|
Epizod 29
Un attacco deciso
(Zdecydowany atak)
Szpital. Pogodny, słoneczny dzień... Widzimy właśnie Shunrei w towarzystwie
Kikiego, pakującą do walizki ubrania. Dziewczyna na chwilę spogląda na
siedzącego na łóżku Shiryuu... i natychmiast odwraca wzrok. Z jej oczy
spływają łzy... jedna kropla, druga kropla... i po chwili już cały strumyczek...
Nagle Shiryuu prosi Shunrei, aby nie płakała... Shunrei jest zaskoczona,
skąd Shiryuu wiedział, że ona płacze? Czy on widzi? Shiryuu z uśmiechem
zaprzecza... wyjaśnia, że teraz, kiedy jest niewidomy, jego pozostałe zmysły
są po prostu bardziej wyostrzone... dlatego właśnie usłyszał spływającą
po policzku Shunrei łzę... Shunrei obiecuje ukochanemu, że od teraz będzie
jego oczyma, jego światłem... że nie opuści go, że będzie mu pomagać i
wskazywać drogę... i na to Shiryuu odpowiada, że Shunrei zawsze była jego
światełkiem... Milczący dotąd Kiki oznajmia, że może Mu będzie wiedział,
jak przywrócić Shiryuu wzrok. To jest całkiem niezły pomysł... przecież
Appendix może wybrać się do Mu z tą prośbą, gdyż jest jego młodszym bratem...
ma jakieś wpływy... No i zarazem ta wyprawa może stanowić jakąś szansę
dla biednego Shiryuu... Tymczasem do szpitalnej sali wchodzą Saori, Shun,
Hyoga, Ikki, Seiya, Ushio, Sho i Daichi z bukietem kwiatów w ramionach...
innymi słowy cała drużyna Brązowych Patronów plus Patroni Stalowi. Shiryuu
uśmiecha się pytając, czy są tu wszyscy... uzyskuje odpowiedź twierdzącą.
Patroni, dla których Shiryuu poświęcił swój wzrok, nie zapomnieli o nim...
Ikki staje w drzwiach i z założonymi rękami i leciutkim uśmiechem przypatruje
się wydarzeniom. Hyoga zabiera głos i okazuje się, że Shiryuu potrafił
(pomimo swojego kalectwa) zlokalizować, gdzie Hyoga się znajdował. Po chwili
odzywa się Shun i już po pierwszych słowach Shiryuu mu przerywa. Oznajmia,
że nie chce słyszeć żadnych podziękowań... przecież każdy Patron zrobiłby
to samo na jego miejscu, nieprawdaż? Hyoga potwierdza, że no tak, to przecież
jasne... ale mimo wszystko... W czasie, kiedy rozlegają się potwierdzenia,
Daichi składa na ręce Shiryuu bukiet czerwonych róż, prosząc Dragona, aby
przyjął to za swoje poświęcenie... Shiryuu uśmiecha się... dobrze mu jest
w towarzystwie przyjaciół, nie przeszkadza mu już nawet to, że jest niewidomy...
Ikki, który wciąż jeszcze nie podszedł do pozostałych, uśmiecha się szerzej
i przymyka oczy... myśląc o sobie tylko wiadomych sprawach...
***
Sanktuarium. I znowu dowódca Srebrnych Patronów jest na przysłowiowym dywaniku
u Papieża. I znowu dostaje kazanie... Tym razem Papież jest naprawdę wściekły...
a to naprawdę nie stanowi dla dowódcy optymistycznej perspektywy... Może
jeszcze jedna szansa... a gdzie tam, dowódca musi wszystko słuchać w milczeniu,
mając tą nikłą nadzieję, że uda mu się przeżyć... Zdobywa się na protest...
przecież Shiryuu nie będzie już zagrażał Sanktuarium, jest przecież niewidomy!
"Ale nadal żyje!" - wścieka się Papież. Wielki Mistrz oznajmia, że dowódca
armii ma za wszelką cenę rozerwać więzy łączące Patronów... i zniszczyć
ich, pogrążyć raz na zawsze... To dlatego okazuje się być raz jeszcze litościwy
i, choć nie mówi o "jeszcze jednej, ostatniej szansie", wiadome jest, że
darował podwładnemu życie... Ale dowódca wie, że to już nie przelewki...
że teraz kolejny błąd może go kosztować życie...
***
W Sanktuarium ciąg dalszy. Przed ogromnym portretem Papieża rozmawia Shaina
z pechowym dowódcą. Dziewczyna prosi o to, żeby dowódca dał jej jeszcze
jedną szansę, ale tym razem rudowłosy wojownik zdecydowanie odmawia. Oznajmia,
że misją zajmie się Jamian... że jego zadaniem będzie porwanie Saori, która
przecież jednoczy wszystkich Patronów... To genialny plan i dowódca dobrze
o tym wie. Jednakże Shaina nie daje za wygraną... wręcz błaga na kolanach,
aby dowódca dał jej szansę rozprawienia się sam na sam z Seiyem... I to
daje dowódcy do myślenia... czy Shaina żywi naprawdę tak mocną nienawiść
żywi do Seiya i dlaczego? Przecież to błaganie... to jak błaganie o życie...
Dowódca zadaje Shainie pytanie, co sprawiło, że Patronka znienawidziła
Seiya... aż do takiego stopnia... Ophyucus ogarniają wspomnienia...
***
Shaina stoi przed drzewem i ułamuje z niego gałąź. Przez chwilę spogląda
na patyk... rozmyśla... Przypomina jej się walka z Pegasusem... wszystkie
ataki, ciosy, sposoby obrony... i ten decydujący atak, ten atak, który
sprawił, że Shaina stanęła przed wyborem zawartym w kodeksie Patronów...
W wyniku tamtego pamiętnego ciosu Seiya, maska na twarzy Shainy zostaje
przecięta na pół... obie połówki upadają na ziemię, u stóp przerażonej
do ostateczności Shainy... Wspomnienie jest bolesne...
***
Shaina wyjaśnia dowódcy, że żaden Patron nie może zobaczyć twarzy wojowniczki,
gdyż ta staje wówczas przed wyborem... Twarz wojowniczki jest święta...
i o tym wie każdy, kto trenował w Sanktuarium. Dlatego Shaina w imię swojego
honoru musi zabić Pegasusa, musi pomścić skazę, którą przyniosła jej tamta
chwila. W chwilę później, już samotnie, Shaina rozmyśla na skałach, spoglądając
w dal... Przecież ma wybór... kodeks Patronów mówi, że powinna Seiya zabić,
albo...
***
Tymczasem Saori, Shun, Hyoga, Seiya i Ikki przebywają w bazie. Saori ma
coś do zaprezentowania swoim obrońcom... a mianowicie pewną kasetę video...
Dziewczyna wyjaśnia, że wysłała jeden z helikopterów Fundacji Graude, aby
zbadał tereny wokół Świątyni... Seiya wciąż nie rozumie celu, w jakim Saori
wysłała helikopter... przecież co da sfilmowanie tych okolic? Ale Saori
jest tajemnicza... i w milczeniu rozpoczyna projekcję... Patroni wpatrują
się w wielki ekran... widzą przedmieścia Aten, skały wznoszące się coraz
wyżej i wyżej... Seiya jest zniecierpliwiony... wszak doskonale zna wszystkie
te tereny... I nagle obraz zaczyna migać i znika, zupełnie jak przy braku
sygnału w telewizji. Saori wyjaśnia, że zawsze w momencie, kiedy dociera
do tego miejsca kasety, odbiór zostaje przerwany. Może to być tylko wynik
tego, że najważniejsze miejsce Sanktuarium, siedziba Papieża, jest otoczone
przez niezwykle mocną pod względami technologicznymi barierę... Pegasus
denerwuje się, oznajmia, że wcześniej też wiedział, że przeciwnicy z Sanktuarium
są niezwykle potężni. Rozmowa schodzi na wzrok biednego Shiryuu... i tutaj
Ikki wtrąca swoje zdanie. Phoenix oznajmia, że nie ma się co łudzić, przecież
wszyscy słyszeli wypowiedź lekarzy... Shiryuu do końca swoich dni będzie
ogarnięty przez mrok... Patroni nie chcą przyjąć do wiadomości nieszczególnie
optymistycznych rozważań Phoenixa, Seiya woła, że skoro Shiryuu udało się
już dwa razy wywinąć Śmierci, to czemu teraz nie ma udać mu się odzyskanie
wzroku?! Widać, że Seiya dzisiaj jest cosik w złym humorze... ale i Ikki
nie ma dobrego humoru i ciętymi słówkami podsumowuje Seiya. Wówczas Pegasus
wścieka się na dobre i postanawia udowodnić Ikkiemu swoją siłę. Dwójka
Patronów, ku zaskoczeniu pozostałych, staje do walki. Seiya zamierza się
na Phoenixa, inicjuje cios i z szałem atakuje... lecz zostaje błyskawicznie
powstrzymany i odrzucony na pewną odległość... Na jego pięści widać krew,
za to Ikki nie ma żadnych ran... Najwyraźniej Phoenix zmiażdżył koledze
dłoń... Pegasus już nic nie mówi, choć niemal pała żądzą mordu. Za to Ikki
oznajmia, że odchodzi, że nie ma zamiaru tu dłużej zostać. Wszyscy są zaskoczeni
- jak to, czyżby Ikki przeszedł na tamtą mroczną stronę? Ale Phoenix rozwiewa
ich wątpliwości... chce po prostu spróbować własnych sił. Dlatego właśnie
odłącza się od reszty, ale nadal będzie walczył w słusznej sprawie. Saori
usiłuje powstrzymać Ikkiego, prosi go, żeby nie odchodził... Ikki na chwilę
przystaje... "To prośba czy rozkaz?" - pyta. "Rozkaz" - odpowiada Saori
ściskając mocno brwi. Na to Ikki odpowiada, że nikt nie będzie mu wydawał
rozkazów, a następnie bez zbędnych komentarzy wychodzi z bazy. Patroni
są nieco wstrząśnięci... Hyoga tłumaczy sobie całe zajście faktem, że Ikki
jest samotnikiem i nigdy dobrze nie czuł się w drużynie, za to Shun, który
również wołał za bratem, aby się zatrzymał... Shun jest pogrążony w wyrzutach
skierowanych w stronę Ikkiego... "Przecież przysiągł..." - szepcze chłopak...
***
Tymczasem Ikki znajduje się już poza terenem bazy. Widzi przed sobą ostatnie
promienie zachodzącego słońca i przewagę mroku, który zapada nad miastem...
wieżowce, wszystkie inne budynki i zabudowania pogrążone są już w czerni
i granacie nocy... Ikki przystaje na chwilę, patrząc przed siebie, w mrok...
Mówi do siebie, że jego odłączenie się od grupy było konieczne, aby zmylić
wroga... Wtem przy bazie zaczynają gromadzić się kruki... Ikki spogląda
mimochodem na czarne, posępne ptaki i oznajmia: "To zły znak", po chwili
zaś reflektuje się dodając: "Nigdy nie myślałem w ten sposób..."...
***
Mrok nocy już całkowicie ogarnął miasto... panuje czerń, przebijana w wielu
miejscach miejskimi światłami... Atena stoi przed bazą, opierając dłoń
na kamiennym berle... Rozmyśla... zastanawia się, czy naprawdę jest Ateną...
przecież moc, którą posiada.... w mniemaniu dziewczyny nie jest to moc
szczególnie wielka... Dziewczynę ogarnia smutek i mroczne refleksje...
wszystkie zmartwienia związane z misją Patronów znajdują sobie ujście w
tych myślach... Niepokój o jutro... o to, co może się jeszcze zdarzyć,
a czego nie da się przewidzieć... Jedyne oparcie Saori widzi w nieżyjącym
już dziadku, Mitsumasie Kiddo... Tymczasem wokół bazy zaczyna się gromadzić
coraz więcej kruków... a oczy każdego kruka błyszczą czerwonym światłem...
to złowieszcza moc, zapowiedź kolejnych ciężkich wydarzeń... Kruków zaczyna
być tu już naprawdę dużo... za dużo... wkrótce całe granatowe niebo zostaje
przesłonięte przez czarną chmurę kraczących posępnie ptaków! Saori jest
przerażona, krzyczy...
***
Seiya, Shun i Hyoga znajdujący się jeszcze w bazie wyczuwają niezwykłą
moc, która przekazuje im informację, że Saori jest w niebezpieczeństwie...
Nie ma już innego wyjścia, jak udać się przed bazę i pomóc bogini...
***
Seiya dokonuje transformacji, po chwili wszyscy Patroni znajdują się już
przed budynkiem bazy i... stają w miejscu jak wmurowani. Obie ręce i nogi
Saori obwiązane są jakimiś sznurami i oto kruki unoszą boginię w powietrze!
To jest porwanie! Hyoga przypomina sobie, że w Sanktuarium usłyszał kiedyś
o Patronie, który posiada moc hipnotyzowania ptaków. Seiya nie może w to
uwierzyć i stara się jeszcze raz upewnić... czy to znaczy, że ten tajemniczy
wojownik jest w stanie zmusić ptaki do wykonywania swoich rozkazów? Wszystko
wskazuje na to, że słowa Hyogi są prawdą... przecież jakoś niemożliwe jest
to, żeby ptaki dobrowolnie pozbawiły Saori przytomności, związały ją i
teraz uniosły w powietrze... Na domiar złego w pobliżu pojawiają się wojownicy
z Sanktuarium... trzeba szybko obmyślić jakąś strategię... Szybko zostaje
ustalony fakt, że Seiya pobiegnie za Ateną, a Shun i Hyoga zmierzą się
z przeciwnikami przysłanymi im przez "kochanego" Papieża... i do roboty!
***
Tymczasem daleko poza miastem, wśród skał, przebywa Jamian. Widząc nadlatujące
kruki cieszy się... cieszy się, że jego najbliżsi przyjaciele tak dobrze
wykonali powierzone im zadanie! Jamian rozkazuje ptaszyskom zostawić Atenę,
teraz to on chce się nią zająć, to on chce ją dostarczyć Papieżowi... Wojownik
zaczyna karmić ptaki kawałkami mięsa. "To wasza nagroda" - oznajmia, gładząc
jednego z kruków po czarnym łebku. Jamian pozwala krukom odlecieć, wszak
dokładnie i sumiennie wykonały swoje zadanie... Już po chwili kruki odlatują,
kryjąc się wśród skalnych załomów... ale nagle okazuje się, że za krukami
podąża Seiya... i Seiya bynajmniej nie ma zamiaru na to pozwolić - rozpoczyna
się walka... Seiya atakuje, Jamian również nie pozostaje mu dłużny... Walka
rozkręca się na dobre... W pewnym momencie Patron Kruka atakuje swoim najpotężniejszym,
śmiertelnym atakiem, którego ponoć nikomu nie udało się powstrzymać...
ale to raczej nie robi na Seiyu wrażenia. Następnie Jamian przyzywa swoją
armię kruków i teraz Seiya musi zastosować poważniejszy atak... Energia
konstelacji Pegaza robi swoje - już po chwili ptaszyska zostają poważnie
przerzedzone, a niedobitki uciekają z krakaniem... Jamian jednak nie ma
zamiaru zaprzestać swoich starań... i oto po chwili na Patrona Pegaza zaczynają
opadać czarne pióra, tak gęste, jak krople deszczu... Seiya jest zaskoczony,
nie może zrozumieć, jak to możliwe i dlaczego te pióra opadają akurat na
niego... ale po chwili jego zaskoczenie przemienia się w przerażenie -
pióra przylepiają się do skóry, do Materii, do całego ciała Pegasusa...
i nie da się ich odczepić! Seiya z najwyższym przestrachem obserwuje, jak
pióra szczelnie go pokrywają... aż w efekcie całe jego ciało zostaje przykryte
grubą warstwą piór... Seiya upada na ziemię... nie może się ruszać, ma
problemy z oddychaniem... Jamian śmieje się... wszystko wskazuje na to,
że jego wygrana jest już pewna... Tymczasem Seiya żyje, a raczej żyje jego
dusza. Pegasus rozmyśla... myśli nad tym, że Jamianowi udało się zabić
jego ciało, ale nie zabił miłości Seiya do tego świata... i to właśnie
ta miłość, dusza wojownika... to właśnie ta miłość ożywiła ciało. Pegasus
zaczyna emanować turkusową energią... coraz silniejszą i silniejszą...
powoli usuwającą każde piórko z jego ciała... aż wreszcie Seiya, cały i
zdrowy, staje naprzeciwko Jamiana... jest gotów do dalszej walki... Ale
Jamian wydaje się wcale nie być przerażony, uśmiecha się nawet... Patron
Kruka oznajmia swoim podopiecznym, że jest zbyt osłabiony, aby przenieść
Atenę do Sanktuarium... i to zadanie muszą wypełnić właśnie jego kruki.
Posłuszne ptaki, bez ani jednego kraknięcia na znak protestu, ponownie
unoszą nieprzytomną Atenę w przestworza... Seiya jest przerażony...
***
Tymczasem Shun i Hyoga zdołali już uporać się z nieszczęsnymi wojownikami
i są gotowi, aby wyruszyć w dalszą drogę. "Idziemy!" - woła Hyoga i po
chwili dwójka Patronów znika w mrokach nocy, są gotowi dołączyć do Seiya
i walczyć u jego boku...
***
Tymczasem Seiya bez słowa, z przerażeniem obserwuje, jak kruki unoszą Atenę
coraz dalej i dalej... Jamian jest z siebie zadowolony, wie, że Seiya nie
ma zbyt wielkich szans, aby dogonić jego kruki. Jednakże Seiya ma zgoła
odmienne zdanie... jeszcze nie wie, co ma zrobić, ale jest pewien, że nie
może zostawić Ateny w niebezpieczeństwie... Odcinek kończy się wizją zdesperowanej
twarzy Patrona Pegaza...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|