|
Epizod 13
Il ritorno di Sirio
(Powrót Shiryuu)
Ponownie spotykamy naszych bohaterów w chwili, kiedy Shun spuszcza się
na łańcuchu w dół do poważnie rannego Seiya. Ciało Seiya jest całe w kolorze
jego włosów, wygląda naprawdę okropnie. Shun patrząc na Pegasusa z przerażeniem
dalej spuszcza się w dół.
***
W tym samym czasie nad skałami, gdzie rozgrywa się walka Seiya i Shuna
z przeznaczeniem, Shiryuu powstrzymuje Black Dragona od zbliżenia się do
dwójki przyjaciół. Rycerz Smoka jest wyczerpany oddaniem dużej ilości krwi
podczas naprawy Materii Dragona i Pegasusa, Black Dragon widzi to doskonale.
Shiryuu cały czas unika ataków oponenta, ale mimo wszystko parę ciosów
go dosięga. Najbardziej dotkliwe staje się uderzenie między oczy, w nasadę
nosa, gdyż przez to Shiryuu zaczyna mocno krwawić. Następnie Black Dragon
rzuca go swoim atakiem na skałę. Materia Rycerza Smoka wytrzymuje wszystko,
imponuje to Black Dragonowi. Shiryuu bowiem, i tak mówiąc lekko, bardzo
krwawi, zaś jego Materia pozostaje nienaruszona. Black Dragon chwyta Rycerza
Smoka za podgardle i podciąga do góry ku sobie. Mówi mu: "Jestem pod wrażeniem,
nie twojej siły oczywiście.". Ma na myśli Świętą Materię Smoka. Oznajmia
również swojemu przeciwnikowi, że wie o tym, jaką cenę zapłacił za siłę
swojej Materii. Później ich rozmowa utrzymana w bardzo nieprzyjacielskim
tonie kieruje się na cel wspólnej walki. Black Dragon widząc wyraźną przegraną
przeciwnika pyta się go, czemu walczy tak dzielnie i odważnie mimo bezsensu
całego przedsięwzięcia. Wówczas Shiryuu odpowiada mu, że na tym świecie
Brązowi Patroni nie mają niczego cennego. Nie było im dane zaznać nigdy
miłości ojcowskiej ani matczynej, więc ponad wszystko przedkładają przyjaźń.
Black Dragon śmieje się z sentymentów Shiryuu i mówi mu, że dla niego przyjaźń
się nie liczy, że on ma twarde serce i nie uronił ani jednej łzy po martwych
towarzyszach (mowa tu o Black Andromedzie, Black Cygnusie i Black Pegasusie).
Dodaje przy tym, że wyprawi za chwilę Shiryuu na drugi świat, gdzie będzie
mógł się w pełni rozkoszować "tą swoją przyjaźnią". Wyciągając swój palec
wskazujący mówi oponentowi, że ten palec jest zdolny rozkruszyć go na drobne
kawałeczki. Shiryuu wie, że to nie przelewki, że Black Dragon jest gotów
spełnić swoją groźbę bez wahania. Wtem przypomina mu się jego sekretna
broń - Ogień Smoka. Przypominają mu się opowiadania mistrza, wie doskonale,
że to dzięki Ogniowi Smoka zmienił bieg wodospadu podczas pamiętnego treningu.
Wie też, że wezwanie smoka powoduje niezbadane reakcje chemiczne w organiźmie
Shiryuu, np. zmiana biegu krwi. Ten ostatni przykład to rzecz, której nie
może wytrzymać człowiek słaby fizycznie. Shiryuu rozumie doskonale, że
jeżeli zastosuje atak Ognistego Smoka, ma niewielką szansę na przeżycie.
Mimo wszystko jego siła woli nie zna granic. Shiryuu wysyła w kosmos górną
część swojej Materii obnażając przy tym okrwawioną klatkę piersiową i oblane
krwią silne ręce. Paroma ruchami wzywa swojego smoka, Black Dragon również
wykonuje tą czynność. Po chwili dwa smoki na życzenie swoich właścicieli
wynurzają się pod niebo w śmiertelnym splocie. Po chwili zanurzają się
pod ziemię. Smok Doragon Sainta zwycięża, ale tylko chwilowo. Wyczerpany
krańcowo Shiryuu leży na skałach widząc świat do góry nogami (wiadomo chyba,
o co mi chodzi). Krwawi obficie ze wszystkich części swojego ciała. Wtem
przed nim pojawia się jednak stojący do góry nogami (z punktu widzenia
Shiryuu) Black Dragon. Shiryuu żałuje, że musi umrzeć. Ma jednak tą pociechę,
że umiera w imię swoich ideałów, dzieli się tym spostrzeżeniem z Black
Dragonem. Black Dragon patrzy przez chwilę dziwnym wzrokiem na Shiryuu,
toczy w sobie wewnętrzną walkę. Wreszcie wyciąga swój palec wskazujący
(przypominam, że miał on moc rozwalenia przeciwnika na drobne kawałeczki)
w kierunku klatki piersiowej Shiryuu. Shiryuu przymyka oczy przygotowując
się na śmierć. Wtem zupełnie niespodziewanie Black Dragon oznajmia, że
po dotknięciu Shiryuu swoim palcem krwotok Rycerza Smoka ustanie. Rzeczywiście
wszystko dzieje się zgodnie z objaśnieniami Czarnego Smoka. Shiryuu jest
zaskoczony. Pyta ex-przeciwnika, co sprawiło, że uleczył jego rany. Wówczas
Black Dragon jakby od niechcenia mówi, że postanowił zmienić przekonania
i uwierzyć w przyjaźń. Widać, że wypowiedzenie tego zdania przychodzi mu
z trudem ze względów głównie fizycznych. Black Dragon został bowiem bardzo
poraniony atakiem Ognistego Smoka. Czarny Smok pada na kolana przed Shiryuu,
Shiryuu natychmiast klęka przy nim i podtrzymuje jego głowę. Jest szczerze
zaniepokojony, mówi do swojego niedoszłego oponenta, że nie może odejść
z tego świata w takiej chwili. Determinacja Rycerza Smoka nie działa jednak,
Black Dragon umiera z delikatnym uśmiechem na ustach. Uśmiechem przyjaźni,
piękna, które poznał dopiero na chwilę przed śmiercią... Shiryuu wstając
mówi sam do siebie: "Czarny Rycerz Smoka stracił życie, ale zyskał przyjaciela,
który go nie zapomni...". Po chwili do rzeczywistości przywołują go odgłosy
wysiłku Shuna. Shiryuu ofiaruje swoją pomoc i z trudem wciąga Seiya razem
z Shunem na górę. Shun obawia się, że jest za późno, aby zrobić jeszcze
coś dla Seiya. Kładzie go na skale. Stan Seiya rzeczywiście jest przerażający,
mimo wszystko chyba dzięki jakiemuś cudowi chłopak oddycha. Shiryuu podnosi
rękę i zamierza się w Seiya. Shun powstrzymuje go przerażony pytając się,
czy Shiryuu chce dobić Rycerza Pegaza tylko dlatego, że Seiya jest ciężko
ranny. Wówczas Shiryuu odpowiada mu, że chciał tylko uderzyć w Gwiezdny
Splot Seiya. Tłumaczy, że każdy Rycerz Zodiaku ma swój Gwiezdny Splot,
który decyduje o jego losie, Gwiezdny Splot - konstelację. W gwiazdozbiorze
Pegasusa jest trzynaście gwiazd, a więc Shiryuu musi uderzyć w trzynaście
splotów Seiya. Dodaje, że jest to jedyny sposób na przywrócenie Pegasusa
do życia, po uderzeniu cała zatruta krew odpłynęłaby z ciała Seiya. To
właśnie owa zatruta krew nadawała ciału Seiya tak przerażający kolor. Shun
nie oponuje już i Shiryuu wziąłszy zamach wykonuje cios między żebra Seiya.
Po skałach zaczynają spływać litry brązowawej cieczy. Shiryuu mówi: "Teraz
wszystko zależy od Seiya, czy zdecyduje się nas opuścić, czy z nami zostać.".
Przy tym można dodać, że rachunki między Seiyem a Shiryuu zostało niejako
wyrównane, oboje ocalili sobie nawzajem życie. Shiryuu i Shun zostawiają
Seiya wśród skał wyruszając na poszukiwania Ikkiego. Mają bowiem wszystkie
części Świętej Materii Sagittariousa, brakuje im tylko hełmu. W powietrzu
wisi ostateczna walka i przełom w życiu Brązowych Patronów...
***
Kiedy Andromeda i Dragon idą w przesmyku skalnym, łańcuchy Shuna zaczynają
"wariować". Shiryuu oznajmia z westchnieniem: "Tylko nie to!". Patroni
są zaniepokojeni, ponieważ łańcuchy Shuna zawsze zachowują się w ten sposób,
kiedy gdzieś w pobliżu znajduje się Ikki. A w dodatku przesmyk skalny,
ślepy zaułek bez najmniejszej drogi ucieczki jest ostatnim miejscem pojedynku,
w którym chcieli się w danej chwili znaleźć dwaj Patroni. Shun wpada na
dziwny pomysł chcąc ocalić przyjaciół. Jego psychika nie pozwala mu bowiem
walczyć z własnym bratem. Łańcuchy Andromedy oplatają nagle ciało Shiryuu
przewracając go na ziemię. Zaskoczony Shiryuu pyta się Shuna, czemu mu
to robi. Wówczas Shun wyraża mu swoje obawy. Spętawszy odpowiednio mocno
Shiryuu, Shun pada na kolana przed Ikkim. Nie jest to bynajmniej reakcja
z powody wyczerpania fizycznego, jest to wyraźnie oznaka uległości i poddaństwa.
Ikki nie wygląda na zdziwionego reakcją swojego młodszego brata, mówi,
że jeszcze nie jest za późno i Shun może przejść na jego stronę. Ale Shun
nie wydaje się być przekonany o słuszności racji swojego Nii-san. Patrzy
zdeterminowany w jego oczy i prosi go, aby przystał na jego układ. Ikki
czeka na dalszą wypowiedź Shuna z założonymi rękoma i lekceważącym uśmieszkiem.
Wówczas Shun błaga Ikkiego, aby Phoenix zostawił jego przyjaciół przy życiu,
w zamian za co Shun złoży swoje życie w ofiarze. Ikki uśmiecha się szerzej
i oznajmia, że nie ma żadnych sentymentów co do Shuna i jeżeli Andromedzie
naprawdę tak na tym zależy, to Ikki "może go pozbawić tej ślicznej główki".
Shun nadal klęczy czekając na cios ze strony brata, Shiryuu próbuje się
rozpaczliwie wyrwać z objęć łańcuchów, ale nie może sobie poradzić. Ikki
przymierza się i uderza..., jednak jego cios mija się z celem, gdyż w porę
pojawia się Seiya atakując swoimi meteorami. Ikki zaskoczony takim zwrotem
akcji cofa się. Ale po chwili znów przybiera "swoją twarz". Seiya, Shiryuu
i Shun czekają na następne posunięcie Ikkiego, Phoenix dodaje im niby mimochodem,
że Hyoga zginął właśnie z jego ręki i pozostałą trójkę Patronów czeka ten
sam los. Shun zostaje odtrącony przez Seiya, Pegasus prosi Shuna o wybaczenie,
że będzie walczył z bratem przyjaciela. Prawdziwa walka dopiero się rozpoczyna...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|