wreszcie dotrzeć do Jamiru, do miejsca, w którym żyje człowiek zdolny udzielić Shiryuu pomocy... Seiya mija miejsce usiane szkieletami i trupami, miejsce, które u każdego człowieka wywołałoby dreszcz grozy... ale Patron Pegaza nie przejmuje się przerażającym widokiem i idzie naprzód... wie, że musi iść naprzód... dla Shiryuu...
***
Z powrotem w Chinach - widzimy wychodzącego z chatki Shiryuu i przytrzymującą go Shunrei. Dziewczyna protestuje przeciwko wyjściu ukochanego, przecież jego rany dopiero co się zabliźniły! Shiryuu zatrzymuje się, z jego słów dowiadujemy się, że wojownik stracił już wiarę... stracił wiarę w samego siebie, we własne możliwości, we własną siłę... Shiryuu nie widzi już żadnego wyjścia z sytuacji... jest nieprzydatnym kaleką... nie może nawet obronić Shunrei, aby odpłacić się jej za opiekuńczość i troskliwość... a co dopiero powrócić do przyjaciół i wspomóc ich w walce! Shunrei nie zważa na te zarzuty, które Shiryuu kieruje przeciw sobie samemu i przytula się do Patrona... obiecuje mu, że choćby Shiryuu do końca życia miałby nie odzyskać wzroku, ona zawsze będzie przy nim... będzie jego oczami, jego światłem... i będzie go chronić...
***
Wodospad. Rochi medytuje przed strumieniem opadającej wody, kiedy nagle za kamieniem, na którym Złoty Patron Wagi siedzi, klęka Shunrei. Shunrei błaga mistrza, aby pomógł jakoś Shiryuu... żeby przywrócił mu wiarę, nadzieję... nadzieję w to, że kiedyś jeszcze powróci do zdrowia, że będzie komuś potrzebny... Jednak Rochi odmawia - to, co się stało, jest przeznaczeniem wojownika... i tutaj Rochiemu nie wolno interweniować... Złoty Patron Wagi mówi, że skoro Shiryuu był wystarczająco silny, aby przywdziać Materię Smoka, powinien być również wystarczająco silny, aby poradzić sobie z przeciwnościami losu i z powrotem osiągnąć spokój ducha, wiarę...
***
Tymczasem Seiya wciąż idzie wśród górskich skał Tybetu... z determinacją dąży ku temu magicznemu miejscu, które może przynieść zarówno szczęście i życie, jak i Śmierć...
***
Shiryuu stoi pod wodospadem... strużki wody spływają po jego obnażonych ramionach, po jego plecach i twarzy... Zielonkawe, niewidome oczy Patrona są bez wyrazu... nie widać w nim żadnego uczucia, żadnej myśli... tylko obojętność... Na czole Shiryuu widnieje opatrunek, który założyła mu Shunrei po pamiętnym spotkaniu z Ohko - opatrunek, który zabarwił się teraz krwią... Shiryuu myśli nad wieloma rzeczami, ale jedna powraca do niego jak zła zmora... słowa Ohko... "Stracił również siłę, która czyniła go wielkim"... Shiryuu nie wytrzymuje tych myśli i wydaje z siebie krzyk, krzyk rozbrzmiewający echem wśród okolicznych skał...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk