Epizod 30
L'ira di Tisifone
(Gniew Shainy)
Jest noc... jednakże nie jest to noc cicha i spokojna, gdyż ponad skałami, na kompletnie wyludnionym terenie kruki właśnie unoszą ze sobą Saori! Seiya jest zdesperowany - wie, że za wszelką cenę musi uratować Atenę! Tylko jak? Dziewczyna jest nieprzytomna, zaś kruki - niezwykle szybkie... W dodatku Jamian utwierdza nieszczęsnego Pegasusa w przekonaniu, że może się spokojnie pożegnać z Saori... kruki zabiorą ją do Sanktuarium i Seiya już nigdy jej nie zobaczy... Ale Pegasus bynajmniej nie zamierza się poddać przeciwnościom losu - życie pięknej bogini jest dla niego najważniejsze! Dlatego to już po chwili Patron Pegaza zaczyna biec wśród skał, odbijając się o wytrzymalsze kamienie i wzbijając się dzięki swemu kosmosowi w powietrze. Atena oddala się... oddala się coraz bardziej i razem z przybywaniem tej odległości zmniejszają się szanse na jej przeżycie... Seiya nie ma nic do stracenia - zbiera w dłoniach ogromną moc i atakuje kruki. Część kruków zostaje zabita turkusową energią Pegasusa, jednakże... jednakże ma to i swoje ujemne strony! Otóż okazuje się, że pozostałe kruki nie są w stanie udźwignąć ciężaru ciała bogini i po chwili Saori zaczyna spadać w przepaść! Seiya z przerażeniem obserwuje tę sytuację... z przerażeniem patrzy, jak Atena znika wśród ciemnej otchłani... i bez wahania rzuca się za nią. Jamian jest zaskoczony i zupełnie zamurowany, dzięki czemu Seiya ma w dużej części wolne pole działania. Sznury już całkowicie puściły, kruki się uwolniły i ciało zaczyna spadać coraz szybciej i szybciej... a Seiya z desperackim uporem dąży za boginią... Jest coraz bliżej i bliżej... jednakże coraz bliżej jest i skała, o którą mogą roztrzaskać się oboje... Wreszcie Seiyowi udaje się wyprzedzić spadające ciało i Pegasus z całym rozpędem upada na prawą dłoń... tryska krew... Pegasus pomimo przejmującego bólu nie może pozwolić sobie na chwilę słabości... musi wytrzymać! I oto w chwili, kiedy Atena już niemal rozbija się o skały... w tej chwili Pegasus chwyta ją lewym ramieniem. Atena jest uratowana... ale Pegaz wie, że jego dłoń jest ciężko obita... a może nawet złamana... Seiya powoli wstaje i przysuwa się do skalnej ściany, ściskając lewym ramieniem Atenę... patrzy na jej pochyloną w tył główkę... na fioletowe, błyszczące włosy opadające na twarz bogini, na jej ramiona... patrzy na jej różowe, maleńkie usta... i uśmiecha się. Jest szczęśliwy, w jego piwnym oczach widać naprawdę ogromną radość... Wtedy to przy Seiyu pojawia się Jamian. Urok chwili znika... Seiya zmuszony jest walczyć... W wyniku krótkiej, za to skutecznej przepychanki Jamian spada w przepaść... i zaczyna błagać Pegasusa, aby ten mu pomógł... Czysta ironia... oczywistym jest fakt, że Patron Pegaza naprawdę nie ma zamiaru zrobić cokolwiek dla swojego wroga i nie ma co mu się dziwić. Może wszystko skończyłoby się w miarę dobrze, gdyby nie to, że nagle pojawia się Shaina... Seiya z początku nie widzi wojowniczki, ale poznaje jej głos... głos mówiący, że Seiya ma za miękkie serce, że ona nie marnowałaby czasu, aby "pomóc takiej idiotce"... głos mówiący, że miękkie serce Seiya przyczyni się do jego zguby... Już tylko jedno spojrzenie wystarczy, aby utwierdzić Seiya w słuszności jego racji... to rzeczywiście jest Srebrna Patronka Ophyucus... Jamian błaga Shainę, żeby mu pomogła... przecież inaczej zginie! Ale Patronkę wcale nie obchodzi los Jamiana, widocznie gryzie ją jeszcze ambicja, że to Jamian został wybrany do tej misji, a nie ona... Dlatego Patronka oznajmia, że nikt nie będzie jej wydawał rozkazów. Okazuje się jednak, że Jamian jest w stanie poradzić sobie sam - i już po chwili (co prawda z trudem, ale to tak nawiasem) niesławny władca kruków wydostaje się na skały. Sprawa zaczyna się przedstawiać naprawdę niewesoło... Seiya wie, że jeśli niczego nie zrobi, to czyste, granatowe, rozgwieżdżone niebo może być za chwilę świadkiem śmierci zarówno Pegasusa, jak i Ateny... W tym właśnie momencie Atena odzyskuje przytomność i pierwszą rzeczą, którą zauważa, jest rozgwieżdżone niebo... Saori uśmiecha się delikatnie i mówi, że gwiazdy są piękne tego wieczoru... i na twarzy Seiya również pojawia się uśmiech. Pegasus pyta się Saori, czy ta jest gotowa pójść za nim wszędzie... nieważne, gdzie... nieważne, czy w miejsce niebezpieczne, czy też w miejsce pełne pokoju... Atena zgadza się... Jamian już ma zamiar przeszkodzić zakochanym, ale Shaina rozkazuje mu milczeć... ta chwila... jest święta... Seiya i Saori zamieniają jeszcze parę słów, a ich oczy błyszczą szczęściem... i wtedy w sercu Shainy coś pęka... wojowniczka ma zamiar przerwać ich rozmowę i rozpocząć walkę... Ale wtedy Seiya trzymając w talii Atenę wysuwa się naprzód i przygotowuje się do skoku... do skoku w przepaść... Jamian i Shaina są zarówno zaskoczeni, jak i przerażeni... czy Seiyowi upadło na głowę? Przecież to jest samobójstwo! Ale Seiya i Saori po chwili znikają w ciemnej przepaści... Pegasus wiedział, że nie byłby w stanie wygrać z Jamianem i Shainą mając złamaną prawą rękę, za to Atena... Śmierć tej dwójki byłaby okrutna, gdyby Pegasus zdecydował się na walkę, a teraz... była słodka... Seiya i Saori objęci w milczeniu, spadający w dół, ku Śmierci... Shaina w milczeniu stała nad przepaścią, patrząc w jej głąb. Jej myśli nie są wesołe... Wojowniczka wie, że jeszcze dzień wcześniej miałaby wybór pomiędzy zakochaniem się Seiyu, a zabiciem go... zaś tymczasem... już wyboru nie ma. Wojowniczka wie, że w sercu Seiya nie ma już dla niej miejsca... i dlatego Shaina musi go zabić... Shaina myśli, że Seiya jest nieprzewidywalny... jak ta kometa lecąca na niebie... nigdy nie można odgadnąć, dokąd się skieruje... tak samo nie można odgadnąć, jak postąpi Seiya... Wojowniczka czuje w sercu wściekłość, smutek i... ból... Jamian chce podążać za Ateną i Pegasusem, aby ich ewentualnie dobić, jednakże Shaina protestuje. Wszakże wariactwem byłoby teraz, w nocy, po ciemku rzucać się w przepaść. Czy nie lepiej poczekać do świtu? Oczywiście rada jest mądra i Jamian uznaje za dobrą myśl dostosowanie się do wspomnianej rady. Shaina i Jamian postanawiają czekać...
***
Świt... pierwsze blaski słońca, promienie wyłaniające się zza skał... oświetlające zarówno skalisty krajobraz, jak i dwójkę wojowników, Jamiana i Shainę. Jamian siedzi pod skałą i śpi... nawet kruk siedzący mu na ramieniu i dziobiący go delikatnie nie może go dobudzić. Za to Shaina już jest na nogach... nadszedł świt... w mniemaniu wojowniczki świt oznacza dla Seiya śmierć... Patronka nie myśli wiele, podchodzi do przepaści i bez słowa rzuca się w otchłań...
***
Świt nastał także głęboko w przepaści, przebijając wszystkie mroki tym jednym, tak wiele znaczącym światłem... Skały, coraz niżej i niżej... panuje tu wszechobecny spokój i cisza. Ukojenie... Na dole przepaści jest polanka zarośnięta pięknymi, jasnymi kwiatami... i to tam, z twarzą wtuloną w tę niezwykłą kołderkę, budzi się Atena. W tle słyszymy pierwsze takty "Lullaby"... którego spokojna, piękna melodia połączona z wspaniałym głosem pani Michiko Horie stanowi niezwykle dopasowane tło do dziejącej się akcji... nie słyszymy żadnych odgłosów poza piosenką, to jak nieme, romantyczne video... Atena podnosi się z obsypanej kwieciem ziemi i z przerażeniem dostrzega w oddali leżącego Seiya... bogini nie zastanawia się ani chwili i szybko podbiega do dzielnego wojownika... teraz takiego spokojnego i bezbronnego... Atena klęka przy Pegasusie... rozmyśla... i możemy się tylko domyślać, że dziewczyna myśli o Seiyu... Jej czarne, ciepłe oczy z miłością wpatrzone w twarz Patrona Pegaza... I nagle Saori zauważa czerwoną strużkę spływającą spod hełmu Pegasusa, spływającą po policzku ku ustom chłopaka... dziewczyna kładzie swoją delikatną, jasną dłoń na twarzy Pegasusa i ociera strużkę krwi... Ta chwila... jeden z najpiękniejszych momentów w całym "Saint Seiya"... Atena zaczyna mówić... Mówi, że dotąd to Seiya ratował jej życie, pomagał jej w opresji i chronił ją wszystkimi siłami... teraz to na nią przyszedł czas, teraz to ona musi mu pomóc... Dźwięki "Lullaby" cichną... na skale pojawia się Shaina. Atena jest przestraszona... wszak Seiya jest ranny, a moc, jaką może dysponować bogini... Nie, Atenie nie wolno uciekać. Musi zostać tutaj.. przy boku Seiya... Shaina wyraźnie nie żywi pokojowych zamiarów... jej serce jest rozpołowione... nienawidzi Ateny, tak bardzo ją nienawidzi... Jednakże teraz nie ma czasu na okazanie nienawiści Atenie, trzeba się zająć Seiyem. Na domiar złego wkrótce pojawia się Jamian, który złości się na Shainę za to, że wyruszyła bez niego. Shaina nie ma żadnych wyrzutów sumienia... właściwie to ponownie zaczyna traktować Jamiana z góry. Oznajmia Patronowi, że on ma się zająć Ateną, za to do niej należy Seiya. Jamian nie ma się co sprzeciwiać, wie doskonale, że kłótnia z Shainą nic dobrego przynieść nie może, może za to spowodować spore problemy... Shaina kieruje się w stronę Seiya, zaś Jamian oznajmia Atenie: "A ty, dziecko, pójdziesz ze mną". Nastolatka nie ma najmniejszego zamiaru posłuchać Jamiana i po chwili w przestrzeni zaczyna emanować niezwykła złota aura... Jamian i Shaina momentalnie się zatrzymują... Jamian jest przerażony i o niczym szczególnym nie myśli, za to Shaina owszem, jest również przerażona... ale stara się dociec przyczynę powstania tego kosmosu... Ta energia pochodzi z innego kosmosu, niż energia jakiegokolwiek Patrona... to nie jest energia Brązowych Patronów, Srebrnych Patronów, ani nawet Złotych Patronów... to jest moc silniejsza od Jamiana i Shainy razem wziętych... Energia innego kosmosu... Shaina, Jamian, klęcząca Atena i ciało Seiya na chwilę przenoszą się do innej galaktyki... i Shaina zauważa, że moc promieniuje od Saori... czyżby to więc znaczyło, że Saori jest Ateną? Z powrotem wraca sceneria skał, ale energia wcale nie gaśnie i wciąż emanuje swoim jasnym, czystym światłem... Jamian postanawia wkroczyć do akcji i czyni to poprzez wysłanie do ataku swoich kruków. Kruki zaczynają lecieć w stronę bogini... ich czerwone ślepia błyszczą złowieszczo... lecz nagle kruki zatrzymują się pod wpływem złotej, ciepłej aury Ateny... Jamian z przerażeniem obserwuje, jak jego kruki siadają u stóp Saori... i wprost nie może uwierzyć, że jego najwierniejsi przyjaciele przyłączyli się do Ateny... Atena oznajmia, że skoro Papieżowi tak bardzo zależy na spotkaniu z nią, niech sam się pofatyguje, aby ją odwiedzić. Ona przyjmie go z przyjemnością... Jamian wścieka się i oznajmia, że Papież, potężniejszy niż wszyscy wojownicy razem wzięci, na pewno nie będzie się o to kłopotał dla takiej "idiotki", jak Saori. Patron usiłuje nawoływać kruki, ale one go nie słuchają... to stanowi dla Jamiana niezwykle bolesne doświadczenie... zarówno na sercu, zaś po chwili również na ciele, gdyż kruki bez żadnego polecenia ze strony bogini zaczynają lecieć w stronę Patrona i rzucają się na niego, dziobiąc go zajadle... Po chwili sponiewierane ciało zostaje przez czarne ptaki opuszczone... Jamian leży jak martwy... Shaina cofa się, jest zaskoczona, usiłuje coś wymyślić... usiłuje wymyślić cokolwiek, aby tylko zlikwidować tę potężną moc! Wtedy Jamian wstaje i ostatkami sił woła w stronę Saori: "Zapłacisz mi za to!". Patron Kruka zbiera w pięści energię i atakuje, lecz nagle jego dłoń zostaje powstrzymana przez łańcuch. Atena uśmiecha się radośnie, widząc stojących na skałach Shuna i Hyogę! Bogini wie, że oni są w stanie pomóc zarówno jej, jak i Seiyowi... Po chwili Jamian zostaje zrzucony w małą, pobliską rozpadlinę, przepaść... podobny los spotyka również Shainę, która cofając się postąpiła o jeden krok za dużo... Atena w milczeniu słucha krzyku dziewczyny znikającej w otchłani... Po chwili bogini zostaje sam na sam z Patronami. Mimo wszystko jest szczęśliwa... spłaciła swój dług wobec Seiya... nie pozwoliła, aby ktoś go zabił... Po chwili Seiya trafia w silne ramiona przyjaciół... zarówno Hyoga, jak i Shun wiedzą, że Seiya jest ciężko ranny i trzeba go szybko przenieść do szpitala... Mimo tego smutnego akcentu atmosfera jest miła... może sprawił to świt, a może czysta, delikatna aura szczęśliwej Ateny... Atena i jej obrońcy zbierają się już do odejścia, chcą opuścić to miejsce, które pomimo swojego piękna kryło w sobie również smutek z minionych przeżyć... lecz oto nagle przed zwycięzcami pojawia się dwójka nieznanych Patronów...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk