|
Epizod 25
In nome di Atena
(W imieniu Ateny)
Seiya stoi naprzeciw Asteriona. Ma za sobą pojedynek z Misty, ale martwi
się, jak powiedzie mu się teraz... Asterion posiada bowiem niesamowitą
moc czytania w ludzkich myślach jak w otwartej księdze, dlatego przewiduje
każdy ruch Rycera Pegaza, ataki Seiya nie mają dla niego żadnych tajemnic.
Pegasus musi się pospieszyć, Marin przywiązaną do krzyża i skierowaną głową
ku wodzie czeka pewna śmierć poprzez utopienie. W dodatku Seiya podczas
walki z Misty dowiedział się, że Patronka Orła może być jego zagubioną
siostrą. Seiya atakuje, ale Asterion unika jego ciosu. Rycerz Pegaza wykorzystując
chwilę, kiedy Asterion uskoczył, zaczyna biec w kierunku Marin. Drogę zastępuje
mu znowu Asterion, domyślił się tego ruchu Seiya. Pegasus prosi go, aby
przepuścił go do domniemanej siostry, ale Asterion jest nieugięty. Opory
tego Srebrnego Patrona doprowadzają Seiya do rozpaczy. Wie, że nie pokona
Asteriona i wie, że Asterion w tej chwili czyta każdą jego myśl. Przegrana
Pegasusa wydaje się niemal pewna. Asterion wykorzystuje chwilę rozterek
przeciwnika i atakuje go. Potężna moc Greyhounda zwala Seiya z nóg. Pegasus
pada twarzą w piasek, Kiki obserwujący z ukrycia walkę jest przerażony.
W tej chwili coś świta mu w głowie... Asterion postanawia wykończyć Seiya
i wciska mu butem głowę w piasek coraz silniej. Wtem jakiś kobiecy głos
rozkazuje mu się zatrzymać. Zdziwiony Patron Greyhounda odwraca się i dostrzega...
Marin! Jest zaskoczony, jak ona się uwolniła. Marin oznajmia spokojnie:
"Morze mnie nie chciało.". Okazuje się, że to Kiki przeciął łańcuchy i
uwolnił Patronkę Orła. Asterion kieruje swoją uwagę na Marin, ku swojemu
zdumieniu nie może wyczytać nic z jej myśli, "Stworzyła w swoim umyśle
pustkę!" - dziwi się. Uwolniony Seiya spogląda z uśmiechem na wybawicielkę,
a następnie mdleje z wyczerpania. Aquila staje do walki z Asterionem. Patron
Greyhounda może liczyć tylko na własne siły, jego moc czytania w ludzkich
myślach nie skutkuje. Nie zniechęca go to, atakuje Marin. Ta jednak odpiera
atak i sama wyprowadza swoją moc. Potężny atak Srebrnej Patronki powala
Asteriona na ziemię, zostało mu już niewiele życia, powoli traci siły.
Szepcze z wysiłkiem do Marin: "Pomóż!". Ale Marin jest nieugięta, ręka,
którą Asterion chwycił ją za nogę, powoli się zsuwa. Srebrny Patron Greyhounda
skonał...
***
Na plażę nadbiega Hyoga. Spostrzega nieprzytomnego Seiya i z najgorszymi
przeczuciami przyklęka przy nim. Uderza go lekko po twarzy starając się
przywrócić mu przytomność, kiedy jego starania nie przynoszą efektu, staje
się przerażony. Wówczas podchodzi do niego Kiki. Hyoga rzuca się do niego
jak na ostatnią deskę ratunku, Kiki uspokaja Cygnusa, że Seiya żyje. Prawie
w tej samej chwili nieszczęsny Pegasus otwiera oczy. Hyoga oddycha z ulgą,
ale wtedy cała trójka dostrzega wielki napis wyryty na piasku: "Seiya guard
Athena" ("Seiya chroni Atenę"). Seiya rozpoznaje charakter pisma Marin,
Hyoga zastanawia się, co wojowniczka miała na myśli. Seiya niepokoi się,
co się stało z Marin, gdzie jest? Jak oszalały biegnie w kierunku morza
i zatrzymuje się dopiero wtedy, kiedy czuje wodę napływającą mu na buty.
"Marin, siostrzyczko!" - woła.
***
Marin siedzi na skale patrząc w morze. Po głowie krążą jej niewesołe myśli.
"Nie mogę już wrócić do Sanktuarium." - szepce ściskając kamyszek w dłoni.
***
Seiya i Hyoga (w Materii), a także Shun, Shiryuu i Ikki (bez Materii) siedzą
razem z Saori i Tatsumi wśród ruin. Seiya nadal jest zmartwiony, patrzy
w ziemię. Niepokoi się o Marin. Pozostali Patroni nie wiedzą, co powiedzieć,
czują, że Seiya jest wśród nich jakby nieobecny. Wtedy Saori pyta się go
o Patronkę Orła. Kim była, co Seiya ma z nią wspólnego. Seiya uśmiecha
się delikatnie i zaczyna mówić...
***
Wśród starych, greckich ruin na terenie Sanktuarium stoi Marin. Naprzeciw
wychodzi jej stary Papież (Mistrz Sanktuarium) trzymając rękę na ramieniu
małego ciemnowłosego chłopca o dzielnym i sympatycznym wyrazie twarzy.
Papież oznajmia: "Marin, to jest Seiya.". Marin podchodzi bliżej, Seiya
uśmiecha się. Papież dodaje: "Ma dopiero siedem lat, ale jest bardzo odważny.
Chcę, abyś przekazała mu całą swoją wiedzę.". Słowa Papieża wskazywały
na to, że Marin ma stać się sensei małego Seiya.
***
Seiya niedługo po przybyciu do Sanktuarium rozpoczyna treningi razem
z Marin, której Materia wskazuje raczej na przynależność do grupy Brązowych
Patronów. Marin rozkazuje Seiyowi rozkruszyć gołymi rękoma kamień tylko
odrobinę większy od ludzkiej dłoni. Mówi przy tym, że jest to jedno z zadań,
jakie powinien wykonać kandydat do Materii Rycerzy Zodiaku. Seiya patrzy
na kamień z powątpiewaniem oznajmiając Marin, że wykonanie tej czynności
jest niemożliwe. Wówczas Marin chwyta podobny kamyk i rozkrusza go bez
problemu. Seiya jest zdziwiony i pełen podziwu dla siły Srebrnej Patronki
Orła.
***
Siedmioletni Seiya zwisa głową w dół na cienkiej gałęzi nad ogromną
przepaścią. Na skale, na której zawieszona jest gałązka, siedzi Marin.
Seiya próbuje wykonać któreś tam z rzędu ćwiczenie polegające na uniesieniu
górnej części ciała w kierunku stóp. Jest bardzo zmęczony, ale Marin nie
pobłaża mu i zachęca do dalszego wysiłku: "Jeszcze zostało ci 362 ćwiczeń.".
Na Seiya wstępują siódme poty, gdy wykonuje znowu nieszczęsne ćwiczenie;
Marin chwali go: "Świetnie! Jeszcze tylko 360 razy!"...
***
Seiya patrzy w niebo mówiąc: "Marin była bardzo wymagająca, ale zarazem
najlepsza.". Saori bez zbędnych ceregielii pyta: "Jakie masz dowody na
to, że Marin jest twoją siostrą?". Seiya nie odpowiada. Co miał w końcu
odpowiedzieć? Nie miał żadnych dowodów poza słowami Misty i głosem własnego
serca... Do rozmowy wtrąca się Hyoga oznajmiając o dziwnym napisie na plaży.
Kiedy Brązowi Patroni i panna Kiddo zachodzą w głowę, o co mogło w tym
chodzić, Tatsumi ma nieszczególną minę. Seiya dodaje głośno, że przecież
nie spotkali nigdy w życiu Ateny, więc jak mogą ją chronić? Ale Tatsumi
kręci przecząco głową. Po chwili mówi: "Atena jest wśród nas.". Patroni
są na równi zaskoczeni, jak i Saori-san. Wówczas Tatsumi rozpoczyna swoją
opowieść, mówi, że chyba nadszedł już odpowiedni czas...
***
Tatsumi rozmawia razem z żyjącym jeszcze wówczas Mitsumasą Kiddo w gabinecie
tego ostatniego. Przyszywany dziadek Atenki oznajmia Tatsumi, że chce mu
powierzyć bardzo ważną informację, którą może przekazać Saori dopiero po
jego śmierci. Zaufany sługa przysięga Mitsumasie, że Saori dowie się o
tym dopiero w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu. Pan Kiddo podchodzi
do okna, mówi: "Byłem zaintrygowany ruinami w starożytnej Grecji, wybrałem
się tam. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem Patrona."...
***
Mitsumasa chodzi z aparatem fotograficznym w ręce wśród ruin wokół Sanktuarium.
Robi zdjęcia, sporządza notatki, zachowuje się jak porządny, ciekawski
turysta. Wtem w pobliżu słyszy płacz małego dziecka. Przystaje i zaczyna
nasłuchiwać. Płacz nie ustaje. Mitsumasa udaje się ostrożnie w kierunku,
z którego dobiega głos, zza kolumn widać nogi leżącego człowieka. Teraz
szef Fundacji Graude nie bacząc na ewentualne niebezpieczeństwo podbiega
do kolumny. Tam dostrzega okropnie poranionego Patrona trzymającego w ręku
becik z płaczącym maleństwem, dziewczynką. Obok Patrona leży Złota Materia.
Nie ma wątpliwości, że młodzieńcem jest Aiolos. Na widok nadchodzącego
Mitsumasy Aiolos otwiera z trudem oczy. Zorientowawszy się w sytuacji Aiolos
uśmiecha się lekko, ale jakby z obawą. Mówi, że zostało mu jeszcze przed
sobą niewiele życia, że w każdej chwili może umrzeć. Prosi Mitsumasę Kiddo,
aby zaopiekował się maleństwem i Materią Aiolosa, Świętą Materią Sagittariousa.
Dodaje przy tym, że dziecko jest reinkarnacją bogini Ateny, która odradza
się co sto lat, zawsze w momencie, kiedy ziemi zagraża niebezpieczeństwo.
Mistumasa bierze na ręce niemowlę. "Możesz umierać w pokoju, rycerzu."
- oznajmia.
***
Atena wysłuchawszy opowieści Tatsumi podnosi chusteczkę do oczu. Szesnastoletnia
już dziewczyna myślała zawsze, że była prawowitą wnuczką Mitsumasy Kiddo,
nie przyszło jej nawet do głowy, że została adoptowana. Nagle jej twarz
przybiera zdeterminowany wyraz, Saori przymyka lekko oczy. Jest reinkarnacją
Ateny, los jej wcielenia leży tylko w jej rękach. Wokół niej rozbłyskuje
energia otaczająca po chwili całe ruiny. Seiya jest zdziwiony, kiedy po
chwili sam zaczyna emanować energią Pegasusa; "Ta energia, niezwykle delikatna,
ale zarazem taka potężna..." - myśli. Każdy obecny tu Patron rozbłyskuje
energią własnej konstelacji. Za całą szóstką pojawiają się ich symbole:
za Seiyem - Pegaz, za Shiryuu - Smok, za Hyogą - Łabędź, za Ikkim - Feniks,
za Shunem - Andromeda, a za Saori - Atena. Wkrótce energie wszystkich członków
drużyny łączą się w jedną wspólną obręcz. W pewnej chwili Saori otwiera
oczy, cała energia zanika, ruiny znów stają się normalne. Ale Patroni i
Atena nie pomyśleli, że ich energia może przyciągnąc wroga... Po chwili
przed nimi staje Babel, Centaurus Saint. Hyoga (miał już na sobie Materię)
rzuca się bez zastanowienia na wroga. Babel usuwa mu się z toru ataku uśmiechając
się: "Jesteś odważny; a raczej nie wiesz, co robisz.". Nie pozostaje dłużny
Patronowi i wytwarza wokół ognistą aurę. Hyoga z trudem wytrzymuje gorąco,
nawet jego "Diamentowy Pył" ("Diamont Dust!") nie wywołuje na wrogu żadnego
wrażenia. No tak, przecież Babel jest Srebrnym Patronem, ma o wiele większą
moc od Brązowych Patronów. Shiryuu nie bez problemów powstrzymuje Seiya,
który jest gotowy wskoczyć w ogień, aby pomóc przyjacielowi. Wreszcie Pegasus
po dłuższej szamotaninie wyrywa się z uścisku Shiryuu i podbiega do Hyogi.
Babelowi robi się coraz bardziej wesoło, jest pewny, że usmaży obu Patronów
razem. Shun chwyta za rękę Saori i obaj odsuwają się w stronę wzniesienia,
na które nie dotarł jeszcze ogień. Podobnie postępują Ikki i Shiryuu, a
także Seiya ciągnący za sobą zaczadzonego Hyogę. Ale i na wzniesienie powoli
dociera ogień... Kto wie, co by się stało z Patronami, gdyby nie to, że
nagle nad ruinami ukazuje się błyszcząca zorza, a następnie trzy cienie...
Są to Steel Saints. Bez zbędnych wstępów wzywają swoje moce i przemieniają
się w wojowników na oczach zaskoczonych i zdumionych Brązowych Patronów,
Ateny i Babela. Cała trójka Stalowych Patronów jest niezwykle pewna siebie,
uśmiechają się nawet. Prawdziwa walka ma dopiero się rozpocząć.
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|