|
Epizod 26
Amici o nemici?
(Przyjaciele czy wrogowie?)
Płomienie wciąż buchają - walka jest kontynuowana. Steel Saints stoją spokojnie
przy murach Koloseum i z równym spokojem obserwują to, co się obecnie dzieje.
A dzieje się dużo - przede wszystkim Hyoga ma zamiar pozbyć się przeciwnika
jak najszybciej. W związku z tym inicjuje "Diamentowy Pył", który oczywiście
nie przynosi efektu. Teraz czas na Babela. Płomienie buchają coraz mocniej,
zajmując całe Koloseum... i Hyoga zasłania się ramionami przed niezwyciężonym
atakiem. Ikki ma świadomość, że może byłby w stanie pokonać Babela, gdyby
tylko miał przy sobie swoją Materię... Ale Materii nie ma. Sytuacja powoli
staje się beznadziejna. Seiya odzyskuje przytomność, ale nie widzi innego
wyjścia, niż unikanie ataków potężnego przeciwnika. Shun otrzymuje rozkaz
zajęcia się Ateną i Złotym Hełmem i po chwili zarówno Andromeda, jak i
Saori wycofują się na bezpieczniejsze pozycje. Saori zauważa, że trójka
nieznajomych Patronów wciąż stoi w miejscu, nie ingeruje... Dziewczynę
zaczyna nurtować pytanie - czy oni są przyjaciółmi, czy też wrogami?...
I wtedy Sho z przyjaciółmi wchodzą do akcji. Na początku przedstawiają
się i wszyscy obecni dowiadują się, że trójka nieznajomych to Stalowi Patroni
- Patroni żywiołów. Sho, Patron Ognia, posiadający symbol czerwonego ptaka...
Daichi, Patron Ziemi, którego znakiem jest rudawy pies... i Ushio z twarzą
ozdobioną blizną, Patron Wody, którego symbol stanowi ryba... Brązowi Patroni
i Atena ze zdumieniem przyglądają się Stalowym Patronom... nikt nic o nich
nie wie. Nawet Atena nie ma pojęcia o tajemniczych przybyszach... Tymczasem
wyraźnym się staje, że trójka chłopców nie ma zamiaru tracić czasu - Steel
Saints wysuwają się naprzód. Babel, przewidując zagrożenie, wysyła ku nim
ogniste kule, ale... zostają one wchłonięte przez dziurki w hełmie Sho!
Wszyscy są zaskoczeni... jak to możliwe, że został powstrzymany atak, którego
wojownicy starsi i bardziej doświadczeni od Stalowych Patronów nie mogli
powstrzymać? Sho'emu udaje się skutecznie odwrócić uwagę Babela... i Hyoga
postanawia wykorzystać okazję, jaką nadał mu los i Stalowi Patroni. Występuje
naprzód i atakuje... a atak zamraża wszystko wokół. Po chwili lód się rozpada,
siejąc zniszczenie... Babel z zaskoczeniem śledzi poczynania Hyogi, kiedy
Patron Cygnusa nagle unosi pięści ku niebu i inicjuje atak bardzo podobny
do "Diamentowego Pyłu"... ale to nie jest "Diamentowy Pył", tylko "Piorun
Poranka". Hyoga obiecuje Babelowi, że ten atak pozbawi go życia... chłodna,
śnieżna łuna spływa na ramiona Babela, na jego ciało i Materię... zwiastun
Śmierci... Po chwili Babel pada na ziemię, jest jeszcze przytomny, ale
Śmierć jest blisko... Srebrny Patron przyznaje się do porażki i pochyla
głowę. Brązowi Patroni zwyciężyli raz jeszcze... Hyoga spogląda na mury
Koloseum, gdzie stali Stalowi Patroni, ale ich już nie ma. Odeszli, pozostawiając
za sobą wątpliwości w duszach wojowników... przyjaciele, czy wrogowie...?
Tymczasem Babel powoli umiera... widzi, jak przechodzą obok niego wojownicy,
czuje ich aurę... i nagle zauważa aurę Ateny... Aurę potężną, ciepłą i
łagodną... tak delikatną i czystą... Spojrzenia bogini i Patrona spotykają
się i Atena klęka przy Babelu, chwytając jego dłoń w dłonie swoje. Babel
widząc oczy, widząc moc Saori, czuje się dziwnie... chyba jest mu dobrze...
I wtedy Atena zaczyna mówić. Mówi, że śmierć Babela będzie słodka, a w
krainie, dokąd Babel odejdzie... w tamtym pośmiertnym wymiarze działaniami
Srebrnego Patrona kierować będą dobroć i sprawiedliwość... W oczach Babela
pojawiają się łzy... Brązowi Patroni w milczeniu obserwują tą scenę...
aż wreszcie ciało Babela staje się bezwładne... Srebrny Patron odszedł
w wieczność... Ikki oznajmia, że Babel miał szczęście, iż mógł umrzeć z
błogosławieństwem Ateny, które dało mu nadzieję na przyszłość. Wtedy rozmowa
pomiędzy Patronami schodzi na sprawę Stalowych Patronów. Ikki uważa, że
Stalowi Patroni nie są sprzymierzeńcami. Gdyby byli z drużyny Brązowych
Patronów, Atena by o tym wiedziała, a tymczasem bogini uparcie twierdzi,
że nic o nich nie wie. Jednak... przecież Steel Saints pomogli im w potrzebie...
Ikki wysuwa przypuszczenie, że to nie dwie, lecz trzy potężne siły starają
się o Złotą Materię Strzelca. Pierwszą z sił jest Atena i jej wojownicy,
druga to Sanktuarium, zaś trzecia - tajemniczy chłopcy, Stalowi Patroni.
Shun i Seiya żywią bardziej optymistyczne poglądy, jednakże Ikki wcale
nie jest tak przekonany o słuszności ich racji. I pomimo swojego pesymizmu
żywi nadzieję, że jego przekonania są mylne...
***
Grecja. Sanktuarium. Papież siedzi sobie na swoim tronie i wysłuchuje relacji
obecnego przywódcy wojowników Sanktuarium. Dowiaduje się o kolejnej porażce...
Kiedy dowódca prosi go o wybaczenie, Papież odrzuca go energią aż do kolumn
i rozkazuje mu milczeć. Swoim gadaniem dowódca pogarsza wszak swoją sytuację...
Jednak Papież ma świadomość, że klęczący przed nim wojownik jest dowódcą
od niedawna... i postanawia dać mu jeszcze jedną szansę. Cel jest taki
sam jak zawsze - Seiya i spółka mają zostać zabici, a Złoty Hełm - odebrany.
***
Rudowłosy dowódca armii siedzi przy stole z łokciami opartymi o mapę. Myśli.
Niedaleko niego stoi Shaina. Po chwili milczenia dowódca pyta się pięknej
wojowniczki, czy może ona ma jakiś pomysł na unieszkodliwienie Brązowych
Patronów... przecież Pegasus, Dragon, Cygnus, Andromeda i Phoenix nie mogą
być niepokonani...! Shaina jak zwykle okazuje się być mądrzejsza od mężczyzn
z Sanktuarium i wysuwa teorię, że Seiya prędzej czy później i tak będzie
musiał pójść do Sanktuarium. Czemu ciągle atakować na obcym terenie, czy
nie lepiej zaczekać, aż będzie można walczyć wśród swoich? Dowódca zgadza
się z radą ślicznotki - postanawia wzmocnić wartę na rogatkach. Chwilowo
takie działania powinny być wystarczające... Dyskusja zdaje się być zakończona,
ale Shaina raz jeszcze zabiera głos. Chce prosić dowódcę o pewną małą przysługę...
otóż dziewczyna ma zamiar sama rozprawić się z Seiyem... chce bowiem wyrównać
z nim dawne porachunki... Dowódca przez chwilę się zastanawia, patrząc
na postać zielonowłosej wojowniczki... Zna ją już długo, wie, że nie popełni
głupstwa, jeśli jej zaufa... Zgadza się. Shaina wygląda na zadowoloną,
prosi jeszcze dowódcę o pozwolenie na wybranie sobie kogoś do towarzystwa...
jakiegoś silnego wojownika... Również i na tą rzecz dostaje pozwolenie.
Wszystko wskazuje na to, że dla Brązowych Patronów nadchodzą ciężkie czasy...
***
Spękana gorącem ziemia... kamienne schody, kolumny... Po schodach biegną
szybko trzej mali chłopcy w strojach treningowych, za nimi gna pogoń. W
parę chwil dowiadujemy się, że chłopcy są dezerterami - nie chcą wracać
na treningi, wolą raczej zginąć. No i nie sposób odczuwać zdziwienia z
powodu ich postępowania... Wtem na drodze uciekinierów staje Aiolia. Wydaje
się nie być szczególnie zadowolony tym, co się dzieje - przeszkodziło mu
to w rozmyślaniach o losach Marin, która wciąż jeszcze nie wróciła do świątyni...
Jednakże praca pracą i Aiolia ma teraz za zadanie powstrzymać dezerterów
i przykładnie ich ukarać. Dzieciaki błagają, żeby Aiolia ich przepuścił,
ale Złoty Patron Lwa bynajmniej nie ma zamiaru usunąć się z drogi. Oznajmia
chłopcom, że jeśli teraz szybko wrócą do świątyni, wszystko zostanie im
wybaczone. Jeśli nie - zginą. Wtedy odzywa się jeszcze inny głos. Okazuje
się, że na skałach stoi Argor. Srebrny Patron oznajmia, że dla dezerterów
nie ma wybaczenia... że jedyną karą jest Śmierć... Aiolia jest szczerze
zaskoczony, protestuje... przecież to tylko dzieci! Jednak Argor jest nieugięty
- dzieci, nie dzieci, zginąć muszą. Kara jest surowa... Widmo Śmierci,
Śmierci tak bliskiej... to widmo przeraża dzieciaki. Trójka chłopców pada
na kolana przed Argorem i prosi go o łaskę. Argor przez dłuższą chwilę
się namyśla... a Aiolia i dzieci z niepokojem oczekują decyzji. Wreszcie
odpowiedź nadchodzi - Srebrny Patron chce ponoć okazać dzieciom łaskę.
Chłopcy są uszczęśliwieni - obiecują potężnemu Argorowi, że nie będzie
żałował swojej decyzji. Ale Argor jeszcze nie skończył mówić o swoich przemyśleniach...
staje tyłem do wszystkich obecnych i mówi dzieciakom, żeby uciekały, żeby
skorzystały z okazji, że jest odwrócony. Aiolia zaczyna coś przeczuwać...
czy tu tkwi podstęp? Jednak szczęśliwe dzieci nie mają czasu ani chęci
podejrzewać tu jakikolwiek podstęp i biegną w stronę Sanktuarium... właśnie
mają minąć się z Argorem... Wtedy to długie, jasne włosy Srebrnego Patrona
odsuwają się z jego pleców... i ukazuje się Tarcza Meduzy... Aiolia już
wie, już wie, jaki to podstęp uknuł jego kolega! "Nie!!!" - woła, ale bezskutecznie.
Dzieci nie zatrzymują się... w oczach Tarczy pojawia się błysk... i po
chwili trójka chłopców staje zamieniona w kamienne posągi... Aiolia jest
zszokowany. Wtem rozlega się śmiech i zza skały wyłania się Shaina. Podchodząc
do jednego z posągów, bezceremonialnie kładzie dłoń na ramieniu ze skały.
Mówi, że podoba jej się siła Argora i prosi Patrona, aby zechciał towarzyszyć
jej w misji. Misją jest zgładzenie Seiya i pozostałych Brązowych Patronów.
Argor uśmiecha się... nie ma nic przeciwko temu... Aiolia wszystko obserwuje
w milczeniu... a do jego umysłu wciąż powraca troska o najbliższą przyjaciółkę,
o Marin...
***
Tymczasem Brązowi Patroni niczego nie przeczuwają i radośnie korzystają
ze swojego pobytu w nowej bazie Saori. Ponieważ Koloseum z wiadomych przyczyn
zostało zmiecione z powierzchni ziemi - nowa baza została ulokowana niemal
dokładnie pod starą. Znajdowała się ileś tam metrów w głąb ziemi... w bezpiecznej,
milutkiej kryjówce. A omawiana kryjóweczka jest nie byle jaka - to przecież
prawdziwy technologiczny cud! Shun ze zdumieniem zauważa, że nowa baza
została wyposażona w wiele najnowszych, elektronicznych cudeniek, lecz
nic w tym dziwnego. Wszak Fundacja Graude jest bardzo bogata. Brązowi Patroni
rozglądają się wśród technologicznych dóbr wszelakich i jednocześnie próbują
gawędzić z Saori. Jasne jest, że trzeba omówić dalsze postępowanie. Problem
stanowi fakt, że nie wiadomo, czy Stalowi Patroni są sprzymierzeńcami,
czy też wrogami... Seiya proponuje, żeby niezależnie od okoliczności wyruszyć
do Sanktuarium - przecież jest już pewne, że to właśnie Papież jest ich
głównym wrogiem. Pomysł spotyka się z powszechną akceptacją. Seiya oznajmia,
że doskonale zna już Sanktuarium, trenował tam w końcu przez sześć lat...
choć nigdy nie udało mu się zbliżyć do pomieszczenia, w którym mieścił
się tron Papieża... W związku ze swoją znajomością terenu Pegasus ma szanse,
aby zostać świetnym przewodnikiem po nieznanych terenach Sanktuarium...
Ten pomysł również nie jest chybiony i też spotyka się z powszechną aprobatą.
Została tylko jeszcze jedna rzecz... Wiadomym jest, że misja jest niebezpieczna.
Wiadomym jest, że Seiya nie podoła wszystkim ludziom z Sanktuarium. Wiadomym
jest, że choć to tylko zwiady, nie obejdzie się bez walki. Wiadomym jest,
że Seiya musi wybrać sobie partnerów na czas swojej misji. I tutaj pierwszy
zgłasza się Ikki. Jednak Seiya odrzuca kandydaturę Phoenixa, tłumacząc
to faktem, że Ikki jest jeszcze zbyt słaby... Później zgłaszają się Shiryuu
i Hyoga... i tej dwójki Seiya decyduje się na towarzystwo Shiryuu. Shun
oczywiście nie zabiera głosu, jest pacyfistą, kocha pokój i nienawidzi
walki... Jednak Seiya nie ma litości i oznajmia żartobliwie, że Shun ze
swoimi "talentami aktorskimi" może być im bardzo przydatny. No i chcąc
nie chcąc Shun musi się zgodzić. Żart Seiya był na tyle trafiony, że Patroni
zaczynają się śmiać, a nawet na twarzy poważnej Ateny pojawia się uśmiech...
lecz po chwili znika, jakby zdmuchnięty przez silniejszy podmuch wiatru...
Do serca bogini wkrada się niepokój o rzeczy, o których jeszcze nic nie
wiadomo... o przyszłość...
***
No i kończy się na tym, że po upływie pewnego czasu samolot Fundacji Graude
leci sobie nad morzem. We wnętrzu znajdują się dwaj piloci, Seiya, Shiryuu
i Shun-chan... Wszystko jest dobrze, ale do czasu. W pewnym momencie siedzący
w kabinie Patroni zauważają dziwną, czerwoną błyskawicę... po chwili pojawia
się kolejna... i kolejna! Przecież to nie jest normalne zjawisko! Trójka
młodzieńców zaczyna odczuwać niepokój... co jest grane...? Seiya wysuwa
się do kabiny pilotów i dowiaduje się, że samolot jest ściągany w dół przez
jakąś niezwykłą, nieznaną siłę... Po chwili przy drzwiach kabiny pojawia
się również Shun, którego mina nie jest obecnie szczególnie inteligentna.
Nikt nie wie, co to za siła... i co czeka zarówno dwóch zwykłych ludzi,
jak i trójkę Patronów... Piloci są przerażeni... przecież za chwilę rozbiją
się i utoną w morzu! Jedyną nadzieję widać w majaczącej się na horyzoncie
wysepce... i to właśnie tam kieruje się samolot. Wysepka, choć mała, może
być jedynym wybawieniem...
***
Tymczasem na wysepce znajduje się przyczyna niezwykłego wypadku samolotu
Fundacji Graude - a mianowicie trójka Srebrnych Patronów. Na pierwszym
planie widzimy emanującego niezwykłą mocą Spartana... jego oczy są rozszerzone
jakby w transie... a jego twarz przypomina twarz upiora... Wojownik ma
uniesione do góry ręce... to on manipuluje samolotem... Obok Spartana stoi
spokojny, nie poruszony biegiem wydarzeń Argor, a w tle widać Shainę...
***
Samolot coraz bardziej obniża się ku ziemi, lecz lądowanie jest niemożliwe,
ten teren wyspy jest wypełniony skalnymi kolcami! Lecz piloci nie dają
za wygraną i lecą dalej... W pewnym momencie oczom całej piątki ukazuje
się coś w rodzaju naturalnej, ogromnej, lecz wyschniętej studni... Samolot
obniża się w tamtą stronę i przygotowuje się do lądowania... zaczyna trzeć
o skały, lecz zmniejsza szybkość... Wszystko wskazuje na to, że katastrofę
dało się ominąć... teraz pozostaje sprawdzić jej przyczynę...
***
Trójka Srebrnych Patronów wciąż stoi na swoich pozycjach. Ich postawy (a
właściwie postawy Shainy-san i Argora...) wyrażają spokój, chłód i opanowanie...
to naprawdę idealni zabójcy... Shaina, wojowniczka wyposażona w niezwykłą
moc, potrafiąca atakować za pomocą swoich paznokci i za pomocą tychże szponów
wysyłać śmiertelnie trujący jad... jad kobry... I Argor... wojownik posiadający
moc mistycznej Meduzy, przemieniającej ludzi w skały... Błękitne, piękne
oczy wojownika wpatrują się w nicość, z której mają wyłonić się przeciwnicy...
i w pewnej chwili zaczynają jaśnieć białym blaskiem, kosmiczną mocą Meduzy...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|