Epizod 6
Phoenix
(Phoenix)
Ten epizod jest poświęcony głównie dwóm braciom, Andromedzie Shunowi i Phoenixowi Ikkiemu. Seiya jest ciężko ranny, ale odzyskał już przytomność. Leży w szpitalu, opiekuje się nim Miho razem z dzieciakami ze swojego sierocińca. Jeden z chłopaków wpada na głupi pomysł: wystraszenie Seiya Rycerzem Smoka. Pomysł odnosi skutek i Seiya z przerażenia... spada z łóżka. Miho oczywiście jest przerażona, dzieciaki też. Seiya zaczyna rozczulać się nad sobą, jak go boli głowa. Chłopiec, który wpadł na ów głupi pomysł, zaczyna gwałtownie prosić o wybaczenie. Seiya oznajmia, że z tym okropnym bólem przy upadku to tylko żartował. Kiedy rezolutny maluch odpowiada, że on też żartował, Rycerz Pegaza czuje się zgaszony... Wtedy do pokoju wchodzi Shiryuu z Shunrei. Seiya w pośpiechu wchodzi pod kołdrę. Shiryuu mówi mu, że podczas turnieju czuł się, jakby ktoś ich podglądał z ukrycia... Shunrei i Miho wyprowadzają dzieci zostawiając dwójkę wojowników samych. Shiryuu wyraża swoje obawy, że w pobliżu może się czaić niebezpieczeństwo, że ujawni się ich wróg. Seiya wydaje się być przejęty. Rycerz Smoka rozważa możliwość, że wrogiem może być tajemniczy Feniks, wojownik z piekieł. Seiya wyraża swoje powątpiewanie, od dawna sądziło się, że Feniks zginął. Jednak perspektywa żyjącego Phoenixa ciągle dręczy młodzieńców...
***
Tymczasem na ringu w tokijskim Koloseum zapowiedziana zostaje następna walka. Przeciwnikami mają zostać Shun (Rycerz Andromedy) i Jabu (Rycerz Jednorożca). Shun mówi, że wcale nie chce walczyć, że przybył tu tylko, aby odszukać brata. Jednak stracił już dawno całą nadzieję. Unicorn atakuje więc pierwszy, ale Andromeda robi skuteczny unik. Oznajmia po chwili, że chyba jednak będzie musiał walczyć. Jabu właśnie tego oczekiwał, nie wiedział jednak, że bronią Shuna są tajemnicze Łańcuchy (Nebula Chain). Shun tworzy z łańcuchów krąg, jeżeli ktoś wstąpi w ów krąg, może zginąć. Unicorn jednak nie wierzy temu i  pragnie przekonać się tego sam. Za pierwszym razem ciężko pokaleczony opada na podporę przy ringu. Andromeda Shun mówi mu wówczas, że ostrzegał go, że Jabu nie zginął tylko dlatego, że Shun go ochronił. Jabu śmieje się z tego poglądu i atakuje drugi raz. Tym razem skutek jest pewniejszy, Unicorn znów zostaje odrzucony, ale w ciężkim stanie. Nagle Łańcuchy zaczynają drgać bez kontroli Shuna. Układają się w dziwny napis. Jabu wykorzystując nieuwagę Shuna przypatrującego się uważnie "mowie łańcuchów" atakuje po raz trzeci...
***
Shunrei i Miho wracają z wychowankami z powrotem do sali, w której leżał Seiya. Tam jednak nie zastają ani Seiya, ani tym bardziej Shiryuu. Obie są przestraszone i zaniepokojone. Na łóżku Pegasusa leży jego bandaż. Miho oznajmia koleżance, że wojownicy na pewno poszli do Koloseum. Po chwili zauważa, że Seiya był przecież ciężko ranny...
***
Tymczasem na ringu w Koloseum Jabu przeciąga Łańcuchy z Shunem. Andromeda błaga go, żeby zostawił łańcuchy, tłumaczy mu, że łańcuchy chcą przekazać jakąś ważną wiadomość. Jabu uważa to za wykręt nawet wtedy, kiedy Shun mówi mu, że łańcuchy żyją własnym życiem i instynktownie wyczuwają niebezpieczeństwo. W oddali, poza ringiem, stoją Seiya i Shiryuu. Czują, że ich przypuszczenia co do ożycia wojownika Feniksa sprawdzają się. Nagle gasną wszystkie światła. W półmroku Shun z trudem powstrzymuje swoje łańcuchy od ataku. Łańcuchy wskazują na Materię Sagittariousa jak na wroga... Shun zaczyna mieć dziwne przeczucia. Jemu też zdaje się, że Phoenix ma z tym coś wspólnego... Nagle Święta Materia zaczyna błyszczeć i "puszka" otwiera się ukazując mroczą postać z rozwianymi włosami... Shun otwiera szeroko oczy, podobnie jak Seiya i Shiryuu. Przed nimi stoi... Feniks! Ten Feniks z piekieł, pełen nienawiści i zła, oszalały. Wszyscy są zaskoczeni i zdziwieni. Shuna dziwi ilość nienawiści, jaką wytwarza wokół siebie Feniks. Phoenix wychodzi z pudła ukrywającego Złotą Materię Sagittariousa. Na ring wbiegają Seiya i Shiryuu. Feniks leciutko się uśmiecha, wokół niego zaczyna emanować energia ognia. Shun ma dziwne skojarzenie: wydaje mu się, że Feniks może być jego dawno zaginionym bratem, Ikkim. Tymczasem Phoenix zbliża się do czwórki wojowników z chęcią ataku. Maska - "okulary" zakrywająca dotąd górną część jego twarzy znika... Oczy Shuna powoli napełniają się łzami. Tak, Phoenix rzeczywiście okazał się Ikkim. Hyoga nie wydaje się tym specjalnie zdziwiony, w przeciwieństwie do pozostałych wojowników. Shun zaczyna płakać, przypomina mu się chwila, kiedy został rozdzielony z Ikkim. Było to dawno...
***
Sierociniec, w ciemnej sali stoi pełno dzieci. Ikki jest odciągany siłą od Shuna przez dwóch "goryli" w czarnych okularach. W tym samym czasie Shun wyrywa się rozpaczliwie również dwójce macho z zakrytą twarzą. Ikki wyciągając dłoń ku bratu obiecuje mu, że kiedyś się spotkają. Że kiedyś się na pewno, spotkają, że muszą się spotkać! Shun przymyka oczy, po jego policzkach spływają łzy wewnętrznego bólu.
***
Czwórka młodych wojowników patrzy wciąż na Ikkiego, oczekuje na jego następne posunięcia. Shun zaczyna mieć wątpliwości, czy Feniks jest naprawdę jego bratem. Myśli: "Ikki był silny, ale miał dobre serce.". A wokół Feniksa, którego Shun widzi przed sobą, czuć wyraźnie aurę nienawiści, wyraźnej nienawiści. Jednak po chwili Ikki oznajmia powoli Shunowi: "Nie zmieniłeś się, Shun. Nadal jesteś mazgajem.". Wybiega trochę naprzód gromadząc jednocześnie energię ognia. Wyskakuje w powietrze i przygotowuje się do wykonania uderzenia nogą, otoczony przez płomienie - nie wiadomo, czy tylko płomienie ognia...

Wróć do indeksu serii i epizodów
Wróć do strony głównej
***
(C) "Saint Seiya", 1986, Masami Kurumada
(C) 1999, Liliana Lemańczyk