Epizod 22
Un aiuto insperato
(Nieoczekiwana pomoc)
W tym odcinku ponownie spotykamy Ikkiego, który (teoretycznie) zginął w wytworzonej przez siebie lawie próbując uratować innych Patronów w epizodzie 15. A więc historyjka rozpoczyna się od gadaninki Gibasa z jakimś wojownikiem. Gibas dowiaduje się bowiem o przegranej Crystal Sainta i ciarki przechodzą go na myśl, co się stanie z nim, kiedy o porażce dowie się Wielki Mistrz Sanktuarium (Papież). Jednak w głowie Gibasa poczyna świtać szatański plan... A co by tak było, jakby schwytał Brązowych Patronów lub panienkę Saori i "wydusił" z nich informację o położeniu hełmu...? Staruch uśmiecha się i rozpoczyna obmyślać plan pułapki. Prosi znajomego wojownika, Rycerza Płomieni, aby pomógł mu stworzyć zasadzkę. Oboje podchodzą do rezydencji zmarłego Mitsumasy Kiddo, w którym mieszkała Atena przed ucieczką z Shunem. Gibas rozkazuje Rycerzowi Płomieni, aby spalił rezydencję w drobny proch... Wojownik zbiera swoją energię i po chwili zabytkowy dom otaczają płomienie... Gibas uśmiecha się diabolicznie, płonąca rezydencja szefa Fundacji na pewno przyciągnie Seiya i jego towarzyszy...
***
Na Syberii Hyoga wciąż rozpacza nad śmiercią swojego sensei, Kryształowego Patrona. Pragnie mu wyprawić piękny pogrzeb godny tak wielkiego człowieka, jakim był Crystal Saint. Uprzednio zakuł ciało zmarłego w lodową bryłę, a następnie umieścił bryłę w jaskini. Ostatnim gestem pamięci dla sensei było ze strony Hyogi położenie na lodowej bryle czerwonej róży. Cygnus dotyka lekko lodowej mogiły swojego trenera, wciąż nie może się pogodzić z tą okrutną myślą o śmierci jednej z najbardziej kochanych przez niego osób. Niedaleko stoi Seiya trzymając swój hełm pod ręką, aby oddać cześć zmarłemu. Nie chce przeszkadzać Hyodze, wie, że potrzebuje on chwilę samotności.
***
Drewniana chatka położona w malowniczej leśnej scenerii wśród świerków i jodeł. Shun siedzi znudzony przed telewizorem. Wtem zostaje nadany jest komunikat specjalny z Fundacji Graude o płonącej rezydencji. Atena stojąca dotąd przy oknie odwraca się. Na szklanym ekranie widać płonące obrazy i wszystkie pamiątki po jej dziadku. Oczy Saori rozszerzają się w niemym bólu. Shun też jest zaskoczony. Atena najbardziej obawia się planetarium, w którym podejmowała tyle ważnych dla niej decyzji, gdzie mogła się duchowo porozumieć ze zmarłym dziadkiem. To była jej ostatnia nadzieja... Widziała płonące szczątki wszystkich znanych jej pamiątek rodzinnych. Wtem z dachu budynki spadło otoczone płomieniami maleńkie planetarium rozbijając się o ziemię. Rozwarte z przerażenia oczy Ateny napełniły się łzami. Wkrótce przybył Tatsumi. Łysy ochroniarz Ateny także był zszokowany niespodziewanym wydarzeniem. Biedna Saori nie wytrzymuje napięcia i postanawia wybrać się na tereny pogorzeliska, liczy na to, że uda się jej jeszcze coś uratować. Tatsumi przychyla się do propozycji swojej podopiecznej, ale nagle głos zabiera Shun. Mówi, że rezydencję podpalili najprawdopodobniej ich wrogowie, i im tylko chodzi, aby sprowokowana Atena i Brązowi Patroni przybyli na miejsce wypadku. Atena chcąc nie chcąc przyznaje rację Shunowi. Postanawia mimo wszystko pozostać w schronieniu. Shun uśmiecha się łagodnie i mówi do Saori: "Twój dziadek byłby z ciebie dumny". Saori przestaje płakać i uśmiecha się dzielnie.
***
Centralne Chiny, pagoda Rochiego malująca się niewyraźnym kształtem na tle przepięknego wodospadu. Wewnątrz pagody Rochi, Shiryuu i Shunrei spożywają właśnie pałeczkami jakiś tradycyjny przysmak z tamtych stron. Rochi chwali piękną Chinkę za wspaniale przygotowany posiłek, dodaje, czy to z powodu obecności Shiryuu. Shunrei czerwieni się i uśmiecha. Po paru żartobliwych uwagach Złoty Patron Libry przechodzi do ważniejszych spraw. Mówi, że nowy Papież Sanktuarium cieszy się złą sławą. Shiryuu przerywa jedzenie, zdaje się być być zainteresowany tym zagadnieniem. Rochi przezornie dodaje, że to tylko plotki, ale coś musi w nim być. Przez chwilę przy stole zapada cisza. Rochi ostatnio często źle się wypowiadał o nowym Papieżu. Co to miało oznaczać, ile słów prawdy, a ile nietajonej niechęci znajdowało się w wypowiedziach starego Patrona?
***
Jednak mimo wszystko Tatsumi nie wytrzymał nerwowo i postanowił wyruszyć do spalonej rezydencji. Po przybyciu helikopterem na miejsce załamuje się. Wszystko zostało spalone, zostały tylko zgliszcza. Pada na kolana. Pod dłońmi czuje tylko popiół. Wtem zza drzew wyłania się Gibas ze swoimi wojownikami. Cieszy się, że choć jeden człowiek znający położenie Złotego Hełmu Materii Sagittariousa wpadł w ich ręce. Tatsumi jest przestraszony. Najgorsze przeczucia Shuna sprawdziły się, pożar okazał się pułapką.
***
Hyoga i Seiya jadą na skuterach śnieżnych poprzez śniegi. Seiya patrzy ciągle na przyjaciela. Wie, że nie Cygnusowi nie będzie łatwo pogodzić się ze śmiercią kochanej osoby. Hyoga uśmiecha się widząc minę przyjaciela. Nie był to jednak tak szczery uśmiech, jaki można było zaobserwować zazwyczaj na jego twarzy. Seiya rozumie, że Hyoga wychodzi z siebie, aby nie okazywać wewnętrznego bólu. Postanowia choć trochę rozładować atmosferę pytając Cygnusa o plany na przyszłość. Hyoga odpowiada mu wówczas: "Pewnie wrócimy do Japonii. Już i tak nic tu po mnie.". Dwa skutery znikają wśród wiecznych śniegów i lodowych skał.
***
Tatsumi był nieprzytomny po walce z bandziorami Gibasa. Budzi się skrępowany więzami, pierwszą osobą, którą przed sobą widzi, jest stary sługa Gemini Sagi. Żąda wyjawienia miejsca ukrycia Złotego Hełmu. Na ten dźwięk magicznej nazwy Tatsumi przytomnieje zupełnie. Jednocześnie instynkt podpowiada mu, że nie może nic wyjawić, inaczej skazałby Shuna i Saori na zagładę. Jak sam się w to wpakował, to musi się sam z tego wyplątać. W związku z powyższym Gibas nie uzyskuje odpowiedzi na swoje głupie pytanie. Tatsumi zostaje skazany na tortury. Rycerz Płomieni wysuwa się naprzód...
***
Shun siedzi przy kominku w drewnianej, leśnej chatce. Na kominku wesoło buzuje ogień, ale Shunowi wcale nie jest do śmiechu. Razem z panienką Saori zamartwia się o Tatsumi, który dotąd nie wrócił. Atena cały czas ściska kurczowo w ramionach hełm z Świętej Materii, jakby bojąc się go utracić.
***
Przed domkiem, w którym przeżywają chwile troski panna Kiddo i jej chwilowy protektor, staje Gibas i jego wojownicy trzymając przy sobie związanego Tatsumi. Tatsumi w końcu zdradził położenie kryjówki Patronów, nawet taki człowiek jak on nie był w stanie długo wytrzymać cierpienia. Ma okropne wyrzuty sumienia. Mówi cicho: "Wolę już tortury, niż na to patrzeć.". Po chwili, pełen determinacji, krzyczy z całej siły: "Wybacz mi, panno Kiddo!!!".
***
Shun słyszy wołanie Tatsumi, a także gniewne głosy wojowników Gibasa próbujących go uciszyć. Atena świetnie rozumie, że nadeszła chwila porachunków. Shun rozkazuje jej zostać w ukryciu, zaś sam przemienia się w Rycerza Andromedy i już jako Patron wybiega na spotkanie wrogom. Bez większych problemów "załatwia" wojowników Gibasa swoimi łańcuchami, na polu walki pozostaje jedynie Gibas i Rycerz Płomieni. Gibas przestraszony mocą Shuna zmyka w bezpieczne miejsce zza krzaków śledząc walkę. Ta bowiem toczy się między Andromeda Saint, a Rycerzem Płomieni. Łańcuchy Shuna tworzą magiczny krąg, ale i Wojownik Płomieni ma swoją broń. Atakuje "Piekielnymi Ogniami", lecz na Shunie nie robi to najmniejszego wrażenia, bez problemu odpiera potężną łunę dzięki swojemu Nebula Chain. Po paru eksperymentach Rycerza Płomieni, z których Shunowi zawsze udało się wybronić, wojownik Gibasa zauważa, że Shun świetnie radzi sobie na dłuższą metę z obroną (niech żyją Mgławicowe Łańcuchy), ale nie umie atakować. Rycerz Płomieni postanawia to wykorzystać... Powoduje powstanie ognistej aury wokół łańcuchów Shuna, które poczynają poruszać się niespokojnie i nie słuchają rozkazów Rycerza Andromedy. Ogień rozprzestrzenia się, Shun bez łańcuchów jest praktycznie bezradny. W końcu i niego ogarniają płomienie... Shun słyszy, że Gibas dobija się do drzwi chatki, w której znajdowała się Saori-san, ale nie czuje się na siłach, aby jej pomóc. Osuwa się na kolana, następnie na łokcie, aż zupełnie wycieńczony gorącem upada na twarz...
***
Gibas po wielu próbach w końcu wyważa drzwi i włamuje się do drewnianej chaty, która już zajęła się od płomieni. Saori trzymając kurczowo w objęciach Złoty Hełm kuli się w kąciku domku, jest przestraszona widząc wroga. Gibas prosi po dobroci, aby oddała ostatnią część Świętej Materii, ale Atena kręci przecząco głową. Gibas nie rezygnuje i ponawia prośbę. W końcu Atena ulega, ale pod warunkiem, że Gibas uwolni Shuna z płomieni. Gibas jednak śmieje się i nie przyjmuje układu. Atena zaczyna płakać, ale wciąż się oddala od nadchodzącego wroga. Nie wiadomo, jak by to się skończyło, gdyby nie pewien incydent, który opiszę za chwilę...
***
Rycerz Płomieni był dumny z siebie, poradził sobie z jednym z Rycerzy Zodiaku. Ale mina zrzedła mu w chwili, kiedy niespodziewanie nad płomieńmi palącymi ciało Shuna pojawiło się niezwykłe światło. Wydobył się z niego mistyczny ognisty Feniks. Po chwili z ognia wyłoniły się dwie sylwetki. Prawie nieprzytomny z zaczadzenia i bólu Shun był podtrzymywany przez... Ikkiego! Ikki ułożywszy Shuna pod drzewem postanawia zabrać się za wojownika, który tak urządził jego młodszego brata. Rycerz Płomieni jest zdziwiony, przecież Rycerz Phoenixa był martwy! Ikki wyjaśnia niedowiarkowi, że to właśnie ognie Rycerza Płomieni spowodowały jego odrodzenie, tak jak Feniks odradzał się z popiołów. Ikki poczyna iść w stronę Rycerza Płomieni, który przewraca się i zaczyna czołgać w tył. Po chwili pod rękoma nie wyczuwa oparcia, wisi nad przepaścią... Jest zdany na łaskę i niełaskę Feniksa. Tymczasem Ikki postanawia nasycić się zemstą i inicjuje swój atak oddziaływujący na psychikę ludzką: "Fenniksu Gen Ma Ken!". Atak ten powoduje w umyśle Rycerza Płomieni koszmary, pod wpływem ataku widzi on, jak jego własne ognie atakują go, a on nie może się obronić... Na jawie także porusza się, jakby chcąc się bronić przed ogniami. Jeden nieuważny krok i spada w przepaść roztrzaskując się o skały...
***
Ikki podchodzi do Shuna i klęka przy nim, pyta się go z uśmiechem, czy nie jest ranny. Shun rozrzewnia się, nie może uwierzyć, że jego troskliwy starszy brat znów jest przy nim. A jednak to prawda... Ikki ociera palcem łzy Shuna i bawi się nimi patrząc, jak spływają mu po palcu. Przytula mocno Shuna. Nadbiegają Hyoga i Seiya, którzy właśnie przybyli na miejsce widząc ognistą łunę, chcieli sprawdzić, co się dzieje. Gibas widząc swoją sromotną porażkę zmywa się nie wiadomo gdzie, a uwolniona Atena dołącza do przyjaciół. Ikki i Shun wstają, Seiya podaje rękę Feniksowi. Obaj także rozrzewniają się do łez, tak samo jak Hyoga trzymający dłoń na ramieniu Ikkiego, który właśnie wyrwał się z krainy zmarłych. Po policzkach wszystkich wojowników i Saori płyną łzy, łzy szczęścia i radości z powodu powrotu drogiego przyjaciela...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk