Epizod 11
Pegasus contro Pegasus Nero
(Pegasus kontra Black Pegasus)
Atena, jej ochroniarz, Seiya, Shun i Hyoga lecą prywatnym samolotem nad wyznaczonym przez Ikkiego miejscem walki. Atena boi się o Seiya i mówi mu to, dodaje, że za wszelką cenę muszą odzyskać pozostałe części Świętej Materii Sagittariousa, a przy okazji Seiya nie może stracić życia. Na wzmiankę o Materii Seiya traci dobry humor, jaki miał wtedy, gdy Saori mówiła mu, jak się o niego boi. Pyta się więc pięknej towarzyszki, czy bardziej zależy jej na Materii, czy na nim. Wówczas ochroniarz Ateny krzyczy, że oczywiście Saori zależy bardziej na Materii. Atena każe mu się zamknąć. Do bójki na szczęście nie dochodzi. W pewnej chwili samolot zwalnia na pewnej wysokości i opuszcza się lekko, trójka Patronów bierze do rąk swoje kawałki Złotej Materii i bez żadnych spadochronów wyskakuje z samolotu. Ślizgając się na siedzeniu po śniegu bezboleśnie lądują u stóp wzgórza. Seiya martwi się, że Shiryuu nie zdąży przynieść naprawionej Materii Pegasusa na czas. Swoimi obawami nie dzieli się z dwójką przyjaciół. Wyciąga trzy dzwoneczki i prosi Hyogę oraz Shuna, aby każdy założył sobie jeden dzwoneczek na rękę. Przyjaciele są zdumieni jego pomysłem, ale Seiya tłumaczy, że dzięki temu będą się mogli wezwać w niebezpieczeństwie i grobowa cisza panująca na pokrytych śniegiem wzgórzach nie będzie już taka straszna. Hyoga, Shun i Seiya rozdzielają się, wiedząc, że mogą się już nigdy nie zobaczyć. Misja jest jednak najważniejsza...
***
Seiya idzie po śnieżnej dróżce z coraz mniejszą nadzieją na ponowne ujrzenie swojej materii. W chwili, kiedy jego nadzieja zupełnie zanika, na horyzoncie ukazuje się Shiryuu niosący na plecach skrzynię z Materią Pegaza. Seiya jest uszczęśliwiony, wybiega mu naprzeciw. W tym samym momencie jednak Shiryuu znika jak zjawa, rozpływa się w powietrzu. Seiya jest zaniepokojony. Materia jest na miejscu, błyszczy mocniej niż poprzednio. Zdumiony nową siłą Seiya przywdziewa ją, ale wciąż niepokoi go zniknięcie Shiryuu. W skrzyni od Materii znajduje Kikiego. Podejrzenia Seiya umacniają się i pyta się malucha, co z Shiryuu, co Kiki tu robi. Ściska przy tym aż do bólu ramiona dzieciaka, jest naprawdę zaniepokojony. Kiki wyswabadza się z żelaznego uchwytu Rycerza Pegaza i mówi mu, że on przyniósł mu zbroję, jednak Shiryuu nie był zdolny do ponownej wyprawy. Kiki wyruszył w jego zastępstwie. Seiya ogarnia przerażenie i coraz gwałtowniej domaga się wyjaśnień od Kikiego. Wtedy Kiki zaczyna swoją opowieść...
***
Shiryuu stoi przy dwóch zniszczonych Materiach, błaga Mu o pomoc. Mu raz jeszcze ostrzega Rycerza Smoka o groźbie śmierci i znikomej szansie na przeżycie. Shiryuu wie, że podczas pojedynku z Seiya (patrz: Galaktyczne Wojny), omal co nie zginął, a na pewno stracił wiele krwi. Odrzuca myśl o swojej śmierci i bez oporów zgadza się na propozycję Mu. Wówczas Mu uśmiecha się dziwnie i mówi Shiryuu, że Rycerz Smoka musi oddać jedną trzecią swojej krwi. Dla Shiryuu jest to jak wyrok śmierci, Mu zna jego przeżycia podczas turnieju i wie o tym równie dobrze. Nie dowierza jeszcze (a przynajmniej tak mówi), że Shiryuu podda się próbie. Wówczas Shiryuu, aby udowodnić swoją rację, uderza wielokrotnie rękoma (przypominam, że był nagi od pasa w górę) w ostre krawędzie Materii Pegaza rozcinając sobie mocno skórę. Jego krew leje się mocno na martwą materię. Jedna trzecia krwi Shiryuu została już na pewno oddana, parę kropel spływa jeszcze na Materię Pegasusa. Shiryuu staje się biały na twarzy, jednak po chwili jego ciało pzypomina lekko fioletowy kolor. Pada na ziemię. Kiki jest przestraszony, Mu nie okazuje jednak wielkiego zaciekawienia tym zdarzeniem i jest jak zwykle spokojny i opanowany. Przyklęka obok leżącego Shiryuu i dotyka jego klatki piersiowej. Kiki pyta się starszego brata, dlaczego nic nie robi, przecież Shiryuu umiera. Wówczas Mu oznajmia, że kilkakrotnie mówił rycerzowi o groźbie śmierci i Shiryuu dokonał wyboru, ale... jest tak dzielnym rycerzem gotowym bez wahania oddać swoje życie dla przyjaciół, że Mu chyba mu pomoże. Każe Kikiemu przynieść narzędzia. Kiki słysząc radosną nowinę, że Materie zostaną naprawione, opiera się na ciele Shiryuu i radośnie przekazuje mu tą nowinę. Jednak Shiryuu nie odpowiada. Wówczas Kiki niepokoi się, czy Shiryuu żyje. Mu odpowiada młodszemu bratu, że owszem, Shiryuu stoi na granicy świata doczesnego i piekła, i że tylko Shiryuu zna odpowiedź na pytanie o swojej przyszłości...
***
Seiya wysłuchuje z bijącym sercem opowieści Kikiego, a następnie pyta się chłopca, czy jego najdroższy przyjaciel przeżyje. Kiki wzrusza ramionami i znika. Seiya jest zmartwiony, radość z odzyskania Materii nie jest już tak wielka, gdyż dowiedział się, jaką cenę poniósł za to Shiryuu. Rycerz Pegaza wędruje naprzód, wtem spotyka Black Pegasusa. Obaj są zaskoczeni swoim widokiem, ale Black Pegasus pierwszy odzyskuje przytomność umysłu. Mówi mu, że jest jego sobowtórem. I Seiya, i jego niedoszły przeciwnik decydują się na walkę. Czarny Pegaz nie chce bowiem dobrowolnie oddać swojej części Materii, Pasa Świętej Materii (coś w stylu spódniczki, ochrania dolne partie ciała), i nie można mu się dziwić. Atakuje "Meteorami Zła" powodując (delikatnie mówiąc) drobne zniszczenia. Ale Pegaz nie ma ani chwili do stracenia i unika ciosu sam jednocześnie atakując. Broni się dzielnie przed atakami złego sobowtóra, ale jeden z Meteorów Zła ugadza w ciało Seiya. Na Pegasusie nie robi to wielkiego wrażenia (niestety tylko na chwilę...). Cios dobrego Pegasusa, "Pegasus Meteor Punch", ostatecznie pogrąża Czarnego Pegaza w otchłani zapomnienia. Seiya zabiera swoją zdobycz, Pas Złotej Materii Sagittariousa, a następnie odchodzi. Idzie sobie spokojnie przez jakiś czas, dopóki nie zaczyna się źle czuć. Opiera się o skałę, czuje, że ma gorączkę. Czuje, że jego ciało płonie od wewnątrz jakby żywym ogniem. Aby jakoś ugasić okropne gorąco i duchotę, Seiya nabiera grudkę śniegu i wpycha ją sobie w usta. Nie skutkuje. Ból jest tak silny, że Seiya zdziera z siebie Materię Pegasusa, później część koszuli i całym ciałem rzuca się na śnieg. Jest zrozpaczony, przeżywa niewysłowione cierpienia. W pewnej chwili widzi na obnażonym ramieniu zalążek czarnej plamy. Plama powiększa się, inne tworzą się na drugim ramieniu, klatce piersiowej i brzuchu Seiya... Wówczas Seiya zaczyna rozumieć wszystko. Przypomina sobie chwilę, kiedy trafiły w niego Meteory Zła. Teraz widzi tego skutki... Wie, że czeka go powolna, bardzo męcząca i pełna cierpień śmierć. Nagle poprzez brak koordynacji ruchów poślizguje się na ośnieżonej drodze i spada w otchłań pod brzeżkiem skalnym, po którym szedł...
***
W tym samy czasie Hyoga nie marnuje cennych godzin, jego poszukiwania okazują się owocne. Spotykamy go ponownie w momencie, kiedy stoi pod wodospadem. Na skale niedaleko ukazuje się Black Cygnus. Hyoga wydaje się być zadowolony efektami poszukiwań, cieszy się, że spotkał przeciwnika, z którym miał do wyrównania stare rachunki. Czarny Łabędź rozpoczyna walkę za pomocą czarnego śniegu, wodospad zamarza. Hyoga włącza się do walki. Po zaciętym pojedynku na potęgę i nerwy obu rycerzy, obfitym w skuteczne ciosy, krzyki i uniki górą wychodzi Hyoga. Rycerz Łabędzia (tego dobrego) zamraża przeciwnika i "zawiesza" go na niszy skalnej. Mówi, że daruje mu życie pod warunkiem, że Black Cygnus odda mu swoją część materii. Czarny Łabędź jest na tyle honorowy, że odrzuca tą propozycję słowami: "Podziwiam twoją wspaniałomyślność, ale tym razem postąpiłeś błędnie.". Hyoga widząc, że nie ma wyboru, szukuje się do ostatecznego ciosu. Black Cygnus uprzedza go jednak odrywając sobie główkę czarnego łabędzia od swojego diademu. W tej samej chwili znika oznajmiając, że poprzez jego ofiarę Ikki zostanie uodporniony na "Diamentowy Pył" (główny atak Hyogi) i będzie w stanie przewidzieć następne posunięcia tego Rycerza. Cygnus wie, że odniósł tylko połowiczny sukces. Cieszy się mimo wszystko z przegranej wojownika zła i zabierając następną część Świętej Materii Sagittariousa wyrusza w dalszą drogę. Przechodzi obok załomu, z którego spadł Seiya. Rycerz Pegaza spadając w otchłań zaczepił się na szczęście o załom skalny i tam zbierał siły. Seiya widząc przechodzącego Hyogę porusza się lekko. Dzwoneczek przyczepiony do jego ręki dzwoni delikatnie. Hyoga zatrzymuje się uważnie nasłuchując. Głos dzwoneczka jednak nie powtarza się, Seiya traci siły i na razie nie jest zdolny do poruszania się. Hyoga uznając, że przesłyszało mu się, odchodzi swoją drogą. Seiya przypomina sobie o trzech kawałkach Świętej Materii, które zostawił na skale, z której spadł. Chcąc nie chcąc postanawia się do nich wdrapać. Z wysiłkiem pokonuje pierwszy metr wspinaczki po oblodzonym zboczu skalnym, czarne plamy na jego częściowo odsłoniętych plecach powiększają się. W pewnej chwili Seiya traci równowagę i spada znów w dół... Tym razem jego śmierć jest właściwie nieunikniona... A jednak...
***
Niedaleko stoi samotnie Ikki. Pod jego nogami materializuje się główka łabędzia z diademu Black Cygnusa. Ikki przypuszcza (zresztą słusznie), że jego wojownik zginął w pojedynku i pragnie mu przekazać całą swoją wiedzę i moce. Przyjmuje ten cenny dar od nieżyjącego poddanego i rozkrusza główkę czarnego łabędzia. Cenny dar dlatego, ponieważ jego ceną było życie... Ikki uśmiecha się, jest przygotowany na spotkanie z Patronem Cygnusa. W chwilę po tym incydencie staje za nim Hyoga. Ikki uśmiecha się pod nosem, Hyoga jeszcze nie wie tego, co on wie... Cygnus proponuje pojedynek. Phoenix śmieje się i przechwala. Wówczas Hyoga mówi, że już jeden wojownik próbował go zastraszyć i zginął. Rycerz Feniksa poważnieje. Obaj przygotowują się do walki. Tej najważniejszej walki, na śmierć i życie...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk