|
Epizod 10
Una decisione difficile
(Trudne postanowienie)
Odcinek zaczyna się na wesoło, a później, mimo przybrania poważniejszego
tonu, jest nadal bardzo ciekawy. Jest ładny, słoneczny dzień. Nad zatokę
zajeżdża limuzyna, z której pod opieką ochroniarzy wysiada Saori Kiddo.
Jest ubrana w wiśniowy kostiumik, odróżniający się mocno od jej innych
kreacji. W ręce trzyma dziwną kopertę. Saori pyta się ochroniarza o lokalizację
mieszkania Seiya, a po uzyskaniu odpowiedzi wchodzi na samą górę budynku
i staje na tarasie. Nie może się zdecydować na zadzwonienie. Wreszcie zbiera
w sobie odwagę i naciska przycisk. Rozlega się dzwonek. W tej samej chwili
Seiya zajmuje się zaszczytną czynnością mycia głowy, jest obnażony od pasa
w górę. W takim stanie, z ręcznikiem na głowie, wychodzi do holu i otwiera
drzwi. Jest zaskoczony widokiem Saori, Atena czerwieni się mocno na jego
widok. Seiya jest ogromnie zawstydzony. Wreszcie jednak podejmuje decyzję
i zamyka Saori drzwi przed nosem prosząc, aby poczekała chwilę. Później
w ekspresowym tempie (dosłownie kilka czynności w parę sekund) kończy mycie
głowy, ubiera podkoszulek, chowa śmieci po kątach, biega z włączonym odkurzaczem
po całym domu, aż wreszcie przystaje zmęczony (ale zadowolony z wyniku
pracy) i prosi Saori do środka. Prowadzi ją do pokoju z przeuroczym widokiem
na wybrzeże, Saori przystaje przy otwartym oknie i patrzy na morze. Seiya
pyta ją wreszcie o powód wizyty: "Domyślam się, że nie przyszłaś tu tylko
na inspekcję.". Wówczas czcigodna Saori-san wręcza mu czarną kopertę z
dwoma czerwonymi plamami mówiąc mu, że ten list właśnie dzisiaj nadszedł.
Seiya łamie pieczęć i zaczyna czytać. Okazuje się, że Feniks wzywa go za
tydzień na pojedynek. Ikki chce, żeby Pegasus przyniósł wszystkie części
Świętej Materii, jakie znajdują się w posiadaniu Patronów. Seiya mówi Saori,
że chociaż czuje tu na milę pułapkę, pójdzie na spotkanie. Saori prosi
go, żeby jeszcze nie wyruszał, jego Materia została przecież zniszczona.
Pójście na takie spotkanie bez materii równałoby się samobójstwu. Wypowiedzi
Saori są przy tym tak ciepłe i serdeczne, że Seiya czuje się zdziwiony.
Przecież Saori zawsze traktowała go jak sługę, a teraz mówi do niego jak
do najlepszego przyjaciela. Nie wiedział jeszcze, że Saori postanowiła
się zjednoczyć z Brązowymi Patronami. Żegna Atenę, wciąż zachodząc w głowę
na temat zachowania szesnastoletniej szefowej fundacji.
***
Tymczasem Shiryuu znajduje się u mistrza. Jest zaskoczony dobrym zdrowiem
Rochiego, wszak Shunrei mówiła Rycerzowi Smoka, że z mistrzem stało się
coś niedobrego. Okazuje się, że Shunrei skłamała na polecenie Złotego Patrona
Libry. Rochi chciał bowiem, żeby Shiryuu nauczył się bezwględnej koncentracji
bez względu na tu, co działo by się wokół. Shiryuu jednak nie zachował
opanowania, wiadomość o bliskiej śmierci Rochiego stała się dla niego bodźcem
do walki. Dragon jest przygnębiony, że z próby wyszedł z porażką. Oznajmia
Rochiemu, że pragnie się teraz wybrać w Himalaje, do Mu, który jest jedyną
osobą zdolną naprawić uszkodzone Materie Pegasusa i Dragona. Rochi prosi
jednak wychowanka, żeby poddał się jeszcze jednej próbie, zanim wyruszy
do Jamiru. Kiedy Shiryuu nie chce go posłuchać, Dohko tłumaczy mu, że Jamir
jest również zwany Grobowcem Świętej Materii. To w Jamirze zginęli inni
Patroni, który wyruszali tam w tym samym celu, co Shiryuu - aby naprawić
Materie. Shiryuu poddaje się w końcu próbie. Rochi wywołuje z wodospadu
sztylety, które celuje następnie w Shiryuu. Rycerz Smoka musi bez Materii
odeprzeć atak. Shiryuu radzi sobie dobrze, choć musi się ładnie wysilić
i co po chwilę skakać z miejsca na miejsce. Rochi zatrzymuje atak i pyta
się wychowanka, czy byłby zdolny bronić się przed atakiem nie cofając się,
lecz idąc naprzód. Shiryuu znów postanawia spóbować. Jest mu o wiele trudniej,
powoli posuwa się do przodu. W pewnej chwili atak zwala go z nóg i dotkliwie
rani. Shunrei, która dotąd stała schowana za skałą, przybiega do Shiryuu
i chwyta go w swoje objęcia. Mówi mistrzowi, że serce Shiryuu już raz przestało
bić i Shiryuu tylko dzięki reanimacji Pegasusa (Seiya zadał Shiryuu cios
w tatuaż na plecach, powodując tym samym powrót krążenia) Rycerz Smoka
nadal żyje. Shiryuu odsuwa Shunrei i oznajmia Rochiemu, że nie będzie się
niczym kierował, i tak pójdzie do Jamiru. Shunrei jest przestraszona tym
śmiałym postanowieniem, ale Rochi zgadza się na tą wyprawę Shiryuu.
***
Shiryuu wędruje już trzy dni, niosąc dwie uszkodzone Materie (swoją i Pegasusa)
na plecach. Cały czas wspina się pod górę, znajduje się już na wysokości
sześciu tysięcy metrów. Mimo swojego słabego serca i trudności z oddychaniem
kontynuuje wspinaczkę. Wie, że nie może zawieść przyjaciół, którzy liczą
na jego szybki i owocny powrót. Dociera do doliny, czuje, że przywiodły
gu to złe moce. Wokół nie znajduje się nic oprócz występów skalnych. Shiryuu
wie, że ktoś go obserwuje. Nadeptuje na kość krusząc ją, cofając się nadeptuje
na następną, tym razem czaszkę. Ma bardzo nieprzyjemne wrażenie, ale idzie
po kościach poprzedników. W oddali majaczy mu się pole pełne zbielałych,
kruchliwych kości. Shiryuu rozumie, że jest na właściwym tropie. Wtem kości
zaczynają wstawać i jednoczyć się w pełne, żywe szkielety. Shiryuu cofa
się. Szkielety otaczają go, kiedy Shiryuu mówi, że jest Rycerzem Zodiaku
(a konkretniej Rycerzem Smoka). Jeden z nich oznajmia, że i tak go nie
przepuszczą. Shiryuu musi się wpierw przedrzeć przez ich krąg. Shiryuu
zakasuje rękawy i zabiera się do brudnej roboty, dokładniej (jednak niedelikatniej)
mówiąc rozwalania szkieletów. Jeden z potężniejszych szkieletów mówi mu,
że Shiryuu dobrze walczy. Jednak ostrzega go również, że tu powietrze jest
bardzo mocno rozrzedzone i wkrótce zabraknie mu (Dragonowi) tchu. Shiryuu
nie zważając na ostrzeżenie nadal walczy, nie boi się o swoje serce. Mimo
wszystko gubi go przewaga liczebna przeciwników i zostaje odepchnięty w
tył. Wtem przypomina sobie nauki mistrza, który mówił mu przed wyprawą,
aby Shiryuu nigdy się nie cofał, tylko zawsze szedł naprzód. Shiryuu idąc
według nauk Rochiego przebija się przez spore zastępy szkieletów. Ma za
sobą pierwszą walkę, może odetchnąc z ulgą. Wyrusza dalej. Przed oczyma
majaczy mu się most skalny, cienki, niepewny, ale zawsze most. Przechodzi
przez most bez problemów, na drugim brzegu dostrzega wreszcie upragnioną
pagodę. Podbiega szybko do niej i oznajmia o swoim przybyciu i tożsamości.
Nikt mu nie odpowiada. Wtem Shiryuu dostrzega na górze małego chłopaka
złośliwie patrzącego w jego stronę. Ten rudy dzieciak o skośnych, fioletowych
oczach to oczywiście Kiki. Shiryuu jednak myśli, że ma do czynienia z Mu
i prosi chłopaka o pomoc. W odpowiedzi Kiki oznajmia, że zastanowi się
nad pomocą w sprawie Materii, jeżeli Shiryuu przyjdzie do niego na górę.
Dodaje przy tym, że nie ma żadnego normalnego wejścia do pagody. Shiryuu
wścieka się, nie może pozwolić, żeby droga dotąd przebyta okazała się niepotrzebna.
Napręża mięśnie klatki piersiowej zrywając z siebie koszulę i przywołuje
swojego smoka. Kiki jest zdziwiony, ale jego zdziwienie zamienia się w
przerażenie, kiedy Shiryuu burzy jedno pięterko pagody, to najniższe. Pagoda
chwieje się i przekrzywia, Kiki spada na ziemię i nie może się podnieść.
Przy okazji zdarza się pewien zainicjowany poprzez Kikiego przykry indydent
ze zrzucaniem głazów, oparty na zasadzie "oko za oko, ząb za ząb, głaz
za głaz". Wówczas Shiryuu pyta się go, czy chłopiec mu pomoże, czy może
on ma zniszczyć następne parę pięterek. Wtedy Kiki przyznaje się, że to
nie on jest Mu i nie może mu pomóc. Zawiedziony Shiryuu pyta się więc,
gdzie jest prawdziwy Mu. Wówczas Kiki odpowiada mu, że Mu stał ciągle obok
niego. W tej samej chwili z nicości wyłania się Mu nie ukazując swojej
prawdziwej twarzy. Idzie naprzód, w kierunku zniszczonej pagody, nadal
nie odwracając się. Shiryuu tłumaczy to sobie stwierdzeniem, że Mu musi
być wyjątkowo brzydki i dlatego nie chce pokazywać swojej twarzy. Jednak
wówczas Mu jakby czytając w myślach Shiryuu odwraca się z uśmiechem, ukazując
swoją delikatną, niemal kobiecą twarz. Shiryuu ponawia swoją żarliwą prośbę,
ale Mu odmawia pomocy. Wyjaśnia, że Materie Pegaza i Smoka są już martwe,
dlatego nie może nic zrobić. Shiryuu załamuje się, taki kawał drogi przeszedł
na próżno. Pada na kolana przed Mu i gorzkimi słowami wyraża swoje żale.
Mu zastanawia się chwilę i wyciąga do niego rękę. Shiryuu jest zdziwiony
tym gestem, ale chwyta dłoń Mu i podnosi się. Mu tłumaczy Patronowi Smoka,
że Materie mogą zostać ożywione i naprawione tylko wówczas, jeżeli Shiryuu
poświęci swoje życie. Jest dziewięć szans na dziesięć, że Shiryuu zginie.
Jednak Dragon zgadza się. Myśli: "Nawet jeżeli ja zginę, Seiya, to moja
dusza pozostanie w twoim sercu i doda ci sił do walki.". Wtem twarz Mu
przybiera demoniczny wyraz i Złoty Patron woła: "Giń!". Nie wiadomo, czy
dzieje się to na jawie czy we śnie Seiya, gdyż po chwili budzi się Seiya.
***
Seiya siedzi na łóżku i przeciera oczy. Rozmyśla nad tym, czemu prześladują
go senne koszmary dotyczące śmierci Shiryuu. Czuje wyrzuty sumienia, że
wysłał Shiryuu do Jamiru w sprawie dwóch Materii. Ubiera się i w środku
nocy wychodzi na dwór. Stoi nad zatoczką i patrzy w dal, w której zniknął
nie tak dawno Shiryuu. Tymczasem na niebie pojawia się wizja śmiejących
się Czarnych Patronów i Ikkiego na ich czele...
Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk
|