|
Epizod 16
L'attacco di Docrates
(Atak Docratesa)
Epizod rozpoczyna się od wizji z przeszłości - przedstawienia lokalnej
wojny w Grecji zainicjowanej przez boga wojny - Aresa. Jest pokazana walka
przypominająca raczej sceny z II Wojny Światowej, niż z naszych czasów.
Płonące tankowce, strzelanina... W owej wizji jest ukazany także zespół
wojowników wędrujących po terenach wiecznych śniegów nawołując swojego
władcę. Spod śniegów wyłania się dłoń okuta w pancerz, a po chwili cała
postać... Docratesa. Obiecuje on swoim wojownikom, że będzie szukał zemsty
na tych, którzy go tak niecnie urządzili - Rycerzach Zodiaku... Po chwili
ciemna sceneria wojny znika - ujawnia się teraźniejsza Grecja. Wśród ruin
oświetlonych jasnymi promieniami słońca na błękitnym niebie, uwijają się
radośnie turyści z aparatami fotograficznymi. Nikt już nie pamięta katastrofy
spowodowanej przez Aresa...
***
Jest wieczór. W domku Saori przesiadują wszyscy Brązowi Patroni (z wyjątkiem
Ikkiego, niby zmarłego w poprzednim epizodzie). Nie jest im najweselej,
przynieśli do Fundacji tylko część Świętej Materii. Sprawę pogarsza łysy
ochraniarz panny Kiddo biegający między przygnębionymi Patronami, wyzywający
ich od głupców i nieudaczników. Seiya, Shiryuu, Hyoga i Shun słuchają w
milczeniu karnego kazania Tatsumi. Saori też nie reaguje. W pewnej chwili
łysol pyta się Ateny, czemu nic nie mówi, przecież Brązowi Patroni zawiedli
Fundację Graude. Wówczas Saori odpowiada broniąc w swojej wypowiedzi nieszczęsnych
Patronów. Kto wie, może zaczęłaby się niebezpieczna kłótnia, gdyby dyskusji
nie ukrócił nieświadomie sam Tatsumi wychodząc i trzaskając przy tym drzwiami.
W pokoju panuje nieprzyjemna cisza. Wtem rozrywa ją czyiś wrzask na schodach.
Zaniepokojeni Seiya i Hyoga rzucają się ku drzwiom aby sprawdzić, co się
stało. Zaintrygowani Shiryuu i Shun, a także panienka Saori wybiegają za
nimi. Wtem na twarzy Seiya, który znalazł się pierwszy na miejscu akcji,
ukazuje się szczery uśmiech. Otóż na dole schodów stoi mały rudzielec (Kiki)
unosząc swoją energią Tatsumi dobre parę metrów nad powierzchnię ziemi.
Kikiemu jest wesoło (aby nie powiedzieć - aż za wesoło), łysolowi zaś -
odwrotnie. Pozostała piątka docierając na miejsce również się uśmiecha,
lecz Shiryuu rozkazuje Kikiemu, aby opuścił biednego faceta na ziemię.
Kiedy Kiki, nie słucha, Shiryuu ponawia swoją prośbę, tym razem z odpowiednim
skutkiem. Łysol powróciwszy w nieco brutalny sposób na schody bierze nogi
za pas. Już w rozluźnionej atmosferze Seiya żegna się z panią domu i przyjaciółmi
idąc na noc do swojej kawalerki w przystani. Z uwagi na to, że Hyoga, Shun,
Shiryuu i Kiki znaleźli chwilowo zakwaterowanie u Saori, nie muszą się
martwić o drogę powrotną po ciemku tak jak Seiya (dom Saori stoi bowiem
na peryferiach), dla nich droga powrotna nie wynosi więcej niż parę metrów
(odległość
do ich pokoi). Nad Tokyo zapada noc...
***
Pada śnieg. Seiya leży na swoim łóżku rozmyślając (w tle, od teraz aż do
poranku, który opiszę później, słyszymy "Pegasus Fantasy" z japońskiego
openingu). W świetle zapalonej obok lampki widać, że Seiya jest zmartwiony.
Przypomina sobie Sanktuarium w Grecji z czasów, kiedy on tam trenował jako
uczeń Marin...
***
Tymczasem na Akropolu do świątyni Aresa wchodzi wysłannik Docratesa (jest
jeszcze jasno, w przeciwieństwie do Tokyo, gdzie zapadła już noc...). Mamy
okazję ujrzeć wówczas po raz pierwszy twarz Gemini Sagi, kiedy jest on
w swoim "złym wcieleniu" (tzw. dwie twarze...). Ares wypytuje go o szeczgóły
powodzenia misji, a następnie przeprowadza rozmowę ze swoim zaufnym pomocnikiem.
Gemini Saga decyduje o rozpoczęciu realizacji szczegółowo opracowanego
planu...
***
W tym samym czasie również w Grecji odbywają się "treningi" Shainy i Marin.
Shaina jest zwinna i szybka, nie ma żadnych problemów z walką z Marin.
Marin zaskoczona bardzo mocnymi ciosami i zażartością Shainy mówi partnerce,
że to mają być tylko treningi. Wówczas Shaina odpowiada jej, że Aquila
się myli, że to jest prawdziwa walka. Walkę dwóch najlepszych wojowniczek
obserwują inni rycerze z Sanktuarium uśmiechając się pod nosem. Marin zaczyna
mieć poważne problemy, Shaina powoli ją wykańcza. Ta ostatnia dodaje w
dodatku: "Wiesz, czemu jeszcze żyjesz? Bo jest mi ciebie żal.". Podczas
niezbyt obszernego monologu Shainy między jednym a drugim ciosem dowiadujemy
się, że Marin jest niewolnicą od czasów, kiedy władzę w Sanktuarium przejął
Gemini Saga. Marin pod wpływem kopniaka Shainy wpada w ramiona stojących
wokół rycerzy. Ci wrzucają ją z powrotem na pole walki dodając z uśmiechem
uwagi w stylu: "Nie śpij, paniusiu.". Marin jest już u kresu sił, kiedy
na horyzoncie pojawia się złotowłosy wojownik. Rozkazuje on Shainie zostawić
Marin w spokoju. Wściekła Shaina rzuca Marin na wojownika. Chłopak chwyta
rudowłosą wojowniczkę za ramiona i widząc, że Marin chce mu podziękować,
prosi ją: "Nic nie mów.". Marin wyjaśnia mu jednak, że jest nie do pomyślenia,
jak zmieniło się Sanktuarium od czasu, kiedy na tronie zasiadł Saga po
śmierci swojego brata Shiona. Okazuje się, że wojownik opuścił Sanktuarium
dawno temu i dopiero teraz wrócił, jest też zdumiony relacjami Marin. Ich
rozmowa trwa zaledwie kilka sekund. Wojownik rzuca Shainie, że jest wściekła
z powodu swojej przegranej i chce się teraz mścić na Marin, kiedy ta ostatnia
stała się niewolnicą. Shaina nie mogąc (z uwagi na honor) przyznać racji
wojownikowi, pyta złośliwie: "Trzymasz stronę niewolnicy?". Wojownik ignoruje
tą uwagę. Miał rację mówiąc o zemście Shainy, dla niewtajemniczonych: radzę
poczytać sobie o histrorii obu wojowniczek...
***
Znów przenosimy się do Tokyo: śnieg padający za oknami Fundacji obserwuje
także Shun ze swojego pokoiku u Ateny. On też zamartwia się swoją przyszłością,
wzdycha. Wie, że jego i innych Brązowych Patronów czeka teraz ciężkie życie...
***
Za okno wygląda także Shiryuu dzielący pokoik z Kikim. Shiryuu jest już
gotowy do snu, górną część ciała ma obnażoną. Kiedy on spogląda sobie na
delikatne śnieżynki spadające na ulicę, Kiki wtula się pościel ich wspólnego
łóżka. Jest mu bardzo dobrze, oznajmia w myślach przeciągając się: "Chyba
zostanę tu na dłużej, niż myślałem.".
***
W pokoju Hyogi na zielony dywan spływają kropelki potu, gdyż Hyoga odbywa
właśnie wieczorny trening. Pomiędzy jedną pompką a drugą martwi się, jak
długo jeszcze będzie musiała na niego czekać mama... Nie obchodzi go to,
że jego matka już nie żyje, chce tylko powrócić do codziennego obrządku
wkładania jej we włosy czerwonej róży. Bez matki czuje się samotny, mimo,
że wokół siebie ma tyle wspaniałych przyjaciół. Jego też opadają wątpliwości,
podobnie jak Seiya i Shuna... Mamo, czy ja jeszcze do ciebie wrócę?...
***
Spokoju duchowego tej nocy zaznaje jedynie Shiryuu i Kiki. Kiedy mrok otula
Ziemię z dobrą godzinę, Shiryuu śpi już dawno snem człowieka sprawiedliwego,
przytulając obrącz Kikiego.
***
Najgorzej jednak spędza tą noc Saori. Znajduje się w swoim planetarium,
gdzie zwykła szukać ukojenia i równowagi psychicznej. Ukrywając odzyskane
części Materii w bezpiecznym miejscu w planetarium Saori zasiada na krześle
wpatrując się w gwiazdy. Na kolanach trzyma tylko jedną część Świętej Materii
Sagittariousa, hełm. Ubrana jest w swoje "fuku bojowe". Próbuje wezwać
ducha dziadka, lecz udaje się jej to dopiero w chwili, kiedy traci całą
nadzieję. Opowiada mu o swoich kłopotach szefowej Fundacji, właściwie streszczając
prawie wszystkie zaistniałe dotąd wydarzenia. Wówczas duch Mitsumasy Kiddo
odpowiada Saori, że musi ona podjąć wyzwanie stawione jej przez los - wziąć
przeznaczenie bycia reinkarnacją Ateny we własne ręce. W dłoni Saori pojawia
się coś w stylu włóczni z półksiężycem zamiast grotu, za panną Kiddo widać
mistyczny posąg Ateny.
***
Nastał śliczny, zimowy poranek. Puchowa kołderka śniegu pokryła już grubą
warstwą wszystko, co znajdowało się na dworze. Do drzwi sierocińca dobija
się roześmiany Seiya przerywając Miho w połowie podawania dzieciakom śniadania.
Dzieciaki cieszą się wskakując na Seiya, uwieszając mu się na ramionach,
nogach, dosłownie wszędzie. Mówią mu, że bardzo się o niego wszyscy w sierocińcu
martwili, ale najbardziej - Miho. Wówczas obok Seiya pojawia się Miho,
ślicznie zarumieniona. Seiya wręcza jej symboliczny podarek, spory koszyk
z owocami cytrusowymi. Miho śmieje się dziękując Seiyowi, Seiya rozgaszcza
się u Miho i obaj rozpoczynają przyjacielską rozmowę.
***
Porankiem cieszy się również Hyoga stojąc na balkonie Fundacji Graude,
a także biorący prysznic Shun. Jednak piękno nie zwykło trwać długo, gdyż
w połowie prysznica Shuna rozlega się dzwonek na alarm. Shiryuu, Shun i
Hyoga przemieniają się szybko w wojowników gotowych bronić swoich pozycji
i ideałów. Wtem (to normalka, proszę się nie podniecać) w zasięgu Patronów
pojawia się trójmetrowy Docrates. Rząda oddania części Złotej Materii,
ale Patroni oczywiście się nie zgadzają. Rozpoczyna się walka. Docrates
atakuje swoją najpotężniejszą i rzeczywiście skutecznym atakiem - "Meteory
Herkulesa". Atak ten tworzy wielki krater i powala całą trójkę Patronów.
Po chwili u boku trójki przyjaciół pojawia się Seiya sprowadzony tu przez
Kikiego (mały przerwał mu randkę z Miho!). Lecz i on nie może powstrzymać
meteorów wysyłanych przez Docratesa. Wtem przed budynkiem Fundacji pojawia
się zdeterminowana Saori. Docrates próbuje wydobyć z niej jakieś informacje,
kiedy jego perswazja nie skutkuje, chwyta Saori w dłoń i zwraca się tym
razem do Patronów: "Wiem, że teraz oddacie mi Złotą Materię Strzelca. Na
pewno oddacie.". Saori krzykiem przekonuje Seiya, żeby nie zwracał uwagi
na nią i strzegł nadal Materii... Patroni mają przed sobą ciężki wybór...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|