|
Epizod 15
Il mistero svelato
(Wyjawiona tajemnica)
Ikki nadal leży w ramionach Seiya... wygląda na to, że jednak wyjawi swoją
tajemnicę, kiedy nagle... uskakuje i staje w pozycji bojowej, gotów do
ostatecznej rozprawy z Seiyem i jego przyjaciółmi. Rozpoczyna się kolejny
pojedynek - Seiya skutecznie się broni i zadaje Ikkiemu kolejny cios...
Ikki oznajmia, że Seiya nie ma żadnego prawa znać jego przeszłość, ale
Seiya bynajmniej nie zamierza zrezygnować. Kolejne ataki, kolejne ciosy...
Phoenix jest już bardzo osłabiony... opuściła go resztka sił, resztka nienawiści,
jaką żywił do świata. Jest zrezygnowany... Po raz kolejny ląduje w ramionach
Seiya - tym razem nawet nie ma zamiaru walczyć. Decyduje się opowiedzieć
Patronom o swojej przeszłości, o piekle na ziemi, jakim była Wyspa Królowej
Śmierci...
***
Młody, chyba dziesięcioletni Ikki pojedynkuje się ze swoim mistrzem,
ale nie widać, aby mu to szczególnie dobrze wychodziło... Chłopak jest
już cały posiniaczony i zakrwawiony, ale wciąż walczy, z uporem, z determinacją.
Nie zniechęca się po kolejnych ciosach... ale w pewnym momencie upada na
ziemię. Jest już bardzo wyczerpany... Wtedy Devil Saint pyta się ucznia,
jak długo trenuje już na Wyspie Królowej Śmierci. Ikki odpowiada, że cztery
lata... Kolejne pytanie mistrza brzmi, czy przez te cztery lata Ikki nie
zrozumiał, co prowadzi do zwycięstwa. Nie siła mięśni, nie siła woli, zdecydowanie
czy odwaga, ale... nienawiść. Ikki jest zaskoczony, ale słucha dalej swojego
mistrza, który mówi, że Ikki powinien w sobie zabić jakiekolwiek inne ludzkie
uczucia... i zacząć nienawidzić. Nienawiść ma stać się siłą Feniksa, siłą,
która poprowadzi go do zwycięstwa. Devil Saint jeszcze nie wie, że "trening"
jest obserwowany przez jego córkę, Esmeraldę...
***
Ikki jest prawie nieprzytomny, leży w chłodnej, nieprzyjemnej jaskini.
Obok niego stoi miseczka, do której kapie woda spływająca ze stalaktytów...
Jedna kropla, kropla kolejna... Jest to jedyny odgłos, jaki słychać w jaskini...
miarowy stukot kropel. I nagle jakaś delikatna, smukła dłoń przytyka do
ciała Ikkiego lekko zwilżoną szmatkę. Phoenix podnosi głowę i wytęża wzrok,
starając się za wszelką cenę zobaczyć nieznajomą osobę. Zielone włosy,
zielonkawe, duże oczy... "Shun..." - szepcze Ikki. I wtedy zielone włosy
okazują się być złote. To nie był Shun, to była Esmeralda. Esmeralda, śmieje
się cichutko, rozbawiona stwierdzeniem Ikkiego, który wziął ją za swojego
brata. Wówczas Ikki wyjaśnia, że Shun i Esmeralda są podobni do siebie
jak dwie krople wody, tylko... mają inny kolor włosów. "Chciałabym jakoś
ulżyć ci w cierpieniu" - mówi cicho Esmeralda. Ikki uśmiecha się z miłością
i oznajmia, że Esmeraldzie już to się udało... Ikki i Esmeralda są ze sobą
szczęśliwi, śmieją się cicho. Dwie bratnie dusze na okrutnej Wyspie Królowej
Śmierci... Nagle Ikki poważnieje, martwi się tym, że nie powinien się tak
często spotykać z Esmeraldą, osobą, którą tak ukochał. Przecież musi znienawidzić
cały świat, taka była wola jego mistrza... Esmeralda również poważnieje,
aczkolwiek martwi ją zupełnie inna rzecz... jej ojciec. Dziewczyna zwierza
się Ikkiemu, że Devil Saint tak bardzo się zmienił od czasu powrotu z Sanktuarium.
"Sanktuarium?" - dziwi się Ikki. Esmeralda martwi się również o Ikkiego,
przeraża ją sposób, w jaki jej ojciec traktuje Phoenixa. To ciało, całe
posiniaczone i poranione... Ikki z początku chce powiedzieć Esmeraldzie
o swoich szczerych odczuciach na ten temat, jednak po chwili milknie. Oznajmia,
że widocznie to jest jedyna droga, jaka może go poprowadzić do zdobycia
Materii Phoenixa, że to właściwy sposób postępowania, właściwe traktowanie...
Ikki milknie, siedzi odwrócony do Esmeraldy. Dziewczyna także milczy...
ponownie w jaskini zapanowuje cisza, przerywana tylko stukotem kropel...
***
Nadszedł czas, aby Ikki odbył pojedynek ze swoim mistrzem, pojedynek,
który miałby zadecydować, czy Ikki otrzyma Materię, czy też nie. Devil
Saint oznajmia uczniowi, że to ostatnia szansa Ikkiego, że jeśli ta szansa
nie zostanie wykorzystana, to Ikki na zawsze pozostanie na tej wyspie,
nie osiągnąwszy swojego celu... pozostanie tu nieżywy. Raz jeszcze padają
słowa, że Ikki ma nienawidzić, NIENAWIDZIĆ. "To jedyne uczucie, do jakiego
masz prawo" - mówi Devil Saint zadając uczniowi kolejny cios. "Jestem ci
wdzięczny za radę..." - uśmiecha się bohatersko Ikki, stając w pozycji
bojowej. I w tej samej chwili otrzymuje od mistrza kopnięcie w podbródek.
Devil Saint mówi, że nie potrzebuje tej wdzięczności, że Ikki nie powinien
go darzyć szacunkiem, wdzięcznością lub jakimkolwiek innym uczuciem, poza...
nienawiścią. Ikki ma nienawidzić mistrza, rodziców, którzy uczynili go
sierotami, ludzi, którzy skrzywdzili jego brata i nawet samego Shuna, przez
którego Ikki się tu znalazł. Phoenix wciąż nie jest zdecydowany. Nienawidzić
Shuna?... A może zaprzepaścić cztery lata treningów?... Wybór jest trudny
i okrutny... Wtedy to na horyzoncie pojawia się pełna dziewczęcego wdzięku
Esmeralda i staje przerażona, stając się świadkiem brutalnej walki pomiędzy
uczniem a mistrzem. Devil Saint odwraca wzrok w stronę córki i zbiera w
dłoniach energię, przygotowując się do zadania ciosu. Potężna energia wiruje,
kieruje się z ogromną szybkością w stronę Esmeraldy... Cichy krzyk... i
ciało osuwa się na ziemię... W oczach Ikkiego wzbierają się łzy, chłopak
szybko podbiega do ciężko rannej Esmeraldy, jedynej osoby bliskiej mu na
tej wyspie. Chwyta ją w ramiona, jest zrozpaczony. Mówi, że zabierze Esmeraldę
ze sobą, że będzie ją pielęgnować, że Esmeralda będzie żyć... jednakże
Esmeralda nie ma tej nadziei. Jest już za późno... Ikki z przerażeniem
patrzy, jak piękne, wyraziste, niewinne oczy dziewczyny przymykają się...
na zawsze. Phoenix nagle zatrzymuje się z bezruchu, choć z jego oczu wciąż
płyną łzy. I nagle wstaje, wstaje chłodny, obojętny, pełen nienawiści dla
osoby, która pozbawiła Esmeraldę życia. Pełen nienawiści do świata, a do
mistrza w szczególności. Cel Devil Sainta został osiągnięty - Phoenixem
zawładnęła nienawiść. Nienawiść tak silna, że wokół chłopaka zaczęła pojawiać
się ognista aura, powoli przybierająca kształt mistycznego ptaka, feniksa...
"Wiesz, kim jesteś? Jesteś potworem. Potworem." - oznajmia Phoenix spokojnie,
aż nazbyt spokojnie. Devil Saint jest zaskoczony, zdumienie nie opuszcza
go także w chwili, kiedy Ikki atakuje. Ciosy szybkie, sprawne i... skuteczne.
Po chwili mistrz również upada na ziemię... aby spocząć tam, gdzie przelano
tyle krwi... Święta Skrzynia stojąca na czubku skały otwiera się, pojawia
się ognisty feniks. Po chwili widzimy już Ikkiego w Materii. Ikkiego chłodnego,
obojętnego... przepełnionego nienawiścią.
***
Ikki kończy swoją opowieść, Patroni milczą. "Ikki umarł" - oznajmia Phoenix.
Shun wysuwa się ku bratu, jest pełen niepokoju, ale zarazem i smutku. Teraz
cała prawda wyszła na jaw. To okrutny trening na Wyspie Królowej Śmierci
uczynił z Ikkiego takiego wojownika. Teraz Ikkiego opuściła nienawiść...
i Phoenix dobrze o tym wie. Oznajmia Patronom, że teraz nie ma już niczego...
bo jedyną rzeczą, którą posiadał, była właśnie nienawiść. Seiya i jego
towarzysze protestują, przecież Ikki ma jeszcze brata i... przyjaciół.
Przyjaciół, którzy pomimo wyrządzonych krzywd zaufali mu... zaufali, że
w sercu Ikkiego tli się jeszcze iskierka miłości... I wtedy tak cenna chwila
dla Patronów zostaje brutalnie przerwana - przez ubranych na czarno wojowników.
Seiya w pośpiechu pyta się Ikkiego, czy to są jego towarzysze, ale Ikki
zaprzecza. Był ostatnim czarnym wojownikiem, jaki przeżył. Seiya nie ma
chwili do stracenia i po chwili rozpoczyna się pojedynek. Zarówno Pegasus,
jak i Shiryuu i Hyoga rzucają się odważnie w wir walki, starając się za
wszelką cenę pokonać kolejnych wojowników. Zaczyna padać śnieg... "Teraz
mamy szanse ich pokonać!" - wykrzykuje jeden z Brązowych Patronów. Walka
trwa nadal. Jednak bardzo osłabiony Ikki nie bierze udziału w walce...
nawet o niej nie myśli. Leży na plecach i patrzy na padające płatki śniegu...
na jego twarzy pojawia się uśmiech... Płatki śniegu są dla niego uosobieniem
niewinności, czystości i piękna... wszystkiego, co tak pokochał w Esmeraldzie.
Esmeralda... Cień główki dziewczyny majaczy się na tle pochmurnego nieba,
cień owiewany kolejnymi, bielutkimi płatkami. "Tak bardzo chciałem pokazać
ci śnieg..." - szepcze Ikki. Wspomnienia są teraz jak delikatny, ciepły
dotyk... Ikki jest trochę zasmucony minionym czasem... pragnie, aby śnieg,
niewinny, czysty śnieg, oczyścił jego duszę z przelanej krwi... Nagle rozlega
się trzęsienie ziemi i piękno chwili znika. Ikki zmuszony sytuacją musi
zacząć myśleć realniej - jest tuż nad skrajem przepaści i w każdej chwili
może runąć w dół. Skały rozstępują się coraz bardziej, przepaść staje się
coraz szersza i staje się nieuniknione - Ikki spada w przepaść. W ostatniej
chwili, kierowany instynktem samozachowawczym, chwyta oboma dłońmi za występ
skalny, ale... wszystko wskazuje na to, że nie utrzyma się na nim za długo...
Jego los zdaje się być przesądzony, kiedy nad przepaścią pojawia się Shun.
Andromeda popada w przerażenie i, nie zastanawiając się ani chwilę, spuszcza
w dół łańcuch, błagając Ikkiego, aby go pochwycił. Grot kończący ciąg ogniw
jest prawie nad ręką Phoenixa... Shun przechyla się jeszcze bardziej w
dół, łańcuch jest tuż w dłoni Ikkiego... ale ów nie chwyta deski ratunku,
danej mu przez kochającego brata. Oznajmia, że powinien umrzeć, gdyż zdradził
swojego brata. Shun gorąco protestuje, a Ikkiego nachodzą kolejne wspomnienia...
***
Samochód. Wszystko jest już gotowe do wyjazdu. Mały, zaledwie pięcioletni
Shun ściska mocno dłonie starszego brata. To chwila pożegnania. Ikki nakazuje
Andromedzie, aby za wszelką cenę, nieważne, co się stanie... żeby był silny.
Teraz, kiedy Shun ma zostać sam, bez czułej opieki starszego brata... Czy
poradzi sobie sam? On, niewinny, delikatny, wrażliwy na cudzą krzywdę chłopiec?
Ikki spogląda z troską w oczy brata, jeszcze raz nakazując mu być silnym...
Silnym i odważnym... aby przeżyć...
***
Ikki i Shun są mniej więcej w tym samym wieku, co poprzednio. Tym razem
scena przedstawia chwilę, kiedy odbywało się losowanie miejsc treningu
dla dwunastu Patronów ubiegających się o Brązowe Materie. Shun wylosowuje
Wyspę Królowej Śmierci, a Tatsumi bynajmniej nie zapala w nim płomyczka
nadziei, opisując chłopcu setki cierpień, jakie przytrafią mu się na tej
wyspie... Wyspa Królowej Śmierci... to wyspa złożona z rozpalonych skał,
to wyspa, gdzie powietrze jest straszliwie gorące. Nawet deszcz nie może
przynieść ratunku - gdyż krople deszczu są tam również rozpalone. Według
Tatsumi'ego pobyt na Wyspie Królowej Śmierci jest gorszy niż śmierć...
i tylko śmierć może tam przynieść ukojenie. Mali Patroni słuchają w milczeniu
wywodów Tatsumi'ego, kiedy nagle naprzód wysuwa się Ikki z odważną propozycją.
Chce zastąpić Shuna... żeby Shun nie musiał jechać na tamtą wyspę. Tatsumi
wybucha śmiechem. "Nie ośmieszaj się!" - oznajmia, ale Ikki bynajmniej
nie ma zamiaru zrezygnować z raz powziętego postanowienia. Tatsumi tłumaczy
zawziętemu chłopcu, że dotąd nikt nie zdobył się na takie poświęcenie,
nawet dla brata. Shun również stara się wybić Ikkiemu z głowy ów pomysł,
ale Ikki oznajmia, że jest starszy i Shun ma się go słuchać. Staje na tym,
że to Ikki pojedzie na Wyspę Królowej Śmierci i po latach treningów poszuka
brata, aby od tamtego czasu być z nim już zawsze... Wśród pozostałych dziesięciu
chłopców panuje milczenie...
***
Ikki nie może odtrącić wspomnień... i właśnie wspomnienia powstrzymują
go od przyjęcia pomocy od brata. Przecież obiecał, że po powrocie z treningów
spotka się z bratem... a tymczasem nawet go nie szukał. Zdradził Shuna...
który tak w niego wierzył... A teraz Shun wybaczył mu wszystko i ofiaruje
mu pomoc. Ikki czuje wstyd... palący wstyd... Nagle jego palce osuwają
się ze skały i przerażony Phoenix spada w przepaść, kiedy nagle... wokół
jego ręki owija się łańcuch Andromedy. Shun nie reaguje na napomnienia
brata, który każe mu ratować własne życie i walczyć... jego oczy wyrażają
niezłomną wolę i... braterską miłość. W tych to oczach zaczynają się pojawiać
łzy... "Kocham cię, braciszku..." - oznajmia desperacko Shun, a jego łzy
spływają na twarz Ikkiego. Ikki czuje, jak jego serce zalewa fala czułości:
"Ja też cię kocham". Phoenix postanawia mimo wszystko żyć... żyć dla swojego
brata. Wierzy, że dzięki braterskiej miłości do Shuna zwycięży... wszak
nie stracił wszystkiego. Został mu Shun... Ikki, wspierając się na łańcuchu
Shuna, wskakuje na skałę. Jest uratowany. Tymczasem nadal trwa walka pomiędzy
Brązowymi Patronami a tajemniczymi wojownikami... nie ma czasu do stracenia,
Ikki postanawia walczyć. Ale nagle upada na kolana, wizerunki wojowników
dwoją się przed jego oczyma. Jest za słaby... Shun usiłuje powstrzymać
brata, który za wszelką cenę chce walczyć... i wtedy to następuje przełomowy
moment akcji. Zza skał wyłania się Docrates. Wojownik łaja swoich poddanych,
oznajmiając im, że powinni się uporać z takimi ofermami, jak Brązowi Patroni,
w jedną chwilę. Następuje chwilowe zawieszenie broni pomiędzy walczącymi,
wszystkie oczy zwracają się na Docratesa. Docrates przechwala się, że dotąd
nikomu nie udało się go pokonać, więc tym bardziej nie dokonają tego Seiya
i jego towarzysze. Ale Pegasus bynajmniej nie zamierza ufać słowom wroga
i już ma zamiar walczyć, kiedy powstrzymują go słowa spoczywającego nieopodal
Phoenixa. Ikki mówi, że Docrates jest naprawdę potężny, potężniejszy od
wszystkich tu zebranych... Phoenix radzi uciekać... Docrates uśmiecha się
i, przywołując moc Herkulesa, postanawia udowodnić swoją siłę. Dwie kule
energii zebrane w dłoniach, jedna chwila... i dwa ogromne kratery obok
Patronów. Seiya i spółka są naprawdę zaskoczeni i oszołomieni mocą przeciwnika,
ale decydują się walczyć. To misja. Docrates rozkazuje Ikkiemu oddać hełm,
ale Phoenix nie zamierza nawet usłuchać. "Nikt nie będzie wydawał mi rozkazów"
- oznajmia bohatersko i zwraca się do Seiya, nakazując mu łapać hełm. Złoty
błysk w powietrzu i hełm w jednej chwili trafia w ramiona Pegasusa. Pegasus
uśmiecha się, ale Docrates jest naprawdę wściekły, co nie wróży nic dobrego.
Potężny wojownik ponownie zbiera w swoich dłoniach energię i wywołuje ogromną
kamienną lawinę... teraz pozostaje już tylko ucieczka. Shun wyciąga ręce
ku osłabionemu bratu, ale Seiya chwyta go w pasie i powstrzymuje chłopaka
od rzucenia się w stronę Ikkiego. Wszystko wskazuje na to, że Ikki zginie...
jest zbyt słaby, aby umknąć morderczej lawinie... Przestraszone oczy zmęczonego
Ikkiego... Shun zachowuje w pamięci ten obraz, kiedy Seiya razem z nim
przeskakuje przez rozpadlinę. Głazy grzebią Ikkiego żywcem... Patroni oglądają
się jedną chwilę... i biegną dalej, choć w ich sercach pojawił się ogromny
smutek i żal po wojowniku, którego znali tak krótko, a który dał im wzór.
Wzór godny, którego nie sposób nie naśladować...
***
Zachodzi słońce. Patroni stoją wśród skał, gdzie zginął Ikki... na ziemi
usypany jest kopiec, w który został wbity drewniany krzyż. Seiya, Shiryuu,
Hyoga i Shun stoją w milczeniu. Phoenix... Seiya oznajmia cicho, że teraz
to Phoenix będzie ich przywódcą... Jego odwaga, siła ducha... Posiadał
wszystko, co godne naśladowania... i mimo, że zmieniły go brutalne treningi
na Wyspie Królowej Śmierci, na chwilę przed śmiercią wyzbył się nienawiści,
jego dusza została oczyszczona... i odzyskał swoją poprzednią osobowość.
Ikki, Patron Phoenixa... Hyoga chwyta w dłoń swój biały krzyż, krzyż po
matce, i zawiesza go na drewnianym krzyżu zdobiącym grób. "Czy to..." -
odzywa się nagle Seiya i milknie, spojrzawszy na twarz Hyogi. Słońce coraz
bardziej chyli się ku zachodowi, ostatnimi promieniami oświetlając biały
krzyż...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|