Epizod 23
Il Cavaliere d'Argento
(Srebrni Patroni)
Gibas nie wrócił chwilowo do Sanktuarium i dowództwo objął kolega Rycerza Płomieni. W chwili, gdy rozpoczyna się akcja, rozmawia on właśnie z Marin. Rozkazuje jej, aby wybrała się do Japonii i zabiła Seiya. Marin jest podwójnie zdumiona: po pierwsze, że ma zabić swojego wychowanka, a po drugie, że stojący przed nią Patron rozkazuje jej. Wbija palce w dłoń, aby powstrzymać się od stosownej odpowiedzi. Wojownik pyta ją: "Czy to znaczy, że odmawiasz?". W słowo wpada mu podchodząca właśnie do nich Shaina. Mówi, że Marin jest po prostu zbyt słaba, aby stawić czoła własnemu uczniowi. Wtedy Marin zgadza się na propozycję wojownika, choćby bo to, aby uratować własny honor. Shaina protestuje, to ona chce przejąć misję. Ale wojownik każe jej się przymknąć, dodaje: "Więcej szacunku.". Shaina jest zdziwiona i obrażona. W wyniku dosyć gwałtownej dyskusji obie panny dowiadują się, że wojownik został wyznaczony na ich dowódcę aż do powrotu Gibasa, co teroretycznie nigdy nie nastąpi. Shaina z wściekłością ustępuje. Staje na tym, że Marin ma wyjechać razem z jednym ze Srebrnych Patronów do Grecji, aby załatwić Seiya i jego czterech przyjaciół włączając w to Feniksa.
***
Dźwięk wznoszonych w górę szklanek i radosny okrzyk: "Za powrót Ikkiego!". Cała drużyna Rycerzy Zodiaku: Seiya, Shiryuu, Hyoga, Shun i Ikki, a także panna Saori wznosi toast za wygraną. Shun jak zwykle rozrzewnia się. Patroni są dobici reakcją Rycerza Andromedy, Shiryuu oznajmia nawet: "On znowu zaczyna.". Jedynie Ikki okazuje trochę zrozumienia i poklepuje trzynastoletniego brata po plecach. Trudno mu się do tego przyznać, ale sam ma w oczach łzy. Zapowiadałoby by się na zbiorowe ryku-ryku (tak jak w poprzednim epizodzie), gdyby tych wzruszeń nie przerwała Atenka. Mówi im o ich głównym wrogu, ludziach z Sanktuarium. Opowiada im historię Złotej Materii Sagittariousa. W połowie jej opowieści Seiya słusznie zauważa, że po co nowy Papież chce przywłaszczyć sobie Świętą Materię, jeżeli i tak wie, iż zły człowiek nie może jej przywdziać. Atena odparowuje i ten zarzut mówiąc, że Ares zadowoli się choćby i tym, że ta Materia dołączy jako jeszcze jedna do jego kolekcji. Seiya mimowolnie przypomina sobie, jak to on sam otrzymał od Papieża po długim treningu swoją Materię Pegaza.
***
Sanktuarium. Stary, dobry Papież stawia przed Seiyem pudło z Materią Pegasusa. Seiya był jeszcze dosyć młodziutki jak na Patrona, co tłumaczy jego żywiołowe podniecenie i obskakiwanie nagrody z wszystkich stron. Jego zachwyty przerywają słowa Shiona. Papież mówi, że Rycerze Zodiaku, do których należy od teraz Seiya, zawsze bronili porządku na świecie i poszczególnych reinkarnacji bogini Ateny. Dlatego Seiyowi nie wolno wykorzystywać Materii do własnych zachcianek, tylko w przypadku, kiedy Atena znajdzie się w niebezpieczeństwie, albo Patron zostanie sprowokowany i tylko walka będzie mogła ocalić jego honor. Seiya poważnie przytakuje głową.
***
Wysłuchawszy pełnej przejęcia opowieści panny Saori, Hyoga, Ikki i Seiya od razu podrywają się z miejsc, aby zaatakować siedzibę Gemini Sagi. Atena ostudza ich zapał mówiąc, że ciągle tylko walczą i walczą, nie mają nigdy opracowanego precyzyjnego planu. Brązowi Patroni chcąc nie chcąc muszą przyznać jej rację. Ale kiedy Saori mówi, że powinni sobie zrobić mały urlop, że nawet najdzielniejsi rycerze potrzebują czasami odpoczynku, napotyka stanowczy opów. Jednak i tym razem wychodzi górą i Patroni muszą ulec woli pięknej bogini.
***
Dzieciaki z sierocińca Miho plus Kiki (mały braciszek Mu) grają w piłkę nożną. Kiedy piłka szybuje w kierunku Kikiego, ten uśmiecha się znacząco. Piłka znika. Jego koledzy wściekają się, że Kiki znowu używa swoich niezwykłych mocy telekinetyki w grze. Ale nie ma czasu na kłótnie, gdyż piłka znów się pojawia. Jeden z maluchów strzela, ale piłka zamiast do kolegi trafia w ramiona nadchodzącego Seiya. Seiya śmieje się i oznajmia: "Dobre podanie!". Dzieciaki zapominają o grze i rzucają się w kierunku ulubieńca.
***
Seiya i Miho stoją na morskim wybrzeżu. Sceneria jest rzeczywiście malownicza. Nad piaskami, na wysokiej skale rośnie sobie jodłowy lasek, piaszczyste wybrzeże, piękna pogoda i łagodny szum morza sprzyja romantycznym spacerom. Nie dziw więc, że Miho spaceruje powoli przytulona niemal do boku Rycerza Pegaza. W pewnej chwili zza pobliskich skałek wyłaniają się małe głowy podopiecznych czarnowłosej właścicielki sierocińca. Podobnie jak Seiya i Miho, chłopcy są zgaszeni tym, że za zakochaną parą bez przerwy włóczy się Kiki. Kiki przecierając palcem po nosie uśmiecha się głupio. Wtem Miho nadmienia zupełnie przypadkowo i niewinnie o walkach prowadzonych przez Seiya. Seiya przystaje, Miho boi się, że jej chłopak się obraził. Ale Pegasus uśmiecha się i prosi tylko przyjaciółkę, żeby podczas tych dwóch dni nieoficjalnego urlopu nic nie mówiła mu o walkach, które stoczył, lub ma za zadanie stoczyć. Miho przytakuje, dodaje jeszcze, że widać, iż Seiya się zmienił. Wtedy Seiya wyskakuje błazeńsko naprzód i robiąc głupią minę dodaje: "Tak, po tych wszystkich przeżyciach wydoroślałem!". Już nic nie mówię, ale raczej nie było to po nim akuratnie widać... Nie wiadomo, jak wesoły dzionek spędziliby obaj zakochani, gdyby nie niejaka Marin. Seiya zauważył ją akurat w chwili, kiedy stała nieruchomo w oddali, pod wysoką skałą. Pegasus był zachwycony bliskością trenerki i już miał wybiec jej na spotkanie, kiedy przed nim pojawił się... Lacerta Misty (w naszej wersji językowej jest to Rycerz Jaszczurki...)! Seiya jest zaskoczony widokiem nieznanego Patrona i pyta, kim jest i czego chce. Misty uśmiecha się lekko i odrzeka Brązowemu Patronowi, że niepotrzebnie pyta, gdyż po co mu to w ostatnim dniu życia. Wówczas Marin, która dotąd w ogóle nie uczestniczyła w wydarzeniach, przedstawia Lacertę Seiyowi. Dodaje przy tym, że Misty jest Srebrnym Patronem i Seiya jako Brązowy Patron nie ma z nim żadnych szans. Pegasus jest skołowany tym wszystkim, nie rozumie, czemu Misty chce go zaatakować, i czemu Marin nie chce mu pomóc. Wtedy Misty pyta się go, czy Seiya woli popełnić samobójstwo, czy może Misty ma brudzić sobie rączki. Seiya postanawia walczyć. Rycerz Jaszczurki zaczyna się śmiać. Pegasus Seiya wkurza się na dobre. Miho widząc, że w powietrzu wisi rzeź niewiniątek, ucieka, aby ostrzec innych Patronów. Misty wyjaśnia, że śmieszy go sytuacja, kiedy rycerz o tak niskim statusie i potędze pragnie zaatakować wszechmocnego Srebrnego Patrona. Po chwili atakuje Seiya. Pegasus nie ma najmniejszych szans, zostaje odrzucony na stosunkowo dużą odległość twarzą na piasek. Lacerta wciska mu butem głowę w ziemię, widać, że chce zabić Seiya dusząc go. Ale nagle Seiya wyrywa się i chwyta stopę Misty w obie dłonie oswabadzając się na dobre. Rycerz Lacerta jest zdumiony postawą Pegasusa i mówi, że chciał mu oszczędzić niepotrzebnych mąk, ale jeżeli Pegaz tak bardzo chce sobie pocierpieć, to proszę bardzo... Wtedy Kiki przywołuje Materię Pegasusa, aby przybyła do Seiya i spowodowała przemianę. Misty i Seiya stają do nierównej walki. Rycerz Pegaza atakuje "Meterorami Pegaza" ("Pegasus Meteor Punch!"), ale odbijają się one od Srebrnego Patrona, jakby doskonale wyszkolonego przeciwnika otaczała niewidzialna bariera. Wtem doskakuje do niego Marin i chwyta Seiya za rękę i bark umiemożliwiając wszystkie posunięcia. Nagle wymierza cios w żołądek Seiya. Pegaz przewraca się na ziemię, tryskają strużki krwi...
***
Drewniany, pleciony krzyż wetknięty w piach, na nim napisane dużymi literami: "PEGASUS". Nad nim stoją Marin i Misty. Do grobu podbiega przerażony domniemaną śmiercią przyjaciela Kiki, rozkopuje gołymi rękoma piasek. Rozgniewany Lacerta odrzuca dzieciaka o dobre parę metrów. Rozkazuje Marin wycofanie się. Wojowniczka żegna się z nim, Misty obiecuje, że wkrótce do niej dołączy. Tak jak odchodzi Marin, tak znika i Kiki. Misty zostaje sam nad grobem Seiya. Kiedy w zasięgu nie ma żywej duszy, Misty oznajmia: "No, wyłaź już. Gra skończona.". Z szybkością błyskawicy spod piasku wyskakuje Seiya, zdrowy i cały!? Misty mówi mu, że niepotrzebnie jeszcze się upiera przy walce, że niedługo trafi tam, gdzie znajdzie się Marin. Seiya jest zdziwiony, czemu jego trenerka miałaby ginąć? Wówczas Misty odpowiada mu, że w końcu Marin go nie zabiła (co miała za zadanie), a karą za niewykonane zadanie była wśród Patronów śmierć... Seiya był zszokowany tym wszystkim. Misty wygłosił Pegasusowi wykład na temat, że tylko Grecy mają prawo nosić Materie Rycerzy, a Seiya jest Japończykiem. Dlatego muszą go zgładzić. Nie powiedział tylko o drugim powodzie, o jakim mówił mu wojownik Gibasa... Jeszcze raz pyta się Seiya, czy woli hara-kiri, czy być zmiażdżonym przez jego potęgę. Dodaje, że w walce Seiya nie ma szans, gdyż Srebrni Patroni posiadają ogromną moc. Wyraz twarzy Seiya wyraża zwątpienie, suche argumenty nie działają na niego. Wtedy Misty mówi, że nigdy jeszcze nie zaznał bólu, nigdy nie uronił ani kropli krwi ani doznał jakiegoś draśnięcia na ciele. Trzeba przyznać, że ma rację. Jego ciało jest pozbawione wszelkich strupów lub ran, że o bliznach nie wspomnę. Jest gładkie, delikatne i piękne jak ciało kobiety. Seiya postanawia przerwać pusty monolog Misty i atakuje go jeszcze raz swoimi meteorami odgrażając się, że choćby miał przegrać, spowoduje, że Misty pozna prawdziwe cierpienie, że jeden z ciosów Seiya go dosięgnie. Jednak atak znów nie robi na przeciwniku żadnego wrażenia, ale Lacerta nie pozostaje dłużny. Swoim jednym palcem z ogromną siłą wrzuca Rycerza Pegaza pod wodę. Seiya wydobywa się szybko, ale jest przestraszony, myśli: "Jego jeden palec jest silniejszy niż wielu Patronów!". Nastolatkowie raz jeszcze stają naprzeciw siebie. Misty oznajmia: "Zostało ci jeszcze tylko dziesięć sekund życia.". Po chwili rozpoczyna odliczanie: raz, dwa, trzy, cztery, pięć...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk