|
Epizod 31
Due fratelli alleati
(Dwóch braci sprzymierzeńców)
Więc stanęliśmy na tym, że Seiya spada w przepaść, łamie sobie rękę i traci
przytomność. Atenka jest przestraszona, bronią już ją tylko Hyoga i Shun.
Capella i Dante nie dają za wygraną i patrzą na Patronów i bogini wzrokiem
sępów patrzących na bezbronne ofiary. Ta scenka to właśnie początek epizodu.
Hyoga nakazuje Saori, aby pod żadnym pozorem nie opuszczała Seiya i cały
czas była przy nim. Zdeterminowana Atena przytakuje i cofa się razem z
nieprzytomnym Pegasusem pod skałę. Patron Andromedy i Patron Cygnusa rozpoczynają
swoją pierwszą (i nie ostatnią) walkę z Patronem Auriga i Patronem Cancerberus.
Dante rozpoczyna walkę od kołowania swoimi łańcuchami zakończonymi najeżonymi
kolcami kulami wokół głowy. Wycelowuje swój ciężki łańcuch w Hyogę, ale
w ostatniej chwili powstrzymuje go Shun za pomocą swojego Nebula Chain.
Dante jest wściekły tą reakcją przeciwnika i szarpie się, ale Shun nie
puszcza. Z Hyogą postanawia rozprawić się Capella. Wyrzuca swój dysk jak
bumerang, który zatacza koło obok głowy Hyogi i ląduje z powrotem w ręce
właściciela. Capella mówi, że to tylko prosta sztuczka, że gdyby chciał,
to mógłby już w tej chwili poderżnąć Hyodze gardło. Cygnus nie reaguje
na przechwałki przeciwnika i wzywa moc "Diamentowego Pyłu" ("Diamont Dust!").
Atak nie robi większego wrażenia na Capelli, który jeszcze raz atakuje
swoim dyskiem, tym razem nie jednym, ale dziesiątkami. Hyoga z wysiłkiem,
ale skutecznie unika tych ataków i jest już pewny zwycięstwa, ale czeka
go przykra i bolesna niespodzienka... Shun odwraca błyskawicznie głowę
w kierunku przyjaciela i woła: "Hyoga, uważaj!". Ostrzeżenie przybywa za
późno, jeden z dysków zawirowuje z prędkością dźwięku i trafia w Cygnusa
od tyłu rażąc wyładowaniami negatywnej energii. Hyoga przez chwilę męczy
się nie mogąc odrzucić dysku, który wpił się już w jego Materię, po chwili
wyczerpany pada na ziemię. Dante uśmiecha się, taka okazja może się już
nie powtórzyć. Swoim łańcuchem chwyta leżącego Patrona Cygnusa za nogę
i ciągnie ku sobie. Hyoga jest zbyt zmęczony bolesnym atakiem, aby się
przeciwstawić mocy Patrona Cancerberusa. Shun z przerażeniem patrzy na
przyjaciela i Dante wykorzystuje i jego nieuwagę także chwytając go łańcuchem
za nogę. Shun nie może nic poradzić, przywołuje łańcuchy do siebie mając
jakąś nadzieję na obronę lub atak. Dante przyciąga łańcuchami obu Patronów
ku sobie, po chwili podnosi łańcuszki do góry i wiruje nimi (a zarazem
Brązowymi Patronami "poprzyczepianymi" na końcach łańcuchów). W pewnym
momencie przerywa swoją "zabawę" i rzuca łańcuch w przepaść...
***
Przepaść jest prześlicznym miejscem, na samym dole płynie srebrzysty strumyczek
obijając się lekko o skały przybrzeżne. W tej uroczej scenerii na wspomnianych
skałkach leży trup Jamiana, którego Ikki pokonał w poprzednim epizodzie...
Nieco powyżej w lekkiej mgiełce majaczą się kształty dwóch ciał. Na łańcuchach
zawieszonych cudem na w miarę grubej gałęzi wiszą przylegając do siebie
ciała Hyogi i Shuna...
***
Capella i Dante są zachwyceni domniemanym zwycięstwem, ale życie jest dla
nich okrutne... Na razie jeszcze rozkoszują się chwilową wygraną spoglądając
z uśmiechem na Saori. Atena jest zdeterminowana i spogląda spode łba na
Srebrnych Patronów, nie może przecież opuścić Seiya i pozwolić sobie na
przymusową wycieczkę do Sanktuarium. Dante mówi: "Oszczędź nam tych ponurych
spojrzeń, panienko. Wykonujemy tylko swoją robotę.", ale na Atence te uwagi
nie robią żadnego wrażenia. W tym krytycznym dla Saori Kiddo momencie wokół
zaczyna nagle emanować pomarańczowa energia, obaj Srebrni Patroni doskonale
wyczuwają jej obecność. Wiedzą, że energia nie jest im przychylna. Przed
nimi pojawia się ognisty feniks, a na jego tle Patron Phoenixa, ma się
rozumieć. Na widok Ikkiego Capelli i Dantemu rzedną miny, Phoenix Saint
wygląda na bardzo pewnego siebie. Atena jest zaskoczona i zachwycona niespodziewanym
ocaleniem, kto wie, co by się z nią stało, gdyby nie przybył Ikki. Ikki
podchodzi do Ateny i chwyta w silne ramiona ciało Pegasusa. Po chwili jedną
dłonią poczyna emanować energią, która nakreśla w ziemi głęboki rów. Phoenix
mówi, że Capelli i Dantemu nie wolno przekroczyć tej linii, dopóki on,
Seiya i Atena stąd nie odejdą. Capella jest zdziwiony i oburzony bezczelnością
i pewnością siebie Ikkiego, ale Dante uspokaja go pytając Phoenixa o tożsamość.
Ikki mówi, że Srebrnym Patronom niepotrzebna do szczęścia jest ta informacja.
Dodaje przy tym, że niech wystarczy im to, że poznał wiele rodzajów piekieł.
Capella mówi, że nie pozwoli, aby Ikki powstrzymywał ich przed wykonaniem
swojej roboty za pomocą głupiej kreski w ziemi, wysuwa się naprzód. W jego
ślady podąża Dante. Ikki jest zdziwiony, nie myślał, że Srebrni Patroni
będą śmieć mu się przeciwstawić. Ale co tam, mu to wielkiej różnicy nie
robi, czy rozegra jedną walkę więcej, czy mniej. Nie zdejmując z ramion
Seiya powala jednym ciosem swojej ognistej potęgi Capellę. Ten ostatni
pada na ziemię i nie rusza się. Ikki spokojnie oznajmia, że Capella jest
już martwy i Feniks ma nadzieję, że Dante nie będzie próbował ponieść śmierć
w ten sam sposób. Dante zaciska zęby, w jego umyśle dojrzewa rządza zemsty
za Capellę...
***
Tymczasem w przepaści ważą się losy dwóch przyjaciół. Hyoga porusza się
lekko, powoli odzyskuje przytomność. Szturcha lekko Shuna, który też powoli
przytomnieje. Patron Cygnusa rozgląda się po otoczeniu, aby ocenić sytuację.
Jest zachwycony i dziękuje niebiosom za to, że łańcuch Dantego zaczepił
się o gałąź, inaczej obaj by zginęli roztrzaskani o skały. Myśli jeszcze
chwilę i decyduje się wciągnąć Shuna na górę. Wykorzystując podstawowe
prawidła fizyki napiera całym swoim ciężarem na swój koniec łańcucha powodując,
że koniec łańcucha z Shunem unosi się coraz bardziej do góry, w stronę
zbawczej gałęzi. Niemal zupełnie przed końcem karkołomnej próby gałąź się
łamie i obaj przyjaciele spadają w dół... Na szczęście Shun myśli błyskawicznie
i w locie zaczepia oba końce Nebula Chain o wystające załomy skalne. Na
skałach powstaje następna niebezpieczna konstrukcja. Shun znajduje się
na szczycie trójkąta z łańcuchów obróconego w dół, bez podstawy geometrycznej.
Pod Shunem na łańcuchu Dantego wisi Hyoga. Ciężkie położenie nie przeszkadza
Shunowi i Hyodze w następnych wyczynach, rozpoczynają ponowną wspinaczkę
ku szczytowi skały...
***
Na szczycie skały stoją nadal Dante, Ikki, Saori i Seiya (ten ostatni w
ramionach Ikkiego). Dante postanawia walczyć i mówi o tym Feniksowi. Ikki
uśmiecha się tajemniczo i składa Seiya na ziemi. Atena pyta się przy okazji,
czy niespodziewana pomoc Ikkiego miała oznaczać, że Feniks przyłącza się
do Patronów. Ale Ikki kręci przecząco głową i mówi, że zadziałał tylko
dlatego, iż sprawy przybrały zbyt poważny i niebezpieczny obrót. Postanawia
nadal walczyć samotnie, w pojedynkę. Dante niecierpliwi się, ale w tej
chwili Phoenix obraca się ku niemu. Patron Cancerberusa mówi, że chciałby
się wreszcie dowiedzieć, z kim walczy. Ikki zmuszony jest wyjawić swoją
tożsamość; przedstawia się tylko po imieniu nie mówiąc, czyjej konstelacji
posiada Materię. Dante jest zaskoczony, pyta się, czy Ikki jest tym Ikkim
z Piekielnej Wyspy. Kiedy Feniks odpowiada twierdząco, Dante uśmiecha się.
Mówi, że pokonanie tak dobrego wojownika przyniesie mu sporą sławę i znaczenie;
czy Ikki nie boi się stawić mu czoła wiedząc, że z góry skazuje się na
śmierć? Phoenix uśmiecha się leciutko, oznajmia, że już tak wiele razy
obiecywano mu śmierć, której i tak nie poniósł, że głupotą byłoby nie stawić
jej czoła jeszcze raz. I Ikki, I Dante, są ślepo zapatrzeni w swoją potęgę,
zapowiada się na ciekawy pojedynek... Dante atakuje oczywiście swoimi łańcuchami,
które oplatają bez problemu rękę Ikkiego. Rozpoczyna się przeciąganie łańcucha
to w tą stronę, to w tamtą. Wygląda to bardzo optymistycznie dla Ikkiego,
który jest niesamowicie silny i potężny. Dante z wysiłkiem usiłuje przeciągnąć
łańcuch na swoją stronę, mówi, że to nic, iż Ikki jest tak silny. To nawet
lepiej, że pokona tak potężnego przeciwnika. Ikki już nie komentuje słów
oponenta i tylko się uśmiecha. Po chwili inicjuje swój zabójczy ognisty
atak i zabija nim Dantego. Odwraca się w stronę Ateny. Ta jest zaróżowiona
z emocji, wygląda ślicznie w długiej, białej sukni w stylu greckim. Jednak
Phoenixowi było dane jeszcze raz stawić czoła Srebrnemu Patronowi. Oto
do Patronów powoli podchodzi wykańczający się Capella, w którym jeszcze
żarzy się zapał do walki. Ikki stoi spokojnie, nie okazuje żadnych emocji,
kiedy Capella wykonuje zamach dyskiem. Niespodziewanie dysk zamiast trafić
w Ikkiego, trafia w Capellę. Na czole Patrona Aurigi pojawia się strużka
krwi, Capella bezgłośnie osuwa się na kolana, a następnie na ręce. Tym
razem został już pokonany na dobre, po chwili umiera na zawsze... Atena
jest przerażona tą cichą śmiercią wroga, pyta się Ikkiego, czy to było
konieczne. Phoenix wyjaśnia dziewczynie, że po przekroczeniu zarysowanej
przez niego linii wszystkie ataki i tak zwracały się ku Capelli; że Ikki
i tak nie mógłby na to teraz nic poradzić, gdyż zadecydował o śmierci Capelli
już wtedy, kiedy zarysowywał linię. Atena jest zbulwersowana brutalnością
przyjaciela, ale nie wypowiada się. Rozumie, że Ikki też ma swoją taktykę
walki i że Atenie nic do tego. Po raz któryś Ikkiemu, Seiyowi i Saori nie
jest dane spokojnie odejść, gdyż wyczerpany Dante (Ikki go jeszcze nie
wykończył) ponownie staje do walki. Phoenix wzrusza ramionami na propozycję
ponownej walki ze strony Dantego, mówi, że chciałby zobaczyć Patrona Cancerberusa
walczącego w takim stanie. W tej samej chwili na skałach pojawiają się
Hyoga i Shun, którym udało się wreszcie wspiąć na szczyt. Ikki odwraca
się i zbiera do odejścia widząc Brązowych Patronów gotowych do walki. Pozostawia
walkę z rannym Dantem Shunowi. Shun widząc znikającego we mgle starszego
brata uśmiecha się i szepcze: "Żegnaj, bracie!". Dante rzuciwszy parę niezbyt
ładnych odzywek pod adresem domniemanego tchórzostwa Ikkiego odwraca się
ku Shunowi. Mówi, że to nie ma sensu, że walka może się zakończyć tylko
w jeden sposób - śmiercią Shuna. Dlatego mówi Shunowi, że jeżeli odejdzie
i zostawi Atenę - Dante daruje mu życie. Shun jednak nie bierze tych uwag
na serio i oznajmia: "Może nie mam doświadczenia, ale jestem pewien, że
potrafię cię zaskoczyć.". Po chwili Dante i Shun wzlatują ku niebu i tam
wymierzają cios w siebie nawzajem. Shun omijając cios Dantego przelatuje
obok niego uśmiechając się: "Mówiłem, że potrafię cię zaskoczyć.". Dante
ląduje niezbyt pięknie na ziemi, Shun staje naprzeciw niego. Wzywa moc
Nebula Chain i atakuje. Po niezbyt krótkiej walce za pomocą łańcuchów Dante
pada na ziemię martwy... Znowu zwycięstwo odnoszą Brązowi Patroni dzięki
swojej wierze w to, co najcenniejsze. Shun i Hyoga są zadowoleni z wygranej,
Hyoga chwyta nadal nieprzytomnego Seiya i przygotowuje się do odejścia.
I on, i Shun oprócz radości z wygranej są także zmartwieni stanem Seiya.
Saori w myślach robi sobie wyrzuty sumienia. To przecież przez nią stracił
wzrok Shiryuu. A teraz ten wypadek Seiya...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|